Pokazywanie postów oznaczonych etykietą więź z psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą więź z psem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jan Fennell - Zapomniany język psów i ją?

Do tej książki zabieralam się od kilku lat w zasadzie. Kupując czekoladę poniekąd uzaleznilam się od książek o psach, sprawia mi czytanie ich ogromną radość. Na Fennel trafiłam pierwszy raz temu dosyć dawno, jednak wielu znajomych psiarzy zdecydowanie odradzalo mi zakup. Jako początkujący szkoleniowiec własnego psa postanowiłam grzecznie posłuchać bardziej doświadczonych znajomych. Teraz przyszedł czas kiedy postanowiłam sama zmierzyć się z nią. Każdy z nas na przestrzeni czasu sam wypracował sobie metody i teorię korea w wychowaniu psa się sprawdzają i którym ufają. Czasem dla kontrastu dobrze sprawdzić jak pracują inni.
Szczerze powiedziawszy zasiadając do książki byłam nastawiona dosyć sceptycznie z racji tego iż wielokrotnie przekonywano mnie że teorię tam są kontrowersyjne. Iiii? I mocno się zdziwilam. Czytałam Zapomniany język psów z większą uwaga niż zwykle by znaleźć te haczyki,moc podjąć jakąś dyskusję i w zasadzie nie spotkałam tam nic nadzwyczaj kontrowersyjnego.
Biorąc do ręki tę książkę przede wszystkim trzeba najpierw ulokować się w czasie w którym autorka zaczynała pracę z psami, a kolejno czas kiedy została wydana. Dla szkoleniowców  dla psów był to trudny czas, q zwłaszcza dla czworonogów kiedy to kładziono spory nacisk na naukę poprzez przymus fizyczny, a pies miał wykonywać zadania komendy niczym robot. Pod tym względem uważam, że Jan była pionierem usiłując dostrzec psa w psie oraz co więcej przyjaciela człowieka. W zasadzie przez całą książkę przewija się motyw psa przyjaciela i związku partnerskiego. Kładzie się nacisk na budowanie więzi, behawioryzm, dostrzeżenie psiego myślenia i własnego odrębnego bytu. Pies nie jest robotem,ani naszym wyrobnikiem. Jest przyjacielem,towarzyszem a my powinniśmy dołożyć starań by stworzyć szczera oparta na zaufaniu więź. Jak na tamte czasy było to pionierskie podejście i bardzo inne w porównaniu do tego co mówili inni. W zasadzie jej metoda jest prosta gdyż opiera się na traktowaniu psa po prostu jak psa w oparciu o instynkt i naturalne predyspozycje. Jeżeli chodzi o mnie i ojego uczucia lekki dyskomfort sprawiło mi tak mocne odwzorowanie zachowania wilka i watahy w szkoleniu psów oraz nacisk na teorię dominacji. Jednak jak na ówczesne czasy było to myślenie w dobra stronę idące. A co najważniejsze Fennell skupia się na nagradzaniu,odrzuca kary fizyczne i przemoc. A to podstawy pozytywnego szkolenia, które dziś rozwija się co raz mocniej.
 " Behawioryzm nauczył mnie,że powinno się ignorować niepożądane i przesadne zachowania, natomiast nagradzać zachowania pozytywne."
" pies musi być traktowany przez nas z należnym mu szacunkiem, za samo to kim jest".

Podsumowując nie uważam tej pozycji za kontrowersyjna, myślę że jest warta zapoznania się zwłaszcza dla doświadczonych osób oraz skonfrontowania jej z własnymi przekonaniami.
Chętnie zapoznam się z Waszym zdaniem drodzy miłośnicy psów!


sobota, 11 maja 2013

Pies wychowany

Jaki jest idealny pies? Pojęcie pies idealny czy pies wychowany jest dość relatywne. Biorąc pod uwagę ilu jest nas - opiekunów zwierząt i ile jest różnych przedstawicieli gatunku canis lupus familiaris trudno mówić o jednoznacznym określeniu tego pojęcia. Każdy z nas ma inne wymagania co do czworonoga, tak jak i każdego psa wychowuje się inaczej. Niemniej jednak ogólnie rzecz biorąc można uznać, iż pies wychowany to taki który tworzy z właścicielem więź, a przebywając w społeczeństwie nie jest dla niego i siebie samego zagrożeniem. To tak ogólnie z mojego punktu widzenia. Teraz oczywiście możemy każdy element
rozwijać i doszukiwać się drugiego dna.
Kiedyś dawno temu podzielono rasy psów na grupy FCI według ich przeznaczenia i wspólnych cech, umiejętności. Dziś miłośnicy, specjaliści rasy z bagażem doświadczenia doskonale wiedzą, iż zupełnie inaczej wychowuje się doga niemieckiego, inaczej labrador retrievera, a jeszcze inaczej basset hounda! Choć wszyscy są przedstawicielami tego samego gatunku. Teraz to od nas zależy jakiego psa wybierzemy sobie jako towarzysza i czy jesteśmy w stanie podołać wyzwaniom przez niego stawianym. Nie ma co ukrywać, iż droga przez ułożenie psa i stworzenie z nim więzi jest długa i kręta. Nie można się łudzić, iż kupno szczenięcia to najpiękniejszy dzień w życiu, a przed nami same przyjemności związane z rozkosznym neotenicznym wyglądem, nieporadnym szczenięciem, które uczy się życia. Musimy pamiętać o tym, iż psie życie toczy się dużo szybciej niż człowieka. Różnica w rozwoju różni się o naście lat. Człowiek rozwija się fizycznie i psychicznie około 20 lat, podczas gdy pies zależnie od wielkości od jednego roku do dwóch i pół lat w przypadku molosów. Kupując szczenię często wydaje się nam, iż jest to najlepszy czas w naszym życiu, jednakże w praktyce często szybko przeradza się to w koszmar zwłaszcza w przypadku psów dużych ras. O ile z małymi pieskami jesteśmy w stanie stłamsić, zatuszować ich niedociągnięcia o tyle z molosem jest ciężko.
Nie dalej jak kilka dni temu miałam okazję rozmawiać z właścicielami rocznego labrador retrievera, którzy w drodze do Gabinetu Lekarskiego byli wciągnięciu przez psa.... Pies to ogromny samiec około 40 -kilogramowy zatem siły miał sporo... Widząc jak pies nimi tarmosił miałam ochotę zamknąć oczy i nie patrzeć na to... z racji tego iż Państwa często mijam w drodze do pracy i z pracy. Zaczęli mnie prosić o rady dotyczące wychowania psa. Niezmiernie miło było usłyszeć z ust obcych ludzi pochwały dotyczące własnego czworonoga i jego rzekomej idealnej postawy ( zważywszy na przeboje jakie mi zafunodwała jako młodziak), a tym samym prośbę o pomoc. Zawsze początkiem sukcesu jest przyznanie się do błędu czy też niewiedzy i prośba o pomoc. Kiedy wiemy z czym sobie nie radzimy to prościej te niedociągnięcia wyprostować i pozwolić sobie pomóc. Grunt to mieć plan i trzymać się sztywno rad osób bardziej doświadczonych. Zdaję sobie sprawę z tego jak ciężko przyznać się przed kimś obcym, że nasz ukochany czworonóg miał być idealnym towarzyszem rodziny, a tymczasem sprawia nam tyle problemów. Wielu ludzi się tego wstydzi, choć zupełnie niepotrzebnie. W prawdzie niewielu nazwijmy zwykłych posiadaczy czworonogów zdaje sobie sprawę z konsekwencji wychowania szczenięcia i zasad towarzyszących życiu z psem. Dlatego też nie powinien ogarniać ich wstyd, a raczej motywować do działania i szukania pomocy. Z tego miejsca pragnę chylić czoła tym, którzy potrafili dostrzec w czym problem i naprawić błędy.
W ostatnich kilku latach trochę przewartościowała się pozycja psa w rodzinie. Moim zdaniem na lepsze, na szczęście i nareszcie zaczynamy doszukiwać się informacji dotyczących psiego behawioru. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że zwierzęta myślą, czują i rozumieją tak jak ludzie. Trzeba im tylko na to pozwolić. Swego czasu w wychowaniu psów pracujących kładziono spory nacisk na uczenie sztuczek. Było to jedno z ciekawszych zajęć umożliwiających zmęczenie psychiczne i fizyczne psa, a tym samym spożytkowanie jego energii. Jednakże w pewnej chwili zaczęto się zbyt mocno skupiać na ekstrawaganckich sztuczkach, a zbyt mało na istotnych umiejętnościach. Pies żyjący w społeczeństwie w centrum miasta powinien przede wszystkim potrafić chodzić na luźnej smyczy, słuchać poleceń właściciela, spokojnie reagować na samochody,rowery, autobusy, powinien być przyjaźnie nastawiony do ludzi, dzieci i innych psów. Teoretycznie nie jest tego dużo, jednakże w praktyce nauczenie tego wszystkiego psa jest mocno absorbujące. Ilość znanych sztuczek nie gwarantuje nam tego, iż nasz pies będzie ideałem. Najpierw należy zacząć od podstaw, by móc skupiać się na umiejętnościach mało w życiu psim potrzebnych.

niedziela, 31 marca 2013

Pokręcone relacje

Każdy człowiek mający możliwość obcować ze zwierzętami ma swój własny pomysł na stworzenie z nimi więzi i tym samym inaczej ustala granice wzajemnych relacji. Tylu ilu nas jest tyle jest relacji i metod opieki nad czworonogami. Na pewno inaczej traktuje zwierzęta początkujący amator, a inaczej doświadczony wieloletni miłośnik czworonogów. Równocześnie każdy z nich ma swój pogląd na wychowanie. Dziś wiemy, że "szkół" i metod jest całe mnóstwo od skrajności przez podobne metody z drobnymi różnicami. Tak na prawdę każdy opiekun sam musi wybrać, które będą odpowiadały jego czworonogowi. Niemniej myślę, że każdy z opiekunów na przestrzeni lat zmienia swoje poglądy dotyczące wychowania zwierząt jak i własne postępowanie. Często lubimy przechodzić ze skrajności w skrajność. Ilu ludzi tyle charakterów i pomysłów. Co dnia mam okazję obserwować różnych ludzi i różne zwierzęta w tym relacje opiekun-pies. Muszę przyznać, że jest to dosyć ciekawe zjawisko psychologiczne nierzadko ... Zapewne gdyby się głębiej zastanowić i przeanalizować różne sytuacje można by się pokusić o charakterystykę wzajemnych relacji. Jednakże to nie miejsce i czas by takimi sprawami się zajmować. Od tego mamy psychologów i socjologów. Z czystej ciekawości i obserwacji otoczenia można wyciągnąć już pierwsze wnioski, do których nie trzeba być specjalistą. Nasze społeczeństwo tworzą różni ludzie i różne charaktery, co później przedkłada się często na opiekę nad zwierzętami. Nierzadko są to modele skrajne. 
Z jednej strony często obserwujemy takie sytuacje z boku obiektywnym okiem, a z drugiej z racji pełnionej funkcji często przychodzi nam pewne sprawy prostować i zmieniać światopogląd. Niemniej pozwala to nam na wysunięcie pierwszego wniosku. Myślę, że bardzo często na rodzaj relacji z psem i sposób jego traktowania ogromny wpływ ma niska świadomość społeczeństwa i brak wiedzy. Które to prędzej czy później doprowadzają do nawarstwiania się problemów z czworonogiem. Pokuszę się o stwierdzenie, że my jako społeczeństwo mamy dosyć niską wiedzę dotyczącą zachowania zwierząt i ich potrzeb. Wiem, że to być może już nudne jest bo ten temat na blogu jest wciąż wałkowany. Jednakże widzę niemalże każdego dnia jakich podstaw nam - właścicielom brakuje i jakie przychodzi zwierzętom ponosić konsekwencje z powodu naszej niewiedzy. Niewiedza ta odbija się echem na wielu polach, myślę że warto poświęcić trochę czasu na analizę możliwych kłopotów w tym oto miejscu. Chyba, że nie ma takiej potrzeby , choć to pozostawiam do oceny Wam - drodzy czytelnicy.

Na początek chciałabym zastanowić się chwilę nad traktowaniem zwierząt i budowaniem naszych relacji. Pies jako przyjaciel rodziny towarzyszy nam od dawna, co nie znaczy że zawsze relacje te są poprawne. Zdecydowana większość przedstawicieli canis lupus familiaris w naszych domach traktowana jest jak mali ludzie. Zbyt często skłaniamy się w stronę przykrej skrajności jaką jest antropomorfizacja. Jest to temat trudny bo często właściciele łatwo przekraczają granice miłości, szacunku do zwierzęcia przechodząc do traktowania psa skrajnie jak człowieka. Na ogół takie zachowanie tłumaczymy troską, uczuciami, przywiązaniem. Przekraczamy cienką granicę i usiłujemy stworzyć małego człowieka na czterech nogach. Podczas gdy w konsekwencji zyskujemy zamiast fajnego ułożonego psa - czworonoga rozpieszczonego, chaotycznego, rozhisteryzowanego, bez instynktu samozachowawczego, pozbawionego psiego charakteru. Największy problem polega na tym, iż antropomorfizując naszego ukochanego psa wydaje się nam, że o niego dbamy i robimy dla niego wszystko co najlepsze. Podczas gdy w rzeczywistości wyrządzamy mu ogromną krzywdę. W zdecydowanej większości małe rasy są w grupie największego ryzyka. Wielu opiekunów piesków XS traktuje je jak dzieci, zabawki czy dodatek do rodziny, bo są malutkie , słodkie, rozkosznie wyglądają w ubrankach, wózkach czy transporterach. Usiłując je chronić przed światem jakoby rzekomo miał zagrażać chowamy je w transporterach, nosidełkach,wózkach. Tulimy je w ramionach, nosimy aby nie męczyły się długim spacerem, aby większy pies ich nie wystraszył czy co tam jeszcze sobie wymy ślimy. Z doświadczenia wiem, że powodów chronienia przed światem jest całe mnóstwo i zawsze nadgorliwy opiekun stara się znaleźć porządne argumenty broniące takowego zachowania. Przebywając z psami z lubością przypisujemy im ludzie odczucia, myśli i plany. Zapominamy o tym jaki na prawdę jest pies i czego mu potrzeba do życia. Traktując je jak ludzi wyrządzamy im ogromną krzywdę. Pies nigdy nie będzie człowiekiem i mimo tego, iż inteligencja psa jest na poziomie trzyletniego dziecka nie uzasadnia to naszego zachowania i przypisywania im ludzkich cech. Pies to drapieżnik,a dziś jest to powiedzmy "udomowiony drapieżnik" . 
Na przestrzeni lat i trwającej ewolucji człowiek przysposobił sobie psy jako pomoc w pracy. Ich funkcja w stadzie ludzkim była zupełnie różna niż jest dziś, co więcej dziś wcale dobrze im z tym nie jest. 
Pies do szczęścia potrzebuje aktywności fizycznej, aktywności psychicznej, zajęcia - zadań, pracy, kontaktu z przewodnikiem, który wyznaczy mu zadania i zajęcie oraz kontaktu z pobratymcami, dla psa w ciągu dnia istotna jest możliwość eksploracji terenu i zbierania informacji o toczącym się życiu. Niestety antropomorfizacja stoi na drodze do psiego szczęścia i zrównoważonego życia, gdyż uczłowieczanie - wklejanie psa w obrazek małego dziecka nie pozwala na korzystanie z życia po psiemu. Gdyż nasz sposób myślenia jest zdecydowanie bardziej rozwinięty, psie życie jest prostsze i kierowane zupełnie różnymi mechanizmami. Dla nas priorytetem są emocje i konwenanse, dla psa instynkt i niektóre atawizmy. Zrozumienie psiego bytu pozwoli nam nie tylko na stworzenie trwałej więzi z psem, ale i wzbogaci nas o cenną wiedzę.


sobota, 16 lutego 2013

Naturalne porozumienie ze zwierzętami

"[...] Można więc rzec, że jestem kimś w rodzaju zoologicznego samouka, któremu zwierzęta z z pewnością nie są obce.Potrafię się z nimi dogadać. W ich obecności czuję się lepiej, niż w towarzystwie większości znanych mi ludzi. Zwierzęta i ja podzielamy ten sam punkt widzenia, o którym większość ludzi zapomniała : koniec końców w życiu chodzi o przetrwanie. Kiedy to zrozumiemy, zyskanie zaufania zwierzęcia, które na wolności mogłoby Cię zjeść, staje się trwałym i bezcennym doświadczeniem[...]" 
Saul "Slash" Hudson 

„Jeśli będziesz rozmawiał ze zwierzętami, one też będą do Ciebie mówić i poznacie się wzajemnie. Jeśli nie będziesz z nimi rozmawiał, nie poznacie się. To czego nie znasz, będzie napawało Cię strachem. Zaś to czego się boisz, zniszczysz”.
Wódz Dan George

Myślę, że każdemu z nas zdarzają się refleksyjne dni. Czasem zastanawiam się nad czymś co nazywamy więzią ze zwierzętami. Pośród psiarzy wiele mówi się o tym, iż na drodze wychowania szczenięcia powinniśmy stworzyć więź. Brzmi szumnie i wielu początkujących właścicieli mocno przywiązuje do tego wagę by takową nić porozumienia wywiązać. Jednakże mam wrażenie, że niezwykle często mylimy pojęcia i wielu ludzi nie do końca rozumie na czym owa więź polega. Czytając często poradniki dla amatorów czy też fora internetowe można znaleźć całą listę obowiązków i rad jak pomóc tworzeniu więzi. Podczas gdy wydaje mi się, że zupełnie niepotrzebnie wywołujemy tak ogromny szum wokół tej sytuacji. Co więcej spory nacisk kładzie się na powstawanie kursów, szeroko pojętych wykładów czy studiów głoszących zasady porozumiewania się ze zwierzętami. Podczas gdy w moim odczuciu z wrażliwością i zrozumieniem zwierząt się rodzimy albo nie. Oczywiście można się wyuczyć schematów postępowań i teoretycznie sobie radzić, jednakże bez wewnętrznego spokoju, ciepła i opanowania i tak nie będziemy w stanie dobrze radzić sobie z czworonogami. W istocie są ludzie którzy doskonale potrafią okiełznać każde zwierzę czy też dany gatunek zwierzęcia, szeroko mówi się o zaklinaczach psów, kotów,koni, kur itd... Często Owi zaklinacze są podziwiani przez społeczeństwo, które usiłuje brać z nich przykład. Jednakże nie każdemu to wychodzi mimo czytania książek napisanych przez specjalistów i stosowania się do ich zasad. Sęk w tym iż nie każdy posiada naturalny system porozumiewania się ze zwierzętami. Jeżeli się zastanowić głębiej i rozejrzeć wokół siebie zapewne znajdziemy mnóstwo przykładów gdzie właściciele mimo starań posiadają nieposłuszne psy, lekarze weterynarii nie potrafią nawiązać kontaktu z pacjentem, behawiorystów czy szkoleniowców nie do końca radzących sobie z psem czy kotem. Podczas gdy od czasu do czasu pojawiają się wiadomości o cudownych ludziach zaklinających zwierzęta i rozumiejący je bez słów. No właśnie jak to działa? 
Sądzę, iż cała tajemnica tkwi w tym, że niektórzy ludzie rodzą się z naturalną wrażliwością wobec zwierząt, a zrozumienie ich zachowania przychodzi bez trudu, naturalnie i swobodnie. Ludzie, którzy nie potrzebują wyższych studiów, certyfikatów czy szkoleń do tego by potrafić porozumieć się z psem, kotem czy koniem. Po prostu naturalnie z nim rozmawiają w ich języku. Choć uważam, że spora zasługa w tym że tacy ludzie traktują te zwierzęta jak należy czyli dostrzegają psa w psie, kota w kocie, konia w koniu, a węża w wężu. By cieszyć się obecnością i fajną relacją z psem nie potrzebne mu są ładne akcesoria, drogie smycze, sukienki czy zabawki. Psu do szczęścia potrzebny jest mądry człowiek, który pozwoli mu być psem i rozwijać swoje naturalne instynkty. Będzie przy nim blisko, będzie z nim rozmawiał, będzie mu wskazywał drogę tym samym nie narzucając nachalnie swoich pomysłów czy też nie będzie występował w roli podajnika do jedzenia. Zbyt często czytam i widzę jak radzi się nowym właścicielom by kształtowali więź z psem za pomocą jedzenia. TO nie tędy droga. 

Kształtowanie więzi z psem jest naturalnym procesem w życiu z nim, tego nie da się zaplanować ani wypracować. Z tą umiejętnością się rodzimy, a wtedy nie są nam potrzebne dodatkowe akcesoria które mają nam zapewnić szacunek zwierzęcia. 

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pies najlepszym lekarstwem


W dzisiejszych czasach co raz częściej można zaobserwować, że psy zaczynają wtapiać się w model rodziny. Co raz częściej w rodzinach pojawiają się psy. Niekiedy jest to spowodowane prośbami dzieci, innym razem rodzice chcą by małe dziecko wychowywało się równocześnie z psem, a jeszcze innym razem pies jest spełnieniem marzeń rodziców. Ponadto masowo media propagują model pełnej rodziny, której towarzyszy pies. W efekcie takie rasy jak labrador retriever, golden retriever, berneński pies pasterski osiągają co raz większą popularność stając się psami rodzinnymi. Wspomniane rasy należą do czołówki tzw. psów rodzinnych. Wybór jednej z ras najczęściej jest motywowany tym, że to psy łagodne, cierpliwe, idealne dla dzieci. Owszem posiadają one bardzo pozytywne cechy. Dzięki swej łagodności i sporemu entuzjazmowi stają się wspaniałymi członkami rodziny, ale do czasu .. Otóż trzeba zwrócić uwagę na fakt iż to nie tylko psy łagodne, ale to przede wszystkim wulkany energii chętne do pracy, co więcej zakochane w pracy. Niestety bardzo często przyszli właściciele zapominają o potrzebie aktywności fizycznej i psychicznej. Co jest bardzo krzywdzące dla obu stron : pies zostaje skazany na permanentną nudę , która często ma odzew w nieposłuszeństwie i niszczycielstwie , a właściciel traci co raz więcej nerwów nie mogąc poradzić sobie z psem ... Zbyt często zapomina się o tym, że funkcja psa rodzinnego nie kończy się na "byciu". Pies nie powinien być tylko dodatkiem dla rodziny , powinien być jej częścią, a jego prawa i przywileje nie powinny ograniczać się do pełnej miski, pieszczot od czasu do czasu i kilkuminutowych spacerów 3 x dziennie.
Na szczęście w wielu przypadkach psy przestają być tylko dodatkiem do rodziny, a zaczynają być jej członkami. A reszta domowników stara się dbać o nie , starając się zapewnić im to czego potrzebują.

Co raz częściej można także spotkać ośrodki terapeutyczne w których lekarzem jest pies, lub przynajmniej pomaga w terapii. W profesjonalnych placówkach pracują psy przygotowywane do dogoterapii , posiadające określone cechy które są niezbędne w ich pracy. Dzięki łagodności, cierpliwości, żywiołowi i radosnemu spojrzeniu sprawiają , że dla chorych zaczyna świecić "słońce" , a zza szarej rzeczywistości zaczyna wyglądać nadzieja niosąca chęć życia lub niejednokrotnie chęć walki o życie ... nowe, lepsze, barwniejsze życie. 
Pies potrafi doskonale leczyć zranione dusze. Zapewne wielu miłośników psów może potwierdzić dobroczynny wpływ czworonoga na ich życie. Dla osób kochających zwierzęta ,  które łączy więź ze swoimi pupilami sprawa jest jasna. Niemal na co dzień ich psy dostarczają argumentów potwierdzających terapeutyczne zdolności Canis familiaris.
Pomiędzy psami rodzinnymi , a tymi pracującymi w dogoterapii jest taka różnica że dogoterapuci pomagają chorym dotkniętym problemami zdrowotnymi, ograniczonych barierami niepełnosprawności . Te choroby to nie lada wyzwanie, ale systematyczna praca oraz spotkania chorych z psami pozwalają na stopniowe otwieranie się na świat.
W życiu codziennym osoby mocno zżyte z psami mogą powiedzieć jak bardzo pies zmienił ich życie oraz wpłynął na ich psychikę. Z pewnością można powiedzieć, że pies pomaga przełamać bariery i blokady powstałe w psychice, niejednokrotnie daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji czy też spełnia potrzebę troszczenia się o kogoś . Kogoś kto jest przy nas bez względu na wszystko, kogoś kto wysłucha , nie krytykuje, kogoś kto po prostu jest zawsze.
Często powtarza się,że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Jest w tym sporo prawdy,j ednak wiele zależy od oczekiwań człowieka oraz jego stosunku do zwierząt. Na pewno pies będzie najlepszym przyjacielem  człowieka jeżeli okażemy mu uczucie i szacunek oraz jeżeli uda sie nam nawiązać nić porozumienia, więź emocjonalną. Ludzie nie mogący znaleźć sobie miejsca pośród społeczeństwa chętnie uciekają w świat natury., dlatego często  Pies jest najlepszym towarzyszem tzw. otusiderów , samotników. Wielu ludziom , potrzebę poczucia akceptacji,bezpieczeństwa, zrozumienia zaspokajają zwierzęta, z nimi można prowadzić monologi na wszystkie tematy, można być sobą bez zbędnego udawania, ograniczeń.

Niegdyś pewien człowiek rzekł " Żaden psychiatra na świecie nie może się równać ze szczenięciem liżącym Cię po twarzy" i jak najbardziej te słowa są prawdziwe. Szczenięca radość , nieporadność , uzależnienie od człowieka dają ogromną siłę do życia. Miłość do szczeniaka oraz codzienne obcowanie z nim pomagają pokonać to co niegdyś było trudne. Pomaga ujrzeć słońce wstające zza góry smutku. Wspólne życie z psem pokazuje nam iż świat wcale nie jest taki jak się nam wydawało, a beztroski spacer po polanach u boku czworonoga jest znacznie bardziej wartościowy niż bezsensowne tracenie czasu na siedzenie w domu ... Pies daje człowiekowi siłę do pokonania niemożliwego, jeżeli tylko człowiek pozwoli mu zająć odpowiednie miejsce w jego sercu .... 

środa, 14 listopada 2012

Pies siedzi i patrzy



Pies siedzi i patrzy, 
gdy chwile rozlewają się po codzienności morzach. 
Pies siedzi i patrzy na gorycz wczorajszego wspomnienia, 
pies chętnie wysłucha płynącego łez strumienia, 
pies siedzi i trwa przy boku Twym zmartwionym, 
chętnie wysłucha jak cisza głucha w Twym sercu stuka. 
Pies choć to tylko zwierz bez zastanowienia , 
przekroczy bramy smutków 
bez wyrzutów wesprze drogę z życia prozy 
ku krainie szczęścia i wolności -
Wolności prawdziwej bez ludzkiej zawiści, 
wolności prawdziwej w naturze rozkwitłej. 
Wolność tą dać Ci może pies który zechce wskazać Ci 
prawdziwy życia sens.