Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer z psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer z psem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2014

Przyszła mama - psiarz

Czy można połączyć życie z psami z oczekiwaniem na dziecko? Dla wielu to kwestia kontrowersyjna. Często społeczeństwo na przyszłe mamy wywiera nacisk by odsunąć się od zwierząt. Niewiedziec skąd takie przekonanie się bierze, choć może wynikw to z niewiedzy?strachu? Często przyszłe mamy przewartosciowuja swoje życie podporzadkowujac całkowicie ciąży zapominając o dawnym życiu i pasjach. To się nie godzi.
Oczywiście fakt oczekiwania na dziecko jest bardzo ważny i należy dołożyc wszelkich starań by zadbać o swoje zdrowie dla dobra malenstwa. Tylko w czym przeszkadza posiadanie psa? No właśnie?
Przyszła mama powinna robić wszystko to co sprawia jej przyjemność, a dla nas miłośników psów wielką radością jest możliwość przebywania z czworonogami. Co więcej coraz częściej mówi się o dobroczynnym wpływie obecności psa na nasz organizm. Udowodniono, że glaskanie psa obniża ciśnienie tętnicze krwi, zwalnia pracę serca, pobudza wydzielanie hormonów odpowiadających za troskę i szczęście oraz uspokaja układ nerwowy. Zatem jak znalazł dla ciężarówki, gdyż wszystko to jest potrzebne. Przyszła mama potrzebuje spokoju,bezpieczeństwa i zadowolenia. Wszystko to daje nam obecność psa.
Jeśli pies nam zawsze towarzyszył to nie ma sensu odsuwac go od siebie tylko dlatego iż rodzina się powiększy. Przynajmniej dla nas psiarzy te obie sprawy się wykluczają, w końcu pies to też członek rodziny. Co ciekawe większość bliskich usłyszawszy o odmiennym stanie pierwsze hasło jakie rzuca to " pies teraz powinien pójść w odstawke", zdumiewające! Nie ma takiej potrzeby, owszem życie się nieco zmieni zostanie wprowadzony element chaosu który dotknie całej rodziny, psa tak samo nie ma sensu robić większego zamieszania odsuwając go od siebie za wczasu. Choć to częste zjawisko. Nie ulega wątpliwości, iż pies który nie ma kontaktu z dziećmi musi być na jego pojawienie przygotowany. Najlepszym sposobem jest pozwolenie psu n uczestniczenie w codzienności i szykowaniu się na pojawienie malenstwa. Pies powinien brać udział we wszystkim co robimy: składaniu lozeczka,szykowaniu ubranek, a później w czynnościach związanych z opieką nad dzieckiem. Odsuwanie psa od siebie i dziecka tylko spowoduje większą frustrację psa i jeszcze wieksza zawzietosc w dążeniu do kontaktu z dzieckiem.
W życiu z psem i byciu ciężarówka jest jeden element sprawiający trudność zwłaszcza kiedy jest się właścicielka dużej rasy psa. Mianowicie chodzi o spacery, problem głównie nie wynika z naszej strony a innych właścicieli i ich niewychownych psów. Spacery są jak najbardziej wskazane, ale muszą być bezpieczne. Co oznacza, że możliwość pociągnięcia,szarpniecia przez psa należy ograniczyć do minimum. Co jest trudne gdyż nigdy nie wiemy co się wydarzy podczas spaceru. Sposobów na spacer jest kilka począwszy od najprostszego czyli zabrać zw sobą kogoś do towarzystwa kto będzie prowadził psa, albo wychodzić z psem tylko luzem jednak nie zawsze możemy sobie pozwolić na odpiecie smyczy. Jest jeszcze sposób z kantarkiem. Choć kantary mają sporo przeciwników, tak trzeba powiedzieć że odpowiednio używany przy zrównoważonym psie i wychowanym jest bezpieczny, daje nam większą możliwość panowania nad sytuacja. Nicole Wilde w książce Mój pies się nie boi opisuje metodyke używania haltera oraz jego zalety. Zgadzam się, że dla młodego psa brykajacego może stwarzać zagrożenie. Jednak cały sekret tkwi w odpowiednim przyzwyczajeniu do kantara oraz prawidłowym stosowaniu. A z tym niekiedy opiekunowie mają problemy.
Drogie Ciężarówki jeżeli boicie się o swoje relacje z psem ze względu na zmieniająca się sytuację to zupełnie nie ma się czego bać. Nie rezygnujcie z siebie i swoich pasji tylko dlatego, że społeczeństwo kładzie jakiś nacisk!


niedziela, 21 września 2014

Jesienne fiksacje

Ledwie wrzesień się zaczął, ledwie ciut chlodniejsze dni, ledwie parę kropli deszczu, a na ulicach już psia rewia mody... wraz z pierwszymi podrygami jesieni rozpoczęły się ubraniowe fiksacje. Nie wiedzieć skąd panuje u nas takie przekonanie, iż jak pada deszcz albo termometr wskaże poniżej 20 stopni natychmiast wyciagamy z szaf psie kurtki,peleryny i swetry. W największej mierze problem dotyczy małych ras, które ludzie chętnie ubierają i noszą na rękach. Skąd taki trend? Osobiście trudno mi to przyjąć że spokojem, bo o ile zimą przymknąć można oko na ubrania w przypadku mikro psów, o tyle jesienią jest to sprawa kontrowersyjna. Niestety widać, że ten trend zaczyna się rozpowszechniać także na większe psy.... nigdys idąc na spacer z moja chocolata spotkałam się z zapytaniem dlaczego nie posiada peleryny skoro pada deszcz? Odpowiedź była prosta bo to labrador. Pies o grubym futrze,dostosowanym do ochrony przed chłodem nawet w lodowatej wodzie miałby nosić peleryne w deszcz? Toż to najpiękniejsza frajda dla niej! Co więcej pies zahartowany, którego przyzwyczailiśmy do różnych warunków atmosferycznych nie powinien mieć żadnych problemów w chłodne dnie. Razem z czekolada nie odpuszczalysmy spacerów nawet przy -20 stopniach! Kataru nawet nie było, za to radości co nie miarą!
Wbrew pozorom jesień ,zimą i wiosną to najlepsze pory roku dla naszych czworonogów. Choć my niechętnie spacerujemy kiedy termometry wskazują umiarkowane temperatury, to dla psów poniżej 20 stopni jest najlepszą aura. Wtedy czują się komfortowo  i mogą szaleć do woli podczas spacerów i eksploracji terenu! To czas kiedy udar  cieplny im nie groźny,a wydolność jak najbardziej wysoka! Pamiętajmy o tym,że zakładając sweterki doprowadzamy do zmniejszania tolerancji różnicy temperatur i paradoksalnie zwiększamy szansę na przeziębienia.
Inaczej sprawa ma się zimą, wtedy są sytuację w których można sięgnąć po ubranie jednak grunt by było odpowiednie do pory roku i funkcjonalne. A większość ubranek zakładanych na czworonogi funkcjonalna nie jest( przemakalny materiał,odkryty brzuch) i nie zapewnia ochrony przed przeziebieniem,za to pięknie wygląda.
Kochani jak zwykle najważniejszy jest rozsądek i ocena sytuacji, tak by wszystkim wyszło na dobre!


sobota, 5 kwietnia 2014

niedziela, 17 listopada 2013

Dogowisko Bielskie już trzeci raz!

Ten rok obfitował w spotkania pozytywnych psiarzy. Bielszczanie są rewelacyjni! Trzeci raz w tym roku udało się spontanicznie skrzyknąć psiarzy na wspólny spacer. W piątek ogłoszony, a dziś w wielkim składzie udaliśmy się na spacer mimo chłodu ale i słońca. Po raz kolejny obaliliśmy mit, że małe i duże psy nie mogą się razem bawić, a TTB są istnymi krwiożerczymi bestiami. Podczas dzisiejszego spaceru wykazywały się wspólnie ;labrador retrievery,dogi niemieckie, yorkshire terrier, bulldogi francuskie, cavalier king charles spaniel, bullteriery, american staffordshire terrier,mieszańce, berneński pies pasterski, basset hound,dalmatyńczyki! Każdy inny, inaczej wychowany, inaczej socjalizowany, innego wzrostu i wieku, a jednak udało się je wszystkie razem przeprowadzić podczas dwugodzinnego spaceru. Odpowiedzialni ludzie to wspaniałe psy, oby takich wydarzeń było więcej!












Strasznie mnie poruszył ten tekst :

Jeśli ty także myślisz, że to “tylko pies”, to może używasz też określeń takich jak: “tylko przyjaciel”, “tylko wschód słońca”, “tylko obietnica”. “Tylko pies” wniósł do mego życia istotę przyjaźni, zaufania i czystej, nieposkromionej radości. “Tylko pies” okazuje mi współczucie i cierpliwość, które sprawiają, że staję się lepszym człowiekiem. Z powodu „tylko psa” wstaję rano, chodzę na długie spacery i patrzę ze spokojem w przyszłość. Bo dla mnie i ludzi takich jak ja, to nie “tylko pies”, ale ucieleśnienie wszystkich nadziei i marzeń o przyszłości, dobrych wspomnień i czystej radości z chwili, która trwa. “Tylko pies” wydobywa to, co we mnie dobre i odwraca moje myśli ode mnie i codziennych trosk. Mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumieją, że to nie “tylko pies”, ale istota, która uczy mnie człowieczeństwa i sprawia, że jestem czymś więcej niż „tylko człowiekiem”. – Sandra Dee

niedziela, 12 maja 2013

Dom czy blok? Gdzie na prawdę jest jest szczęśliwy?

Duży pies w bloku? Tak to możliwe. Choć już dawno temu przyjęto iż pies większy niż york, pinczer czy jamnik w bloku to przesada i męczenie psa. Od dłuższego czasu zmagam się z tym stwierdzeniem. Tak nam z chocolatą przyszło iż jesteśmy blokersami i nie wstydzimy się z tego. Bo cóż nie ma nic złego w tym iż nie posiadamy własnego domu z wielkim ogrodem. Mamy za to fajne mieszkanie w fajny zielonym miejscu. A cóż więcej potrzeba chocolacie aniżeli zieleni i przestrzeni? No właśnie tutaj pojawia się konsternacja ... czego właściwie psu potrzeba? Nie wiedzieć czemu społeczeństwo trzyma się przekonania iż duży pies musi mieć swój ogród, a duży pies w bloku to męczarnia przez co nierzadko właściciele takich psów są nazwijmy szykanowani. Na szczęście wiele się zmienia w naszym społeczeństwie jeżeli chodzi o świadomość ludzi i postrzeganie zwierząt.
Pragnę głośno mówić o tym, iż psu do szczęścia nie jest potrzebny wielki ogród w którym będzie mógł leżeć i oszczekiwać wszystko co się porusza za płotem. A raczej pies potrzebuje swojego człowieka, pracy i stymulacji. Czego nie można powiedzieć o psach ogrodowych. W znacznym stopniu wiele z nich nie wychodzi po za ogrodzenie. Mają do dyspozycji wielkie ogrody , często nawet swoje kojce i tyle z tego. Wydawać by się mogło, że to szczyt marzeń bynajmniej tak mówią dawne mity. Jednakże w praktyce to krótka droga do pogłębiania psich problemów i frustracji. Nie ważne jakiej wielkości mamy mieszkanie, dom czy ogród. Dla psa nie ma to żadnego znaczenia, gdyż w jego życiu liczy się przede wszystkim jego przewodnik i ciągłe działanie. Potomkowie wilków nie są przyzwyczajeni do życia na zamkniętym terenie, na którym wszystko jest ciągle takie samo, jego człowiek chwile go pogłaska i zostawia samego sobie w wielkim ogrodzie. Taki pies prędzej czy później znajduje sobie zajęcie i na ogół jest to nienormalne stróżowanie. Co w praktyce wiąże się z szczekaniem i atakowaniem wszystkiego co się poruszy w okolicy domu. Tak na prawdę jest to sytuacja jak dla mnei mocno irytująca. Przechodząc spacerem alejami słychać kolejno jak w każdym ogrodzie psy się nawzajem nakręcają podnosząc alarm, choć w praktyce nic ich terenowi nie zagraża. Widok jest to smutny . Z czasem frustracje narastają, problemów przybywa, a zdecydowana większość właścicieli przyzwyczaja się do tego argumentując iż nic się z tym zrobić nie da. Co jest absolutną bzdurą. Pies może mieć do dyspozycji swój ogród ale nie powinien być pozbawiony możliwości pracy i eksploracji terenu innego. Ogród nie wyklucza spacerów. Choć najczęściej tak jest - czyli pies ma ogród to nie wychodzi na spacer, bo po co skoro ma zieloną trawę i przestrzeń? Ilu z Was widziało psy biegające samoistnie po ogrodzie bez stymulacji? Zapewne nie wielu, w zamian za to zapewne zdecydowana większość z nas choć raz w życiu widziała ogród z wydeptaną ścieżką -rowem  pod płotem? Ten rów to efekt psiej frustracji i znalezienia sobie zajęcia w postaci atakowania świata zewnętrznego. Zamiast prawdziwego psa stróżującego często mamy psy sfrustrowane i histeryczne. Z braku zajęcia nie potrafią ocenić sytuacji i nadaktywnie reagują...
Podczas gdy odwracając sytuację psy blokowe mają może i mniej miejsca w domu, ale mają ciekawsze życie. Z racji tego iż każdy kto ma swoją szuflandię, nie ma swojego kawałka zielonej trawy na którą może wyslać psa. Przez co przynajmniej 3x dziennie człowiek musi psa wyprowadzić chociażby przed klatkę by załatwił swoje potrzeby fizjologiczne. Może i te spacery nie są długie, bo na ogół to kilka minut. Ale przez te kilka minut pies mija inne zwierzęta, sąsiadów, ma możliwość przeczytania informacji od psich sąsiadów. Coś się dzieje, każdy dzień jest inny i zawsze są bodźce stymulujące organizm. Życie w bloku choć ciasne jest ciekawsze.
Zdecydowanie nie można oburzać się na ludzi, którzy mieszkając w blokach pragną mieć psa dużej rasy czy nawet molosa. W domu jest czas na odpoczynek, kiedy pies może spać po spacerze czy po prostu się regenerować. A w międzyczasie poświęcamy choć kilka chwil na aktywność fizyczną i psychiczną psa. Żaden pies nie będzie żył szczęśliwie kiedy jego los będzie każdego dnia taki sam. Nasze psy nie są do tego stworzone.

Żyjemy z chocolatą w szuflandii i nigdy nie widziałam sygnałów świadczących o tym by była psem nieszczęśliwym .... w bloku zawsze się coś dzieje ...


niedziela, 28 kwietnia 2013

Labradory poszły w las

Wiosna przyszła do nas wielkimi krokami. Pojawiło się słonko i cieplejsze dni. Udało się wyrwać chwilunię na to by spędzić czas aktywnie z czterołapami na łonie natury. Jak zwykle padło na leśne ścieżki. Wydawać by się mogło, że tam najciszej i najspokojniej. Oj niestety nie. W weekendy leśne szlaki są przepełnione, ale my już dobrze wiemy gdzie iść by ominąć wycieczki rodzinne, które na ogół nie przepadają za stadem psów.  Chodzimy w miejsca mało uczęszczane bo wtedy wszystkim łatwiej. Psy mogą swobodnie zająć się sobą, a ludzie nie są straszeni widokiem grasujących labradorów.
Spacery ze stadem przez las są doznaniem bezcennym. Jak zwykle najcenniejsza jest możliwość obserwacji zachowań zwierząt w grupie i ich analizy, co zresztą zawsze czynię aż do przesady zdawać by się mogło. Najpiękniejsze jest psie odgapialstwo - jeden coś zrobi, zaraz zrobi to drugi i trzeci by nie być gorszym. Psy uczą się od siebie na wzajem poprzez obserwacje i "małpowanie". Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony łatwiej się wychowuje szczeniaka w towarzystwie dorosłego psa, aczkolwiek zdarzają się też wpadki takie jak choćby odgapianie nie tylko pożądanych zachowań, ale i niestety wspólne demolowanie. Stado wszystko robi razem i to jest piękne, uwielbiam przyglądać się wzajemnym interakcjom różnych psów. Często opiekunowie psów boją się spotkań z innymi czworonogami. Boją się tego jak się ich pies zachowa, czy będą potrafili okiełznać temperament i odpowiednio zareagować. Statystycznie ich obawy prowadzą do problemów w stadzie, gdyż zupełnie niepotrzebnie często ingerujemy w psie działania. Zrównoważone psy doskonale się ze sobą dogadają i nie ma potrzeby im przeszkadzać w rozmowach. Natura wiedziała co robi i wyposażyła je w systemy dzięki, którym doskonale wiedzą jak sobie poradzić. Jednakże nie potrafimy rozpoznać sygnałów wysyłanych przez zwierzęta i reagujemy nerwowo podczas psich spotkań.


Labradory poszły w las ....


Spacer okazał się wspaniałą szansą na psie SPA. Cała trójka jak jeden mąż wskoczyła do błotnego stawiku i ochoczo się w nim kąpała. Tym samym cała trójeczka była ogromnie z siebie zadowolona. Te krótkie chwile z filmiku pięknie pokazują prawdziwe oblicze labrador retrievera. Pragnę głośno i wyraźnie podkreślić, że pies brudny to pies szczęśliwy zwłaszcza jeżeli chodzi o labradora! Największą radością w życiu jest kąpanie się zarówno w wodzie jak i błocie. Także wszystkim tym, którzy wciąż wierzą iż labrador jest psem rodzinnym przeznaczonym do leżenia na kanapie pragnę powiedzieć, że to mit. Rzeczywistość jest inna niż american dream i wizerunek labrador retrivera w amerykańskich filmach. I tak też nasza trójeczka czekoladowo - czarna spędziła popołudnie w darmowym SPA. Po czym ostatecznie w domu udały się na spoczynek tak iż mogliśmy zapomnieć o ich istnieniu. 
Przemierzając ścieżki leśne wracając już w stronę samochodu nasze psy wyglądały mało efektownie ( jak dla innych), a my mało "czysto". Cóż brudny pies to brudny właściciel. Niestety albo i stety zależy jak na to patrzeć. Niemniej jednak zdecydowana część spacerowiczów zerkała z sporym zdziwieniem widząc błotne psy i wcale niemniej błotne trzy kobiety ..... 




niedziela, 14 kwietnia 2013

Zwykły spacer, niezwykłe sytuacje. Sygnały Uspokajające w praktyce.

Ot zwykły dzień, zwykły spacer tak się przynajmniej wydawać mogło. Jednakże życie jest nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo co przyniesie zwykły wręcz rytualny spacer. Wiosna skłania nas do częstszego wychodzenia z domu z naszymi czworonogami. Jak co dzień wychodząc z psicą na spacer trasą tą co zwykle, jednak sytuacja już nie taka codzienna. Zaczęło się tak; idziemy sobie spokojnie alejką po czym zza winkla pojawia się przed nami malutki długowłosy kundelek maści czarnej, płci męskiej. Pies jak pies, jakoś specjalnie wrażenia na mnie to nie wywarło, zawsze to możliwość ciekawej obserwacji lub dokumentacji( tym razem rąk brakło do wyjęcia telefonu i nagrania). My spokojnie idziemy na przód, podczas gdy kundelek widząc nas położył się na samym środku chodnika i zamarł w bezruchu. Pięknie zaczął grać CSami. Zatem przyzwyczajona do tego iż czasem muszę myśleć za chocolatę, zeszłam z chodnika obeszłam kolegę łukiem. Kiedy zbliżaliśmy się do wysokości jego położenia, wtedy on po łuku podszedł do chocolaty. Psy się obwąchały, chłopak przyjął pozycję zapraszającą do zabawy, chocolata się zainteresowała. Jednakże z racji iż byliśmy na środku ulicy( może niezbyt często uczęszczanej, ale jednak ulicy) zawołałam chocolatę wydając komendę "chodź" . My poszłyśmy w swoją stronę, samiec w swoją. My kontynuowałyśmy rytualny spacer, on zapewne pognał w poszukiwaniu zapachu suczek ....

Ogólnie rzecz ujmując muszę przyznać, iż sytuacja ta była dość ciekawym doświadczeniem. Z obserwacji znajomych i nie tylko znajomych właścicieli zwierząt wiem doskonale iż wielu z nich w podobnej sytuacji wpada w panikę. Opiekunowie piesków małych ras natychmiast biorą je na ręce, przy czym ego maluchów rośnie bo właśnie pokonały przeciwnika powodując tym samym iż każdy kolejny raz sprawia, że psy się już na widok innego psa nakręcają. Podczas gdy opiekunowie tych większych psów częstokroć czują już pot na plecach.Jednakże każdy z nich musi się nauczyć radzić w takich sytuacjach. Gabaryty psie nie pozwalają na wzięcie go na rączki i ominięcie niewygodnej sytuacji. Wiemy za mało o zachowaniach psów w związku z czym często wydaje się nam, że pies leżący na środku chodnika i my na przeciwko musi się skończyć awanturą. Nic z tych rzeczy! Wystarczy jedynie dobra obserwacja i stosowna odpowiedź. Z przykrością muszę powiedzieć, że w takiej sytuacji bardzo wielu opiekunów popełnia błąd najgorszy jakim jest podążanie na przeciw psa tym samym skracanie smyczy naszego psa - napinanie jej. W ten sposób popełniamy dwa podstawowe błędy - idziemy prosto na psa, który kładąc się i zastygając w bezruchu chce nam przekazać informacje o tym iż nie zamierza szukać kłopotów, drugi gorszy - skracamy smycz naszego psa dając mu tym samym sygnał, iż zbliża się niebezpieczeństwo i musi być czujny. Koniec końców faktycznie może to być początek konfliktu. Jednakże konfliktu wywołanego naszym zachowaniem i wysłaniem zarówno błędnych sygnałów naszemu psu jak i błędnej odpowiedzi psu z naprzeciwka. Co więcej regularne skracanie smyczy - napinanie jej na widok psa pojawiającego się na widoku jest prostą drogą do rozwinięcia się agresji smyczowej.

Psy żyjące w stadzie uczą się relacji, sygnałów i odpowiedzi na sygnały. Doskonale potrafią się ze sobą komunikować w taki sposób by nie dochodziło do niepotrzebnych awantur. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż wiele psów wychowywanych w stadzie tylko ludzkim bez możliwości obcowania z innymi psami często niestety jest pozbawiona takowych umiejętności. I wtedy faktycznie zaczynają się kłopoty.

Czeka nas praca u podstaw, to jedyna szansa na to by i ludzie i czworonogi byli razem szczęśliwi.

niedziela, 6 stycznia 2013

Codzienność - codziennością, ale ... ?

Codzienność - codziennością, rytuały - rytuałami, ale każdemu przydaje się jakiś odskok od prozy życia. Losy każdego z nas toczą się różnie przez co na ogół przez pięć dni w tygodni musimy poddać się reżimowi codzienności, po to by w weekend móc złapać trochę oddechu. Te dwa magiczne dni ; sobota i niedziela, niekiedy są jedyną szansą na to by zrobić coś innego niż zwykle dla siebie, dla bliskich nam osób, dla czworonoga. Owszem dla czworonoga także!Wspominałam o tym jak istotne są rytuały codzienne dla poczucia bezpieczeństwa naszego psa. Niemniej jednak czasem potrzebne są zmiany jak i nowe wyzwania, bo w przeciwnym razie dopada nas rutyna, nuda , a to już krótka droga do różnych depresji nastrojowych. Bo nie tylko ludzie mają problem z depresją, psy także. Myślę, że wnikliwi obserwatorzy zachowań zwierząt na przestrzeni lat spędzonych ze swoim czworonogiem bez problemu potrafią wytknąć choć jeden moment, w którym nasz pies wpadł w taki nastrojowy dołek. Często nasze tempo życia nie pozwala nam na życie tak jakbyśmy tego chcieli, narzucane są na nas ograniczenia przez które nierzadko nie możemy spełnić wszystkich naszych planów czy marzeń. Weekendy są właśnie takim momentem kiedy możemy choć na moment odskoczyć od szarej codzienności i zrobić coś innego. Ludzie robią różne rzeczy, ale z pewnością dla naszego czworonoga najlepszym sposobem na oderwanie się od rutyny będzie jakaś ciekawa wycieczka dłuższa, możliwość ciekawego spaceru, spotkania się z pobratymcami. Dla równowagi psychicznej psa oprócz zapewnienia poczucia bezpieczeństwa i spełnienia wszystkich naturalnych potrzeb z pewnością istotne są także sytuacje stymulujące takie jak możliwość eksploracji nieznanych terenów, węszenie, poznawanie nowych zapachów, aktywność fizyczna inna niż zwykle, spotkanie z psimi przyjaciółmi. Bo psy jak i ludzie potrzebują kontaktów towarzyskich. Psy są zwierzętami stadnymi i potrzebują obecności innych czworonogów. Tak na prawdę znaczna większość psów mieszkających w miastach żyje głównie w ludzkich rodzinach przez co możliwość rozwoju psich zachowań bywa zachwiana. W związku z tym dobrze jest znaleźć grupę ludzi - psiarzy z którymi można się od czasu do czasu spotkać. Ludzie spędzą miło czas spacerując i plotując, a psy mają okazję do rozwijania naturalnych zachowań, kształcenia psiej mowy, doskonalenia umiejętności wysyłania i odbierania sygnałów uspokajających. To wszystko sprawia, że nasz pies jest przede wszystkim spełniony, ale i także dużo spokojniejszy, posłuszny.
Psie spotkania powinny być na stałe wpisane w kalendarzu swojego człowieka. Dzięki temu życie psie jest piękniejsze i łatwiejsze!




piątek, 4 stycznia 2013

Codzienność, rytualny spacer

Częstokroć nie zdajemy sobie sprawy jak istotna dla zwierząt jest powtarzalność. Powtarzalność codziennych sytuacji, zdarzeń, powtarzalność dająca im poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją. Jednakże nie mylmy pojęć w kwestii panowania nad sytuacją, gdyż wciąż wokół psów krąży mit o dominacji jakoby pies wciąż czyhał na przejęcie władzy nad naszym życiem. Jest to absolutna bzdura. Panowanie nad sytuacją zapewnia psu spokój i ogranicza stres. Codziennie odkąd tylko budzik zadzwoni wykonujemy milion czynności, które każdego dnia są w identycznej kolejności. Dzięki nim pies wie co po kolei się wydarzy, poprzez obserwacje naszych zachowań po pewnym czasie dochodzi do perfekcji  i sprawia wrażenie jakoby czytał w naszych myślach ( wielu właścicieli tak sądzi). Niestety kochani muszę Was zmartwić pies nie czyta w naszych myślach, niemniej jednak czyta naszą mowę ciała która jest dla niego źródłem bardzo cennych informacji. Nie na darmo wielu właścicieli czworonogów mówi iż ich kilkuletni pies jest ideałem i porozumiewa się z nimi bez słów. To właśnie zasługa obserwacji i niesłychanej uwagi jaką czworonogi poświęcają co dnia na nas. Tak tak jesteśmy wciąż obserwowani i nie powinno to nikogo dziwić.

Po dwutygodniowej przerwie udałyśmy się chocolatą na rytualny spacer. Na ogół prawie co dnia udajemy się na spacer podobną trasą, dzięki czemu cocoa zna go doskonale, niemniej pozostaje jej w trakcie drogi przeczytać wiadomości z ostatnich kilku godzin. Trasa zajmuje nam około 15 minut normalnie ... dziś po dwóch tygodniach nieobecności szłyśmy dwa razy dłużej. Dawno nas tam nie było przez co chocolatę ominęło sporo informacji i wydarzeń. W związku z tym każdy centymetr trawnika, chodnika i okolicznych bram należało dokładnie sprawdzić, przy okazji odwiedzić szczekaczy zza płotu z którymi od dawna cocoa uskutecznia dyskusje. Ku jej zdziwieniu dziś była cisza. Długie zaległości nadrobione, chocolata spełniona choć nie do końca gdyż mimo wszystko spacer był za krótki ....

W takich chwilach uświadamiamy sobie jak zupełnie różny jest nasz system postrzegania świata od psiego, jak istotne są dla nich szczegóły o których my nawet nie myślimy. Każdego dnia żyjąc z psem wykonujemy setki czynności, które są dla nas naturalne, często odruchowe, nie zastanawiamy się nad tym co myśli nasz pies i co jest dla niego ważne. Podczas gdy czworonóg do szczęścia oprócz pełnej miski, potrzebuje stałych zachowań, przewidywalności i po prostu rutyny.


niedziela, 16 grudnia 2012

Obowiązek, obowiązkiem jest pies aktywność musi mieć!

Obowiązek, obowiązkiem jest pies aktywność musi mieć! Oj tak posiadanie psa to nie tylko same przyjemności z futrzanego czworonoga, którego możemy pogłaskać oglądając wieczorem TV, to nie tylko chwile kiedy patrzymy na wygłupiającego się szczeniaka, ale to przede wszystkim najpierw obowiązki. Przy czym wielokroć o nich zapominamy, czerpiąc jedynie korzyści z tych przyjemniejszych momentów posiadania czworonoga. Niemniej jednak w wypadku wielu aktywnych ras nierzadko okazuje się, iż zaniedbywanie obowiązków w zakresie spacerów doprowadzamy do sytuacji mało dla nas przyjemnej jaką jest pies jak to się teraz mówi z ADHD, że niby nad reaktywny ... i te cztery litery są w kółko powtarzane przez między innymi właścicieli retrieverów czy też psów z grup myśliwskich. Wydawać by się mogło, że to idealne wytłumaczenie na "grzeszki" naszego psa, bo my - ludzie często zamiast szukać wyjścia z sytuacji załatwiamy wszystko "wytłumaczeniem" i zrzuceniem odpowiedzialności na kogoś innego, bądź coś innego. A tymczasem dla prawidłowego funkcjonowania psiego organizmu potrzebna jest aktywność fizyczna. Ruch jest ważny dla zwierzaków tak samo jak i dla każdego innego stworzenia, choć może i nawet dla psowatych jest bardziej istotny gdyż ich kuzyni żyją   w ciągłym ruchu, polowania, eksploracje terenu, odpoczywają na ogół jedynie po obfitym posiłku kiedy uda się coś okazałego upolować ... A nasze domowe czterołapy? Polować nie muszą, na spacery nieczęsto wychodzą bo wielu ludzi stwierdza iż "nie lubią chodzić'. No i może coś w tym jest kiedy pies kanapowy - odmiana psa domowego nie musi polować, nie spaceruje , a jedynie wchłania to co ma w misce i na kanapie odpoczywa po swym obfitym posiłku. Niby wszystko pokolei - był posiłek jest odpoczynek. Tyle, że w międzyczasie zabrakło spalenia energii dostarczonej z tymże obfitym posiłkiem. Energii mamy nadmiar, ruchu nie ma prawie wcale, tkanka tłuszczowa przyrasta, a pies woli kanapę niż aktywność, która jest zbyt obciążająca dla organizmu. I tak koło się zamyka. Brak rozsądku, logiki i przede wszystkim zrozumienia iż psowate żyją i funkcjonują inaczej niż Homo Sapiens...
Wracając do obowiązków pragnę podkreślić jak istotna w psim bycie jest powtarzalność sytuacji. Pies by mógł się czuć swobodnie i bezpiecznie żyjąc ze swoją rodziną potrzebuje rytuałów - powtarzalności, dzięki której panuje częściowo choć nad sytuacją i nie jest narażony na stres nie wiedząc co się dzieje. W ciągu całego dnia towarzyszy nam mnóstwo rytuałów począwszy od dzwonka budzika, a skończywszy na wieczornym wyłączaniu radia/tv/laptopa/gaszeniu światła. Czworonogi nas doskonale obserwują i po naszym zachowaniu wiedzą, który rytuał będzie teraz powtórzony. Właśnie to zapewnia im spokój psychiczny i bezpieczeństwo. Oprócz prozaicznych sytuacji takich jak karmienie, głaskanie, rzucanie piłeczki najważniejszym i najprzyjemniejszym psim rytuałem jest SPACER! Ale taki prawdziwy spacer pozwalający na swobodę psiego nosa! Psiego nosa, który z każdym spacerowym wypadem doskonali swe węchowe umiejętności. Co w praktyce oznacza, iż idąc na spacer pozwalamy czworonogowi w granicach rozsądku na swobodne korzystanie z nosa i "czytanie" wiadomości z okolicy. Jest to bardzo istotny element psiego dnia. Węszenie pozwala na lepszą eksplorację terenu, zebranie wiadomości pozostawionych przez inne zwierzęta oraz przede wszystkim na zaposkojenie potrzeb psychicznych. Gdyż intensywne węszenie uspokaja psa, ilość i intensywność zapachów i płynących za nimi informacji także męczy psychicznie psa. Dzięki czemu tak na prawdę idąc na spacer pod kątem niuchania my możemy się trochę zrelaksować i pozwolić psu na swoje własne sprawy. Natomiast nigdy nie możemy zapominać o konieczności aktywności fizycznej, węszenie węszeniem, ale czas na zabawę i aporty też powinien się znaleźć.  Pamiętać także musimy o tym, że niezależnie od naszego grafiku i wolnego czasu pies potrzebuje spaceru, potrzebuje ruchu, a mówiąc o aktywności nie mam na myśli przejścia wokół bloku .... pojęcie aktywności fizyczna powinna mieć głębszy sens. Myślę, że każdy odpowiedzialny człowiek swojego psa doskonale to rozumie i wie jaką radość dają psu momenty swobodnego spaceru. 
Nieistotne jest to czy mamy ochotę , siłę, czas na poruszanie się , pies tego potrzebuje. A zaniechanie aktywności fizycznej i psychicznej doprowadza w szybkim czasie do rozwoju zaburzeń behawioralnych i nieporozumień na linii człowiek - pies.


Obowiązek, obowiązkiem jest pies aktywność musi mieć!




sobota, 1 grudnia 2012

Pies pracuje - Nie przeszkadzaj!

Pies domowy to taki pracuś. Zarówno setki lat temu, jak i dziś psy domowe pracują w ludzkich rodzinach. Jedne intensywniej inne może trochę mniej intensywnie. Jednakże nie podważalny jest fakt, że każdy z psich towarzyszy ma pewną rolę do spełnienia i pracę do wykonania. Rodzaj pracy zależny jest od stylu życia rodziny i przeznaczenia czworonoga, które wybrał mu jego przewodnik. Nie sposób wymienić  je wszystkie, choć przypuszczam że każdy człowiek swojego psa może się tutaj ze mną zgodzić. Niemniej dla osób niewtajemniczonych w byt z psem pojęcie pies pracujący na ogół jest trudne do zrozumienia. A dowodów na tę ignorancję widać co dzień na ulicach naszych miast. Sytuacja prosta i prozaiczna dla wielu z nas. Idziemy na spacer, nasz cudowny pies grzecznie śtupta przy naszym boku, smycz zwisa luźno, pies skupiony na swoim człowieku - z naprzeciwka widać idącą postać, osoba ta zbliżając się do nas zaczyna cmokać, gwizdać i krach wyciąga rękę do psa usiłując go pogłaskać. Głaskaczowi wydaje się to miły gest, a  paradoksalnie w nas zaczyna wrzeć ... Znacie to uczucie? Głaskacze i cmokacze to przykro mówiąc zmora psiarzy i ludzi pracujących z psami. Niestety wielu z nich nie zdaje sobie sprawy z szkody jaką wyrządza na drodze psiej edukacji. Sytuacja jest niezwykle uciążliwa dla właścicieli szczeniąt. Świadomy właściciel swojego psa wychodząc na spacer z psem kontynuuje naukę i tym samym nie zwalnia psa z obowiązku pracy. Spacer ma być korzyścią dla obu stron, jednakże nie może się wiązać z samowolnym zachowaniem czworonoga. W związku z tym od momentu przypięcia smyczy pies zaczyna swą pracę. Pojęcie praca nie musi wiązać się z czymś przykrym, choć wielu odczytuje to z negatywnym nacechowaniem. Zupełnie niepotrzebnie. Pies do szczęścia i równowagi psychicznej potrzebuje spełnienia potrzeby pracy. Zatem z pewnością werbując go do skupienia na swym obowiązku nie wyrządzamy psu krzywdy, wręcz przeciwnie pogłębiamy wzajemną więź i doskonalimy psie wnętrze. Ten kto spędził w swym życiu trochę czasu wśród czterołapów doskonale zdaje sobie sprawę jak istotne są to kwestie. Zwłaszcza kiedy rozpoczynamy życie z  pełnym energii szczenięciem, które dopiero uczy się zasad prawidłowego funkcjonowania i tego co jest obrazowo mówiąc czarne, a co białe. Niestety dzięki ofiarnej pomocy cmokaczy szybko uczy, że każde ręce pojawiające się na horyzoncie należy wykorzystać do skupienia na sobie uwagi. I tutaj zaczynają się schody gdyż ten, który cmoka nie pomyślał o tym, że akurat on sobie życzy uwagi, podczas gdy następny przechodzień niekoniecznie ma ochotę na bliższe kontakty z naszym czworonogiem. A nasz pies o tym nie wie i nie potrafi odróżnić, którego człowieka witać może, a którego nie. Niestety na drodze wychowania swojej chocolaty miałam okazję przeżyć parę spięć z głaskaczami, którym zwróciwszy uwagę iż nie życzę sobie głaskania psa bez zapytania gdyż pies jest w "pracy" spotkałam się z niemiłą dyskusją.
Wciąż nasze społeczeństwo w tej kwestii odznacza się dosyć słabą świadomością, a stąd krótka droga do nieprzyjemnych sytuacji. Co więcej rodzice nie wyrabiają w dzieciach odruchu zapytania o możliwość pogłaskania psa. Na ogół spotykamy się z dwiema skrajnościami z jednej strony beztroskie dzieci podbiegające i łapiące psa za sierść, a z drugiej dzieci wpadające w panikę na widok futrzanego towarzysza. Zarówno jeden jak i drugi przypadek jest smutny. Za każdym razem gdy usłyszę od dziecka pytanie o możliwość pogłaskania chocolaty zawsze pozwalam. Przecież nie ma nic złego w tym, że dziecko dotyka psa o ile pies jest do tego przygotowany - zwolniony z pracy i skupienia. Natomiast podbiegające dziecko czy człowiek wycigający rękę do psa skupionego wprowadza dezorientację, a czasem nawet strach. Pies skupiony na przewodniku łatwo może się wystraszyć i zareagować próbą obrony na nagły nieoczekiwany dotyk. CO jest zupełnie zrozumiałe, choć w takiej sytuacji na ogół słyszy się, że pies jest agresywny i powinien być w kagańcu. Tak na prawdę to trudno jest znaleźć złoty środek. Niemniej odkąd moja droga skrzyżowała się z chocolatą notorycznie wzbudzały moją frustrację spacery przez centrum miasta kiedy to każdy zaczepiał psa usiłującego pracować. Pies nie mógł się skupić , człowiek się denerwował, a z chęci do pracy nic po za nerwami nie pozostało.

Pies pracuje - nie przeszkadzaj, nie zaczepiaj, zapytaj!