Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jamnik długowłosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jamnik długowłosy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

Alsa Świat psów - Testujemy!

Wczoraj kurier przyniósł nam paczuszkę od Alsa Świat Psów , a w niej próbki dwóch karm. Jak już wspominaliśmy obie dziewczyny mają raczej wrażliwe przewody pokarmowe, zatem każda próba z nową karmą jest ryzykowna i musi być przemyślana. 

Dostaliśmy próbki następujących karm :
Śledź z kartoflami
informacje zaczerpnięte ze strony 
Skład:
kartofle 37%, śledź 20%, pulpa buraczana, skrobia ziemniaczana, tłuszcz drobiowy, sproszkowane całe jaja, drożdże piwne, olej z łososia, wątróbki drobiowe, zioła, naturalny cukier owocowy

Skład analiyczny:

białko 24%, tłuszcze 14%,surowy popiół 5,8%, włókno surowe 2,7 %

Dodatki dietetyczne na kg:

witamina A 15000 IE, witamina D3 2000 IE, winamina E 100mg, witamina B1 4,2mg, witamina B2 5,5mg, witamina B6 4,0mg, witamina B12 70mcg, kwas nikotynowy 40mg, kwas pantotenowy 46mg, kwas foliowy 20mg, biotyna 40mcg, chlorek choliny 46mg, żelazo jako siarczan żelaza 400mg, mangan jako tlenek manganu 77mg, cynk jako chelat cynku z glicyną, hydrat 28mg, miedź jako chelat miedzi z glicyną, hydrat 135mg, jod w postaci jodku wapna 1,35mg , selen jako selenin sodu 0,27mg.
oraz
informacje ze strony

Skład:

ryż 20%, drób 21%(w tym 10% kaczka), kukurydza 21%, pulpa buraczana, białko drobiowe, tłuszcz drobiowy, chlorek sodu, drożdże, siarczan potasu, mięso skorupiaków

Skład analityczny:

białko 19%, tłuszcz 7,5%,surowy popiół 6%, włókno surowe 3%, wapno 0,9%, fosfor 0,7%, sód 0,5%, magnez 0,1%, potas 0,5%

Dodatki dietetyczne na kg:

witamina A 17000 IE, witamina D3 1700 IE, winamina E 200mg, witamina B1 15mg, witamina B2 20mg, witamina B6 20mg, witamina B12 100 mcg, kwas nikotynowy 85mg, kwas pantotenowy 50mg, kwas foliowy 5mg, biotyna 950 mcg, chlorek choliny 1500mg, żelazo jako siarczan żelaza 200mg, mangan jako tlenek manganu 16mg, cynk jako chelat cynku z glicyną, hydrat 160mg, miedź jako chelat miedzi z glicyną, hydrat 16mg, jod w postaci jodku wapna 2mg, selen jako selenin sodu 0,25mg.
Składy wyglądają ciekawie, jest śledź a to bardzo wartościowe białko ryby i olej z łososia, niestety są także tłuszcze drobiowe i wątróbka, a w przypadku drugiej karmy głównie drób. Pierwszy skład zdecydowanie bardziej mi się podoba, drugiego z pewnością czekolada nawet nie powącha ze względu na zawartość drobiu zobaczymy co na to Nitusia.
Pierwsze testy smakowe śledzia wypadły dobrze, co istotne dla dużego psa dosyć duże chrupki które zmuszają do gryzienia , jamnik też dał radę choć wymagało to od niego większego zaangażowania. Niemniej wielkość chrupka nie miała dla Nitusi większego znaczenia, byle smakowało. 
A co będzie dalej? Czas pokaże ...

niedziela, 17 listopada 2013

Miłość zabija .....

Mówi się wiele o toksycznych związkach ludzi,  w których często sami tkwią nie chcąc się z nich wyplątać. Podobny problem dotyka zwierząt na linii czworonóg-właściciel. Sęk w tym, iż one są skazane na tą sytuacje i odwrotu nie ma dopóki człowiek nie przejrzy na oczy. Sytuacja dotyczy zdecydowanej części naszych zwierząt domowych począwszy od psów przez koty, a skończywszy nawet na zwierzętach egzotycznych. Toksyczność takiego związku odbija się na różnych sferach życia zwierząt. Duży problem stanowi podejście do czworonogów. Odkąd nasi bracia mniejsi zajęci w życiu ludzi miejsce na równi z rodziną trochę zapomnieliśmy w tym wszystkim, że to są zwierzęta i potraktowaliśmy zbyt dosłownie jako członka rodziny. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wielu ludzi dokłada wszelkich starań by zwierzęta przestały być zwierzętami  na rzecz bawienia ludzkiego oka i zajmowania czasu kiedy człowiek ma na to ochotę. Zapominamy o ich naturalnych potrzebach, instynktach,przeznaczeniu, na rzecz dosłownej antropomorfizacji. Wydaje mi się, że co raz mocniej staramy się zrobić ze zwierząt małych ludzi. Wspaniale, że są one nam bliskie, ale przerażające jest to że nie dajemy im być sobą. Wielu ludzi na tyle się zatraciło w sytuacji, że traktują dosłownie zwierzęta jak dzieci. W tym wszystkim zaczyna brakować rozsądku, a człowiek zaczyna patrzeć przez różowe okulary na swoje zwierzę. I tak doszliśmy do poważnych dwóch problemów - pierwszy  z nich to otyłość szeroko występująca wśród zwierząt domowych, a drugi to usilne dążenie do traktowania zwierzęcia jak zabawkę.
Na co dzień niestety mam okazję widywać efekty takich działań. Notorycznie przekarmiamy swoje zwierzęta bo "one lubią jeść" , a nas cieszy widok zadowolonego zwierzęcia, tym samym tłumaczymy się brakiem czasu i pędem życia który nie pozwala na regularne spacery. Mamy w domu zwierzęta, którym często nie poświęcamy czasu dlatego, że rzekomo nam go brakuje. Zamykamy czworonogi w domu, czasem rzucimy piłeczkę czy zainicjujemy zabawę ale tylko na chwilę bo przecież czas goni nas ... Karmimy, nie wymuszamy aktywności fizycznej, zmuszamy do leżenia na kanapie ... napędzamy błędne koło z którego trudno wrócić. Otyłość jest powszechnym problemem, zdecydowana większość zwierząt odwiedzających gabinety lekarskie ma nadwagę, a co gorsza duża część właścicieli nie widzi w tym problemu bądź uważa, że ten typ tak ma i wrócić się nie da. Posiadanie czworonożnego przyjaciela wymaga od człowieka poświęcenia. Pies to nie tylko przyjemność, to są przede wszystkim obowiązki, a dopiero potem przyjemność. Nie wystarczy kochać psa by był szczęśliwy. Potrzeba miłości i rozsądku, a przede wszystkim zwrócenia uwagi na fakt, iż pies jest najpierw psem, a potem naszym przyjacielem. Najlepszym spełnieniem dla psa jest możliwość bycia psem w pełnej krasie. A z tym już w społeczeństwie mamy problem. Chętnie bierzemy do domu popularne psy - labradory, goldeny, yorki, bordery ... ale już mniej chętnie poświęcamy  tak bardzo potrzebny im czas. Wielu właścicieli uskarża się na demolowanie mieszkań, niszczenie, wycie, ucieczki, nieposłuszeństwo, często padają ostre słowa typu "ten pies jest głupi". Nie ma głupich psów, są tylko niemądrzy ich właściciele. Pies jest taki jakim go ukształtujemy, to od nas zależy jak ostatecznie będzie się zachowywał. Wszakże wciąż wielu ludzi nie chce się z tym pogodzić i dostrzec prawdziwej natury psa. Chcielibyśmy by nasze psy były ładne i mądre od razu po tym jak pojawiają się w naszych domach bez naszego wysiłku. A to jest niemożliwe. Brak aktywności fizycznej i rekompensata braku czasu w postaci licznych smakołyków to prawdziwa zmora naszych czworonogów. Doprowadzamy do smutnego zjawiska jakim jest czynienie z człowieka podajnika do jedzenia, a psa worka na jedzenie. Ostro? Hymm tak to w zdecydowanej mierze wygląda. Sami często doprowadzamy do cierpienia naszych przyjaciół. Paradoksalnie tak bardzo je kochamy, iż ściągamy na nie szereg problemów. Otyłość to początek długiej listy kłopotów w tym bardzo obciążających schorzeń i drastycznego skracania życia naszego czworonoga. Na szczęście w porę zwrócenie uwagi na problem pozwala na powrót na właściwy tor, pod warunkiem iż tego chcemy i dołożymy wszelkich starań by osiągnąć równowagę. Należy jednak podkreślić, iż wyprowadzenie z otyłości jest dużo bardziej czasochłonne aniżeli utrzymanie psa w dobrej kondycji. A wystarczy jedynie traktować zwierzę z szacunkiem ale i rozsądkiem. Miłość nie polega na rozpieszczaniu i przekarmianiu.Taka miłość jest toksyczna.Podczas gdy Relacje psa i człowieka powinny opierać się na czymś więcej. Spędzanie czasu z wychowanym , posłusznym psem na spacerach i zabawach przynosi zdecydowanie więcej satysfakcji .

Miłość, rozsądek i konsekwencja jest kluczem do fajnej relacji z psem.

Kot europejski, który powinien ważyć około 4kg podczas gdy jego masa ciała to niespełna 10kg.

Zapominamy często, że pies posiada cztery nogi które chętnie wpadają w pełen galop ....

Najważniejsza w psim życiu jest wolność, natura, spędzanie czasu z psimi przyjaciółmi i praca ze swoim człowiekiem. Zajadanie nudy szczęścia nie przyniesie żadnemu psu.





niedziela, 27 października 2013

Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura.

Naszą -ludzką charakterystyczną cechą jest brak dystansu do czegokolwiek, a zwłaszcza do codzienności tak jak i notoryczne szukanie dziury w całym. Myślę, że nie będzie herezją stwierdzenie iż narzekanie i szukanie negatywnych stron danej sytuacji wychodzi nam po mistrzowsku. Wszyscy zapewne jak jeden mąż z małymi wyjątkami skupiamy się nie na tym co istotne. Wciąż dążymy do ideału, wciąż gonimy za pieniędzmi, karierą, dobrami materialnymi głównie. W tym wszystkim zapominając o tym co mamy najcenniejsze - o naturze. Natura, zwierzęta dla wielu z nas nie ma większego znaczenia bo nie daje nam hymm teoretycznie nic. Zaś pełny portfel przynosi więcej satysfakcji. Niemniej jednak cóż nam z pełnych kont i pięknych domów kiedy tam w środku nas brakuje stabilizacji, równowagi. Wprawdzie każdy sam musi znaleźć swoją drogę do tej równowagi, gdyż każdy ma inny próg samospełnienia i radości. Wydaje mi się jednak, że mamy co raz bardziej smutne społeczeństwo. Brakuje nam odwagi i chęci do tego by cieszyć się z prostych spraw, by zauważyć małe zmiany w otoczeniu. Ciągła pogoń za sukcesem pewno kiedyś dobiega końca, pytanie tylko czy faktycznie sukces ten da nam autentyczną radość? Osobiście myślę, że nie ... Autentyczną radość może dać nam jedynie to co jest naturalne to co płynie z głębi naszego serca i głębi natury. Żadne pieniądze, żadne sukcesy nie dadzą takiego spokoju i równowagi jak chwila odpoczynku w środku lasu, na zielonej trawie z włóczącym się w pobliżu psim towarzyszem. Już dawno temu ktoś powiedział, że "Nie ma na świecie lepszego terapeuty niż szczeniak liżący Cię po twarzy". I to jest najpiękniejsze zdanie jakie od dawna mi przyświeca. Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura. Dopóki tego nie zrozumiemy nie będziemy szczęśliwi.



sobota, 20 lipca 2013

Pies testem młodej pary

Już od jakiegoś czasu zaczęło się dziać tak, że pies został wprasowany w wizerunek Polskiej rodziny, czy też co gorsza początkującej rodziny. Młodzi ludzie często decydują się na zakup psa by mieć nie tylko towarzysza,ale także by sprawdzić swoje umiejętności w opiece nad żywą istotą. Czytając Marley I Ja można znaleźć na samym początku wątek kiedy to autor opisuje jak to przed podjęciem decyzji o zostaniu rodzicami postanawiają z żoną najpierw kupić psa by sprawdzić czy się będą potrafili dogadać względem wychowania

i wielu ważnych spraw. Przyszła pora na psa bo roślinki już przerobili ... I ten syndrom dociera też do nas. Jakby się rozejrzeć to co raz częściej młode małżeństwa kupują właśnie sobie czworonoga, którym opiekują się jak dzieckiem. Tym samym nierzadko wciąż podkreślając jaki to "synuś" czy "córusia" są najważniejsi w życiu i oni "rodzice" uczynią dla niego wszystko co trzeba. Myślę, że każdy z nas zna przynajmniej jedną parę, która ma swoje czworonożne dziecko i tak też psa traktuje. Jak to zwykle bywa żadna skrajność dobra nie jest i często obustronnie kończy się źle. Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem rozsądnego kochania zwierząt i traktowania ich tak jak dany gatunek tego wymaga. I tak też pies jest psem, nawet jeżeli jest naszą bratnią duszą to nie wolno nam zapomnieć, że przede wszystkim jest udomowionym potomkiem wilka! Cieszę się kiedy co raz więcej ludzi znajduje zalety w obcowaniu z psami, ale serce mi pęka kiedy odbieramy im ich psią naturę i każemy być ludźmi. Takich sytuacji jest całe mnóstwo. Począwszy od traktowania psa jak człowieka, a skończywszy na zaniechaniu miłości do psa na rzecz wyższych celów.
Jak to zwykle bywa w życiu przychodzą różne zmiany, częstokroć mocno wywracając je do góry nogami. Prędzej lub później w życiu młodych par pojawiają się dzieci tym samym często następuje niemały chaos. Rzecz jasna oczy młodych rodziców skierowane są przede wszystkim na ukochane dziecko i nie byłoby nic dziwnego w tym, że bardziej zwracają uwagę na dziecko aniżeli na psa, gdyby nie fakt że w wielu sytuacjach "przestają" kompletnie kochać psa ... Oj niestety nazbyt często "synusie i córusie" po narodzinach dzieci zupełnie odsuwają od siebie czworonogi tym samym mnożąc powodów swego zachowania. Motywów takiego działania jest całe mnóstwo, które nierzadko ciężko zrozumieć.
Mnie jako człowiekowi w zupełności oddanemu czworonogom ciężko zrozumieć sytuację w której nagle Młoda Para postanawia pozbyć się czworonoga rzekomo pod pozorem stwarzania zagrożenia dla dziecka ... A takich historii jest całe mnóstwo. Przeglądając fora internetowe i ogłoszenia łatwo trafić na tragedie czworonogów do adopcji bo "dziecko ma alergię", "bo pies brudzi","bo pies jest rezerwuarem pasożytów, bakterii i wirusów", "bo pies jest chory i może zarazić dziecko". To tylko część z długiej listy często powtarzanych argumentów. Oczywiście troska rodziców jest zrozumiała, niemniej jednak bywa że Młodzi Ludzie kompletnie zatracają zdrowy rozsądek z rzekomej troski postanawiają pozbyć się problemu począwszy od deklaracji o adopcji, a skończywszy na eutanazji. W rzeczywistości obcowanie dziecka z psem jest najlepszą inwestycją w przyszłość dziecka. Przyszłość zarówno emocjonalną jak i przyszłość związaną ze zdrowiem dziecka. Więcej pożytku z przebywania ze zwierzętami aniżeli z życia w sterylnych warunkach. W prawdzie dziecku nei wiele grozi ze strony psa pod warunkiem, iż dorośli będą czuwać począwszy od higieny, a skończywszy na dbaniu o dziecka i psa relacje.
Psiarze walczą z tym problemem od dawna, ale to jak walka z wiatrakami.
Miłość do zwierząt jest trudnym wyzwaniem dla nas ludzi. Często wymaga od nas wielu poświęceń, nakładów czasu i finansów. Zwierzęta tak jak każda inna żywa istota ma prawo zachorować i prawo żyć. Podczas kiedy my ludzie nie mamy żadnych praw do manipulowania nimi i skazywania ich potem na taki los jak często się zdarza. Nas - miłośników zwierząt takie sytuacje bolą okrutnie. Jednakże by prawdziwie kochać zwierzęta i być dla nich bratnią duszą trzeba się urodzić z tą empatią i uczuciami, nie da się tego nauczyć ani nabyć z wiekiem. Można nauczyć się je lubić i tolerować, ale nie da się wyuczyć być towarzyszem zwierząt.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Zwierzę vs człowiek ...

Każdy z nas jest inny, tak jak i każdy pies jest inny. O tak znów pies bo to pies jest tutaj w roli głównej. Jak mniemam zdecydowana większość czytelników Spojrzenia Psa zalicza się do raczej większego grona fascynatów psiej natur, a co za tym idzie jak sądzę zgodzicie sie z tym co zamierzam tutaj napisać. A mianowicie po raz kolejny chcę powiedzieć, że obcowanie ze zwierzętami, naturą wzbogaca naszą emocjonalną część. Być może wielu będzie zdziwionych tymże stwierdzeniem, niemniej jednak będę się upierać przy tym, iż relacje ze zwierzętami częstokroć przynoszą nam więcej niż relacje z ludźmi. Z pewnością jest to zdecydowanie inny rodzaj emocji, tymczasem niezwykle istotny. Pewno ciężko to będzie zrozumieć tym co namacalnei tego nie przeżyli.
Od jakiegoś czasu śledzę książki różnych zaklinaczy, ot teraz jest moda na historie zaklinaczy różnych gatunków zwierząt. Jednak przyglądając się poczynaniom danego magika trzeba się przyjrzeć czy ma ona głębię i czy coś za sobą niesie. Swego czasu kręg psiarzy obiegł Zaklinacz Psów i rady Cesara Millana, które wielu ludzi zaczęło stosować. Czy przyniosło to coś dobrego ? niech wypowiedzą się Ci co mieli z nimi do czynienia. Nie o tym chcę.
Jednym tchem przeczytałam Żyjącego z Wilkami, a teraz czytam z wypiekami na twarzy Zaklinacza lwów. Wydawać by się mogło, że kolejna komercyjna historia. Otóż można się pomylić. Zarówno Shaun jak i Kevin swoje książki nei opierają o rady jak ujarzmić zwierzę choć doskonale sobie z tym radzą, a raczej za pomocą narzędzi jakimi w tym przypadku są zwierzęta udało się im poukładać drogę w życiu i relacje także międzyludzkie. Często, a raczej na ogół nami ludźmi kierują zasady, konwenanse i ciągłe przemyślenia co wolno, czego nie wolno, czy możemy być naturalni czy musimy się ograniczać. Tak na prawdę dla nas to ciągła ruletka i analityka wręcz. Podczas gdy praca ze zwierzętami bazuje główne na naturalności i obserwacji. Zwierzęta są szczere, dla nich coś jest albo białe albo czarne. Dla nich nie ma półśrodków. Ich zachowanie zawsze odzwierciedla ich stan ducha i nigdy, przenigdy nie udają. To co widzimy zawsze jest naturalne, dzięki czemu obcując ze zwierzętami możemy być pewni iż są prawdziwe w swym działaniu. Ludzie mający okazję pracować ze zwierzętami po wielu latach rozumieją je bez słów, wystarczy jedno spojrzenie i wiedzą co dalej się wydarzy. Mowa ciała zwierząt jest całkowiicie skorelowana z ich emocjami. TO co czują to okazują, dzięki czemu jeżeli poświęcimy trochę czasu na poznanie ich zachowania potrafimy je zrozumieć. A jak jest z nami? Ludzie często nie tylko tłumią swoje emocje, ale bywa i tak ze są zmuszani do okiełznania tego co czują i myślą na prawdę. Co w istocie sprawia, że życie wśród ludzi  zmusza nas do ciągłej czujności, analizy zachowań i samoograniczania siebie.
Zwierzęta uczą nas naturalności i prawdy, dzięki czemu praca z nimi pozwala nam lepiej odkryć siebie i nauczyć się życia.


wtorek, 26 marca 2013

Charakterowe wady i zalety.

Charaktery, psie charaktery jak wiemy różnią się od siebie sporo. Niemniej każdy człowiek, a przynajmniej ten zwierzolubny chowa w serduchu rasy, które ceni spoglądając przychylnym okiem. Na szczęście możliwości co do wyboru psa mamy duże, bo ras obecnie mamy kilka set , ale i są tacy zwierzolubni co zdecydowanie bardziej wolą mieszanki genów, charakterów i cech. Każdy z nas wybiera to co mu pasuje najlepiej, grunt by wybierać z głową i rozsądkiem. No właśnie w tej kwestii jest często wiele sporów. Serce co innego , rozum co innego. Niestety bywa tak, że rozsądek z serduchem przegrywa i wtedy zaczynają się kłopoty. No cóż na ogół jest tak, że początkujący zwierzolub decydując się na zakup psa rasowego zabiera się za wybór rasy nie tak jak potrzeba, a mianowicie często wybieramy to co się nam podoba wizualnie nie zważywszy na charakter futrzaka. To zdecydowana codzienność. Podczas gdy oprócz eksterieru, który jest ważny bo oczywiście istotne są nasze wrażenia wzrokowe, na psie życie składa się jeszcze jego charakter, geny i naturalne predyspozycje. Nie na darmo mamy psy rasowe przyporządkowane do 10 grup podzielonych przez FCI według ich naturalnych predyspozycji. I tak nazwa grupy do której należy nasz pies powinna dać nam wiele do myślenia. Myślę, że dla nikogo tajemnicą nie powinno być że każda rasa ma swoje zalety jak i wady. Choć często problem polega na tym, iż wielu miłośników choć bardziej odpowiednie określenie to fanatyków rasy uważa, że dana rasa jest chodzącym ideałem i nie posiada absolutnie żadnych wad .... Oczywiście kochając swojego psa konkretnej rasy czasem trudno nam obiektywnie spojrzeć na rzeczywistość i jasno powiedzieć o występujących trudnościach  w życiu z nią. Bo nie da się ukryć, że takowe trudności występują. Każda rasa obdarzona jest w inne cechy, a co za tym idzie życie z nią się zdecydowanie różni. Niegdyś, kilka lat temu na pewnym forum labradorowym postanowiłam rozpocząć dyskusję dotyczącą wad tejże rasy. No i wtedy rozpętał się wielki chaos, wszem i wobec powtarzano mi, iż jest to pies absolutnie bez wad, a jeżeli je dostrzegam znaczy że nie jestem dobrym właścicielem dla swojego psa. No i co zrobić w takiej sytuacji? W pewnej chwili człowiek sam już nie wie czy myśli dobrze zauważając trudności, skoro inni mówią że ich nie ma ...
Z perspektywy upływającego czasu i rosnącego doświadczenia nie dam sobie wmówić, że każda rasa jest idealna i wad nie posiada. Choć może wada to złe określenie, bardziej chodzi o trudności w życiu z nią czy wychowaniu . Bo co dla jednego jest wadą dla innego będzie zaletą. Niemniej myślę, że trzeba o tym mówić często i głośno. Co raz częściej powtarzamy o tym by kupować psy rasowe z udokumentowanym pochodzeniem bo tylko to gwarantuje nam charakter i wygląd rasy. Wspaniale tak samo jak propagując RR powinniśmy propagować świadome nabywanie szczeniąt rasowych. Gdyż obecnie nie wielu nowo upieczonych właścicieli zdaje sobie sprawę z całokształtu rasy, a zdecydowana większa część wiedzy opiera się o obiegowe opinie w tym w dużej mierze mity. I tak powolutku wraz z dorastaniem szczenięcia i narastaniem tych ukrywanych trudności rośnie skala problemu. I o ile niekiedy zdarza się, że właściciele zakasają rękawy do pracy dzięki czemu udaje się wychować fajnego psa, o tyle w zdecydowanej przewadze w ten sposób albo wiele psów rasowych trafia do schronisk, albo wyrastają na zupełnie nieokiełznywalne psy. I to jest smutne.


Każda rasa jest inna i wymaga od nas różnego podejścia. Nie zawsze inspiracje związane z wyglądem idą w parze z inspirującym charakterem. Niemniej eksterier jest zmienny, wygląd mało istotny, podczas gdy z charakterem wiążemy się na całe życie. Nie ma nic gorszego niż pies niedopasowany charakterem. Wtedy trudno się z nim żyje, trudno pracuje, a jeszcze trudniej nawiązać z nim prawdziwą nić porozumienia.Jeżeli zależy nam na posiadaniu idealnego przyjaciela to poświęćmy przed kupnem trochę czasu na zgłębienie wiedzy odnośnie wybranej przez siebie rasy.


niedziela, 10 marca 2013

Najlepszy i najskuteczniejszy doktor - pies!

Przychodzi taki moment w życiu większości ludzi, który sprawia że codzienność ciąży, jawi się w ciemnych barwach , a powietrze z nas uchodzi. Zwykle wpływ na taki stan ma wiele czynników, które powolutku się nawarstwiając w pewnej chwili sprawiają, że nie da się tego samemu udźwignąć. Wokół pojawia się szarość, brak słońca i ciepłych relacji jedynie pogłębia trudności. Psychologia szeroko się rozpisuje odnośnie takich stanów jednakże miejsce to nie jest odpowiednie na takie dywagacje. Niemniej z racji tego iż Spojrzenie Psa jest miejscem pro psim temat ten jest niejako powiązany. Gdyż kiedy wielu z nas pogrąża się w tej trudnej do przebrnięcia ciemności okazuje się, że relacje z ludźmi bywają trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe do wzajemnego zrozumienia jest ktoś kto doskonale w takim momencie pomoże. A mianowicie jest to pies nasz pies domowy canis lupus familiaris jest najcudowniejszym i najskuteczniejszym psychiatrą na świecie! Ot co! Zapewne wielu nazwijmy zwykłych ludzi uważa często to stwierdzenie za herezję, jednakże ten kto zna możliwości psów potrafi docenić ich ciężką pracę dla ludzi i ich chorej duszy. Dlaczego akurat pies, a nie wykwalifikowana kadra lekarska czy też przyjaciele? Otóż pies ma w sobie niezwykłą czystość, prostotę, szczerość i chęć obcowania z człowiekiem. Pies jest blisko zawsze, po prostu daje nam swą obecność, daje nam poczucie bezpieczeństwa i bycia potrzebnym.
 Podczas gdy co istotne, kiedy potrzebujemy ciszy, czasu na poukładanie myśli, czworonóg jest po prostu obok, nic nie mówi, wysłucha nas, aczkolwiek nie skomentuje, nie oceni. Pies zawsze jest blisko niezależnie od tego co zrobimy czy też nie zrobimy, on po prostu nam towarzyszy bo widzi w człowieku coś więcej niż zewnętrzne opakowanie, które ludzie zwykle oceniają. Często tym samym czyniąc innym krzywdę. W tym miejscu nei zamierzam umniejszać pracy doskonałych psychiatrów czy psychologów lub zaangażowania rodziny, niemniej nikt w swych działaniach nie przewyższy dobroci jaką pies wnosi w proces leczenia duszy. Mądrzy tego świata już dawno temu zauważyli, iż praca psa w terapii przynosi pozytywne rezultaty i tak też zaczęto psa domowego zatrudniać do pomocy jako dogoterapeuci - piękna nazwa i jakże mądra! Myślę, że nikt nie powinien się odważyć umniejszać zasług psich towarzyszy w pracy z dziećmi dotkniętymi autyzmem lub innymi ciężkimi problemami. Na całym świecie kształci się profesjonalnych ludzi do układania psów pod kątem pracy jako terapeuci. I przynosi to wiele dobrego. 
Niemniej w naszym codziennym życiu nasz zwykły futrzany towarzysz mimo iż nie został specjalnie wyszkolony tak samo potrafi naprawić nasze zranione dusze, trzeba tylko mu na to pozwolić i dać ponieść się temu co mówi natura. Matka natura jest najmądrzejsza i zawsze wie co robi.Nasze skomplikowane życie codzienne, relacje z ludźmi, obowiązki, narzucone ramy często sprawiają iż odsuwamy się od tej prostoty i żyjemy w ciągłym biegu nie bacząc na otoczenie. Zapominamy o najdrobniejszych i tym samym najpiękniejszych cudach dziejących się wokół nas. Czasem trzeba się zatrzymać na moment i spojrzeć w dół na te cztery łapy kroczące obok śmiało, psi wilgotny nos i łeb futrzany bo one potrafią zakryć skutecznie wszelkie rany. Trzeba im tylko dać szansę.


niedziela, 17 lutego 2013

Ważna socjalizacja

Zaczyna się już u hodowcy i ciągnie się przez kilka pierwszych miesięcy. Jest to proces niezwykle ważny zarówno  dla psiej przyszłości jak i naszej .... Socjalizacja ma wpływ między innymi na to jaki nasz pies będzie i czy będziemy mogli z nim robić to co sobie zaplanowaliśmy. Na szczęście w dużej mierze mamy na nią wpływ pod warunkiem iż bierzemy pod swój dach malucha kilku - kilkunastotygodniowego szczeniaka. Sytuacje, zdarzenia, wyzwania stawiane przed maluchem w przeciągu pierwszych kilku tygodniu swojego życia przyczyniają się do stworzenia nazwijmy "mapy" znanych obrazów, które są traktowane przez psa później jako naturalne zjawiska nie powodujące u niego stresu, niepokoju, strachu. Jednakże cały proces ciągnie się od narodzin, a moment kiedy szczenięta otwierają oczy, uszy, zaczynają się przemieszczać jest kluczowy. To co poznają w tym okresie w przyszłości nie będzie dla nich problematyczne. Dlatego też obecnie wiele mówi się o tym jak ważną rolę pełni hodowca w kwestii socjalizacji. Do niedawna nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ważny jest to proces. Jednakże w dobie XXI kiedy psy są przede wszystkim naszymi towarzyszami w życiu codziennym, kiedy jeździmy z nimi na wystawy, kiedy uprawiamy psie sporty i najważniejsze - kiedy to psy mieszkają głównie w centrach miast szeroko pojęta socjalizacja to podstawa ukształtowania psa zrównoważonego psychicznie i otwartego na społeczeństwo. 
Jeżeli zależy nam na tym by pies robił z nami wszystko i towarzyszył nam w życiu codziennym w mieście powinniśmy raczej myśleć o kupnie szczenięcia w wieku około 2-3 miesięcy. Gdyż w tym okresie jesteśmy w stanie nadrobić luki socjalizacyjne, co w wieku późniejszym jest niemożliwe. Oczywiście regularna praca i poświęcony czas przynoszą pozytywne rezultaty, jednakże braków socjalizacyjnych w pełni nigdy nie nadrobimy. Zawsze pozostają "dziury" które będą dla nas problematyczne.

Z życia codziennego mam dwa przykłady zupełnie skrajne .... Czekolada zabrana od mamy w wieku 8 tygodni, ukształtowana przeze mnie według moich potrzeb. Dziś jest psem, który robi ze mną wszystko - dzielnie przemierza centrum miasta, pracuje ze mną, jeździ na wystawy, odwiedza znajomych, jeździ środkami komunikacji miejskiej, kocha ludzi, inne zwierzęta, cieszy się życiem. Podczas gdy czarne podopalane maleństwo trafiło do nas jako pięciomiesięczna dziewczynka z hodowli mieszczącej się pod miastem, praktycznie w okolicy lasów i pól, gdzie znane były jej spokój, cisza, psy z hodowli i domownicy. Przyjechała do miasta gdzie nastąpiła tragedia. Wiele miesięcy pracy poświęciliśmy na to by suczka mogła swobodnie wyjść na spacer z innymi psami, przeszła przez osiedle bez podkulonego ogona. Niemalże półtorej roku minęło do czasu żeby sunia mogła biegać na spacerze luzem bez smyczy. Podczas gdy najszczęśliwsz ajest kiedy spędzamy wolny czas na polach czy też w lesie .... 

Mam w domu dwie zupełne skrajności, życie z czekoladą jest proste i pełne wrażeń podczas gdy maleństwo jest raczej domatorem ....

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pies najlepszym lekarstwem


W dzisiejszych czasach co raz częściej można zaobserwować, że psy zaczynają wtapiać się w model rodziny. Co raz częściej w rodzinach pojawiają się psy. Niekiedy jest to spowodowane prośbami dzieci, innym razem rodzice chcą by małe dziecko wychowywało się równocześnie z psem, a jeszcze innym razem pies jest spełnieniem marzeń rodziców. Ponadto masowo media propagują model pełnej rodziny, której towarzyszy pies. W efekcie takie rasy jak labrador retriever, golden retriever, berneński pies pasterski osiągają co raz większą popularność stając się psami rodzinnymi. Wspomniane rasy należą do czołówki tzw. psów rodzinnych. Wybór jednej z ras najczęściej jest motywowany tym, że to psy łagodne, cierpliwe, idealne dla dzieci. Owszem posiadają one bardzo pozytywne cechy. Dzięki swej łagodności i sporemu entuzjazmowi stają się wspaniałymi członkami rodziny, ale do czasu .. Otóż trzeba zwrócić uwagę na fakt iż to nie tylko psy łagodne, ale to przede wszystkim wulkany energii chętne do pracy, co więcej zakochane w pracy. Niestety bardzo często przyszli właściciele zapominają o potrzebie aktywności fizycznej i psychicznej. Co jest bardzo krzywdzące dla obu stron : pies zostaje skazany na permanentną nudę , która często ma odzew w nieposłuszeństwie i niszczycielstwie , a właściciel traci co raz więcej nerwów nie mogąc poradzić sobie z psem ... Zbyt często zapomina się o tym, że funkcja psa rodzinnego nie kończy się na "byciu". Pies nie powinien być tylko dodatkiem dla rodziny , powinien być jej częścią, a jego prawa i przywileje nie powinny ograniczać się do pełnej miski, pieszczot od czasu do czasu i kilkuminutowych spacerów 3 x dziennie.
Na szczęście w wielu przypadkach psy przestają być tylko dodatkiem do rodziny, a zaczynają być jej członkami. A reszta domowników stara się dbać o nie , starając się zapewnić im to czego potrzebują.

Co raz częściej można także spotkać ośrodki terapeutyczne w których lekarzem jest pies, lub przynajmniej pomaga w terapii. W profesjonalnych placówkach pracują psy przygotowywane do dogoterapii , posiadające określone cechy które są niezbędne w ich pracy. Dzięki łagodności, cierpliwości, żywiołowi i radosnemu spojrzeniu sprawiają , że dla chorych zaczyna świecić "słońce" , a zza szarej rzeczywistości zaczyna wyglądać nadzieja niosąca chęć życia lub niejednokrotnie chęć walki o życie ... nowe, lepsze, barwniejsze życie. 
Pies potrafi doskonale leczyć zranione dusze. Zapewne wielu miłośników psów może potwierdzić dobroczynny wpływ czworonoga na ich życie. Dla osób kochających zwierzęta ,  które łączy więź ze swoimi pupilami sprawa jest jasna. Niemal na co dzień ich psy dostarczają argumentów potwierdzających terapeutyczne zdolności Canis familiaris.
Pomiędzy psami rodzinnymi , a tymi pracującymi w dogoterapii jest taka różnica że dogoterapuci pomagają chorym dotkniętym problemami zdrowotnymi, ograniczonych barierami niepełnosprawności . Te choroby to nie lada wyzwanie, ale systematyczna praca oraz spotkania chorych z psami pozwalają na stopniowe otwieranie się na świat.
W życiu codziennym osoby mocno zżyte z psami mogą powiedzieć jak bardzo pies zmienił ich życie oraz wpłynął na ich psychikę. Z pewnością można powiedzieć, że pies pomaga przełamać bariery i blokady powstałe w psychice, niejednokrotnie daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji czy też spełnia potrzebę troszczenia się o kogoś . Kogoś kto jest przy nas bez względu na wszystko, kogoś kto wysłucha , nie krytykuje, kogoś kto po prostu jest zawsze.
Często powtarza się,że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Jest w tym sporo prawdy,j ednak wiele zależy od oczekiwań człowieka oraz jego stosunku do zwierząt. Na pewno pies będzie najlepszym przyjacielem  człowieka jeżeli okażemy mu uczucie i szacunek oraz jeżeli uda sie nam nawiązać nić porozumienia, więź emocjonalną. Ludzie nie mogący znaleźć sobie miejsca pośród społeczeństwa chętnie uciekają w świat natury., dlatego często  Pies jest najlepszym towarzyszem tzw. otusiderów , samotników. Wielu ludziom , potrzebę poczucia akceptacji,bezpieczeństwa, zrozumienia zaspokajają zwierzęta, z nimi można prowadzić monologi na wszystkie tematy, można być sobą bez zbędnego udawania, ograniczeń.

Niegdyś pewien człowiek rzekł " Żaden psychiatra na świecie nie może się równać ze szczenięciem liżącym Cię po twarzy" i jak najbardziej te słowa są prawdziwe. Szczenięca radość , nieporadność , uzależnienie od człowieka dają ogromną siłę do życia. Miłość do szczeniaka oraz codzienne obcowanie z nim pomagają pokonać to co niegdyś było trudne. Pomaga ujrzeć słońce wstające zza góry smutku. Wspólne życie z psem pokazuje nam iż świat wcale nie jest taki jak się nam wydawało, a beztroski spacer po polanach u boku czworonoga jest znacznie bardziej wartościowy niż bezsensowne tracenie czasu na siedzenie w domu ... Pies daje człowiekowi siłę do pokonania niemożliwego, jeżeli tylko człowiek pozwoli mu zająć odpowiednie miejsce w jego sercu .... 

wtorek, 22 stycznia 2013

Jak okiełznać wulkan energii ??


Dziś dla większości z nas posiadanie szczenięcia równa się z ciepłymi uczuciami i niepohamowaną radością. Jednakże prędko dotyka nas rzeczywistość, która nijak się ma do utopijnej wizji obcowania ze szczenięciem. Otóż dorastający szczeniak to dosyć trudny temat. Oprócz przyglądania się rosnącej nieporadnej istotce szybko przychodzi nam zmierzyć się z różnego rodzaju problemami wychowawczymi. Nie sposób wymienić wszystkich gdyż jest ich tyle ile co dzień rodzi się szczeniąt. Tym razem chciałabym się skupić na trudnych do okiełznania wulkanach energii tudzież głównie szczeniętach dużych ras pracujących.

Wielokrotnie świeżo upieczeni właściciele kilkutygodniowego szczeniaka nie zawsze zdają sobie sprawę z nadchodzącej fali energii z którą szczerze mówiąc wielu sobie nie radzi.
Początkowo wszystko wydaje się piękne do momentu pierwszego spaceru z ciągnikiem. Na ogół spacer z ukochanym szczenięciem kojarzy się z zabawą, zwiedzaniem okolicy oraz zachwytem przechodniów. Nic bardziej mylnego. Otóż dla kilkumiesięcznego psiego dziecka spacer to doskonała okazja do poznawania świata, oczywiście w tempie ekspresowym. Co szybko zamienia się w rytualne ciągnięcie i tak oto staje przed nami pierwsze wyzwanie.
Na początek zastanówmy się nad zachowaniem psa, gdyż jest to podstawą do zrozumienia problemu i wyeliminowania złych nawyków. Zacznijmy od tego iż szczenię poznaje świat poprzez sprawdzanie – czytanie otoczenia – nosem ,oczami,pyskiem. Wszystko co się pojawi można powąchać, dotknąć, wziąć do pyska. Wszystko co je zaciekawi natychmiast usiłują poznać, w związku z tym zaczynają ciągnąć w stronę celu korzystając z wszystkich dostępnych metod. Z przykrością trzeba przyznać, że czasem nasza bezradność utrwala nawyk ciągnięcia. Zastanówmy się nad tym jak często podążamy za nieporadnym szczenięciem by sprawdzić nurtujące go miejsce. Za każdym razem kiedy szczenię ciągnie do celu, a my za nim podążamy to utrwalamy nawyk ciągnięcia. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju szczeniąt, bystrość i chęć chłonięcia wiedzy możemy się liczyć z tym iż prędko problem urośnie do rozmiarów góry lodowej. To od nas zależy co wyrośnie z naszej pociechy, a ciągnięcie to kropla w morzu prawdopodobnych problemów wychowawczych. Tuż za ciągnięciem zapewne będzie się pojawiał kłopot z niepohamowaną energią i żywiołowością. Myślę, że wielu z nas niejednokrotnie spotkało szalone, histeryczne, energiczne i zupełnie nieposłuszne psy (statystycznie owczarki, retrievery) nad którymi właściciel zupełnie nie panuje. Czasem proszą o radę lekarzy weterynarii, czasem udają się do behawiorystów czy też trenerów, lecz niestety najczęściej po wielu miesiącach walki z niepohamowanym temperamentem właściciele poddają się i uciekają do dawnych metod, które na ogół źle wykorzystane pogłębiają wzajemne frustracje.
Najczęściej propagowane metody to ; przemoc fizyczna i psychiczna, kolczatki, dławiki, dyski fishera czy ogólną teorię dominacji. Niestety żadna z tych metod nie pomoże nam w wychowaniu młodego psa, a tym bardziej nie będzie pomocna w ukształtowaniu więzi z psem.
By móc zastanawiać się nad rehabilitacją psa wobec popełnionych błędów najpierw musimy zrozumieć podstawy psiego myślenia i główne jego potrzeby .

Podstawowe potrzeby młodego psa:
  • dostęp do jedzenia i wody
  • możliwość załatwienia potrzeb fizjologicznych
  • aktywność fizyczna
  • aktywność psychiczna
  • możliwość eksploracji terenu
  • spotkania z pobratymcami
  • czas na regenerację
  • rozwijanie rasowych predyspozycji

Jeżeli będziemy mieć na uwadze te podstawowe potrzeby to postawimy pierwszy krok w stronę sukcesu. Dopóki nie uświadomimy sobie, że niemożność zaspokojenia potrzeb wewnętrznych doprowadza do frustracji, dopóty będziemy zmagali się z problemami behawioralnymi. Drugim ważnym elementem w wychowaniu młodego psa jest nawiązanie więzi. Jeżeli pies nam ufa i potrzebuje kontaktu z nami to chętniej wykonuje to czego od niego oczekujemy. Dawne metody zakładały, iż każdego psa nieposłusznego powinniśmy zdominować psychicznie i fizycznie. Co w domyśle oznaczało przemoc fizyczną, która prędzej czy później doprowadzała do tego, że pies był posłuszny ze strachu przed karą. Osobniki o silnym charakterze w pewnym momencie czasem przestawały się godzić na takie traktowanie i zaczynały się bronić przed przygniataniem do ziemi, szarpaniem za kark, ciosami mierzonymi w zad czy też słabiznę. Trudno żyć kiedy jest się zastraszanym, zwłaszcza że psychika dzisiejszych psów znacznie się różni od psychiki psów sprzed kilkudziesięciu lat. Niestety trzeba to podkreślić, dzisiaj większość psów cechuje wrażliwa i labilna psychika. Wielokrotnie dawne metody skutkowały „zamknięciem się psa”. Zwierzęta kompletnie zatracały radość z życia, własną osobowość, żyły automatycznie, wypalone.
Jaka zatem radość z posiadania psa zachowującego się automatycznie?
Canis lupus familiaris jest zupełnie innym gatunkiem niż homo sapiens zatem nie ma potrzeb do wzajemnych dominacji , walki o przewodnictwo w stadzie. Psy w procesie ewolucji zostały stworzone do pracy dla ludzi, ich rola polegała na pracy za którą otrzymywały nagrodę. Oczywiście na przestrzeni lat ich rola się nieco zmieniła, choć mentalnie one wciąż oczekują pracy za którą otrzymują nagrodę. I to jest właśnie klucz do nawiązania więzi zaufania i uzyskania posłuszeństwa.

Zanim przejdę do tego jak okiełznać wulkan energii, chciałabym jeszcze parę słów odnośnie kolczatek i dławików napisać. Wiele lat temu zostały wymyślone narzędzia szkoleniowe, których celem było zaznaczenie korekt nie pożądanych zachowań. Założenie było proste – nieprawidłowe zachowanie (np. ciągnięcie na smyczy) – pociągnięcie za kolczatkę/dławik energicznym ruchem – wywołanie dyskomfortu – zluzowanie smyczy – nagroda. Teoretycznie były to narzędzia jedynie szkoleniowe, podczas gdy dziś wielu zdesperowanych właścicieli zakłada kolczatki swoim psom do chodzenia na co dzień . Zupełnie nie zwracając uwagi na to co robią ich psy ; czy się bawią z innymi psami, czy ciągną cały czas na smyczy czy też idą spokojnie. Niezależnie od sytuacji wciąż są atakowane negatywnymi impulsami, a to już krótka droga do rozwoju agresywnych zachowań. Wyobraźmy sobie prosty schemat :

„pies idzie grzecznie przy nodze – widzi innego psa – pies się napina i lekko napręża smycz – właściciel szarpie za kolczatkę bądź maksymalnie skraca smycz wywołując jednostajny ucisk kolczatki”.
Taki pies od swojego właściciela dostaje jasny sygnał że coś się dzieje niedobrego i powinien być czujny, na dodatek jest „karcony” za to, że widzi obcego psa. W ten sposób szybko spirala się nakręca.
Zatem ponownie zastanówmy się jakiego chcemy mieć psa ; niepewnego i agresywnego czy też kontaktowego i ciekawego świata?

Nie ma psów idealnych, choć w dużej mierze to od nas zależy na jakiego psa wyrośnie nasz szczeniak. Nawiązanie nici porozumienia to podstawa do rozpoczęcia pracy. Kształtowanie więzi z psem nie jest takie trudne jak mogłoby się wydawać, do stworzenia idealnego teamu potrzebne jest respektowanie podstawowych potrzeb psa , a ponadto miłość, konsekwencja i kreatywność.

Biorąc pod uwagę fakt iż większość dużych ras została stworzona do pracy z człowiekiem, nie ma co się łudzić iż w procesie ewolucji ich potrzeba pracy zanikła. Każdy pies do prawidłowego rozwoju potrzebuje stymulacji fizycznej jak i psychicznej, a intensywność zajęć dobieramy do rasy psa oraz ich zakorzenionych predyspozycji. Zawsze musimy pamiętać o równowadze między aktywnością fizyczną jak i psychiczną. Musimy pamiętać o tym, że długie spacery, szalone zabawy z pobratymcami czy też długie sesje aportowe nie zaspokoją drzemiącej energii w psie takim jak retriever czy owczarek. Po aktywności fizycznej szybko się ich organizm zregeneruje, by naprawdę zmęczyć wulkany energii musimy planować zajęcia tak by zmęczyć i umysł i ciało. Najlepiej jest łączyć jedno i drugie. W praktyce oznacza to iż oprócz spacerów potrzebnych do rozwoju powinniśmy w miarę możliwości pozwolić psom na rozwijanie procesów myślowych czyli uczenia nowych komend, sztuczek.

Przykładowy schemat pracy :

Na spacerach mamy wiele możliwości, które możemy zaplanować bądź spontaniczna sytuacja sama je nam przedstawi. Przede wszystkim planując spacer pamiętajmy o tym by nie pozwolić psu ciągnąć. Oczywiście wyjście na zewnątrz jest czasem dla psa, niemniej jednak nie oznacza to, że może robić co mu się podoba. Zatem kiedy zaczyna ciągnąć mamy kilka możliwości :
  • skupiamy jego uwagę na sobie
  • zatrzymujemy się , dopóki nie rozluźni smyczy nie przemieszamy się
  • zmieniamy tor spaceru
  • wprowadzamy powoli komendę”równaj” i nagradzamy za prawidłowe zachowanie
  • w skrajnych sytuacjach możemy skorzystać z narzędzi szkoleniowych takich jak : specjalne szelki czy też halter. Nie wywołują złych emocji u psa, a w zamian pokazują że ciągnięcie nie przynosi zamierzonych efektów. Oczywiście pod warunkiem, że pies został odpowiednio przygotowany do noszenia haltera czy szelek. W przypadku kiedy decydujemy się na takie metody, musimy powoli, stopniowo przyzwyczajać psa do noszenia ich oraz wzmocnienie pozytywnego skojarzenia. ( np. założony halter powinien się kojarzyć z przyjemnością, początkowo z nagrodą, później ze spacerem).

Kiedy już pies idzie spokojnie powinniśmy pozwolić psu na węszenie podłoża. Praca nosem przede wszystkim pozwala psu na „przeczytanie” codziennych gazet, a tym samym pozwalają na zmęczenie psychiczne psa. Nadmiar informacji i bodźców męczy młodego psa. Zatem wielokrotnie spokojny spacer na smyczy z węszeniem bywa bardziej męczący aniżeli długi dystans czy szalone zabawy z psami.

Na spokojnym spacerze możemy także nauczyć psa skupiania się na przewodniku czyli wypracowanie kontaktu wzrokowego. Jest to dosyć proste ćwiczenie choć naukę powinniśmy zacząć od sesji szkoleniowych w domu gdzie nie ma dodatkowych bodźców.
Skupianie uwagi jest bardzo pomocne na spacerach kiedy mamy psa pobudliwego, gdyż przy dobrze utrwalonym „patrz” możemy w trudnej sytuacji odwrócić uwagę psa zanim się rozproszy.
Istotne jest to, żebyśmy myśleli i reagowali na bodźce szybciej niż pies. Wtedy zyskujemy dużą przewagę i przede wszystkim kontrolę nad spacerem.

Warto także korzystać z możliwości spotkań z pobratymcami. Pies by mógł dobrze funkcjonować potrzebuje spotkań z psimi przyjaciółmi, w ten sposób może rozwijać umiejętności psiej komunikacji.
Na spacerach możemy także skorzystać z okazji połączenia aktywności fizycznej i psychicznej np. poprzez uczenie rozmaitych komend bądź zabaw takich jak:
  • chodzenie przy nodze bez smyczy
  • aport zwykły, aport formalny
  • tropienie zabawek wypełnionych smaczkami
  • dopracowywanie skupiania uwagi ,komenda „patrz”

Zawsze po aktywności fizycznej pies powinien mieć czas na odpoczynek i regenerację. Podczas gdy w międzyczasie możemy zająć się jego potrzebami umysłowymi. Przede wszystkim każdy młody pies powinien mieć okazję uczenia się nowych rzeczy, zatem w miarę możliwości możemy wykorzystywać pory karmienia do kilkuminutowych sesji szkoleniowych. Szczeniętom wystarczy zaledwie kilka minut pracy by były zmęczone. Zaczynając sesję powinniśmy zwracać uwagę na stan emocjonalny psa – kiedy widzimy nadpobudliwość, zmęczenie, zdenerwowanie czy też rozkojarzenie natychmiast powinniśmy przerwać sesję. Zawsze kończymy naukę sukcesem szczenięcia.
Doskonałą alternatywą dla rozładowania emocji są zabawki takie jak kong, kula smakula czy porządna kość wołowa. Wiele psów które mają problem z emocjami dla ich rozładowania potrzebne jest „memłanie”, gryzienie które dostarcza im uczucia spokoju, bezpieczeństwa, relaksu. Zatem jeżeli chcemy uchronić swoje meble i przedmioty domowe, musimy zapewnić alternatywne wyjścia.


Każde szczenię potrzebuje innego podejścia i różnorodnych metod, które powinniśmy dobierać do jego potrzeb, a nie naszych aspiracji. Droga do wychowania idealnego psa jest bardzo długa i kręta, usłana porażkami i sukcesami. Nasza praca , miłość i konsekwencja powinny prowadzić do sukcesu. Jeżeli jednak spotykamy się z trudnościami udajmy się do specjalisty który pomoże nam skorygować błędy. Niezależnie od sytuacji musimy pamiętać, że psy są przede wszystkim psami, każda rasa ma swoje potrzeby i inaczej powinna być szkolona. Pozwólmy być im psami i żyć według ich predyspozycji, nie wolno nam karcić ich za naszą niewiedzę.

wtorek, 15 stycznia 2013

Problematyczne rodowody


Miłośnicy czworonogów z całych sił popierają świadome kupno szczeniąt. Świadome czyli dokładnie przemyślana : rasa, warunki, wiek szczenięcia, kwestie finansowe, możliwości czasowe oraz najważniejsze pochodzenie szczenięcia. Ostatnia kwestia jest chyba najtrudniejsza i najbardziej problematyczna.
Niegdyś psy rasowe mało kto posiadał, powszechne były psy w typie rasy oraz kundelki. Związane jest to, z tym że mało mówiono o hodowli psów rasowych, rodowodach. Zresztą do dziś owiane jest to wieloma mitami i informacjami nie do końca wiarygodnymi. Do dziś większości społeczeństwa pies z rodowodem kojarzy się ze snobizmem, koniecznością wystawiania psa czy też dalszej reprodukcji. Co jest absolutną nieprawdą. Rasowość jest ściśle powiązana z rodowodem. Gdyż tylko dzięki kontrolowanej hodowli i dokumentacji możemy mieć pewność, że szczenię które kupujemy wyrośnie na psa danej rasy. W przeciwnym razie,kiedy nie znamy przodków szczeniąt- rodziców, dziadków, pradziadków - dorosły wygląd szczeniaka to trochę loteria. Po mimo najszczerszych zapewnień sprzedającego nie ma stu procentowej pewności iż szczenię wyrośnie na pożądaną rasę. Zatem jeżeli zależy nam na konkretnej rasie wybierzmy psa z hodowli. Tylko w ten sposób mamy gwarancję iż bierzemy pod swój dach pożądaną rasę, mamy gwarancję charakteru odpowiedniego dla danej rasy, mamy gwarancję iż matka wraz ze szczeniętami była odpowiednio zadbana i kontrolowana przez lekarza weterynarii. Co w przypadku pseudohodowli jest wielką niewiadomą.
W prawdziwych hodowlach prowadzonych przez ludzi z pasją, miłością , wiedzą i doświadczeniem na ogół są kontrolowane pod kątem chorób rasowych. Gdzie między innymi pod kontrolą są schorzenia kardiologiczne, problemy ortopedyczne , problemy z oczami i wiele innych. Wszystko zależy od rasy i chorób predysponowanych. Do hodowli dopuszczane są psy o czystym zdrowiu, wszelkie wady genetyczne natychmiast dyskwalifikują psa czy suczkę do uprawnień hodowlanych. Co zwiększa szansę na to, że szczeniątka które przyjdą na świat będą zdrowe. Jednak nie daje nam to żadnej gwarancji iż maleństwo będzie nieskazitelnie zdrowe. Niestety są schorzenia które mimo zdrowych rodziców mogą się ujawnić. Na to już hodowca nie ma wpływu , a właściciel potencjalnie chorego szczenięcia nie powinien mieć absolutnie pretensji do hodowcy jeżeli suka i pies byli zdrowi.
Hodowla, genetyka to trudna dziedzina. Może przynieść wiele dobrego jak i wiele złego, wszystko zależy od tego jakie geny się połączą. Nie na wszystko człowiek, hodowca ma wpływ, mimo najszczerszch chęci i miłości może się przydarzyć niemiła niespodzianka.
Jest to naturalne , wymaga to od ludzi pokory i świadomości iż nie mają władzy nad wszystkim. Tyle, że zbyt często się o tym zapomina. W związku z tym nie można traktować metryki jako gwarancji zdrowego szczenięcia. Choć przyglądając się społeczeństwu , dyskusjom na "rasowych" forach internetowych nie trudno zauważyć, że spora część właścicieli szczeniąt u których zdiagnozowano jakieś schorzenie winą natychmiast obarcza hodowcę i co więcej żąda zwrotu pieniędzy za szczenię bądź partycypowania w kosztach leczenia. Oczywiście hodowca powinien być powiadomiony o chorym szczenięciu między innymi z dwóch powodów . Przede wszystkim by mógł powiadomić resztę właścicieli szczeniąt z miotu by zwrócili uwagę na dany problem oraz jest to cenną wskazówką iż dany pies i dana suka nie są odpowiednią parą hodowlaną i nie powinien ich ponownie łączyć. Dla człowieka który całkowicie poświęca się hodowli i ma spore doświadczenie z pewnością wiadomość o chorym szczenięciu będzie uderzająca i będzie starał się jakoś wspomóc właściciela. Jednak nie można w żadnym wypadku żądać od niego reklamacji czy też oskarżać.

Inny mit związany z rodowodami to przekonanie iż pies rasowy z metryką powinien być wystawiany oraz koniecznie dalej rozmnażany. Jak niektórzy twierdzą psom rasowym sterylizowanym "rodowód się marnuje" . Gdyż jak się wielu wydaje koszty zakupu szczenięcia powinny się zwrócić poprzez hodowlę ... Tyle, że prawdziwa hodowla to jak mówię skarbonka bez dna. Odpowiednie utrzymanie matki i szczeniąt to ciągłe wydatki, pełnowartościowa karma, pielęgnacja, wizyty kontrolne u lekarza weterynarii , szczepienia ... Do tego poświęcony czas, zniszczenia spowodowane przez szczenięta, więź emocjonalna ... więcej zachodu niż korzyści. Oczywiście miłośnicy czworonogów kochają ten zawrót głowy. Jednak hodowla nie jest taka prosta jak się może wydawać w pierwszym odruchu.
Sterylizowanemu psu rasowemu - rodowód się nie marnuje. Metryka nie ma nam służyć do dalszego rozmnażania, a jak wcześniej zostało wspomniane ma nam zagwarantować rasowość - wygląd, charakter, warunki utrzymania szczeniąt i matki . To jest prawidłowy sposób postrzegania hodowli , metryk i rasowości.

Pozostaje jeszcze dyskusyjna kwestia ceny za szczenię. Wciąż panuje przekonanie iż hodowcy zbyt wysoko cenią swoje szczenięta. Co jest absolutną nieprawdą. Zastanówmy się przez moment nad kosztami jakie hodowca musi ponieść :
*krycie suki (często za granicą)
*kontrola u lekarza weterynarii ( badania, usg potwierdzające ciążę, witaminy, szczepienia ochronne , usg/rtg przed porodem, pomoc lekarza weterynarii przy porodzie czy też cesarskie cięcie)
* żywienie matki (pełnowartościowa karma, witaminy)
* odchów szczeniąt ( często dokarmianie szczeniąt odpowiednim mlekiem, później pełnowartościowa karma, szczepienia, odrobaczenia, wyprawki)
*formalności w związku kynologicznym
*czas,uczucia, zaangażowanie.

To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami, przy których cena za szczenię wydaje się być mimo wszystko niska.

Wspaniałe jest to, że co raz więcej ludzi świadomie wybiera nowego członka rodziny, szkoda że mniej świadomie niekiedy podchodzi się do opieki nad szczenięciem kiedy okazuje się, że maluch ma problem ...


W celu sprostowania chcę podkreślić, iż powyższy tekst nawiązuje do sytuacji psów rasowych i hodowli zrzeszonych w Związku Kynologicznym w Polsce należącym Międzynarodowej Federacji Kynologicznej - FCI . Podczas gdy pseudohodowle w moim odczuciu to wszystkie "hodowle" niezrzeszone w ZKwP, niestety od początku 2012r. w Polsce pojawiło się mnóstwo organizacji imitujących związki kynologiczne, ale brak im zarówno tradycji, ram jak i doświadczenia. Wystarczy przyjrzeć się rodowodom gdzie większość pokoleń to NN, a taki rodowód wątpliwią da nam gwarancję na to iż zakupiony szczeniak wyrośnie na rasę o której marzymy. Najważniejsze jest udokumentowane pochodzenie oraz doświadczony rozsądny hodowca - miłośnik psów i danej rasy.


środa, 2 stycznia 2013

Chwila z jamnikiem


Jamnik jest dosyć popularną rasą, chociaż czasy jej świetności i uznania w społeczeństwie zdaje się już nieco minęły. Po mimo tego iż po ulicach miast wciąż maszeruje sporo przedstawicieli tej rasy, nie jest aż tak mocno rozpowszechniona jak kiedyś. Być może wpływ na taki obrót sprawy miały powstałe stereotypy o jamnikach , niekoniecznie sławiące tę rasę, a nawet można rzec niektóre wręcz krzywdzące. Jak to z stereotypami bywa , zawierają jedynie ziarnko prawdy, a reszta to ubarwiona historia, swoją drogą nierzadko ukazująca całkowite skrajności. Mianowicie labradory ukazywane są zawsze w samych superlatywach jako idealne psy zaś jamniki znane są z tej gorszej strony. W społeczeństwie mówi się o nich jedynie jako o zadziornych, agresywnych,dominujących, złośliwych psach.  A taka postawa jest bardzo krzywdząca dla tej specyficznej rasy. 

Wprawdzie psy tej rasy obdarzone są mocnym, stanowczym charakterem ale w żadnym wypadku nie wolno mówić o nich iż są agresywne czy też złośliwe. Co zabawne ich sposób postrzegania rodziny i reszty świata znacznie się różni. W przeciwieństwie do na przykład retrieverów , jamniki zachowują spory dystans wobec obcych osób. Dla nich rzeczą naturalną jest to iż wobec ludzi których nie znają należy zachować pewną dozę nieufności, w żadnym wypadku nie są wylewne czy też ochocze do zawierania natychmiastowej znajomości z nowo poznaną osobą. Owy dystans zostaje zachowany do momentu aż jamnik zauważy iż "potencjalny wróg" jest akceptowany przez jego właściciela. Gdyż jamnik funkcjonuje wg zasady "przyjaciele mojego pana są moimi przyjaciółmi". Natomiast wobec rodziny zachowują się diametralnie inaczej. Członkowie rodziny ( czytaj jamniczego stada) są dla niego najważniejsi, względem nich jamnik zawsze będzie gotów niemalże skakać z radości przy powitaniach nawet po  kilkuminutowej naszej nieobecności, zawsze z chęcią przyczłapie po dawkę piszczot czy zabaw. Jednakże mimo swej ogromnej miłości do całej rodziny, jamnik zawsze wybiera jedną osobę na swego najukochańszego właściciela - przewodnika i to jego polecenia będzie wykonywał z największym posłuszeństwem.
Życiowym celem jamnika jest także pilnowanie i obrona jego rodziny, i tak też  można rzecz "w małym ciele, wielki duch". Mimo swoich niewielkich rozmiarów z odwagą niczym lwa będzie gotów przywitać donośnym oszczekaniem każdego naszego gościa. Równoznaczne z pilnowaniem dla jamnika jest ostrzeganie swego ukochanego właściciela przed niebezpieczeństwem tudzież dzielne okrzyki na każdy odgłos bez względu na to czy jest ledwo dla nas słyszalny czy też sąsiedzi głośniej rozmawiają, bez znaczenia jest także pora dnia. Otóż jamnik gotów jest w każdej chwili dnia i nocy pilnować swego domostwa. Żyjąc z jamnikiem pod jednym dachem musimy być przygotowani na tę czujność i częste szczekanie, które nam może się wydawać zbędne, zaś w oczach naszego czworonoga będzie oznaką bacznego obserwowania środowiska i obowiązku pilnowania swego stada. Trzeba przyznać, że szczekliwość jest bardzo silnie zakorzeniona w jamniorach , niejednokrotnie na tyle mocno iż nie da się jej oduczyć. Ta cecha bywa bardzo uciążliwa zwłaszcza kiedy jamnik staje się mieszkańcem osiedla, gdzie niemalże ciągle słychać różnorodne odgłosy. Jednakże niewykluczone, że praca nad hamowaniem nadmiernej szczekliwości odkąd tylko maleństwo pojawi się w naszym domu przyniesie pożądany rezultat. Trudno powiedzieć jednoznacznie, gdyż jest to dosyć indywidualne.

Jamnik jest psem bardzo bystrym, doskonałym obserwatorem. Chętnie i szybko się uczą, ale tylko pod warunkiem odpowiednio dobranej metody wychowawczej i motywacji do nauki ... cóż jamnik zawsze zastanowi się kilka razy nim wykona jakieś polecenie czy na pewno "interes" mu się opłaci. Wystarczy raz przekonać go o opłacalności wykonywanych poleceń , na samym etapie nauki, co później zaowocuje wysokim progiem posłuszeństwa. Co jak co , ale posłuszeństwo w wydaniu jamnika jest na prawdę na wysokim poziomie.
Ważnym aspektem wychowania i w ogóle życia z jamnikiem jest świadomość tego iż to przede wszystkim pies myśliwski, a najbardziej ulubionym zajęciem przedstawicieli tej rasy to kopanie głębokich dziur, podążanie za tropem i aportowanie. W związku z powyższym należy się liczyć z tym iż najwięcej czasu na spacerach może naszemu pupilowi zająć wykopywanie dołu na środku parku czy też po zwietrzeniu śladu jakiegoś gryzonia , nasz czworonóg postanowi go czym prędzej dogonić .... bo jego węch jest niezawodny . Dlatego też nie powinno nas dziwić pilnowanie np pozostawionego obiadu na stole kuchennym. Wiecznie głodny jamnik zapewne będzie tak długo koczował pod stołem aż cudowny zapach zniknie z zasięgu jego nosa. Pod względem pilnowania jedzenia czy czegokolwiek na czym im zależy jamniki są niebywale wytrwałe. Kiedy czegoś pragną to szybko się nie zniechęcają. Ich zawziętość pod tym względem jest prawdziwie fascynująca.

Nie da się ukryć iż jamniki są dosyć specyficzną rasą. Wspaniały towarzysz swego pana, uparty w dążeniu do celu, zawsze chętny na długie wyprawy, aktywny , niezwykły indywidualista. Zważając na ich zawiły (aczkolwiek dla miłośników rasy urzekający) charakter trzeba przyznać z całym szacunkiem , że jamnik nie jest psem dla każdego. Pomimo swych małych rozmiarów jest bez wątpienia psem wymagającym, zważywszy na ich pierwotne przeznaczenie i osobowość powinny trafić tylko w ręce osób mających doświadczenie w wychowaniu psów.

W konkluzji przystoi wspomnieć iż życie z jamnikiem na pewno nudne być nie może , bowiem te małe pogodne psinki mają milion pomysłów na sekundę , a ich ryjki wprost promienieją radością życia. Notabene jak to mawiają :
"Jamniki można albo kochać albo nienawidzić, inaczej się nie da" .

Zapewne każda osoba ,której los choć przez moment splótł się z jamnikiem przyzna temu powiedzeniu rację... 

sobota, 24 listopada 2012

Co to znaczy kochać psa?

Każdy nowy dzień jest pełen nowych historii czworonogów i ich ludzi. Codziennie los przytacza kolejną opowieść, jedne są pełne miłości i wzruszenia, podczas gdy inne przyprawiają o ból serca ... Nietrudno zauważyć, iż psy co raz częściej goszczą w ludzkich rodzinach. Jednakże nie do końca jestem przekonana czy w każdej rodzinie pies mieszkać powinien ... Codzienność pokazuje jak często człowiek potrafi być obłudny. Z jednej strony deklarujemy wielką miłość do zwierząt i chęć obcowania z nimi w rodzinie, podczas gdy przy najbliższych kłopotach o swym uczuciu zapominamy. A deklaracje jakby się ulatniają.
Niestety ludzie mają tendencje do zmiany zdania i zamiany sprzętów na lepsze. Określenie jest dosyć kolokwialne, ale powiedziałam prawdziwe i dobitne. Zbliża się okres Świąteczny, jak co roku pewnie w wielu domach znajdzie się szczenię w koszyku jako prezent mikołajowy bądź gwiazdkowy. Z jednej strony dla szczeniaka to szansa na nowe życie, tylko pytanie czy na pewno lepsze życie? Rzeczywistość już nie raz pokazała jaki jest finał obdarowywania zwierzętami. A zapewniam, że zbyt często są to smutne historie. Pies jest przyjacielem na całe życie bez względu na to czy jest ładny ,brzydki, zdrowy, chory, grzeczny czy niegrzeczny. Biorąc pod swój dach bezbronne stworzenie stajemy się osobą odpowiedzialną za jego los. Co więcej mamy obowiązek zapewnić mu komfortowe, humanitarne życie. Bądźmy szczerzy nie każdy człowiek musi kochać zwierzęta, a społeczeństwo możemy łatwo podzielić, na miłośników, neutralnych i zdecydowanych przeciwników zwierząt. I tak pozostać powinno. Osoby świadome realiów życia z psem są doskonałymi przewodnikami czworonoga, podczas gdy człowiek jedynie "tolerujący" psy raczej przy pierwszych problemach zacznie szukać wyjścia z niekomfortowej sytuacji. A nie ma co się oszukiwać, wychowanie szczeniaka to ciężka praca i mnóstwo kłopotów przez pierwszych kilka tygodni, jak nie miesięcy. Do stworzenia idealnej więzi z psem i szczęśliwego teamu potrzeba sporo zaangażowania, miłości i konsekwencji i cierpliwości. Prezent w postaci psa jest zdecydowanie złym pomysłem. Nie tylko stawia obdarowanego w kłopotliwej sytuacji, ale i statystycznie kiepsko rokuje na przyszłość szczeniaka. Decyzja o wzięciu pod swój dach psa jest dosyć trudna i powinna się wiązać z wieloma przemyśleniami. Na to rodzina po prostu musi być gotowa i musi tego chcieć. W przeciwnym razie możemy liczyć, że pojawią się kłopoty.

To jakby jeden kłopot. Jest jeszcze jedno smutne zjawisko, które ostatnimi czasy mnie dość mocno irytuje. Wielu ludzi kupując psa z hodowli niezależnie od rasy oczekuje, iż nabywa psa idealnego - posłusznego, pięknego, bezproblemowego i okaz zdrowia. Często wydaje się ludziom, że posiadanie psa wiąże się z kupnem karmy od czasu do czasu, wyprowadzeniem trzy razy dziennie na spacer i wizytą u lekarza weterynarii raz w roku na szczepieniach okresowych. A tymczasem rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Pies jak każde inne żywe stworzenie ma prawo to gorszego dnia, do chorowania czy innych problemów dotyczących każdego innego człowieka czy psa. Podczas gdy nierzadko wydawać by się mogło, że jak mamy psa z "papierami" to i mamy chodzący ideał zdrowia. W tej kwestii pojawia się najwięcej kłopotów. Mało kto zdaje sobie sprawę z obciążeń wiszących nad psami rasowymi. Cudownie jest gdy hodowca wykonuje konsekwentnie i rozsądnie założony plan hodowlany ( odpowiedni dobór pary hodowlanej, certyfikaty zdrowia suki hodowlanej i reproduktora, przemyślany rodowód ) wtedy możemy liczyć na to, że choć część problemów rasowych naszego czworonoga ominie. Jednakże  takiej idealnej hodowli to niemalże ze świecą należałoby szukać, a już na pewno trzeba być zorientowanym w problemach danej rasy by wiedzieć czego szukać i jak. Do czego serdecznie zachęcam. Ale jak to zwykle bywa, nieczęsto się zdarza że kupując szczeniaka skupiamy się na istotnych informacjach, a później zaczynają się schody .... Pół biedy gdy odpowiedzialny człowiek swojego psa akceptuje sytuację i dokłada starań do opieki nad chorym szczenięciem. Niestety zbyt często w tej sytuacji następuje przykro zwrot akcji jakim jest pozbycie się problemu. Daleko szukać nie trzeba. Myślę, że bez większych starań na forum jakiejkolwiek rasy znajdziemy chore psy rasowe do adopcji . I to jest najsmutniejszy obrazek  - brak szacunku do zwierzęcia wobec którego zadeklarowaliśmy chęć opieki. Jak to zwykle bywa wszystko się zmienia ... jeszcze kilka lat wstecz mówiono, że jak pies ma papiery to sie o niego dba bo dużo kosztował. Zresztą co tu dużo mówić, sama usłyszałam od znajomych cztery lata temu kiedy na parkingu trzymałam szczeniaka na smyczy" A Ty to się tak boisz o nią bo ma rodowód, co nie?" hym pierw mnie zatkało, nie wiedziałam co powiedzieć, myśląc że to żart. Po chwili się okazało, że oni na poważnie tak myśleli ... cóż oficjalnie ogłaszam, że martwię się o moje psy nie dlatego, że mają rodowody a dlatego, że są członkami mojej rodziny. A wszelkie problemy, które je dotykają nie zmieniają faktu, że są tak samo ważne jak każdy inny członek rodziny. Choć wielokrotnie słyszałam, że powinnam je oddać hodowcy, żądać zwrotu pieniędzy , czy sądzić się o to czy siamto. Takie sytuacje pięknie obrazują system myślowy wielu ludzi, niezwykle smutny tok myślenia. Jak przyjaciel ma problem to trzeba się go pozbyć, albo żądać odszkodowania .
Jest jeszcze kwestia zdrowia i rodowodu. Gdyż to często jest dosyć kłopotliwe dla nowo upieczonych właścicieli, którym się wydaje że jak ma rodowód to musi być zdrowy. Otóż jedno z drugim w parze nie idzie. Niezależnie od tego jakiego mamy psa jest to żywy organizm, który ma prawo do chorowania i problemów. Oczywiście wiele psów rasowych jest obarczonych ryzykiem wystąpienia pewnych chorób i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Natomiast jeżeli hodowca dopełnił obowiązku jakim jest badanie psów rozrodowych, pilnuje by rodzice szczeniąt nie byli spokrewnieni i zwraca uwagę na podstawowe zasady hodowlane to jest spora szansa, że szczenię będzie zdrowe. No właśnie spora szansa, a nie pewność. Nigdy nie ma pewności, kiedy w grę wchodzi żywa istota, organizm który jest nieprzewidywalny, a genetyka potrafi płatać figle. I w takiej sytuacji trudno mówić o czyjejś winie i tym bardziej pozbywać się szczenięcia. Niemniej pojawienie się przeciwności, znaczy że mamy odpuścić i się poddać. Każdy czworonóg powołany do życia zasługuje na szacunek i miłość. To my ludzie odpowiadamy za ilość szczeniąt przybywających na świat. Co więcej to my ludzie odpowiadamy w dużej mierze za co raz częstsze problemy psów rasowych przez chęć zarobienia pieniędzy na szczeniętach. Jeżeli to się nie zmieni to za jakiś czas psy rasowe znikną .... powoli zbliżamy się do destrukcji wielu ras, bardzo starych ras ...
No ale taki już jest człowiek .... egoistyczny i zmienny. Nie potrafi kochać tak jak zwierzęta, szczerze i wiernie. Jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to trzeba nowy model kupić .... oczywiście nie każdy, no ale takich dużo.