Po długim czasie zabrałam się ponownie za tę książkę. Przeczytałam ją zaraz kiedy pojawiła sięna rynku, teraz ponownie. W zasadzie mój stosunek do Cesara jak i książki wcale się nie zmienił. Jeżeli chodzi o samą książkę uważam, że warta jest przeczytania dla doświadczonych właścicieli. Jeżeli miałaby to być pierwsza książka o zachowaniu psa i życiu z nim to raczej polecałabym odłożenie jej na potem. Jednakże uważam, iż dla doświadczonych opiekunów może być cenna. Wielu z nas ma swoje utarte przekonania i metody, którymi na codzień się posluguje. W naturze człowieka leży przyzwyczajenie się do czegoś i zamknięcie oczu na nowości i różnice. Podczas gdy dobrze jest znać różne stanowiska, po to by móc raz jeszcze zastanowić się nad pewnymi kwestiami, a potem wyciągnąć wnioski. Pamiętajmy, że nasza wiedza cały czas idzie na przód i co jakiś czas mądrzejsi wytykają nam popełnione błędy, ba często sami specjaliści przyznają się, iż pierwsze założenia były błędne i teraz należy zmienić sposób działania. Podobnie jest choćby z Okiem Psa, które przez długi czas było wzorem, a potem zaczęto unikać tej pozycji. W końcu sam autor przyznał się do zmiany metody. Wszystko jest dla ludzi byle korzystać z rozsądkiem. Jeżeli chodzi o samego Cesara Millana to ja od dawna mam problem z jego metodami, podobnie jest z książką. W przeciwieństwie do innych pozycji, które czytałam nie mogę powiedzieć że zgadzam się z każdym słowem w tej książce, ale z wieloma jednak tak. Przede wszystkim do metod Cesara podchodzę z dystansem, podczas gdy teoria zbiera się w całość i jestem w stanie się z nią zgodzić. Bardzo podobba mi się fakt, iż autor przez całą książkę w zasadzie podkreśla, że najważniejszy jest pies- potomek wilka, nie wygląd, rasa. Tylko pies. Ponadto kładzie ogromny nacisk na pracę z psem, ćwiczenia umysłowe i fizyczne. Podkreśla wielokrotnie, iż ludzie nazbyt często usiłują z psa zrobić małego człowieka, co jest początkiem lawiny kłopotów. Autor wielokrotnie opisuje problemy Amerykańskich psów, z całym sercem mogę powiedzieć że problemy Polskich psów zaczynają być takie same. Przez ostatnie kilkanaście lat przyszła moda na posiadanie psów i celebrowanie ich. Wszystko to pwowadzi do tego, iż opiekunowie traktują swoją pociechę jak małego futrzanego człowieczka zapominając o prawdziwych potrzebach psa. Dajemy zbyt dużo uczuć i miłości, a zbyt mało ćwiczeń i dbania o potrzeby społeczne psa. Dziś wielu z nas wychodzi z zalożenia, że dla psa najważniejsze jest to by miał piękne ubranie, pełną miską, doskonałe jedzenie i wygodną kanapę. Niestety wszystko to jest fałszem. Dla psa liczy się życie psie, nie ludzkie. Najlepsze smycze, ubranka
i karmy nie zastąpią eksploracji terenu,spotkań z pobratymcami i życia po psiemu. Oj tak psie życie, co w zasadzie znaczy? Domyślam się, że odpowiedzi byłoby tyle ile jest właścicieli psów. Niestety wszystkie problemy z brakiem równowagi psa zaczynają się od nas - opiekunów. Zapytajcie swoich rodziców i dziadków czy kiedyś ich psy miały problemy z zachowaniem? czy któreś były nieposłuszne? demolowały mieszkania? oszczekiwały sąsiadów? itd problemy można mnożyć bo ile jest psów i ich ludzi tyle jest problemów, niesposób je wszystkie wymienić i opisać. Kiedy próbujemy wypaczyć psa z psa to niestety zaczynają się schody. W istocie.
Część książki poświęcona potrzebom psów i znaczeniu energii czyli w rzeczywistości naszej postawy, naszego zachowania, emocji, uczuć bardzo mi się podobała. W zasadzie jest to coś co już dawno zauważyłam, jednak wiele ludzi ma problem z opanowaniem emocji. Psy są doskonałymi nauczycielami, one najlepiej uczą nas kontroli swoich emocji, gdyż niezrównoważony właściciel to niezrównoważony pies i problemy behawioralne. Autor kładzie w książce także spory nacisk na dominację i pozycję lidera, co akurat u mnie wywołało lekki dystans. Nie ulega wątpliwości, iż pies potrzebuje przewodnika który wskazuje mu zasady i granice potrzebne do życia w stadzie w harmonii. Jednakże czy na prawdę psy chcą być liderami w domu? To jest kwestia sporna i wciąż toczą się dyskusje jak to z tą teorią dominacji jest. Domyślam się, że nigdy siętego nie dowiemy. Niemniej jednak uważam, że pies który ma jasne zasady i granice w życiu, których się konsekwentnie przestrzega będzie posłuszny. Sęk w tym, iż wielokrotnie opiekunowie mają spore problemy z utrzymaniem konsekwencji zwłaszcza w stosunku do małych psów.
Co więcej Cesar podkreśla, że w trakcie swojej praktyki 20sto letniej miał tylko dwa przypadki psów, którym się nie udało pomóc gdyż błędy popełnione przez człowieka były zbyt wielkie. Nie powiem, żebym była fanką Cesara Millana, jednakże w swojej teorii ma sporo racji.
Zatem ćwiczenia,dyscyplina i miłość to recepta na sukces.
Zastanawialiście się kiedyś kochani jak istotne są emocje w pracy z psem? Częstokroć na początkowej drodze pracy z psem właściciele narzekają, że ich pies jest mało pojętny lub wręcz głupi. A w istocie sprawa wygląda inaczej. Wydaje mi się, że wciąż mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego jak dużą rolę grają emocje i energia jaką reprezentujemy i tym samym przekazujemy do otoczenia. Każdy z nas ma jakąś energię, którą inni są w stanie wyczuć, a psy są w tej kwestii wyjątkowe. Niegdyś mówiono, że psy potrafią przewidywać nasze działania, po czasie okazało się że teoria ta była błędna. Psy są doskonałymi obserwatorami, a co więcej mają bezbłędny radar wyczuwający i chłonący emocje. Czworonogi nie dosyć, że wyczuwają nasz stan emocjonalny to na dodatek przejmują go na siebie. Cesar Millan wciąż powtarza jak istotna jest energia i nasze nastawienie. Choć wielu psiarzy tutaj w kraju ma dosyć negatywny stosunek do jego metod, to myślę że nikt z nas nie może mu zarzucić błędnej teorii. Każdy z nas kiedyś zaczynał z pracę i uczył się tak samo jak uczył się jego pies, zapewne droga była kręta pełna wzlotów i upadków. W ten sposób każdy z nas doszedł do pewnych wniosków wypracowując swoje własne metody. Niemniej jednak trzeba jeszcze dodać, że każdy pies to inna metoda i inna energia. No właśnie. Ilu z nas zwraca uwagę na energię i stan emocjonalny swój własny, a potem psa? To działa w obie strony. Jeżeli przymierzamy się do pracy z psem powinniśmy być spokojni i opanowani, a pies powinien być wypoczęty i spokojny. Zachwianie w którąkolwiek stronę sprawi, że będziemy skazani na niepowodzenie. Zdenerwowany człowiek to zdenerwowany pies, a zdenerwowany pies to brak efektów w pracy i w konsekwencji zdenerwowany człowiek. Energia i emocje to klucz w pracy z psem. Gdyby każdy z nas , gdyby każdy właściciel zastanawiał się nad emocjami które kieruje w stronę swojego psa mielibyśmy w społeczeństwie znacznie mniej psów z problemami behawioralnymi. Oczywiście podłoże problemów jest różne i często bardziej skomplikowane, jednakże pierwszym krokiem przed rozpoczęciem pracy jest opanowanie swoich emocji. Kolejny plus posiadania psa to trening własnej woli i emocji. Jeżeli zależy nam na efektywnej pracy z czworonogiem najpierw musimy popracować nad sobą by nie wysyłać błędnych sygnałów.
Psy lubią przebywać z ludźmi spokojnymi, otwartymi na świat, odważnymi i zdecydowanymi. Choć nie można porównywać relacji człowiek pies ze stadem , to uważam że nie ulega wątpliwości iż pies potrzebuje w życiu zdecydowanego przewodnika który wskaże mu drogę do działania. Zwierzę czuje się bezpiecznie mając poczucie, że ktoś decyduje i wskazuje cel, wtedy nie musi się stawiać w roli wadery czy basiora przewodniczącej stadu.
Energia i emocje to podstawa, każdy z nas może sprawdzić to sam na swoim psie ....
Od zawsze wydawało mi się, że wszystkie psy należą do jednego gatunku jakim jest canis lupus familiaris. Niestety chyba jednak byłam w błędzie przez wiele lat, gdyż ilekroć przychodzi mi rozmawiać z właścicielem owego yorka mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych gatunkach. W ostatnim czasie rasa ta stała się bardziej niż modna. Co zaowocowało dosłownym zajorczeniem miast. Gdzie by si człowiek nie obejrzał są jorki, gdzie się nie pójdzie jest jork, dziś jorki są dodatkiem do obrazka pełnej rodziny. Eh dziwne czasy nastały, yorki stały się wszechobecne i bardziej niż celebrowane.... mam wrażenie, że w zdecydowanej większości społeczeństwo nie traktuje ich jak psy,a bardziej jak zabawki. Tym oto sposobem dominujący terrier, łowca szczurów, charakterrny i zajadly 1 swoich dazeniach pies dziś w standardzie jest zabawka z kokardka, albo spinka, chodzi regularnie do fryzjera, powinien jeść tylko karmy dla yorkow i najlepiej chodzić do lekarzy tylko od yorkow. Choć to wciąż pies, to niewolno mu zachowywać się jak pies. Nazbyt często właściciele zapominają otym, że psy tej rasy potrzebują tak samo ruchu jak każda inna rasa. Choć ten problem dotyka także innych małych ras. Wraz z narastającym trendem na posiadanie yorka zaczęły się pojawiać coraz częściej ich problemy zdrowotne. Dziś jest to pies obciążony wieloma problemami, słaby w zdrowiu, ale jednak wciąż bardzo charakterny. To wielki pies w małym opakowaniu. Tak po cichu marze otym by społeczeństwo zwróciło im ich psie życie. Aby z salonów,kanapy, transporterów i torebek wróciły na ziemię i smycz. Życzę im by mogły cieszyć się psem życiem chodząc na spacery, biegać z innymi psami, nosić aporty,a ich lapki mogły dzielnie kopać w ziemi nie martwiac się że uszkodza łapę przez zbyt długie pazury.
Yorki to fajne terriery, miło byłoby zwrócić im psiejstwo.... mały pies też jest psem i doskonale może korzystać z uroków psiego życia w kompanii innych czworonogów.
Często wielu początkujących właścicieli retrieverów zadaje te same pytania :
-
Kiedy dorasta labrador?
- co zrobić by labrador był posłuszny?
-czy one kiedyś zmądrzeją?
- oraz ich różne modyfikacje
Permanentnie ubolewam nad tym, iż labradory stały się zabawkami rodzinnymi, a ludzie zapomnieli iż to pies pracujący. Co w efekcie doprowadza do tych wszystkich problemów wychowawczych i stwierdzeń iż to pies 'niewychowywalny' co jest kompletnie niezgodne z prawdą. W istocie jest to pies bardzo inteligentny z ogromną potrzebą działania i pracy. Jeżeli zdajemy sobie z tego sprawę, życie z labradorem trudne nie jest.Sęk w tym, iż spora część przyszłych właścicieli wybierając psa nie kieruje się rozsądkiem, a jedynie wyglądem psa co nie jest dobrą wskazówką. W codzienności mam okazję często spotykać się z właścicielami labradorów, gdyż to jedna z liczniejszych populacji psich pacjentów ( choć zdecydowanie tuż za nimi są goldeny, owczarki i spora część małych piesków towarzyszących). Nie raz i nie dwa zdesperowani właściciele podczas wizyt proszą o pomoc jak ujarzmić wulkan energii drzemiący w stosunkowo niewielkim ciele labrador retrievera. Co więcej po wielokroć oczekują od nas magicznego sposobu na naprawę charakteru, podczas gdy recepta jest prosta, lecz czasochłonna. Co sprawia, że właściciele niechętnie z niej korzystają. Wprawdzie nieistotne czy to labrador, golden,owczarek niemiecki beligijski czy australijski, gdyż problem nie tkwi w zupełności w rasie. To tylko zalążek problemu, zdecydowana część dużych psów była wykorzystywana do jakiejś pracy, rasy różnią się jedynie przeznaczeniem, ale duża część ma podobny zapał do pracy. Podczas gdy nasze domowe psy nie mają przed sobą stawianych wyzwań, a ich życie często wiąże się z identycznym rytuałem. Oczywiście rytuały w życiu każdego psa są szalenie ważne, co nie znaczy że mamy się ich trzymać kurczowo nic w psim życiu nie zmieniając. Zdaję sobie sprawę, że dla początkującego właścicieli starcie z chodzącym chaosem i pracusiem jest mocno frustrujące. Sęk w tym, iż często ludzie wybierają sobie jako pierwszego psa właśnie labrador retrievera ze względu na ich łagodne usposobienie i rzekome posłuszeństwo. Oczywiście posłuszeństwa ujmować im nie można bo potrafią być w tym perfekcjonistami, niemniej jednak pierw musimy to posluszeństwo wypracować - pokazać psu co jest dla nas ważne i przez nas pożądane. Z przykrością muszę stwierdzić, że w dużej mierze wizerunek retrieverów z filmów wprowadził nasze społeczeństwo w błąd, sprowadzając na tę rasę wiele problemów. Szczęśliwie ich populacje zaczynają się zmniejszać, ale o tym innym razem. Z tego miejsca pragnę pocieszyć początkujących właścicieli - labrador retriever owszem jest chodzącym wulkanem energii jednakże dodatkowo łatwym do okiełznania. Wystarczy odrobina naszego zaangażowania i planu działania. Domyślam sie, że na początku życia z labradorem kiedy opiekun po raz pierwszy spotyka takie szaleństwo w oczach może poczuć się przerażony i wystraszony. Niemniej nie można się w takiej chwili poddać bo życie z psem to wiele wspólnych lat. Średnia życia dużych ras to kilkanaście lat, więc doskonale byłoby gdyby wspólne życie z psem było komfortowe i pełne miłych chwil. Jednak samo się to nie poukłada, wymaga od nas poświęcenia.
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że pierwsze dwa lata były dla nas dość uciążliwe powiązane z ciągłym działaniem- uczeniem, pracą, spacerami długimi, poznawaniem nowych sytuacji. A dziś czekolada jest najcudowniejszym psem pod słońcem z którym mogę robić wszystko - spędzić cały dzień na kanapie lub cały dzień na spacerowaniu po górach. Wspólna praca czy spacer po centrum miasta nie są nam straszne, a ludzie podziwiają posłusznego psa który teoretycznie powinien roznosić wszystko co spotka na swej drodze. Tak jak i wiele innych przedstawicieli tej rasy, co nie jest winą ich samych, a raczej ich ludzi którzy nie docenili skarbu który posiadają.
Psie emocje budzą wiele kontrowersji i okraszone są sporą ilością trudnych mitów. Najbardziej bolesny mit głosi, iż zwierzęta są złośliwe, robią nam na złość czy też obrażają się na nas i robią to czy tamto. Słychać to często z ust właścicieli w ich mniemaniu "złośliwych" psów. Niestety przypadki owej złośliwości lubią się mnożyć, podczas gdy w istocie objawy sławetnej złośliwości są zwyczajnie źle odczytane. Zapewne osoby czytujące Spojrzenie Psa zaraz zaczną wzdychać, że znów to samo bo wracamy do podstaw czyli znajomości zwierząt. Brakuje nam elementarnej wiedzy dotyczącej funkcjonowania i porozumiewania się zwierząt. Teoretycznie nie każdy posiadacz zwierzęcia musi być jego miłośnikiem i znawcą, jednakże w praktyce oznacza to powstawanie góry lodowej problemów, podczas gdy góra dorasta do rozmiarów nie do przejścia jedynym rozwiązaniem pozostaje pozbycie się jej... na ogół wiążące się z pozbyciem się psa. Psy czują i myślę podobnie jak my, przy czym emocje im towarzyszące są bardziej nazwijmy prymitywne. Generalnie dla psa liczy się to co jest tu tu i teraz, żyje chwilą i działa w chwili obecnej. Natomiast w przeciwieństwie do nas nie planuje przyszłości ani nie obmyśla planów działania długofalowych. One działają tu i teraz, zatem teoria o złośliwości jest lekko nietrafiona. Zapominamy o tym iż psy funkcjonują na trochę innych zasadach kierowane powiedzmy innymi mechanizmami. A szumnie nazywane objawy złośliwości to często nic innego naturalne psie zachowanie ( np znaczenie terenu), nuda, nadmiar energii, stres, strach, próba rozładowania napięcia. Wielokrotnie nasze psy zmuszone są do zmiany trybu życia na kanapowy zapominając o tym czego każdy pies do życia potrzebuje. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest zupełnie poświęcić czas na spełnienie wszystkich potrzeb psa bo przecież każdy ma swoje obowiązki, jednakże nie wolno nam zapominać o podstawach psiego bytu. Gdyż często obrażalstwo i złośliwość o której wielu właścicieli wspomina jest podyktowane właśnie ładnie mówiąc leniwym wypełnianiu obowiązków względem psów. U podłoża większości problemów leży przede wszystkim brak aktywności psycho-ruchowej. Podczas gdy do prawidłowego funkcjonowania każdemu psu jest potrzebna aktywność fizyczna i psychiczna to zapewnia równowagę i posłuszeństwo.Długotrwała frustracja, nuda i niemożność bycia psem doprowadza do szeregu problemów, które z czasem stają się mocno uciążliwe ....
- zbliżające się zagrożenie,
agresja, negatywne emocje właściciela i osób w pobliżu
-głód, pragnienie, niemożność
załatwienia potrzeb fizjologicznych, cierpienie fizyczne
- nowe sytuacje,niejasne sytuacje,
-nieznane miejsca-niska aktywność
fizyczna bądź nadmierna aktywność fizyczna
-niejasny sposób wyrażania
właściciela-źle dobrane atrybuty szkoleniowe
– kolczatka,dławik , zbyt
ciasne obroże, szelki, napięta smycz
-samotność, izolacja od pobratymców,
-zmienne rytuały-zbyt wysokie
wymagania podczas treningu
-zachowania awersyjne
Często powtarzane zachowania w
stresującej sytuacji to: drapanie się, wylizywanie łap, gryzienie
ogona, samookaleczenia, nad aktywność, nadpobudliwość, wysyłanie
sygnałów uspokajających,wokalizacja, dyszenie, biegunka, częste
oddawanie moczu, apatia, brak apetytu, napięcie mięśniowe, nagła
utrata sierści, dezorientacja, brak kontaktu z psem.
Każdy pies jest inny i ma inne wymagania. Niemniej będąc właścicielem czworonoga powinniśmy mieć na uwadze te podstawy i starać się respektować je, gdyż to zapewni nam pierwsze kroki w stronę kształtowania więzi z psem oraz da nam szansę na posiadanie idealnego psa ....
Zapewne wielu z nas
zastanawia się co siedzi w psiej głowie i jak zrozumieć co myśli
pies,co więcej zapewne wielu antypsiarzy powie, że psy w ogóle nie myślą,
bądź nie są w stanie nam tego przekazać. Otóż nic bardziej
mylnego! Na szczęście, obecnie co raz więcej miejsca w literaturze poświęca się psim zachowaniom, pojawiają się
próby odczytywania sygnałów, mowy ciała. Niejednokrotnie są to
obszerne książki tłumaczące wiele zachowań poprzez obserwację
wilków , jednak nie zawsze są one wiarygodne. Od czasu kiedy pies
zamieszkał pośród ludzi, jego gatunek bardzo ewoluował i obecnie
nie jest on tak podobny do wilka jak kiedyś. Żeby móc zrozumieć
zachowanie psa i tym samym poprawić komunikację z nim, niezbędna
jest wniliwa obserwacja, spostrzegawczość i cierpliwość. Zapewne
nie każdy ma ochotę na takie zabawy, jeżeli nie zależy mu na
porozumieniu z psem. Natomiast z pewnością jest mnóstwo osób,
które bez względu na wszystko przyglądają się swoim psom, przez
co w dużej mierze łatwiej im zrozumieć pewne sygnały. Niekiedy
właściciel niemalże potrafi czytać z psiego zachowania, bo fakt
że pies potrafi czytać " w naszych myślach" jest
niezaprzeczalny. Z tą różnicą, że psy nie czytają w naszych
myślach, a czytają nasze zachowanie. Psy są niesłychanie dobrymi
obserwatorami, potrafią zauważać nawet najdrobniejsze szczegóły
w naszym zachowaniu. Życie psa w dużej mierze polega na nieustannym
przyglądaniu się nam i próbach zrozumienia naszego zachowania i
zamierzeń. Dowodów na znajomość naszych rytuałów można
upatrywać każdego dnia. Należy zauważyć, że psy doskonale
wiedzą kiedy ich właściciel się przygotowuje do wyjścia na
spacer , a kiedy do pracy. Takie zachowania często jest powodem
zdumienia i podziwu właścicieli. Psy codziennie usiłuja
się z nami komunikować , na różne sposoby, a my nie zawsze
zdajemy sobie z tego sprawę. Jednym ze sposobów
komunikacji jest szczekanie, tak zwykłe i prozaiczne zachowanie,
które w wielu przypadkach jest negowane przez właścicieli.
Szczekanie jest najprostszym i najbardziej oczywistym sposobem
przekazania nam czegoś. Wiele zależy też od rasy i jej
predyspozycji. Dla przykładu : jamniki będą szczekały na każdy
hałas dochodzący zza drzwi, stawiając cały dom na nogi - aby
ostrzec swoich domowników, natomiast labrador na ogół na hałas w ogóle
nie będzie zwracał uwagi. Na "szczekliwość" głównie wpływ mają zakorzenione predyspozycje danej rasy. W ciągu dnia psy nieustannie chcą nam
coś przekazać swoim szczekaniem , może to być sygnalizowanie chęci
wyjścia na spacer, oznaka głodu, niepokoju, nudy - cokolwiek .
Tutaj bardzo ważne jest rozeznanie właściciela , każdy pies co
innego chce przekazać szczekaniem. Niestety bardzo często
można się spotkać z sytuacją, kiedy ludzie karcą psa za
szczekanie, uważając to za fanaberie i nadwrażliwość. Innym przykładem próby
porozumienia się z właścicielem jest mimika. Nieco trudniejsza.
Wymaga dobrych obserwacji, znajomości swojego psa. Dlatego najlepszym wyjściem jest zgłębienie choćby
podstaw zasad zachowania psów, aby móc przenieść to na swojego
czworonoga. Co prawda wielu kurczowo trzyma się tezy głoszącej ,
że "psy nie potrafią robić min". Nic bardziej mylnego,
ich zasób min, zmian na pysku jest ogromny. Wielu szczegółów
początkujący psiarze nie są w stanie zauważyć, ale z pewnością
czas poświęcony obserwacjom zaowocuje mistrzostwem w tej kwestii. Nie tylko pysk dostarcza
nam informacji o tym co pies chce nam powiedzieć. Ogon, uszy,
postawa ciała także są niezbędnym źródłem wiedzy do
zrozumienia psiego myślenia i zamierzeń. Tak samo psy między sobą
porozumiewają się za pomocą postawy ciała, wykorzystując sygnały
uspokajające ( które także są komunikacją) potrafią unikać
konfliktów, bądź łagodzić napięte sytuacje. Należy zaznaczyć
tutaj, że nie każdy pies potrafi dobrze stosować te sygnały i
odczytywać, na pewno wiele młodych psów ich nie rozumie i dopiero
obcowanie ze starszymi pobratymcami pozwala im zgłębić tę wiedzę,
starsze psy na ogół dobrze sobie z tym radzą, ale to też nie jest
reguła.
Dla wytrwałych obserwatorów doskonałą frajdą powinien być psi spacer z dużym stadem, podczas gdy każdy pies jest inny, inaczej wychowany i uczony zupełnie innych zachowań niż pozostałe. O ile dla ludzi bywa często wyzwaniem upilnowanie takiego stada, o tyle psie stado doskonale się ze sobą dogada. Psowate od początku - przyjścia na świat uczą się komunikacji najpierw od swej mamy, później na wzajem od siebie , a z czasem od psów napotkanych na swej drodze. Niewątpliwie każdy pies dorastając uczy się komunikowania z pobratymcami, jednakże wiedzę tę nabywają z różnym skutkiem. Z pewnością doskonałymi umiejętnościami cechują się psy żyjące w grupie bądź mające okazję często spotykać sie z innymi psami. Istotna kwestia to fakt, by pozwolić psu na rozwijanie tej umiejętności, niestety często ludzie nie pozwalają swoim psom na bycie psem i karcą zachowania typowe dla psowatych w grupie. Normalnie funkcjonujące zrównoważone psy zawsze "dogadają" się z pozostałymi psami bez naszej ingerencji. Warknięcia, obnażanie zębów, wyprostowana postawa ciała, sztywny ogon, proste , sztywne nogi, szczekanie ostrzegawcze to wszystko naturalny element komunikacji w stadzie. Na ogół właściciele w takiej chwili wpadają w panikę i rozdzielają psy, a zupełnei niepotrzebnie. W ten sposób sami doprowadzamy do zbędnych konfliktów w psim stadzie. Nikt lepiej nie poukłada ich relacji jak same psy. Nie powinniśmy reagować i wtrącać się podczas "rozmowy" i ustalania hierarchii w stadzie. Bo to naturalna kolej rzeczy, by psy przebywające razem mogły żyć w zdrowej atmosferze muszą same ustalić hierarchię .
Niezaprzeczalnie
zrozumienie psiego zachowania dla laików jest bardzo trudne, ale wierzę, że zaangażowanie
połączone z miłością do psa i chęcią zrozumienia co chce nam
powiedzieć będzie najlepszą motywacją. Nieodłącznym elementem
treningów i nauki będzie odpowiednia literatura. Zapewniam , że
książki i częste obserwacje zwierząt są niezbędnym źródłem informacji,
dodatkowo im głębiej pochłaniamy wiedzę, tym bardziej zmienia się
nasz sposób patrzenia za psa. Zaczynamy widzieć to czego wcześniej
nie zauważaliśmy. Czyż to nie jest wspaniała perspektywa?
W dobie dzisiejszego
postępu, postępu w każdej dziedzinie życia, ciężko się połapać
w nowościach, ciężko się odnaleźć w nowych teoriach, ciężko
jest się nie zatracić w pogodni za modą i "byciem na czasie".
To wszystko dotyczy także Kynologii, a może nawet zwłaszcza
kynologii. Wzrasta zainteresowanie miłośników czworonogów
pogłębianiem wiedzy o psach. Niemalże z prędkością światła
powstają nowe szkoły, kolejni miłośnicy stają się znawcami
behawioru, tresury ... Każdy ma swoje przekonania, każdy opiera się
na innym gruncie , każdy dodaje ziarnko swego i tak ledwie upieczony
właściciel psa gotów jest dostać zawrotu głowy od ilości teorii
. Uff sporo tego. Wychowanie tradycyjne, wychowanie bezstresowe,
wychowanie pozytywne, wychowanie twardą reką oraz wiele mixów
tychże teorii. Początkującym opiekunom niemającym swego
doświadczenia trudno się odnaleźć. Bo jak w takiej różnorodności
wybrać to co najlepsze dla swego czworonoga?
Nie ulega wątpliwości ,
iż każdy chciałby aby jego pies był dobrze ułożony, opanowany,
posłuszny, każdy chciałby pochwalić się swą pociechą na
miejskich spotkaniach psiarzy ... Tylko jak taki efekt uzyskać? Z
pewnością nie zamierzam tutaj wykładać jaka metoda jest najlepsza
... bo to nie o to chodzi... Chciałabym jedynie zaznaczyć jakie
trudności przysparza wybór metod, moda oraz ... nadopiekuńczość.
Kochamy nasze zwierzęta??
Oj tak i to jest wspaniałe. Jednak nietrudno zauważyć iż ta
miłość niekiedy hymmm jakby to powiedzieć "zamyka" nam
oczy. Penetrując różne psie fora, obserwując relacje ludzko psie
nietrudno zauważyć iż niesamowite boom obecnie robi wychowanie
bezstresowe , oparte na pozytywnych wzmocnieniach. I to jest
cudowne,gdyż pozytywne wzmocnienia pozwalają wydobyć z psa
myślenie, rozbudzić wyobraźnię, zmobilizować do działania i
rozwiązywania problemów. Daje szansę na fajne spędzenie wspólnego
czasu, ale jest także mały haczyk ... Niekiedy z rozpędu i
nadopiekuńczości zapominamy, że pies jest psem który do poczucia
bezpieczeństwa potrzebuje rytuałów, zasad, konsekwencji.
Potrzebuje poczucia iż jest ktoś w kim ma oparcie i ktoś kto
pomoże mu opanować jego emocje, poradzić sobie w trudnych
sytuacjach. Czyż nie? Mam wrażenie, że obecna moda na szkolenia
bezstresowe i przekonanie iż pies jest towarzyszem równym
człowiekowi trochę prowadzi do tego iż po naszych ulicach chodzą
psy rozpieszczone ... które same decydują co i jak będą robić,
same podejmują decyzję czy będą w danej chwili słuchały czy
nie. Same decydują gdyż właściciel nie wymaga żelaznego
posłuszeństwa. Jedynie wymaga pogodności , obecności i miłości.
Może się mylę, jednak takie są moje odczucia po obserwacji
otoczenia. To jedna skrajność, z której szybko przechodzimy w
drugą skrajność odznaczającą się twardym wychowaniem mówiącym
iż pies na każdym kroku marzy o tym by nas zdominować i objąć
władzę w domu, a co za tym idzie właściciel chcąc uniknąć
takowej katastrofy używa w wychowaniu przemocy. Używa jej tak
długo, aż pewnego dnia miarka się przebiera i faktycznie człowiek
staje się ofiarą, jednakże nie spowodu chęci objęcia władzy w
domu, a jedynie chęci obrony swojego ciała. Ileż można
wytrzymywać uderzenia, szarpanie i ciągłe sprowadzanie do parteru
.....
Trudno znaleźć
równowagę, trudno znaleźć złoty środek , klucz do idealnej pary
ludzko-psiej. Tym bardziej jest trudno iż każdy pies jest inny i
wymaga innego podejścia. Co powoduje, że książki i poradniki
szkoleniowe często możemy użyć jako makulatury , a nie pomocy
dydaktycznej. Chyba najrozsądniej jest opierać się na własnych
doświadczeniach , metodzie prób i błędów , sprawdzania jak
reaguje nasz pies na dane metody , ale przede wszystkim póki nie
zrozumiemy istoty psiego zachowania , nie posiądziemy umiejętności
czytania psich komunikatów to z pewnością żadna metoda
szkoleniowa, żaden nawet najlepszy treser nam nie pomoże.
Zapominamy także o tym,
że dla psa nie liczy się ilość ani jakość podsuwanych
smakołyków, zapominamy o tym, że pies chce pracować, oczekuje
zadań , zapominamy wymagać , pozwalamy się nudzić, znajdować swe
własne zajęcia. A co najgorsze później chcemy karać za tę pomysłowość, kiedy dochodzi do zachowań destrukcyjnych i obsesyjnych wychodzimy z założenia, że pies jest głupi i nie nadaje się do życia z ludźmi. A wina leży po stronie człowieka.
Otóż w moich oczach, z
mojego doświadczenia jestem przekonana iż istotą nawiązania
niezwykłej relacji ze swoim psem jest umiejętność czytania jego
zachowania, cierpliwość, konsekwencja i miłość, ale taka zdrowa,
rozsądna o którą dziś ciężko.