Już wspominalam, że czasem warto sięgnąć do starej prasy. Tym razem moje oczy chlona " Psia gwiazda - Syriusz", wydana w 1988 roku,zawierające jakże piękne historię o relacjach psa i człowieka.
Chce podzielić się jedną z przeczytanych bajek:
" Był pewien człowiek,który miał psa. Pies strzegł jego domu i sądu,ale kiedy minął czas i dobry pies się zestarzal,ów człowiek pomyślał" Po co mam go trzymać,skoro jest taki stary. Pójdę i utopie go".
Wziął wódkę,wsadził do niej psa, przywiazal mu do szyi kamień i wypłynął na środek rzeki. Pies przez cały czas siedział nieruchomo, wpatrzony w twarz swego pana,jakby wszystko rozumiał. Kiedy znaleźli się na środku nurtu,człowiek wstał,podniósł psa i z tym kamieniem u szyi wrzucił go do wody. Leczy kiedy wykonywał ów gwałtowny ruch,łódka się zachybotala,człowiek wpadł do rzeki i zaczął tonac.
W wodzie psu obsunela się z mokrej sierści pętla,do której przywiązany był kamień, i na raz był wolny. Wtedy że wszystkich sił rzucił się ku swemu panu i zaczął go ciągnąć w stronę brzegu. W ten sposób człowiek ocalał i wrócił z psem do domu. Od tej pory opiekował się nik troskliwie aż do jego śmierci.
Nigdy nie czyn zła zamiast dobra,czyn dobro zamiast zła!"
Fragment książki str 24.
Czyż nie jest prawdziwą i aktualna?
