Pies jest chyba jednym z niewielu dobroczynnie działających narkotyków. O ile o narkotyku można tak powiedzieć. Jednak w istocie chodzi o zjawisko pokazujące jak mocno pies może być uzalezniajacy. Myślę, że jest sporą grupa ludzi się z tym zgodzi.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęśliwy pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęśliwy pies. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 grudnia 2013
niedziela, 13 stycznia 2013
Złoty środek
W dobie dzisiejszego
postępu, postępu w każdej dziedzinie życia, ciężko się połapać
w nowościach, ciężko się odnaleźć w nowych teoriach, ciężko
jest się nie zatracić w pogodni za modą i "byciem na czasie".
To wszystko dotyczy także Kynologii, a może nawet zwłaszcza
kynologii. Wzrasta zainteresowanie miłośników czworonogów
pogłębianiem wiedzy o psach. Niemalże z prędkością światła
powstają nowe szkoły, kolejni miłośnicy stają się znawcami
behawioru, tresury ... Każdy ma swoje przekonania, każdy opiera się
na innym gruncie , każdy dodaje ziarnko swego i tak ledwie upieczony
właściciel psa gotów jest dostać zawrotu głowy od ilości teorii
. Uff sporo tego. Wychowanie tradycyjne, wychowanie bezstresowe,
wychowanie pozytywne, wychowanie twardą reką oraz wiele mixów
tychże teorii. Początkującym opiekunom niemającym swego
doświadczenia trudno się odnaleźć. Bo jak w takiej różnorodności
wybrać to co najlepsze dla swego czworonoga?
Nie ulega wątpliwości ,
iż każdy chciałby aby jego pies był dobrze ułożony, opanowany,
posłuszny, każdy chciałby pochwalić się swą pociechą na
miejskich spotkaniach psiarzy ... Tylko jak taki efekt uzyskać? Z
pewnością nie zamierzam tutaj wykładać jaka metoda jest najlepsza
... bo to nie o to chodzi... Chciałabym jedynie zaznaczyć jakie
trudności przysparza wybór metod, moda oraz ... nadopiekuńczość.
Kochamy nasze zwierzęta??
Oj tak i to jest wspaniałe. Jednak nietrudno zauważyć iż ta
miłość niekiedy hymmm jakby to powiedzieć "zamyka" nam
oczy. Penetrując różne psie fora, obserwując relacje ludzko psie
nietrudno zauważyć iż niesamowite boom obecnie robi wychowanie
bezstresowe , oparte na pozytywnych wzmocnieniach. I to jest
cudowne,gdyż pozytywne wzmocnienia pozwalają wydobyć z psa
myślenie, rozbudzić wyobraźnię, zmobilizować do działania i
rozwiązywania problemów. Daje szansę na fajne spędzenie wspólnego
czasu, ale jest także mały haczyk ... Niekiedy z rozpędu i
nadopiekuńczości zapominamy, że pies jest psem który do poczucia
bezpieczeństwa potrzebuje rytuałów, zasad, konsekwencji.
Potrzebuje poczucia iż jest ktoś w kim ma oparcie i ktoś kto
pomoże mu opanować jego emocje, poradzić sobie w trudnych
sytuacjach. Czyż nie? Mam wrażenie, że obecna moda na szkolenia
bezstresowe i przekonanie iż pies jest towarzyszem równym
człowiekowi trochę prowadzi do tego iż po naszych ulicach chodzą
psy rozpieszczone ... które same decydują co i jak będą robić,
same podejmują decyzję czy będą w danej chwili słuchały czy
nie. Same decydują gdyż właściciel nie wymaga żelaznego
posłuszeństwa. Jedynie wymaga pogodności , obecności i miłości.
Może się mylę, jednak takie są moje odczucia po obserwacji
otoczenia. To jedna skrajność, z której szybko przechodzimy w
drugą skrajność odznaczającą się twardym wychowaniem mówiącym
iż pies na każdym kroku marzy o tym by nas zdominować i objąć
władzę w domu, a co za tym idzie właściciel chcąc uniknąć
takowej katastrofy używa w wychowaniu przemocy. Używa jej tak
długo, aż pewnego dnia miarka się przebiera i faktycznie człowiek
staje się ofiarą, jednakże nie spowodu chęci objęcia władzy w
domu, a jedynie chęci obrony swojego ciała. Ileż można
wytrzymywać uderzenia, szarpanie i ciągłe sprowadzanie do parteru
.....
Trudno znaleźć
równowagę, trudno znaleźć złoty środek , klucz do idealnej pary
ludzko-psiej. Tym bardziej jest trudno iż każdy pies jest inny i
wymaga innego podejścia. Co powoduje, że książki i poradniki
szkoleniowe często możemy użyć jako makulatury , a nie pomocy
dydaktycznej. Chyba najrozsądniej jest opierać się na własnych
doświadczeniach , metodzie prób i błędów , sprawdzania jak
reaguje nasz pies na dane metody , ale przede wszystkim póki nie
zrozumiemy istoty psiego zachowania , nie posiądziemy umiejętności
czytania psich komunikatów to z pewnością żadna metoda
szkoleniowa, żaden nawet najlepszy treser nam nie pomoże.
Zapominamy także o tym,
że dla psa nie liczy się ilość ani jakość podsuwanych
smakołyków, zapominamy o tym, że pies chce pracować, oczekuje
zadań , zapominamy wymagać , pozwalamy się nudzić, znajdować swe
własne zajęcia. A co najgorsze później chcemy karać za tę pomysłowość, kiedy dochodzi do zachowań destrukcyjnych i obsesyjnych wychodzimy z założenia, że pies jest głupi i nie nadaje się do życia z ludźmi. A wina leży po stronie człowieka.
Otóż w moich oczach, z
mojego doświadczenia jestem przekonana iż istotą nawiązania
niezwykłej relacji ze swoim psem jest umiejętność czytania jego
zachowania, cierpliwość, konsekwencja i miłość, ale taka zdrowa,
rozsądna o którą dziś ciężko.
piątek, 4 stycznia 2013
Codzienność, rytualny spacer
Częstokroć nie zdajemy sobie sprawy jak istotna dla zwierząt jest powtarzalność. Powtarzalność codziennych sytuacji, zdarzeń, powtarzalność dająca im poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją. Jednakże nie mylmy pojęć w kwestii panowania nad sytuacją, gdyż wciąż wokół psów krąży mit o dominacji jakoby pies wciąż czyhał na przejęcie władzy nad naszym życiem. Jest to absolutna bzdura. Panowanie nad sytuacją zapewnia psu spokój i ogranicza stres. Codziennie odkąd tylko budzik zadzwoni wykonujemy milion czynności, które każdego dnia są w identycznej kolejności. Dzięki nim pies wie co po kolei się wydarzy, poprzez obserwacje naszych zachowań po pewnym czasie dochodzi do perfekcji i sprawia wrażenie jakoby czytał w naszych myślach ( wielu właścicieli tak sądzi). Niestety kochani muszę Was zmartwić pies nie czyta w naszych myślach, niemniej jednak czyta naszą mowę ciała która jest dla niego źródłem bardzo cennych informacji. Nie na darmo wielu właścicieli czworonogów mówi iż ich kilkuletni pies jest ideałem i porozumiewa się z nimi bez słów. To właśnie zasługa obserwacji i niesłychanej uwagi jaką czworonogi poświęcają co dnia na nas. Tak tak jesteśmy wciąż obserwowani i nie powinno to nikogo dziwić.
Po dwutygodniowej przerwie udałyśmy się chocolatą na rytualny spacer. Na ogół prawie co dnia udajemy się na spacer podobną trasą, dzięki czemu cocoa zna go doskonale, niemniej pozostaje jej w trakcie drogi przeczytać wiadomości z ostatnich kilku godzin. Trasa zajmuje nam około 15 minut normalnie ... dziś po dwóch tygodniach nieobecności szłyśmy dwa razy dłużej. Dawno nas tam nie było przez co chocolatę ominęło sporo informacji i wydarzeń. W związku z tym każdy centymetr trawnika, chodnika i okolicznych bram należało dokładnie sprawdzić, przy okazji odwiedzić szczekaczy zza płotu z którymi od dawna cocoa uskutecznia dyskusje. Ku jej zdziwieniu dziś była cisza. Długie zaległości nadrobione, chocolata spełniona choć nie do końca gdyż mimo wszystko spacer był za krótki ....
W takich chwilach uświadamiamy sobie jak zupełnie różny jest nasz system postrzegania świata od psiego, jak istotne są dla nich szczegóły o których my nawet nie myślimy. Każdego dnia żyjąc z psem wykonujemy setki czynności, które są dla nas naturalne, często odruchowe, nie zastanawiamy się nad tym co myśli nasz pies i co jest dla niego ważne. Podczas gdy czworonóg do szczęścia oprócz pełnej miski, potrzebuje stałych zachowań, przewidywalności i po prostu rutyny.
Po dwutygodniowej przerwie udałyśmy się chocolatą na rytualny spacer. Na ogół prawie co dnia udajemy się na spacer podobną trasą, dzięki czemu cocoa zna go doskonale, niemniej pozostaje jej w trakcie drogi przeczytać wiadomości z ostatnich kilku godzin. Trasa zajmuje nam około 15 minut normalnie ... dziś po dwóch tygodniach nieobecności szłyśmy dwa razy dłużej. Dawno nas tam nie było przez co chocolatę ominęło sporo informacji i wydarzeń. W związku z tym każdy centymetr trawnika, chodnika i okolicznych bram należało dokładnie sprawdzić, przy okazji odwiedzić szczekaczy zza płotu z którymi od dawna cocoa uskutecznia dyskusje. Ku jej zdziwieniu dziś była cisza. Długie zaległości nadrobione, chocolata spełniona choć nie do końca gdyż mimo wszystko spacer był za krótki ....
W takich chwilach uświadamiamy sobie jak zupełnie różny jest nasz system postrzegania świata od psiego, jak istotne są dla nich szczegóły o których my nawet nie myślimy. Każdego dnia żyjąc z psem wykonujemy setki czynności, które są dla nas naturalne, często odruchowe, nie zastanawiamy się nad tym co myśli nasz pies i co jest dla niego ważne. Podczas gdy czworonóg do szczęścia oprócz pełnej miski, potrzebuje stałych zachowań, przewidywalności i po prostu rutyny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






