Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

za co kochać trzeba psa?

Za co kochać trzeba psa?
Za złote serce, które w sobie nosi?
Czy bystre spojrzenie, którym obdarza Cię co dnia?
A może ogon rozmerdany zawsze zadowolony?
W istocie psa kochać trzeba za całokształt,
Za wierność, która szczerze w sobie nosi
By zawsze słońce Tobie przynosić.


sobota, 5 kwietnia 2014

niedziela, 16 marca 2014

wspomnienia z dzieciństwa.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego jak szybko biegnie czas i jak duże zmiany zachodzą na naszych oczach. Czasem nie zwracamy na to uwagi, a czasem po prostu nie chcemy tego widzieć. Niemniej zmiany nieustannie zachodzą w każdej sferze naszego życia. Z oczywistych przyczyn najbardziej obserwowane przeze mnie zmiany dotyczą wszystkiego co związane z psami. Jak się dłużej zastanowić to zjawisko jest dosyć ciekawe, choć kierunek w którym zmierzamy jest dosyć niepokojący. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad widać jak bardzo społeczeństwo zmieniło swój stosunek do zwierząt. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, ale równocześnie z drugiej troszkę martwi. Miejsce psa w społeczeństwie, domach,rodzinach znacząco się zmieniło. Co więcej zmiany nastąpiły bardzo energicznie, w zasadzie w ciągu kilku lat z łańcucha psy stały się pełnoprawnymi członkami wielu rodzin. Ten kierunek jest bardzo dobry i to mnie jak iinnych miłośników czworonogów  pewnością cieszy. Niemniej jednocześnie z wprowadzeniem psa na salony zaczęliśmy znacząco zmieniać swój stosunek do czworonogów. Choć nieraz o tym wspominałam muszę powiedzieć to znów. Gdyż mam poczucie że zaczynamy wpadać w pułapkę niezwykle groźna dla gatunku jakim jest pies. W mianowicie wszechobecna antropomorfizacja. Z jednej strony budującym zjawiskiem jest troską o czworonogi i ciepłe uczucia z drugiej zaś popadamy w skrajności.
Nie dalej jak choćby - nascie lat temu na osiedlach w miastach zaczęło pojawiać się sporo psów. Wiele rodzin miało swojego ukochanego kundelka, a nieliczni posiadali psy rasowe. Pamiętam jak na osiedlach każda klatka w bloku posiadała swojego psa, który siedział pod drzwiami. Zawsze w jakiejś klatce był pies co się szwedal. Z drugiej zaś strony mało kto używał smyczy, powszechnym zjawiskiem było wprowadzanie psa bez smyczy lub wypuszczenie z domu żeby biegał luzem. Co miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony tworzyło się zjawisko kiedy każdy znał danego psa i wszyscy byli że sobą w pewien sposób zzyci. Choć psy biegały luzem to nikt się ich nie bal bo wszyscy się znali.. z drugiej zaś strony wtedy były nieco inne czasy było więcej zieleni więcej przestrzeni. A dziś mur,beton ,samochody i wszechobecne ograniczenia,zakazy i zlosliwosci. Dziś sytuacja jest niewyobrażalna z wielu względów. Dziś pies biegajacy bez smyczy jest postrzegany jako niebezpieczeństwo, jest to powód często do sąsiedzkich kłótni. Sytuacja jest także niewyobrażalna dziś że względu na ilość zagrożeń czekajacych na psy bez opieki. Choć niegdyś radziły sobie same i co więcej były posłuszne. Wraz z postępem i rozwojem nauk o psim zachowaniu dosłownie z dnia na dzień pojawiają się kolejne problemy i kolejni właściciele muszą korzystać z pomocy specjalistów od psich zachowań. Źródło problemu w dużej mierze myślę tkwi w nas ludziach. Chcielibyśmy by psia natura szła wraz z postępem i mam wrażenie, że chcielibyśmy trochę wyprzeć psa z psa. Dziś wielu ludzi upatruje kłopotów w takich zachowaniach jak tarzanie sie, weszenie,zjadnie odchodow innych zwierząt, obwachiwanie innych psów. Wszystko to ludzi często przyprawia o zawrót głowy. Wraz z krokiem w przyszłość kładziemy zbyt duży nacisk na zwierzęta i ich zmiany. Mam wrażenie, że dziś wielu podąża za tym żeby z psa zrobić małego człowieka. Upatrujemy w psach zachowań człowieka, interpetujemy psie zachowania jako anormalne, a próbujemy wpoic w nie zachowania ludzkie. Tym samym z psa powoli tworzymy karykaturę psa. Psy rasowe są co raz bardziej wątłe co raz więcej psów ma problemy z instynktem i praca pierwotną.
Zastanówmy się czego oczekujemy od psa? Jakie ma zajmować miejsce w naszym domu?
Ją wiem, że chce psa jako psa, a nie pluszowa zabawkę która nipotrafi odnaleźć się naturalnej przestrzeni. A Ty czego oczekujesz od psa?

sobota, 4 stycznia 2014

pies vs wilk

W kręgach psiarzy wciąż powracają dyskusję dotyczące pokrewieństwa psa z wilkiem. Dyskusję toczą się na wielu polach dotyczących psiego życia począwszy od zachowania, poprzez tworzenie struktury stada, a skończywszy na żywieniu. Choć w ostatnim czasie chyba właśnie karmienie psów sprawiło, że coraz bardziej chcemy widzieć w nich wilki.
Kilka lat wstecz głośno było o teorii dominacji i obserwacji zachowania wilków żyjących w niewoli. Przez długi czas utrzymywano ludzi- właścicieli czworonogów w przekonaniu iż ich mały pies to niemalże wilk który wciąż czeka na moment by zdominować swoich ludzi i wprowadzić terror w domu. Przez długi czas wielu szkoleniowców wzorowalo się na teorii dominacji ucząc nowych właścicieli zwierząt jak ustrzec się przed efektami dominacji. Minęło trochę czasu i okazało się że obserwatorzy się pomylili. Wielu z nich wycofało się z teorii dominacji, gdyż wilki trzymane w niewoli zachowywały się zupełnie inaczej niż te na wolności w naturalnych stadach. Co więcej okazało się że zachowanie wilka nie dokońca odwzorowywane jest przez psa choć są spokrewnieni. Teorię obalony z korzyścią dla psów. Dziś już mało kto wierzy w czychajace psy na objęcie władzy w domu... uporalismy się z teoria dominacji, przyszedł czas na żywienie.
Obecnie mamy modę na porównywanie psa do wilka w kwestii jego żywienia. I tak przyszedł czas na BARF czyli naturalne żywienie oparte na naturalnych surowych skladnikach: owoce,warzywa,mięso,kości,chrzastki itd. Portale barfiarzy oferują jadlospisy, obliczanie dawek itd generalnie proces dość skomplikowany matematycznie. Druga skrajność karmienie psa jął względnego miesozercy tylko i wyłącznie mięsem i kośćmi, gdyż rzekomo wilki węglowodanów nie spozywaly.
Nie trzeba długo szukać by znaleźć zwolenników tych teorii.  Ludzie decydujący się na karmienie psa wg takich schematów uważają że psa powinniśmy traktować jak wilka. Karmić fo w raki sposób jak polowaly wilki. Sek w tym, że dzisiejszy pies niewiele ma wspólnego z wilkiem. Na drodze ewolucji nieco się zmieniły pewne szczegóły w psie. Odkąd zaczęły przebywać z człowiekiem, a ludzie zaczęli je hodować psie zdrowie o układ pokarmowy uległy małej zmianie. Pies dziś to nie do końcaudomowiony wilk. Pomimo tego iż jest miesozerca co nie ulega wątpliwości jego układ trawienny przystosowany jest do trawienia także innych składników odżywczych. Patrząc na historię psa to wieki temu ludzie raczej nie zwracali uwagi na fakt iż pies jest miesozerca bo karmili je głównie odpadami.
Wydaje mi się, że z czasem trochę wpadliśmy w sidła i niepotrzebnie chcemy zrobić z psów wilki co jest niemożliwe. Zdecydowana większość psów w naszym społeczeństwie prowadzi raczej stacjonarny, monotonny tryb życia prezydenta co dieta wysokobialkowa jest zbyt obciazajaca dla ich organizmu. Myślę, że powinniśmy realnie spojrzeć na to kim jest pies i czego potrzebuje. Nie ma nic złego w karmieniu mięsem, jak najbardziej białko zwierzęce jest potrzebne psom do prawidłowego funkcjonowania, ale do zdrowego odżywiania potrzeba coś więcej. Samo surowe mięso i kości takowych potrzeb nie zaspokoi. Co więcej dieta naturalną może mieć sens podwarunkiem iż człowiek poświęci czas by zgłębić wiedzę,skomponować posiłki , regularnie będzie wykonywał badana krwi oraz poświęci czas na aktywność fizyczna rąk by zwierzę mogło spożytkować energię wytworzone z takiej ilości czystego białka zwierzęcego.
Póki co dieta naturalną ma sporo swoich zwolenników. Cieszę się, że właściciele interesują się zywieniem czworonogów i przykładają wagę do tego co sypią do miski. Niemniej jednak dobrze gdyby temu towarzyszył rozsądek i miłość do psa, a nie wiara w posiadanie wilka. Psy nie są wilkami i nidy niebeda. Dzięki obecności z ludźmi niestety sporo z wilka straciły, zwłaszcza psy rasowe. Psy trzymane na kanapach,ubierane w kolorowe śweterki i trzymane w wózkach trudno dziś traktować jak wilka.
Wilk to dostojne zwierzę, myśliwy, drapieznik. Nasz pies domowy niestety nie dorowna mu nigdy.

niedziela, 17 listopada 2013

Miłość zabija .....

Mówi się wiele o toksycznych związkach ludzi,  w których często sami tkwią nie chcąc się z nich wyplątać. Podobny problem dotyka zwierząt na linii czworonóg-właściciel. Sęk w tym, iż one są skazane na tą sytuacje i odwrotu nie ma dopóki człowiek nie przejrzy na oczy. Sytuacja dotyczy zdecydowanej części naszych zwierząt domowych począwszy od psów przez koty, a skończywszy nawet na zwierzętach egzotycznych. Toksyczność takiego związku odbija się na różnych sferach życia zwierząt. Duży problem stanowi podejście do czworonogów. Odkąd nasi bracia mniejsi zajęci w życiu ludzi miejsce na równi z rodziną trochę zapomnieliśmy w tym wszystkim, że to są zwierzęta i potraktowaliśmy zbyt dosłownie jako członka rodziny. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wielu ludzi dokłada wszelkich starań by zwierzęta przestały być zwierzętami  na rzecz bawienia ludzkiego oka i zajmowania czasu kiedy człowiek ma na to ochotę. Zapominamy o ich naturalnych potrzebach, instynktach,przeznaczeniu, na rzecz dosłownej antropomorfizacji. Wydaje mi się, że co raz mocniej staramy się zrobić ze zwierząt małych ludzi. Wspaniale, że są one nam bliskie, ale przerażające jest to że nie dajemy im być sobą. Wielu ludzi na tyle się zatraciło w sytuacji, że traktują dosłownie zwierzęta jak dzieci. W tym wszystkim zaczyna brakować rozsądku, a człowiek zaczyna patrzeć przez różowe okulary na swoje zwierzę. I tak doszliśmy do poważnych dwóch problemów - pierwszy  z nich to otyłość szeroko występująca wśród zwierząt domowych, a drugi to usilne dążenie do traktowania zwierzęcia jak zabawkę.
Na co dzień niestety mam okazję widywać efekty takich działań. Notorycznie przekarmiamy swoje zwierzęta bo "one lubią jeść" , a nas cieszy widok zadowolonego zwierzęcia, tym samym tłumaczymy się brakiem czasu i pędem życia który nie pozwala na regularne spacery. Mamy w domu zwierzęta, którym często nie poświęcamy czasu dlatego, że rzekomo nam go brakuje. Zamykamy czworonogi w domu, czasem rzucimy piłeczkę czy zainicjujemy zabawę ale tylko na chwilę bo przecież czas goni nas ... Karmimy, nie wymuszamy aktywności fizycznej, zmuszamy do leżenia na kanapie ... napędzamy błędne koło z którego trudno wrócić. Otyłość jest powszechnym problemem, zdecydowana większość zwierząt odwiedzających gabinety lekarskie ma nadwagę, a co gorsza duża część właścicieli nie widzi w tym problemu bądź uważa, że ten typ tak ma i wrócić się nie da. Posiadanie czworonożnego przyjaciela wymaga od człowieka poświęcenia. Pies to nie tylko przyjemność, to są przede wszystkim obowiązki, a dopiero potem przyjemność. Nie wystarczy kochać psa by był szczęśliwy. Potrzeba miłości i rozsądku, a przede wszystkim zwrócenia uwagi na fakt, iż pies jest najpierw psem, a potem naszym przyjacielem. Najlepszym spełnieniem dla psa jest możliwość bycia psem w pełnej krasie. A z tym już w społeczeństwie mamy problem. Chętnie bierzemy do domu popularne psy - labradory, goldeny, yorki, bordery ... ale już mniej chętnie poświęcamy  tak bardzo potrzebny im czas. Wielu właścicieli uskarża się na demolowanie mieszkań, niszczenie, wycie, ucieczki, nieposłuszeństwo, często padają ostre słowa typu "ten pies jest głupi". Nie ma głupich psów, są tylko niemądrzy ich właściciele. Pies jest taki jakim go ukształtujemy, to od nas zależy jak ostatecznie będzie się zachowywał. Wszakże wciąż wielu ludzi nie chce się z tym pogodzić i dostrzec prawdziwej natury psa. Chcielibyśmy by nasze psy były ładne i mądre od razu po tym jak pojawiają się w naszych domach bez naszego wysiłku. A to jest niemożliwe. Brak aktywności fizycznej i rekompensata braku czasu w postaci licznych smakołyków to prawdziwa zmora naszych czworonogów. Doprowadzamy do smutnego zjawiska jakim jest czynienie z człowieka podajnika do jedzenia, a psa worka na jedzenie. Ostro? Hymm tak to w zdecydowanej mierze wygląda. Sami często doprowadzamy do cierpienia naszych przyjaciół. Paradoksalnie tak bardzo je kochamy, iż ściągamy na nie szereg problemów. Otyłość to początek długiej listy kłopotów w tym bardzo obciążających schorzeń i drastycznego skracania życia naszego czworonoga. Na szczęście w porę zwrócenie uwagi na problem pozwala na powrót na właściwy tor, pod warunkiem iż tego chcemy i dołożymy wszelkich starań by osiągnąć równowagę. Należy jednak podkreślić, iż wyprowadzenie z otyłości jest dużo bardziej czasochłonne aniżeli utrzymanie psa w dobrej kondycji. A wystarczy jedynie traktować zwierzę z szacunkiem ale i rozsądkiem. Miłość nie polega na rozpieszczaniu i przekarmianiu.Taka miłość jest toksyczna.Podczas gdy Relacje psa i człowieka powinny opierać się na czymś więcej. Spędzanie czasu z wychowanym , posłusznym psem na spacerach i zabawach przynosi zdecydowanie więcej satysfakcji .

Miłość, rozsądek i konsekwencja jest kluczem do fajnej relacji z psem.

Kot europejski, który powinien ważyć około 4kg podczas gdy jego masa ciała to niespełna 10kg.

Zapominamy często, że pies posiada cztery nogi które chętnie wpadają w pełen galop ....

Najważniejsza w psim życiu jest wolność, natura, spędzanie czasu z psimi przyjaciółmi i praca ze swoim człowiekiem. Zajadanie nudy szczęścia nie przyniesie żadnemu psu.





niedziela, 16 czerwca 2013

Stereotyp oraz mity nękające zwierzęta

Tak już jest, że przez lata wokół tematów psich narosło wiele krzywdzących mitów, które do dziś ciężko jest przetłumaczyć. Od dawna tematy dotyczące psiego rozrodu wśród właścicieli zwierząt oraz ich wielkich miłośników nastręczają sporo niedomówień, dyskusji i kontrowersji. Chodzi mi szczególnie o sterylizacje psów niehodowlanych czyli nazwijmy naszych towarzyszy domowych. Otóż sterylizacja jest w moim odczuciu krokiem niezbędnym jeżeli pragniemy dla naszego psa tego co najlepsze. O ile u psa - samca nie jest to tak istotne jak u suczki także warto się nad tym głębiej zastanowić. Niemniej jednak dość często można się spotkać z dużym obruszeniem na wspomnienie o zabiegu operacyjnym. Nie wiedzieć czemu wielu właścicieli panicznie się tego boi i staje okoniem na samą sugestię. Broniąc się przytacza się argumenty o skłonnościach do tycia, o osowiałości, o zmianie charakteru czy też o powikłaniach pooperacyjnych. Fakt faktem jest to poważny zabieg wiążący się z otwarciem jamy brzusznej i usunięciu narządów rodnych, jednakże dziś jest to zabieg powszechny i standardowy. Wykonywany w większości Gabinetów Lekarskich każdego dnia po kilka. Pierwsze dni po zabiegu dla właściciela są zwykle trudne, ale nie ze względu na traumatyczny powrót do zdrowia suczki czy też jej cierpienie. A raczej ze względu na fakt , iż sunia praktycznie w drugiej dobie funkcjonuje normalnie, chce żyć jak zwykle, bawić się i uczestniczyć w życiu codziennym. Podczas gdy przez pierwsze 10 dni po zabiegu należy bezwzględnie strzec suczkę przed wszelkimi szaleństwami, co zwykle bywa uciążliwe. Suczki bardzo szybko się regenerują po takich zabiegach i w zasadzie na drugą, trzecią dobę nie widać w ich zachowaniu śladu po zabiegu operacyjnym.
W związku z tym, iż sterylizacja niesie za sobą zmianę metabolizmu istnieje ryzyko iż suczka będzie miała tendencje do tycia. Niemniej jednak jeżeli jesteśmy świadomymi posiadaczami czworonogów nie powinno się to skończyć otyłością psa. Gdyż to my otwieramy lodówkę, sypiemy jedzenie do miski i panujemy nad aktywnością fizyczną czworonoga. Jeżeli sprawia nam przyjemność karmienia psa do woli, a zamiast spaceru siadamy na kanapie to nie ma co się dziwić, iż "sterylizacja sprawiła" że nasz pies jest otyły i osowiały. Choć w prawdzie to nie wina samej sterylizacji, a naszego systemu życia a raczej braku chęci do działania.

Prawdę powiedziawszy sterylizacja jest inwestycją w dłuższe i szczęśliwsze życie psa. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy lub nie chcemy. Decydując się prędko na zabieg ograniczamy do minimum ryzyko wystąpienia nowotworów listwy mlecznej suki oraz ograniczamy całkowicie ryzyko ropomacicza, które są zagrożeniem życia dla naszych psów. Po mimo tego, iż od lat w kółko i wciąż mówi się o tym oraz podkreśla wagę problemu do dziś znajdują się osoby całkowicie przeciwne zabiegowi, lub bez zdania mówiące, że "nie bo nie". Zdaję sobie sprawę, że dla miłośników psów po raz enty czytanie o wadze akcji jest nudnawe, niemniej jednak dzisiejsze słowa wynikają z frustrującej dyskusji z opiekunką psa i suki mieszkających razem oraz kotki blokowanej hormonalnie. W momencie kiedy słyszę takie słowa zaczyna we mnie wrzeć, podczas gdy wiem że irytacja nic dobrego nie przyniesie. W związku z tym muszę wykrzesać z siebie resztki dobrej woli i uprzejmości by jak najspokojniej wytłumaczyć wagę sprawy. Jednak jak zachować spokój słysząc, o tym że lepiej podać hormony niż otwierać jamę brzuszną? Lepiej raz wykonać zabieg i mieć spokój do końca psiego życia, czy podawać zastrzyki w oczekiwaniu na?? no właśnie na co? Każdy właściciel powinien sobie sam odpowiedzieć na czym mu zależy i dokąd ma zmierzać jego życie z psem.

sobota, 6 kwietnia 2013

Szamaństwo internetowe


Zaglądam sobie na bloga obserwując najczęściej wyszukiwane słowa kluczowe i oto moim oczom ukazuje się taka oto fraza "starszy pies brak apetytu wymioty" ....
No i następuje pewna konsternacja. Otóż rozumiem fakt, iż internet służy wielu z nas za najlepszy 
dostęp do wiedzy. I w zasadzie nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że lubimy popadać w skrajności i korzystać z niego przesadnie,ba wręcz z klapkami na oczach. Zwłaszcza w stosunku do zwierząt. Nie trudno zauważyć, że na większości for internetowych poświęconych psom istnieje magiczna zakładka "zdrowie". Zrozumiała jest dla mnie sytuacja w której właściciele psów częstokroć chorych dzielą się swoimi doświadczeniami często pomocnymi wskazówkami 
dotyczącymi prowadzenia psa z jakimś problemem. Niemniej jednak w wielu wypadkach fora aż kipią od dramatycznych postów, w  których zrozpaczeni opiekunowie błagają o pomoc z różnorodnych powodów. 
W zdecydowanej przewadze tych sytuacji są to przypadki w których nikt na forum nie jest w stanie rozwikłać problemu, gdyż tutaj potrzebny jest Gabinet Lekarski i lekarz. Częstokroć w sytuacji kiedy liczą się minuty traci bezsensownie czas na opisywanie na forum dolegliwości cierpiącego zwierzęcia i czeka na odpowiedź użytkowników forum! Pół biedy jeżeli owi użytkownicy odsyłają po
pomoc do lekarza sugerując np dokąd się udać, jednakże często sytuacja się komplikuje kiedy forumowicze zaczynają podtykać pomysły na leczenie i zdecydowanie odradzają wizyty u lekarza! Wydaje się to absurdalne, jednakże często tak właśnie się dzieje. Co gorsza na ogół te "zbawienne" rady nie działają i zwierzę prędzej czy później trafia do lekarza, najczęściej w stanie fatalnym. A zamiast szukać pomocy tak gdzie się powinno, autor postu niecierpliwie wciska "odśwież" i czeka aż ktoś mu podpowie w jaki sposób pomóc, a czas wciąż ucieka ... . Nie dosyć , że w ten sposób marnuje cenny czas, nie dosyć że zwierzę cierpi, nie dosyć że odpowiadają na posty ludzie którzy nierzadko są zwykłymi właścicielami, a co za tym idzie z medycyną za wiele wspólnego nie mają, to jeszcze bardzo często w odpowiedzi padają naiwne rady, które mogą nieraz więcej zaszkodzić niż pomóc. Zwierzę cierpi, a jego właściciel przeszukuje internet w nadziei znalezienia złotego środka. Czy takie zachowanie jest racjonalne? Cóż różne są priorytety, co zrobić. Choćbyśmy nie wiem jak się starali to przez internet , zaocznie leczyć się nie da, choć jak widać spore grono internet-maniaków tak by chciało.
Nie raz i nie dwa do gabinetu trafiały ofiary porad internetowych. A najczęściej i najbardziej cierpią na tym szczeniaki i kociaki, które bywa że trafiaja do nas odwodnione, niedożywione, słabe nierzadko ocierając się o granicę ... Dlaczego? a to dlatego, że szczeniak zarażony parwowirozą ma biegunkę i wymiotuje, ale właściciel przeczytał na forum że to pewnie nietrawność i po głodówce mu przejdzie, albo odchowane przez człowieka szczeniaki czy kociaki są karmione w sposób nieodpowiedni - krowim mlekiem, za rzadko podawane posiłki itd. Jeszcze gorsze są porady dotyczące podawania ludzkich leków, gdzie przykładowo zamiast podejść do lekarza bo lek przeciwbólowy, właściciel aplikuje swojemu psu aspirynę, paracetamol . A w efekcie po kilku podaniach zwierzę trafia do gabinetu w bardzo złym stanie z krwotocznym zapaleniem żołądka i jelit.
Największy problem w całej tej sytuacji tkwi w małym szczególe. Medycyna nie jest matematyką, dotyka ona żywych istot i nie jest jednoznaczna. By udzielić prawidłowej i skutecznej pomocy istotne jest działanie lekarza, który wiele lat spędził odkrywając tajniki medycyny by móc ratować życie. Podczas gdy zbyt często właściciele zwierząt wychodzą zdecydowanie przed szereg i wchodzą w kompetencje specjalistów. Niestety koniec końców nierzadko szkodząc czworonogom. 
Często przeglądając te wątki zachodzę w głowę i usiłuję pojąć ten tajny jak dla mnie system. Być może ktoś z czytelników będzie w stanie mi wytłumaczyć dlaczego ludzie wolą szukać pomocy na forach internetowych aniżeli wykonać telefon do zaufanego lekarza weterynarii, który być może będzie potrafił doradzić telefonicznie lub poinstruuje w jaki sposób udzielić najszybciej pomocy i najskuteczniej bądź poinformuje o konieczności natychmiastowej wizyty w gabinecie. Cóż trudno mi zrozumieć taki system działania jeżeli chodzi o szamaństwo internetowe bo inaczej nazwać tego nie potrafię ... 
Inną sprawą jest to , że właściciele czworonogów bardzo często wymieniają się swoimi doświadczeniami odnośnie walki z jakimś schorzeniem. Owszem , przy zdrowym rozsądku ma to swoje dobre strony, aczkolwiek bywa i tak że właściciel który się naczytał wszystkich możliwych wątków opisujących walkę z jakąś chorobą, próbuje sam leczyć swego zwierzaka, ba nierzadko przychodząc na wizytę do gabinetu wychodzi przed szereg i mówi lekarzowi w jaki sposób powinien leczyć jego pociechę , a nawet jakimi lekami! To jest dopiero magia internetu. Bez wychodzenia z domu stajemy się ekspertami , tyle że bez uprawnień ...
Wprawdzie wszystko jest dla ludzi, byleby umieć z tego skorzystać. 


piątek, 18 stycznia 2013

Przykry czas pożegnania




Mówisz to tylko pies? 
a morze łez tryska spod rzęs 
Kiedy pies odchodzi w otchłani kres. 
Mówisz to tylko pies? 
ale któż jak nie pies przy Tobie wciąż jest. 
Cztery łapy, ogon, ciekawski nos 
zawsze blisko jest, 
bo któż jak nie on lepiej wie co w duszy Twej kryje się. 
Choć to tylko pies wiąże się z Twym sercem aż po swój kres. 
Nawet gdy odejdzie, nawet gdy los go zabierze, 
pies zawsze przy Tobie jest. 
Te cztery wierne łapy zawsze deptać będą ścieżki we wnętrzu Twym.


--------

Czas pożegnania to najtrudniejszy moment naszego wspólnego życia z psem. Chcielibyśmy by nasi przyjaciele trwali z nami wciąż i bezustannie, niestety w rzeczywistości chwile na ziemi naszych braci mniejszych są znacznie krótsze niż nasze. Naście lat mija jak w oka mgnieniu, trudno się z tym pogodzić. Jednakże prawdziwy przyjaciel psa jego człowiek winien jest czworonogowi spokojny sen i pożegnanie z szacunkiem w podziękowaniu za długie lata obecności, posłuszeństwa i trwania u naszego boku mimo trudu, wahań ludzkiego nastroju. Być może w podziękowaniu za pomoc kiedyś ten czterołap ześle inne serduszko, które będzie u naszego boku trwać.... 






wtorek, 25 grudnia 2012

Czekoladowe natchnienie *5 lat chocolaty ...

Czekoladowe natchnienie
cicho drzemie,
choć spokojne,
choć zaspane
wciąż w człowieku swym zakochane,
po kres swych dni jemu oddane.
Charakterem swym,
w głębi ludzkiej duszy
lodowe smutki rozkruszy.
Czekoladowe natchnienie,
cicho drzemie,
jedno oko podniesie,
widząc ludzkie skinienie.
Czekoladowe natchnienie,
miód na człowieka serce wleje,
dzięki niemu znów blask w Twej duszy jaśnieje.



Chocolatowe piąte Święto .... 

sobota, 22 grudnia 2012

Świątecznie, tradycyjnie, życzeniowo

W związku z tym, iż lada moment będziemy obchodzić Święta Bożego Narodzenia pragnę wszystkim moim stałym jak i nowym czytelnikom złożyć najserdeczniejsze życzenia! 


Ja składam serdeczne życzenia, a psice przybijają łapeczki! 

środa, 12 grudnia 2012

Retrieverowy upór. ...




Biały kożuch świat
okrywa,
płatkami drobnymi 
maluje wzory na czekolady osnowie, 
co sprawiają, że z retrievera 
nic już nie ma! 
Szczenięce mienie poważnieje, 
chłód w nosek powieje, 
puch w oczy prószy 
ale retrieverowego uporu nic nie skruszy! 




sobota, 8 grudnia 2012

Zima,śnieg, mróz i radość chocolaty

Uff no i przyszedł grudzień razem z nim śnieg i mróz. Aura iście zimowa, co więcej przez wiele psów uwielbiana. Dorośli - stateczni ludzie rzadko kiedy wpadają w euforię na widok białego puchu, ale prawie zawsze wprawia ich w zadowolenie widok radosnych psów w śnieżnej scenerii. I to jest piękne!

Wszechobecny śnieg i mróz nie powinny być powodem do zamknięcia się w domu i pozbawienia czworonogów aktywności fizycznej. Zima nie musi być zła jeżeli się do niej dobrze przygotujemy. Większość  dorosłych psów, które są utrzymane w dobrej kondycji i odpowiednio odżywione bez problemu powinny sobie poradzić z minusową temperaturą. A my nie powinniśmy im zabraniać korzystania z tej pory roku, którą tak kochają. Na ogół psy dostają "małpiego" rozumu na widok śniegu i chętnie przebywają w tej aurze, choć nie zawsze nam się to podoba. Zima jest doskonałym czasem na spacery, zwłaszcza że psy z grubym podszerstkiem znacznie lepiej się odnajdują w takiej temperaturze. I to jest cudowne! Absolutnie nie ma potrzeby zakładania na czworonogi z grubym futrem i podszerstkiem  zbędnych sweterków, pelerynek i innych tam wdzianek. Podczas gdy powoli zdecydowanie modne robi się ubieranie psów na wypadek gdyby było im zimno. Podczas gdy trudno mi wyobrazić sobie retrievera czy owczarka niemieckiego, który cierpi z powodu chłodu na spacerze kiedy biega, aportuje i ciągle się porusza! Spacer jest czasem na aktywność fizyczną, a kiedy jest ruch nie ma miejsca na chłód. Oczywiście w przypadku psów uprzednio przygotowanych do zimy. Pieski gładkowłose natomiast powinny być chronione przed wyziębieniem jakimś sweterkiem ....

Nie musimy się bać zimy tylko z niej korzystać! Spacery w zimowej aurze z pewnością nam nie zaszkodzą jeżeli będziemy pamiętać o kilku istotnych sprawach ;
- metalowym obrożom mówimy nie( generalnie w ogóle nie powinny psy nosić kolczatek, ani dławików) gdyż metal łatwo przejmuje temperaturę otoczenia, a stąd już krótka droga do odmrożeń.
-chronimy łapeczki przed solą maściami ochronnymi, a po każdym spacerku myjemy łapeczki w ciepłej wodzie
-spacery powinny być krótsze niż zwykle, ale częstsze
- zimą nie trudno o skaleczenia. Psy na ogół szaleją na śniegu, jednakże nie wiemy co się kryje pod śniegiem.
-psy chętnie zjadają śnieg i możemy im na to pozwolić, ale nie w nadmiarze żeby przypadkiem nie skończyło się to zapalaniem dróg oddechowych
-pamiętajmy by nie wychodzić z psem na zewnątrz rano od razu po przebudzeniu, chodzi głównie o psy śpiące w łóżku. Rozgrzany pies nie powinien wyjść na minusową temperaturę od razu bo to zbyt duża różnica temperatur. Lepiej trochę odczekać.
-spadek temperatury powoduje, iż zwierzęta mają większy apetyt co jest zupełnie fizjologiczne. Choć większy apetyt nie powinien się równać z większymi porcjami. Lepiej jest podzielić posiłek na dwa lub trzy mniejsza, a w sytuacji bardzo niskiej temperatury można rozważyć wstawienie gotowanych posiłków.

Chocolata zimę uwielbia, a najchętniej nie wracałaby w ogóle ze spaceru. W domu najwięcej czasu spędza pod balkonem wlepiając wzrok w biały puch .... Śnieg, - 20stopni to dla niej najpiękniejszy czas w roku po za letnimi okazjami do pływania.

Nie bójmy się zimy, ale przywitajmy ją rozsądnie .

środa, 14 listopada 2012

Pies siedzi i patrzy



Pies siedzi i patrzy, 
gdy chwile rozlewają się po codzienności morzach. 
Pies siedzi i patrzy na gorycz wczorajszego wspomnienia, 
pies chętnie wysłucha płynącego łez strumienia, 
pies siedzi i trwa przy boku Twym zmartwionym, 
chętnie wysłucha jak cisza głucha w Twym sercu stuka. 
Pies choć to tylko zwierz bez zastanowienia , 
przekroczy bramy smutków 
bez wyrzutów wesprze drogę z życia prozy 
ku krainie szczęścia i wolności -
Wolności prawdziwej bez ludzkiej zawiści, 
wolności prawdziwej w naturze rozkwitłej. 
Wolność tą dać Ci może pies który zechce wskazać Ci 
prawdziwy życia sens.


niedziela, 11 listopada 2012

Nie wstydź się, sprzątaj po psie!

Pies domowy stał się w wielu domach nieodłącznym elementem wzorcowej rodziny. Co raz chętniej kupujemy psy, co raz bardziej staje się modne obcowanie ze zwierzętami. Przemysł zoologiczny kwitnie, firmy prześcigają się w tworzeniu co raz to ciekawszych akcesoriów dla czworonogów. Ku uciesze ludzkiego oka głównie, bo szczerze i głęboko wątpię w radość psią z nowego transporterka czy też nowej ślicznej obróżki wysadzanej kamyczkami .... Liczba ciekawych akcesoriów gwałtownie wzrasta, a wraz z modnymi dodatkami pojawia się także potrzeba salonów pielęgnacji dla zwierząt - strzyżenie, kąpiele, koloryzowanie, szampony pachnące, perfumy. Wszystko to jest przeznaczone głównie dla ludzkiego oka. Rzecz jasna salony pielęgnacji są nieocenionym dobrodziejstwem dla właścicieli psów długowłosych, którzy nie potrafią sobie poradzić z podstawową pielęgnacją. Opisane sytuacje głównie dotyczą małych psów ozdobnych niestety nierzadko traktowanych jak zabawki .... Częstokroć ich właściciele robią wszystko by ich psy były eleganckie i wypielęgnowane nie żałując na to finansów czy też najlepszej opieki. Tym samym powstaje nam dosyć obłudny obrazek. Z jednej strony mamy właścicieli dbających by ich pupil był czysty, pachnący, elegancki i wypielęgnowany, a z drugie strony Ci sami właściciele eleganckiego psa zapominają o elementarnym obowiązku sprzątania odchodów zwierząt. Czyż to nie jest przykre? Dzięki temu mamy odwieczny konflikt psiarzy i "nie"psiarzy kolokwialnie mówiąc. W zasadzie nie można się mu dziwić, gdyż nikt nie lubi co najmniej patrzeć na trawnik pełen odchodów, nie mówiąc już o dzieciach bawiących się na osiedlowych trawnikach zaminowanych .... Problem ciągnie się wiele lat, a wielu właścicieli psów wciąż nie poczuwa się do odpowiedzialności uważając to za hymm "ekologiczne". Dokąd takie wyjście prowadzi? Z pewnością do niczego dobrego, gdyż nie dosyć że zanieczyszczamy co raz bardziej swoje środowisko to jeszcze przez własny egoizm narażamy dzieci swoje i innych w tym także siebie na zoonozy. Wydawać by się mogło, że sprzątanie nieczystości jest równoznaczne z posiadaniem zwierzęcia. Niestety tutaj nic nie jest równoznaczne ani jednoznaczne. Sytuacja jest bardzo skomplikowana i ile ludzi tyle stanowisk, a problem budzi wiele kontrowersji. Nieraz już sprawa była poruszana przez media , urzędników, policję ale wciąż nie doszliśmy do żadnego konsensusu. Wypadałoby aby każdy z nas zastanowił się nad własnym zachowaniem. A przede wszystkim zaczął się poczuwać do odpowiedzialności za swojego czworonoga. Posiadanie psa nie ogranicza się tylko do dbania o jego dobrobyt, ale także o sprzątanie produktów jego przemiany materii. I nie ma w tym nic wstydliwego czy dziwnego. Dla mnie dziwnym obrazkiem jest widok właściciela stojącego nad wypróżniającym się psem z odwróconą głową w inną stronę, po czym odejście bez gestu schylenia się z woreczkiem. Za to ludzie powinni się najbardziej wstydzić! Ba powinniśmy takich delikwentów zawstydzać zwracaniem uwagi na ucieczki z "miejsca zbrodni".
Ja od jakiegoś czasu konsekwentnie wykonuję ten plan i z socjologicznego punktu widzenia jest to dosyć ciekawa obserwacja. Reakcje ludzi są nieprzewidywalne ... pamiętam jak kiedyś w centrum miasta zwróciłam pewnej kobiecie uwagę, że powinna posprzątać po swoim psie  - byliśmy w centrum miejskiego deptaka - na co kobieta odezwała się" nie spodziewałam się, że będzie się załatwiał " i pognała przed siebie .... cóż trudno przewiedzieć, iż o 7 rano na pierwszym jak mniemam spacerze pies zechce załatwić swoje potrzeby fizjologiczne .... wczoraj sąsiadka usiłowała wymóc na mnie odpowiedź - najpierw zapytała " czy sprzątacie po swoim psie?" po czym zanim zdąrzyłam otworzyć usta usłyszałam" nie NA PEWNO nie sprzątanie", na co zgrabnie rzekłam " Oczywiście, że sprzątamy po naszych dziewczynach". Z drugiej strony niekiedy społeczeństwo nie pomaga w działaniach ... niegdyś spotkała mnie nieprzyjemna sytuacja w centrum miasta kiedy to mój pies załatwił się na chodniku, po czym grzecznie wyjęłam woreczek, schyliłam się po "kupę" i nagle za plecami słyszę przykre słowa" co za wstyd! jakiż niewychowany pies! ludzie powinni się wstydzić za takie bydlę" .... Wtedy mnie zamurowało ...

Widzę, że wciąż schylenie się po kolokwialnie mówiąc kupę z woreczkiem jest gestem niezwykle wstydliwym, a większość właścicieli natychmiast usiłuje zbiec z miejsca by temat ich nie dotyczył. Cóż jak widać wciąż zostaliśmy gdzieś daleko , a postęp nad nie dotyczy, a już na pewno nie dotyczy nas dbanie o drugiego człowieka i środowisko. Bo jeszcze raz powiedzieć trzeba, że gromadzenie odchodów zwierząt prowadzi do zakażenia zoonozami. Najbardziej narażone są małe dzieci bawiące się na trawnikach pełnych odchodów .... kiedy dziecko cierpi z powodu choroby pasożytniczej natychmiast rzucamy piorunami w stronę niczemu winne zwierzęta, podczas gdy główną karę powinniśmy ponieść my za nasz egoizm i bezmyślność.

Sprzątanie odchodów swojego psa nie jest wstydem, powinno być dumą!