Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność psa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność psa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 listopada 2013

Miłość zabija .....

Mówi się wiele o toksycznych związkach ludzi,  w których często sami tkwią nie chcąc się z nich wyplątać. Podobny problem dotyka zwierząt na linii czworonóg-właściciel. Sęk w tym, iż one są skazane na tą sytuacje i odwrotu nie ma dopóki człowiek nie przejrzy na oczy. Sytuacja dotyczy zdecydowanej części naszych zwierząt domowych począwszy od psów przez koty, a skończywszy nawet na zwierzętach egzotycznych. Toksyczność takiego związku odbija się na różnych sferach życia zwierząt. Duży problem stanowi podejście do czworonogów. Odkąd nasi bracia mniejsi zajęci w życiu ludzi miejsce na równi z rodziną trochę zapomnieliśmy w tym wszystkim, że to są zwierzęta i potraktowaliśmy zbyt dosłownie jako członka rodziny. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wielu ludzi dokłada wszelkich starań by zwierzęta przestały być zwierzętami  na rzecz bawienia ludzkiego oka i zajmowania czasu kiedy człowiek ma na to ochotę. Zapominamy o ich naturalnych potrzebach, instynktach,przeznaczeniu, na rzecz dosłownej antropomorfizacji. Wydaje mi się, że co raz mocniej staramy się zrobić ze zwierząt małych ludzi. Wspaniale, że są one nam bliskie, ale przerażające jest to że nie dajemy im być sobą. Wielu ludzi na tyle się zatraciło w sytuacji, że traktują dosłownie zwierzęta jak dzieci. W tym wszystkim zaczyna brakować rozsądku, a człowiek zaczyna patrzeć przez różowe okulary na swoje zwierzę. I tak doszliśmy do poważnych dwóch problemów - pierwszy  z nich to otyłość szeroko występująca wśród zwierząt domowych, a drugi to usilne dążenie do traktowania zwierzęcia jak zabawkę.
Na co dzień niestety mam okazję widywać efekty takich działań. Notorycznie przekarmiamy swoje zwierzęta bo "one lubią jeść" , a nas cieszy widok zadowolonego zwierzęcia, tym samym tłumaczymy się brakiem czasu i pędem życia który nie pozwala na regularne spacery. Mamy w domu zwierzęta, którym często nie poświęcamy czasu dlatego, że rzekomo nam go brakuje. Zamykamy czworonogi w domu, czasem rzucimy piłeczkę czy zainicjujemy zabawę ale tylko na chwilę bo przecież czas goni nas ... Karmimy, nie wymuszamy aktywności fizycznej, zmuszamy do leżenia na kanapie ... napędzamy błędne koło z którego trudno wrócić. Otyłość jest powszechnym problemem, zdecydowana większość zwierząt odwiedzających gabinety lekarskie ma nadwagę, a co gorsza duża część właścicieli nie widzi w tym problemu bądź uważa, że ten typ tak ma i wrócić się nie da. Posiadanie czworonożnego przyjaciela wymaga od człowieka poświęcenia. Pies to nie tylko przyjemność, to są przede wszystkim obowiązki, a dopiero potem przyjemność. Nie wystarczy kochać psa by był szczęśliwy. Potrzeba miłości i rozsądku, a przede wszystkim zwrócenia uwagi na fakt, iż pies jest najpierw psem, a potem naszym przyjacielem. Najlepszym spełnieniem dla psa jest możliwość bycia psem w pełnej krasie. A z tym już w społeczeństwie mamy problem. Chętnie bierzemy do domu popularne psy - labradory, goldeny, yorki, bordery ... ale już mniej chętnie poświęcamy  tak bardzo potrzebny im czas. Wielu właścicieli uskarża się na demolowanie mieszkań, niszczenie, wycie, ucieczki, nieposłuszeństwo, często padają ostre słowa typu "ten pies jest głupi". Nie ma głupich psów, są tylko niemądrzy ich właściciele. Pies jest taki jakim go ukształtujemy, to od nas zależy jak ostatecznie będzie się zachowywał. Wszakże wciąż wielu ludzi nie chce się z tym pogodzić i dostrzec prawdziwej natury psa. Chcielibyśmy by nasze psy były ładne i mądre od razu po tym jak pojawiają się w naszych domach bez naszego wysiłku. A to jest niemożliwe. Brak aktywności fizycznej i rekompensata braku czasu w postaci licznych smakołyków to prawdziwa zmora naszych czworonogów. Doprowadzamy do smutnego zjawiska jakim jest czynienie z człowieka podajnika do jedzenia, a psa worka na jedzenie. Ostro? Hymm tak to w zdecydowanej mierze wygląda. Sami często doprowadzamy do cierpienia naszych przyjaciół. Paradoksalnie tak bardzo je kochamy, iż ściągamy na nie szereg problemów. Otyłość to początek długiej listy kłopotów w tym bardzo obciążających schorzeń i drastycznego skracania życia naszego czworonoga. Na szczęście w porę zwrócenie uwagi na problem pozwala na powrót na właściwy tor, pod warunkiem iż tego chcemy i dołożymy wszelkich starań by osiągnąć równowagę. Należy jednak podkreślić, iż wyprowadzenie z otyłości jest dużo bardziej czasochłonne aniżeli utrzymanie psa w dobrej kondycji. A wystarczy jedynie traktować zwierzę z szacunkiem ale i rozsądkiem. Miłość nie polega na rozpieszczaniu i przekarmianiu.Taka miłość jest toksyczna.Podczas gdy Relacje psa i człowieka powinny opierać się na czymś więcej. Spędzanie czasu z wychowanym , posłusznym psem na spacerach i zabawach przynosi zdecydowanie więcej satysfakcji .

Miłość, rozsądek i konsekwencja jest kluczem do fajnej relacji z psem.

Kot europejski, który powinien ważyć około 4kg podczas gdy jego masa ciała to niespełna 10kg.

Zapominamy często, że pies posiada cztery nogi które chętnie wpadają w pełen galop ....

Najważniejsza w psim życiu jest wolność, natura, spędzanie czasu z psimi przyjaciółmi i praca ze swoim człowiekiem. Zajadanie nudy szczęścia nie przyniesie żadnemu psu.





niedziela, 12 maja 2013

Dom czy blok? Gdzie na prawdę jest jest szczęśliwy?

Duży pies w bloku? Tak to możliwe. Choć już dawno temu przyjęto iż pies większy niż york, pinczer czy jamnik w bloku to przesada i męczenie psa. Od dłuższego czasu zmagam się z tym stwierdzeniem. Tak nam z chocolatą przyszło iż jesteśmy blokersami i nie wstydzimy się z tego. Bo cóż nie ma nic złego w tym iż nie posiadamy własnego domu z wielkim ogrodem. Mamy za to fajne mieszkanie w fajny zielonym miejscu. A cóż więcej potrzeba chocolacie aniżeli zieleni i przestrzeni? No właśnie tutaj pojawia się konsternacja ... czego właściwie psu potrzeba? Nie wiedzieć czemu społeczeństwo trzyma się przekonania iż duży pies musi mieć swój ogród, a duży pies w bloku to męczarnia przez co nierzadko właściciele takich psów są nazwijmy szykanowani. Na szczęście wiele się zmienia w naszym społeczeństwie jeżeli chodzi o świadomość ludzi i postrzeganie zwierząt.
Pragnę głośno mówić o tym, iż psu do szczęścia nie jest potrzebny wielki ogród w którym będzie mógł leżeć i oszczekiwać wszystko co się porusza za płotem. A raczej pies potrzebuje swojego człowieka, pracy i stymulacji. Czego nie można powiedzieć o psach ogrodowych. W znacznym stopniu wiele z nich nie wychodzi po za ogrodzenie. Mają do dyspozycji wielkie ogrody , często nawet swoje kojce i tyle z tego. Wydawać by się mogło, że to szczyt marzeń bynajmniej tak mówią dawne mity. Jednakże w praktyce to krótka droga do pogłębiania psich problemów i frustracji. Nie ważne jakiej wielkości mamy mieszkanie, dom czy ogród. Dla psa nie ma to żadnego znaczenia, gdyż w jego życiu liczy się przede wszystkim jego przewodnik i ciągłe działanie. Potomkowie wilków nie są przyzwyczajeni do życia na zamkniętym terenie, na którym wszystko jest ciągle takie samo, jego człowiek chwile go pogłaska i zostawia samego sobie w wielkim ogrodzie. Taki pies prędzej czy później znajduje sobie zajęcie i na ogół jest to nienormalne stróżowanie. Co w praktyce wiąże się z szczekaniem i atakowaniem wszystkiego co się poruszy w okolicy domu. Tak na prawdę jest to sytuacja jak dla mnei mocno irytująca. Przechodząc spacerem alejami słychać kolejno jak w każdym ogrodzie psy się nawzajem nakręcają podnosząc alarm, choć w praktyce nic ich terenowi nie zagraża. Widok jest to smutny . Z czasem frustracje narastają, problemów przybywa, a zdecydowana większość właścicieli przyzwyczaja się do tego argumentując iż nic się z tym zrobić nie da. Co jest absolutną bzdurą. Pies może mieć do dyspozycji swój ogród ale nie powinien być pozbawiony możliwości pracy i eksploracji terenu innego. Ogród nie wyklucza spacerów. Choć najczęściej tak jest - czyli pies ma ogród to nie wychodzi na spacer, bo po co skoro ma zieloną trawę i przestrzeń? Ilu z Was widziało psy biegające samoistnie po ogrodzie bez stymulacji? Zapewne nie wielu, w zamian za to zapewne zdecydowana większość z nas choć raz w życiu widziała ogród z wydeptaną ścieżką -rowem  pod płotem? Ten rów to efekt psiej frustracji i znalezienia sobie zajęcia w postaci atakowania świata zewnętrznego. Zamiast prawdziwego psa stróżującego często mamy psy sfrustrowane i histeryczne. Z braku zajęcia nie potrafią ocenić sytuacji i nadaktywnie reagują...
Podczas gdy odwracając sytuację psy blokowe mają może i mniej miejsca w domu, ale mają ciekawsze życie. Z racji tego iż każdy kto ma swoją szuflandię, nie ma swojego kawałka zielonej trawy na którą może wyslać psa. Przez co przynajmniej 3x dziennie człowiek musi psa wyprowadzić chociażby przed klatkę by załatwił swoje potrzeby fizjologiczne. Może i te spacery nie są długie, bo na ogół to kilka minut. Ale przez te kilka minut pies mija inne zwierzęta, sąsiadów, ma możliwość przeczytania informacji od psich sąsiadów. Coś się dzieje, każdy dzień jest inny i zawsze są bodźce stymulujące organizm. Życie w bloku choć ciasne jest ciekawsze.
Zdecydowanie nie można oburzać się na ludzi, którzy mieszkając w blokach pragną mieć psa dużej rasy czy nawet molosa. W domu jest czas na odpoczynek, kiedy pies może spać po spacerze czy po prostu się regenerować. A w międzyczasie poświęcamy choć kilka chwil na aktywność fizyczną i psychiczną psa. Żaden pies nie będzie żył szczęśliwie kiedy jego los będzie każdego dnia taki sam. Nasze psy nie są do tego stworzone.

Żyjemy z chocolatą w szuflandii i nigdy nie widziałam sygnałów świadczących o tym by była psem nieszczęśliwym .... w bloku zawsze się coś dzieje ...