Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies rodzinny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies rodzinny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

wspomnienia z dzieciństwa.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego jak szybko biegnie czas i jak duże zmiany zachodzą na naszych oczach. Czasem nie zwracamy na to uwagi, a czasem po prostu nie chcemy tego widzieć. Niemniej zmiany nieustannie zachodzą w każdej sferze naszego życia. Z oczywistych przyczyn najbardziej obserwowane przeze mnie zmiany dotyczą wszystkiego co związane z psami. Jak się dłużej zastanowić to zjawisko jest dosyć ciekawe, choć kierunek w którym zmierzamy jest dosyć niepokojący. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad widać jak bardzo społeczeństwo zmieniło swój stosunek do zwierząt. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, ale równocześnie z drugiej troszkę martwi. Miejsce psa w społeczeństwie, domach,rodzinach znacząco się zmieniło. Co więcej zmiany nastąpiły bardzo energicznie, w zasadzie w ciągu kilku lat z łańcucha psy stały się pełnoprawnymi członkami wielu rodzin. Ten kierunek jest bardzo dobry i to mnie jak iinnych miłośników czworonogów  pewnością cieszy. Niemniej jednocześnie z wprowadzeniem psa na salony zaczęliśmy znacząco zmieniać swój stosunek do czworonogów. Choć nieraz o tym wspominałam muszę powiedzieć to znów. Gdyż mam poczucie że zaczynamy wpadać w pułapkę niezwykle groźna dla gatunku jakim jest pies. W mianowicie wszechobecna antropomorfizacja. Z jednej strony budującym zjawiskiem jest troską o czworonogi i ciepłe uczucia z drugiej zaś popadamy w skrajności.
Nie dalej jak choćby - nascie lat temu na osiedlach w miastach zaczęło pojawiać się sporo psów. Wiele rodzin miało swojego ukochanego kundelka, a nieliczni posiadali psy rasowe. Pamiętam jak na osiedlach każda klatka w bloku posiadała swojego psa, który siedział pod drzwiami. Zawsze w jakiejś klatce był pies co się szwedal. Z drugiej zaś strony mało kto używał smyczy, powszechnym zjawiskiem było wprowadzanie psa bez smyczy lub wypuszczenie z domu żeby biegał luzem. Co miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony tworzyło się zjawisko kiedy każdy znał danego psa i wszyscy byli że sobą w pewien sposób zzyci. Choć psy biegały luzem to nikt się ich nie bal bo wszyscy się znali.. z drugiej zaś strony wtedy były nieco inne czasy było więcej zieleni więcej przestrzeni. A dziś mur,beton ,samochody i wszechobecne ograniczenia,zakazy i zlosliwosci. Dziś sytuacja jest niewyobrażalna z wielu względów. Dziś pies biegajacy bez smyczy jest postrzegany jako niebezpieczeństwo, jest to powód często do sąsiedzkich kłótni. Sytuacja jest także niewyobrażalna dziś że względu na ilość zagrożeń czekajacych na psy bez opieki. Choć niegdyś radziły sobie same i co więcej były posłuszne. Wraz z postępem i rozwojem nauk o psim zachowaniu dosłownie z dnia na dzień pojawiają się kolejne problemy i kolejni właściciele muszą korzystać z pomocy specjalistów od psich zachowań. Źródło problemu w dużej mierze myślę tkwi w nas ludziach. Chcielibyśmy by psia natura szła wraz z postępem i mam wrażenie, że chcielibyśmy trochę wyprzeć psa z psa. Dziś wielu ludzi upatruje kłopotów w takich zachowaniach jak tarzanie sie, weszenie,zjadnie odchodow innych zwierząt, obwachiwanie innych psów. Wszystko to ludzi często przyprawia o zawrót głowy. Wraz z krokiem w przyszłość kładziemy zbyt duży nacisk na zwierzęta i ich zmiany. Mam wrażenie, że dziś wielu podąża za tym żeby z psa zrobić małego człowieka. Upatrujemy w psach zachowań człowieka, interpetujemy psie zachowania jako anormalne, a próbujemy wpoic w nie zachowania ludzkie. Tym samym z psa powoli tworzymy karykaturę psa. Psy rasowe są co raz bardziej wątłe co raz więcej psów ma problemy z instynktem i praca pierwotną.
Zastanówmy się czego oczekujemy od psa? Jakie ma zajmować miejsce w naszym domu?
Ją wiem, że chce psa jako psa, a nie pluszowa zabawkę która nipotrafi odnaleźć się naturalnej przestrzeni. A Ty czego oczekujesz od psa?

sobota, 20 lipca 2013

Pies testem młodej pary

Już od jakiegoś czasu zaczęło się dziać tak, że pies został wprasowany w wizerunek Polskiej rodziny, czy też co gorsza początkującej rodziny. Młodzi ludzie często decydują się na zakup psa by mieć nie tylko towarzysza,ale także by sprawdzić swoje umiejętności w opiece nad żywą istotą. Czytając Marley I Ja można znaleźć na samym początku wątek kiedy to autor opisuje jak to przed podjęciem decyzji o zostaniu rodzicami postanawiają z żoną najpierw kupić psa by sprawdzić czy się będą potrafili dogadać względem wychowania

i wielu ważnych spraw. Przyszła pora na psa bo roślinki już przerobili ... I ten syndrom dociera też do nas. Jakby się rozejrzeć to co raz częściej młode małżeństwa kupują właśnie sobie czworonoga, którym opiekują się jak dzieckiem. Tym samym nierzadko wciąż podkreślając jaki to "synuś" czy "córusia" są najważniejsi w życiu i oni "rodzice" uczynią dla niego wszystko co trzeba. Myślę, że każdy z nas zna przynajmniej jedną parę, która ma swoje czworonożne dziecko i tak też psa traktuje. Jak to zwykle bywa żadna skrajność dobra nie jest i często obustronnie kończy się źle. Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem rozsądnego kochania zwierząt i traktowania ich tak jak dany gatunek tego wymaga. I tak też pies jest psem, nawet jeżeli jest naszą bratnią duszą to nie wolno nam zapomnieć, że przede wszystkim jest udomowionym potomkiem wilka! Cieszę się kiedy co raz więcej ludzi znajduje zalety w obcowaniu z psami, ale serce mi pęka kiedy odbieramy im ich psią naturę i każemy być ludźmi. Takich sytuacji jest całe mnóstwo. Począwszy od traktowania psa jak człowieka, a skończywszy na zaniechaniu miłości do psa na rzecz wyższych celów.
Jak to zwykle bywa w życiu przychodzą różne zmiany, częstokroć mocno wywracając je do góry nogami. Prędzej lub później w życiu młodych par pojawiają się dzieci tym samym często następuje niemały chaos. Rzecz jasna oczy młodych rodziców skierowane są przede wszystkim na ukochane dziecko i nie byłoby nic dziwnego w tym, że bardziej zwracają uwagę na dziecko aniżeli na psa, gdyby nie fakt że w wielu sytuacjach "przestają" kompletnie kochać psa ... Oj niestety nazbyt często "synusie i córusie" po narodzinach dzieci zupełnie odsuwają od siebie czworonogi tym samym mnożąc powodów swego zachowania. Motywów takiego działania jest całe mnóstwo, które nierzadko ciężko zrozumieć.
Mnie jako człowiekowi w zupełności oddanemu czworonogom ciężko zrozumieć sytuację w której nagle Młoda Para postanawia pozbyć się czworonoga rzekomo pod pozorem stwarzania zagrożenia dla dziecka ... A takich historii jest całe mnóstwo. Przeglądając fora internetowe i ogłoszenia łatwo trafić na tragedie czworonogów do adopcji bo "dziecko ma alergię", "bo pies brudzi","bo pies jest rezerwuarem pasożytów, bakterii i wirusów", "bo pies jest chory i może zarazić dziecko". To tylko część z długiej listy często powtarzanych argumentów. Oczywiście troska rodziców jest zrozumiała, niemniej jednak bywa że Młodzi Ludzie kompletnie zatracają zdrowy rozsądek z rzekomej troski postanawiają pozbyć się problemu począwszy od deklaracji o adopcji, a skończywszy na eutanazji. W rzeczywistości obcowanie dziecka z psem jest najlepszą inwestycją w przyszłość dziecka. Przyszłość zarówno emocjonalną jak i przyszłość związaną ze zdrowiem dziecka. Więcej pożytku z przebywania ze zwierzętami aniżeli z życia w sterylnych warunkach. W prawdzie dziecku nei wiele grozi ze strony psa pod warunkiem, iż dorośli będą czuwać począwszy od higieny, a skończywszy na dbaniu o dziecka i psa relacje.
Psiarze walczą z tym problemem od dawna, ale to jak walka z wiatrakami.
Miłość do zwierząt jest trudnym wyzwaniem dla nas ludzi. Często wymaga od nas wielu poświęceń, nakładów czasu i finansów. Zwierzęta tak jak każda inna żywa istota ma prawo zachorować i prawo żyć. Podczas kiedy my ludzie nie mamy żadnych praw do manipulowania nimi i skazywania ich potem na taki los jak często się zdarza. Nas - miłośników zwierząt takie sytuacje bolą okrutnie. Jednakże by prawdziwie kochać zwierzęta i być dla nich bratnią duszą trzeba się urodzić z tą empatią i uczuciami, nie da się tego nauczyć ani nabyć z wiekiem. Można nauczyć się je lubić i tolerować, ale nie da się wyuczyć być towarzyszem zwierząt.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pies najlepszym lekarstwem


W dzisiejszych czasach co raz częściej można zaobserwować, że psy zaczynają wtapiać się w model rodziny. Co raz częściej w rodzinach pojawiają się psy. Niekiedy jest to spowodowane prośbami dzieci, innym razem rodzice chcą by małe dziecko wychowywało się równocześnie z psem, a jeszcze innym razem pies jest spełnieniem marzeń rodziców. Ponadto masowo media propagują model pełnej rodziny, której towarzyszy pies. W efekcie takie rasy jak labrador retriever, golden retriever, berneński pies pasterski osiągają co raz większą popularność stając się psami rodzinnymi. Wspomniane rasy należą do czołówki tzw. psów rodzinnych. Wybór jednej z ras najczęściej jest motywowany tym, że to psy łagodne, cierpliwe, idealne dla dzieci. Owszem posiadają one bardzo pozytywne cechy. Dzięki swej łagodności i sporemu entuzjazmowi stają się wspaniałymi członkami rodziny, ale do czasu .. Otóż trzeba zwrócić uwagę na fakt iż to nie tylko psy łagodne, ale to przede wszystkim wulkany energii chętne do pracy, co więcej zakochane w pracy. Niestety bardzo często przyszli właściciele zapominają o potrzebie aktywności fizycznej i psychicznej. Co jest bardzo krzywdzące dla obu stron : pies zostaje skazany na permanentną nudę , która często ma odzew w nieposłuszeństwie i niszczycielstwie , a właściciel traci co raz więcej nerwów nie mogąc poradzić sobie z psem ... Zbyt często zapomina się o tym, że funkcja psa rodzinnego nie kończy się na "byciu". Pies nie powinien być tylko dodatkiem dla rodziny , powinien być jej częścią, a jego prawa i przywileje nie powinny ograniczać się do pełnej miski, pieszczot od czasu do czasu i kilkuminutowych spacerów 3 x dziennie.
Na szczęście w wielu przypadkach psy przestają być tylko dodatkiem do rodziny, a zaczynają być jej członkami. A reszta domowników stara się dbać o nie , starając się zapewnić im to czego potrzebują.

Co raz częściej można także spotkać ośrodki terapeutyczne w których lekarzem jest pies, lub przynajmniej pomaga w terapii. W profesjonalnych placówkach pracują psy przygotowywane do dogoterapii , posiadające określone cechy które są niezbędne w ich pracy. Dzięki łagodności, cierpliwości, żywiołowi i radosnemu spojrzeniu sprawiają , że dla chorych zaczyna świecić "słońce" , a zza szarej rzeczywistości zaczyna wyglądać nadzieja niosąca chęć życia lub niejednokrotnie chęć walki o życie ... nowe, lepsze, barwniejsze życie. 
Pies potrafi doskonale leczyć zranione dusze. Zapewne wielu miłośników psów może potwierdzić dobroczynny wpływ czworonoga na ich życie. Dla osób kochających zwierzęta ,  które łączy więź ze swoimi pupilami sprawa jest jasna. Niemal na co dzień ich psy dostarczają argumentów potwierdzających terapeutyczne zdolności Canis familiaris.
Pomiędzy psami rodzinnymi , a tymi pracującymi w dogoterapii jest taka różnica że dogoterapuci pomagają chorym dotkniętym problemami zdrowotnymi, ograniczonych barierami niepełnosprawności . Te choroby to nie lada wyzwanie, ale systematyczna praca oraz spotkania chorych z psami pozwalają na stopniowe otwieranie się na świat.
W życiu codziennym osoby mocno zżyte z psami mogą powiedzieć jak bardzo pies zmienił ich życie oraz wpłynął na ich psychikę. Z pewnością można powiedzieć, że pies pomaga przełamać bariery i blokady powstałe w psychice, niejednokrotnie daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji czy też spełnia potrzebę troszczenia się o kogoś . Kogoś kto jest przy nas bez względu na wszystko, kogoś kto wysłucha , nie krytykuje, kogoś kto po prostu jest zawsze.
Często powtarza się,że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Jest w tym sporo prawdy,j ednak wiele zależy od oczekiwań człowieka oraz jego stosunku do zwierząt. Na pewno pies będzie najlepszym przyjacielem  człowieka jeżeli okażemy mu uczucie i szacunek oraz jeżeli uda sie nam nawiązać nić porozumienia, więź emocjonalną. Ludzie nie mogący znaleźć sobie miejsca pośród społeczeństwa chętnie uciekają w świat natury., dlatego często  Pies jest najlepszym towarzyszem tzw. otusiderów , samotników. Wielu ludziom , potrzebę poczucia akceptacji,bezpieczeństwa, zrozumienia zaspokajają zwierzęta, z nimi można prowadzić monologi na wszystkie tematy, można być sobą bez zbędnego udawania, ograniczeń.

Niegdyś pewien człowiek rzekł " Żaden psychiatra na świecie nie może się równać ze szczenięciem liżącym Cię po twarzy" i jak najbardziej te słowa są prawdziwe. Szczenięca radość , nieporadność , uzależnienie od człowieka dają ogromną siłę do życia. Miłość do szczeniaka oraz codzienne obcowanie z nim pomagają pokonać to co niegdyś było trudne. Pomaga ujrzeć słońce wstające zza góry smutku. Wspólne życie z psem pokazuje nam iż świat wcale nie jest taki jak się nam wydawało, a beztroski spacer po polanach u boku czworonoga jest znacznie bardziej wartościowy niż bezsensowne tracenie czasu na siedzenie w domu ... Pies daje człowiekowi siłę do pokonania niemożliwego, jeżeli tylko człowiek pozwoli mu zająć odpowiednie miejsce w jego sercu ....