Nawet jeśli Twój świat się smuci,
A blask słońca gaśnie,
Wtem pamiętaj że obok jest Twój pies.
Wierny przyjaciel co przysłania bolesne rany.
Swym spojrzeniem rozchmurzy smutku cienie,
Nosem wilgotnym przysloni gorycz łez,
A rozmachanym ogonem radość przywróci.
To właśnie jest pies,
Bliższy niż najbliższy człek.
Pies kocha Cię ,
Nawet kiedy Twój uśmiech zatracił się.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies terapeuta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies terapeuta. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 czerwca 2014
poniedziałek, 30 grudnia 2013
pies jak narkotyk...
Pies jest chyba jednym z niewielu dobroczynnie działających narkotyków. O ile o narkotyku można tak powiedzieć. Jednak w istocie chodzi o zjawisko pokazujące jak mocno pies może być uzalezniajacy. Myślę, że jest sporą grupa ludzi się z tym zgodzi.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.
niedziela, 27 października 2013
Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura.
Naszą -ludzką charakterystyczną cechą jest brak dystansu do czegokolwiek, a zwłaszcza do codzienności tak jak i notoryczne szukanie dziury w całym. Myślę, że nie będzie herezją stwierdzenie iż narzekanie i szukanie negatywnych stron danej sytuacji wychodzi nam po mistrzowsku. Wszyscy zapewne jak jeden mąż z małymi wyjątkami skupiamy się nie na tym co istotne. Wciąż dążymy do ideału, wciąż gonimy za pieniędzmi, karierą, dobrami materialnymi głównie. W tym wszystkim zapominając o tym co mamy najcenniejsze - o naturze. Natura, zwierzęta dla wielu z nas nie ma większego znaczenia bo nie daje nam hymm teoretycznie nic. Zaś pełny portfel przynosi więcej satysfakcji. Niemniej jednak cóż nam z pełnych kont i pięknych domów kiedy tam w środku nas brakuje stabilizacji, równowagi. Wprawdzie każdy sam musi znaleźć swoją drogę do tej równowagi, gdyż każdy ma inny próg samospełnienia i radości. Wydaje mi się jednak, że mamy co raz bardziej smutne społeczeństwo. Brakuje nam odwagi i chęci do tego by cieszyć się z prostych spraw, by zauważyć małe zmiany w otoczeniu. Ciągła pogoń za sukcesem pewno kiedyś dobiega końca, pytanie tylko czy faktycznie sukces ten da nam autentyczną radość? Osobiście myślę, że nie ... Autentyczną radość może dać nam jedynie to co jest naturalne to co płynie z głębi naszego serca i głębi natury. Żadne pieniądze, żadne sukcesy nie dadzą takiego spokoju i równowagi jak chwila odpoczynku w środku lasu, na zielonej trawie z włóczącym się w pobliżu psim towarzyszem. Już dawno temu ktoś powiedział, że "Nie ma na świecie lepszego terapeuty niż szczeniak liżący Cię po twarzy". I to jest najpiękniejsze zdanie jakie od dawna mi przyświeca. Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura. Dopóki tego nie zrozumiemy nie będziemy szczęśliwi.poniedziałek, 19 listopada 2012
Dziecko i pies czyli zwierzęta czynią nas ludźmi
Sformułowanie zwierzęta czynią nas ludźmi to myśl przewodnia dzisiejszej refleksji. Przebywanie ze zwierzętami uwrażliwia nas, pobudza naszą kreatywność i przede wszystkim uczy nas bycia człowiekiem. Jeżeli nie potrafimy obdarzyć szacunkiem najmniejszego stworzenia to trudno będzie mu szanować drugiego człowieka. Obcowanie ze zwierzętami wzbogaca nasze wnętrze, wczesny kontakt nie tylko ze zwierzętami ale i z naturą pozwala nam dostrzegać małe piękne sprawy, na które wielu z nas wcześniej nie zwróciłaby uwagi ... Rodzice wychowując swoje pociechy powinni zainwestować w ich przyszłość dając im okazje do poznawania natury która jest częścią naszego życia na Ziemi. Zdecydowanie lepszego życia ze zwierzętami!
Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział, że "Nie ma lepszego psychiatry na świecie niż szczeniak liżący Cię po twarzy" i jest to całkowita prawda. Każdy kto wychował się ze zwierzętami, każdy kto wychowuje dziecko z asyście psa doskonale wie jak cenne jest to stwierdzenie. Ilekroć się nad nim zastanawiałam na różne sposoby nie mogłam się z nim nie zgodzić. Wspominając swoje dzieciństwo czy też przyglądając się bliskim mi osobom będących w podobnej sytuacji niemalże każda historia potwierdza jak ogromnym dobrodziejstwem jest czworonóg towarzyszący dziecku przez lata dorastania i poznawania świata. Pies jest najlepszym towarzyszem zabaw, smutków i kontemplacji. Jest przyjacielem szczerym i godnym zaufania bo nigdy nie oszukuje w swych reakcjach. Pies jest także stróżem i terapeutę kiedy trzeba. Chylę czoła przed tymi dorosłymi którzy to rozumieją i starają się by ich latorośle miały okazję nauczyć się szacunku dla naszych braci mniejszych.
Do tych refleksji skłoniła mnie wizyta w jednym z przedszkoli z czekoladą. Kiedy to grupa dzieci zupełnie różnych w zupełnie różny sposób reagowała na obecność czworonoga. Już po chwili nie trudno było zgadnąć, które z nich mają kontakt ze zwierzętami, a dla których bliskość czekolady powodowała swego rodzaju barierę. Z przykrością należy przyznać iż smutny to był obrazek. Na ogół widok futrzanego przyjaciela w dzieciach wyzwala euforię, choć bywa i tak kiedy idąc ulicą słychać " nie zbliżaj się do psa bo Cię ugryzie" czy też widok dziecka chowającego sie za mamą, kiedy mijamy z czekoladą rodzinę.... Sytuacja jest smutna,gdyż taka postawa rodziców zamyka dziecko na świat, nie pozwala dostrzegać małych rzeczy otaczających nas, które co dnia powinny dawać nam radość. Dzieci przebywające w otoczeniu zwierząt potrafią cieszyć się ich obecnością, zieloną trawą, niebieskim sklepieniem czy też kwitnącą przyrodą. Nie dosyć, że potrafią się z natury cieszyć to i potrafią korzystać z dobrodziejstw natury tym samym ucząc się życia. Wspaniale byłoby gdyby więcej "dorosłych" dostrzegało dobro płynące z obecności czworonogów, a przede wszystkim aby uczyli maluchy szacunku dla zwierząt gdyż dzięki temu większe prawdopodobieństwo iż dziecko wyrośnie na człowieka wrażliwego na krzywdę innych. Wrażliwego na otoczenie , dostrzegającego każdą istotę od biedronki po innego człowieka.
Do dziś pamiętam jak kilkuletni siostrzeniec w lesie zatrzymał się nad żuczkiem, który leżał brzuszkiem do góry i nie potrafił sobie poradzić ze zmianą pozycji. Chłopczyk prosił żebyśmy pomogli żuczkowi, bo przecież potrzebuje pomocy .... No i o to właśnie chodzi ... Zwierzęta czynią nas ludźmi czy tego chcemy czy też nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











