Od zawsze wydawało mi się, że wszystkie psy należą do jednego gatunku jakim jest canis lupus familiaris. Niestety chyba jednak byłam w błędzie przez wiele lat, gdyż ilekroć przychodzi mi rozmawiać z właścicielem owego yorka mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych gatunkach. W ostatnim czasie rasa ta stała się bardziej niż modna. Co zaowocowało dosłownym zajorczeniem miast. Gdzie by si człowiek nie obejrzał są jorki, gdzie się nie pójdzie jest jork, dziś jorki są dodatkiem do obrazka pełnej rodziny. Eh dziwne czasy nastały, yorki stały się wszechobecne i bardziej niż celebrowane.... mam wrażenie, że w zdecydowanej większości społeczeństwo nie traktuje ich jak psy,a bardziej jak zabawki. Tym oto sposobem dominujący terrier, łowca szczurów, charakterrny i zajadly 1 swoich dazeniach pies dziś w standardzie jest zabawka z kokardka, albo spinka, chodzi regularnie do fryzjera, powinien jeść tylko karmy dla yorkow i najlepiej chodzić do lekarzy tylko od yorkow. Choć to wciąż pies, to niewolno mu zachowywać się jak pies. Nazbyt często właściciele zapominają otym, że psy tej rasy potrzebują tak samo ruchu jak każda inna rasa. Choć ten problem dotyka także innych małych ras. Wraz z narastającym trendem na posiadanie yorka zaczęły się pojawiać coraz częściej ich problemy zdrowotne. Dziś jest to pies obciążony wieloma problemami, słaby w zdrowiu, ale jednak wciąż bardzo charakterny. To wielki pies w małym opakowaniu. Tak po cichu marze otym by społeczeństwo zwróciło im ich psie życie. Aby z salonów,kanapy, transporterów i torebek wróciły na ziemię i smycz. Życzę im by mogły cieszyć się psem życiem chodząc na spacery, biegać z innymi psami, nosić aporty,a ich lapki mogły dzielnie kopać w ziemi nie martwiac się że uszkodza łapę przez zbyt długie pazury.
Yorki to fajne terriery, miło byłoby zwrócić im psiejstwo.... mały pies też jest psem i doskonale może korzystać z uroków psiego życia w kompanii innych czworonogów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yorkshire terrier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yorkshire terrier. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 lutego 2014
sobota, 21 września 2013
Mały pies- wielki charakter.
Nazbyt często zapominamy o tym, iż w małym psim ciele częstokroć drzemie wielki duch, a jeszcze silniejszy temperament. Co za tym idzie przywilej posiadania małego pieska ma się nijak do faktu iż to mały słodki piesek. Nie zamierzam umniejszać zalet małych psów, jednakże zależy mi na tym by zwracać większą uwagę na to co istotne. Pies zawsze będzie psem, niezależnie od swego wyglądu, wielkości i masy ciała. Przez lata psiej ewolucji powstała ogromna różnorodność psich ras, choć wszystkie wciąż należą do gatunku pies. Z racji wielkości rasy miniaturowe cieszą się dużą sympatią w miastach, gdyż pod wieloma względami opiekunom wydaje się że jest łatwiej. Mały pies mały problem. Choć w rzeczywistości tak to nie działa. Idąc tym tokiem myślenia, nagminnie przedstawiciele ras miniaturowych cechuje niesubordynacja, nad reaktywność na bodźce, często agresja smyczowa, strachliwość, brak kontaktu z przewodnikiem. A wszystko za sprawą przekonania, iż małe pieski są jak maskotki którym do szczęścia potrzeba jedynie noszenia na rękach czy w torebkach. Nierzadko kupując małego psa opiekunowie nie zdają sobie sprawy z obowiązków idących równocześnie z wychowaniem psów. W dużej mierze wiele czworonogów "miniaturowych" niestety jest niewychowana i rozhistryzowana. Nazbyt często brakuje im dyscypliny i konsekwencji w porównaniu z ich ogromnym temperamentem i dominującym charakterem. Niewielu przyszłych opiekunów zdaje sobie sprawę z historii i przeznaczenia wielu ras. Podczas gdy duża część małych piesków była w dawnych czasach przeznaczona do ciężkiej pracy takiej jak przykładowo polowania. Nie na próżno mówi się, że jamnik mały ciałem a wielki duchem. Mimo niewielkich rozmiarów charakter ma godny molosa. Często wychowanie psów takich jak jamniki, małe terriery czy sznaucery do łatwych zadań nie należy, a spójrzmy ile przedstawicieli tych ras przemierza nasze ulice i tym samym ile z nich może służyć za przykład posłuszeństwa. Sprawa jest dosyć trudna do rozwiązania, gdyż na ogół właściciele takich psiaków nie bardzo chcą wziąć sprawy w swoje ręce i uznać reformy.Biorąc pod uwagę kupno dużego psa wielu ludzi zastanawia się jak się zabrać za szkolenie, planują zapisanie na szkolenia profesjonalne, szukają pomocy , pytają . A wszystko spowodowane jest przyszłą masą ciała psa. Przeciętny człowiek będzie miał problem z utrzymaniem psa już 30-sto kilogramowego pasa który zaczyna ciągnąć bądź rzuca się na inne psy. Nawet w sytuacji gdy właściciel nie przewidział takiego scenariusza to przy pierwszej sytuacji podbramkowej najczęściej podejmuje decyzję o naprawieniu błędów. Przecież nikt sobie nie pozwoli na to by pies robił mu krzywdę bądź innym zwierzętom. W najgorszym wypadku przestają chodzić na publiczne spacery...Podczas gdy często taka sama sytuacja przy maluchu kończy się rozwiązaniem sprawy biorąc psa na ręce. I tak powstaje prosta spirala, bo pies na rękach czuje się jeszcze pewniej zatem następnym razem reakcja na pewno będzie silniejsza. Właściciel traci autorytet, co gorsza z czasem frustracje narastają, a pies kompletnie przestaje sobie pozwalać na jakiekolwiek działania. Ci którzy widzieli rasy miniaturowe w akcji u fryzjerów czy lekarzy weterynarii wiedzą co mam na myśli ...
Zapewne po raz kolejny podchodzę zbyt utopijnie do sprawy, gdyż wciąż marzę o tym by pies był traktowany jak pies, a człowiek był odpowiedzialny i pozwolił mu na bycie psem. Choć mam wrażenie, że powoli staramy się wykorzenić psa z psa . A może się mylę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




