Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie psa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie psa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Problem stary jak świat pies vs dziecko


Problem stary jak świat, a aktualny po dziś dzień. Mimo ciągłych apeli, mimo rozmów i kampanii wciąż mamy z tym ogromny problem. Fakt, iż psy chętnie bierzemy pod swój dach jest obecnie na porządku dziennym. Taki mamy model nowoczesnej rodziny, iż wypada mieć psa zwłaszcza małego albo retrievera( o zgrozo chciano to zrobić z borderami). Niby w tym nic złego by nie było gdyby nie fakt, że często brak w tym wszystkim ładu i składu. Fora internetowe poświęcone psom pękają w szwach od postów dotyczących informacji o chęci oddania psa z powodu agresji w stosunku do dziecka. Nagle nasz ukochany pies staje się wrogiem publicznym numer jeden. Tylko w zasadzie dlaczego? Wśród "niepsiarzy" na ogół padają sformułowania o dominacji, o złośliwości, zazdrości w stosunku do nowego członka rodziny jakim jest dziecko. Niemniej jednak rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Wprawdzie zmiana sytuacji domowej nie pozostaje bez echa wobec wszystkich członków rodziny, niestety w tym wszystkim najczęściej najgorzej wypada pies. Gdyż jego stawia się od razu na pozycji tego złego co na pewno będzie chciał skrzywdzić dziecko. Skąd się to bierze?
Sytuacja jest bardzo banalna i prozaiczna. My -ludzie lubimy otaczać opiekę jakąś istotę, dopóki jesteśmy singlami bądź młodym małżeństwem najczęściej pada na psa. To pies staje się oczkiem w głowie, kochamy go, rozpieszczamy, dostarczamy wszystkiego czego mu teoretycznie potrzeba rzecz jasna w kwestiach materialnych bo to najłatwiej nam przychodzi. Z łatwością kupujemy nowe zabawki, smycze, legowiska,  ale już z większą trudnością przychodzi nam zadbanie o potrzeby psychiczne. Niestety wciąż do znudzenia będę powtarzać, iż zbyt mało z nas chce poświęcić uwagę potrzebom psychicznym i przyłożyć się do wychowania swojego przyjaciela tak aby był psem zrównoważonym i związanym z nami. Wielokroć wydaje się nam, iż pies wszystkiego czego do życia potrzebuje to naszej bezgranicznej miłości oraz mnóstwa zabawek. A to prawdą nie jest, wbrew pozorom nasza bezgraniczna miłość i klapki na oczach są potem wierzchołkiem góry lodowej problemów naszego czworonoga jak i naszych. Myślę, że większość przyszłych rodziców oczami wyobraźni widzi przyjaźń między dzieckiem, a psem. W teorii wygląda to pięknie, niemniej jednak dostęp do internetu pokazuje nam, iż w zdecydowanej większości rodzin zamiast przyjaźni są problemy i niemałe wojny. Dlaczego tak jest? Otóż odpowiedź jest prosta - kochając bezgranicznie swoje zwierzę, zapominamy o podstawowych zasadach , konsekwencji, zapominamy o tym, iż pies jest inną istotą aniżeli człowiek i jego potrzeby są nieco inne niż nasze. Jeżeli stajemy w sytuacji kiedy przez długi okres pies był oczkiem w głowie swoich ludzi, robił to na co miał ochotę, nie panowały żadne zasady w domu ,a nagle pojawia się dziecko wraz z którym widzimy pewne sprawy inaczej nie ma co się dziwić, iż większość psów jest zdezorietowanych co przyczynia się do problemów. Zdrowy, zrównoważony pies, który ma zapewnioną odpowiednią dawkę aktywności fizycznej oraz stymulację umysłową z pewnością nie będzie miał problemu z obecnością dziecka w domu. Częstokroć te problemy generujemy sami. Cóż większość z nich wynika z nas samych gdyż zmieniamy gwałtownie rytuał życia codziennego wymagając od psa rzeczy których nie rozumie, a co gorsza często izolujemy go od dziecka ażeby przypadkiem nie zrobił krzywdy, nie zaraził 'czymś" itd. Co instyntkownie pies odbiera jako zagrożenie.
Z innej strony patrząc jeżeli przyłożymy się do pracy z psem już na etapie ciąży, podejdziemy do sytuacji rozsądnie to mało prawdopodobne by pies miał później kłopot z obecnością dziecka. Jak zawsze w życiu z psem potrzebne są jasne sygnały i zasady. Jeżeli postanawiamy, iż psu nie będzie wolno spać już na kanapie z uwagi na dziecko to ciąża jest czasem kiedy powinniśmy psa tego oduczać i nagradzać za dobre zachowanie i zawsze trzymać się wprowadzonych zasad. Niemniej jednak najważniejszy kluczowy moment to przybycie dziecka do domu. W wielu rodzinach następuje szał polegający na izolowaniu psa. Przeciwnie pies musi uczestniczyć w naszych działaniach z dzieckiem, musi poznać zapach dziecka, jego rzeczy, musi przyzwyczaić się do dźwięków wydawanych przez niego, trzeba także dać mu czas by przywykł do tego iż wiele czasu dziecko będzie absorbowało. Jednak w tym wszystkim musimy pamiętać o swoim psie, nagła izolacja, odsunięcie od siebie i tego co zwykle razem robiliśmy sprawi, iż pies będzie czuł się sfrustrowany.
Nie pozwólmy by krążyły mity o tym, iż psy są zazdrosne czy złośliwe z powodu obecności dziecka. TO nie prawda, jednak prawdą jest to iż często psy czują się w nowej sytuacji zagubione, sfrustrowane i zestresowane. Dziecko sprawia, że cała rodzina skupia się na nim, psa zostawia samego sobie, a kiedy sam zaczyna się domagać uwagi najczęściej dostaje reprymendy.
Nie zapominajmy o zdrowym rozsądnaku i własnym kochanym psie, wtedy na pewno nie wydarzy się nic złego.

piątek, 3 października 2014

Zofia Mrzewińska - zwykły niezwykły przyjaciel

Kolejna lektura za mną. W końcu udało mi się sięgnąć do książki na która się od dawna zapatrywalam. Mianowicie najnowsza publikacje Pani Zofii Mrzewinskiej, wcześniejsze książki przeczytałam z zapartym tchem al to już kilka lat wstecz, Blog o wychowaniu Raszki też chlonelam. Teraz czas na zwykłego niezwykłego przyjaciela. Bralam książkę do ręki z całkowitym spokojem że znajdę to czego oczekuje. Nie mylilam się. Pani Zofia jest chyba najcudowniwjszym szkoleniowcem psubratka jak mówi jakiego do tej pory czytałam i śledziłam. Podziwiam ją za sposób w jaki patrzy na psy od lat, podziwiam ją za to że pies to jej prawdziwy przyjaciel, widzi jego uczucia,emocje, potrzeby bardziej niż ktokolwiek inny. Czytając jej publikacje mam zawsze wrażenie jakbym tłumaczyła psa z obcego języka na nasz. Uważam, że jest to niesamowite. A co więcej książki są napisane w taki sposób iż jest dostępna zdecydowanie dla każdego, zarówno dla początkującego właściciela jak i zaangażowanego od lat psiarza. Z pewnością różnią się nasze poglądy i odczucia w trakcie zapoznania się z kolejnymi kartami, choćby dlatego iż każdy długoletni opiekun czworonogów ma swoje doświadczenia i przekonania nabyte na drodze życia z psami, zaś nowo upieczony opiekun i jego pies to niepisane kartki które uczą się siebie i życia.
Tak też dziś sięgając po takie książki czuje zupełnie inne emocje niż kiedyś. Razem z czekolada uczylysmy się życia i po mimotego, iż w domu czworonogi były od zawsze to tak na prawdę czekolada była tym pierwszym psem który nauczył mnie bycia przewodnikiem i prawdziwym przyjacielem połączonym wiezia zpsem.
Niegdyś chlonelam te książki z zapartym tchem starając się niemal na pamięć przyswoić szczegóły opisywane, zaś dziś czytam często to co już wiem i tym samym analizuje swoje zachowanie na przestrzeni tych lat z czekolada. Zastanawiam się nad popełnionymi błędami, zastanawiam się co zrobilabym inaczej oraz analizuje swoje odmienne zdanie. Czasem je zmieniam, czasem autor mnie nie przekonuje w porównaniu z własnymi doświadczeniami. Z pewnością inaczej patrzę na te książki i wiedzę z perspektywy czasu. Niemniej zawsze sięgając do takich publikacji czuje nutke nostalgii, a zarazem motywacji. Wtedy nachodzi mnie myśl o mijającym czasie kiedy uzmyslowie sobie czas który nam już minął. Udało mi się wychować mojego osobistego anioła, ale także często mam poczucie niedosytu że coś mogłam inaczej zrobić, może więcej, może bardziej się zaangażować? Często zastanawiam się jakie metody zastosowalabym przy kolejnym szczenieciu. Jednak nie zawsze w życiu można sobie pozwolić na spełnianie każdego marzenia, trzeba się skupiać na tym co się ma i nie odpuszczac....
Podsumowując zdecydowanie polecam zwykłego niezwykłego przyjaciela, na prawdę warto!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Cesar Millan - Zaklinacz psów

Po długim czasie zabrałam się ponownie za tę książkę. Przeczytałam ją zaraz kiedy pojawiła sięna rynku, teraz ponownie. W zasadzie mój stosunek do Cesara jak i książki wcale się nie zmienił. Jeżeli chodzi o samą książkę uważam, że warta jest przeczytania dla doświadczonych właścicieli. Jeżeli miałaby to być pierwsza książka o zachowaniu psa i życiu z nim to raczej polecałabym odłożenie jej na potem. Jednakże uważam, iż dla doświadczonych opiekunów może być cenna. Wielu z nas ma swoje utarte przekonania i metody, którymi na codzień się posluguje. W naturze człowieka leży przyzwyczajenie się do czegoś i zamknięcie oczu na nowości i różnice. Podczas gdy dobrze jest znać różne stanowiska, po to by móc raz jeszcze zastanowić się nad pewnymi kwestiami, a potem wyciągnąć wnioski. Pamiętajmy, że nasza wiedza cały czas idzie na przód i co jakiś czas mądrzejsi wytykają nam popełnione błędy, ba często sami specjaliści przyznają się, iż pierwsze założenia były błędne i teraz należy zmienić sposób działania. Podobnie jest choćby z Okiem Psa, które przez długi czas było wzorem, a potem zaczęto unikać tej pozycji. W końcu sam autor przyznał się do zmiany metody.
Wszystko jest dla ludzi byle korzystać z rozsądkiem. Jeżeli chodzi o samego Cesara Millana to ja od dawna mam problem z jego metodami, podobnie jest z książką. W przeciwieństwie do innych pozycji, które czytałam nie mogę powiedzieć że zgadzam się z każdym słowem w tej książce, ale z wieloma jednak tak. Przede wszystkim do metod Cesara podchodzę z dystansem, podczas gdy teoria zbiera się w całość i jestem w stanie się z nią zgodzić. Bardzo podobba mi się fakt, iż autor przez całą książkę w zasadzie podkreśla, że najważniejszy jest pies- potomek wilka, nie wygląd, rasa. Tylko pies. Ponadto kładzie ogromny nacisk na pracę z psem, ćwiczenia umysłowe i fizyczne. Podkreśla wielokrotnie, iż ludzie nazbyt często usiłują z psa zrobić małego człowieka, co jest początkiem lawiny kłopotów. Autor wielokrotnie opisuje problemy Amerykańskich psów, z całym sercem mogę powiedzieć że problemy Polskich psów zaczynają być takie same. Przez ostatnie kilkanaście lat przyszła moda na posiadanie psów i celebrowanie ich. Wszystko to pwowadzi do tego, iż opiekunowie traktują swoją pociechę jak małego futrzanego człowieczka zapominając o prawdziwych potrzebach psa. Dajemy zbyt dużo uczuć i miłości, a zbyt mało ćwiczeń i dbania o potrzeby społeczne psa. Dziś wielu z nas wychodzi z zalożenia, że dla psa najważniejsze jest to by miał piękne ubranie, pełną miską, doskonałe jedzenie i wygodną kanapę. Niestety wszystko to jest fałszem. Dla psa liczy się życie psie, nie ludzkie. Najlepsze smycze, ubranka


i karmy nie zastąpią eksploracji terenu,spotkań z pobratymcami i życia po psiemu. Oj tak psie życie, co w zasadzie znaczy? Domyślam się, że odpowiedzi byłoby tyle ile jest właścicieli psów. Niestety wszystkie problemy z brakiem równowagi psa zaczynają się od nas - opiekunów. Zapytajcie swoich rodziców i dziadków czy kiedyś ich psy miały problemy z zachowaniem? czy któreś były nieposłuszne? demolowały mieszkania? oszczekiwały sąsiadów? itd problemy można mnożyć bo ile jest psów i ich ludzi tyle jest problemów, niesposób je wszystkie wymienić i opisać. Kiedy próbujemy wypaczyć psa z psa to niestety zaczynają się schody. W istocie.
Część książki poświęcona potrzebom psów i znaczeniu energii czyli w rzeczywistości naszej postawy, naszego zachowania, emocji, uczuć bardzo mi się podobała. W zasadzie jest to coś co już dawno zauważyłam, jednak wiele ludzi ma problem z opanowaniem emocji. Psy są doskonałymi nauczycielami, one najlepiej uczą nas kontroli swoich emocji, gdyż niezrównoważony właściciel to niezrównoważony pies i problemy behawioralne.
Autor kładzie w książce także spory nacisk na dominację i pozycję lidera, co akurat u mnie wywołało lekki dystans. Nie ulega wątpliwości, iż pies potrzebuje przewodnika który wskazuje mu zasady i granice potrzebne do życia w stadzie w harmonii. Jednakże czy na prawdę psy chcą być liderami w domu? To jest kwestia sporna i wciąż toczą się dyskusje jak to z tą teorią dominacji jest. Domyślam się, że nigdy siętego nie dowiemy. Niemniej jednak uważam, że pies który ma jasne zasady i granice w życiu, których się konsekwentnie przestrzega będzie posłuszny. Sęk  w tym, iż wielokrotnie opiekunowie mają spore problemy z utrzymaniem konsekwencji zwłaszcza w stosunku do małych psów.
Co więcej Cesar podkreśla, że w trakcie swojej praktyki 20sto letniej miał tylko dwa przypadki psów, którym się nie udało pomóc gdyż błędy popełnione przez człowieka były zbyt wielkie. Nie powiem, żebym była fanką Cesara Millana, jednakże w swojej teorii ma sporo racji.
Zatem ćwiczenia,dyscyplina i miłość to recepta na sukces. 

piątek, 11 lipca 2014

pies też człowiek?

Kolejna lektura za mną. Tym razem padło na Pies też człowiek? .
Od jakiegoś czasu przymierzalam się do tej książki, aż w końcu przysiadlam. Pozycja jest bardziej socjologiczna niż typowo psia. Na kartach książki zawarte są zmiany w relacjach psa i człowieka na przestrzeni głównie ostatnich 25 lat,ale także jest wiele odniesień do czasów dawniejszych. Książka podzielona jest na różne działy,autorzy omawiają między innymi zmiany zachodzące w strefie pracy z psem,szkolenia,zachlysniecia się behawioryzmem, sportów psich,dogoterapii itd.
Pierwsze strony bardzo mocno mnie wciagnely, rozdział poświęcony rozwojowi szkolenia jest perfekcyjny. Opis zmian jakie zaszły na polu pracy z psem i nauki jest doskonale opracowany. Przejście z czasów kiedy psa traktowano jak robota,do czasu kiedy z szscunkiem dostrzegamy że to istotą myslaca jest wspaniale opisane. To zdecydowanie dział który najbardziej mnie wciągnął, reszta nie zawiera jak dla mnie czegoś zupełnie nowego, niemniej na pewno warto się z tym zapoznać. Między innymi autorzy zastanawiają się nad sytuacja dotyczącą roli psa w życiu człowieka oraz szczególnej więzi łączącej kobiety i psy. Słusznie zwraca się uwagę iz zdecydowana przewagę na zawodach,wystawach i psich eventch ma frewencja kobiet jako przewodników. Mężczyźni są rzadko widywani. Dość sporo miejsca poświęcono na analizę tej sytuacji, jak zwykle zastanawiano się nad hipoteza iż kobiety traktują psy jak dzieci i spełniają swój instynkt macierzyński. Warte uwagę są także te strony.
Ogólnie uważam,że pozycja jest warta uwagi, jednak będąc miłośniczka stylu Patricii McConnel trudno było mi się przestawić na inna formę, jednakże totylko moje subiektywne odczucia. Warto się zapoznać.
Przytoczę kilka cytatów zawartych w książce, które bardzo mi się spodobały. Zatem:
"Uczyć bawiąc,bawić ucząc"- Smyczynski

"Przymusu nie należy rozumieć w dosłownym znaczeniu, jako działania fizycznego na psa,a raczej jako metodę wychowania niezezwalajaca psu na dowolność wykonywania czynności lecz,zmierzającą do ułatwienia mu skojarzenia,że jego wychowawca wszystko widzi, za dobre nagradza i niczego nie pozwala z zadania opuścić. Dlatego wymaga to od wychowawcy obserwowania zachowania się psa,sposobu jego pracy,analizowania przyczyn takiego czy innego reagowania oraz poprawiania błędów"- Giezynski 1958r!!!

" Amerykańskie psy,tęsknią za tym,co jest udziałem większości psów żyjących na wolności, a mianowicie za możliwością bycia po prostu psem, życia w stabilnym zrównoważonym stadzie. Amerykańskie psy,borykają się z problemem nieznanym większości psów na świecie- muszą zniechęcić właścicieli do nieustannych ,motywowanych głęboką miłością,lecz w gruncie rzeczy destrukcjnych wysiłków zmierzających do przekształcenia psów w czworonogich,pokrytych sierścia ludzi"- Cesar Millan
* ten ostatni doskonale obrazuje to co dzieje się u nas prawda? Jak myślicie?

piątek, 20 czerwca 2014

Jeden pies czy dwa psy?

Niezaprzeczalnie odpowiedź brzmi dwa. W większości domów jest jeden pies, ale zawzieci psiarze zawsze dążą do powiększenia stada. Rzecz jasna mają rację. Kiedy mamy jednego psa to w istocie rodzina posiada tylko "pół-psa". Pies żyjący wśród ludzi nigdy nie będzie w pełni psi bo zwyczajnie nas ludzi i psa dziela różnice gatunkowe. Choćbyśmy bardzo się starali nie będziemy w stanie zachowywać się jak drugi pies. Zupełnie inaczej wygląda sprawa kiedy pojawia się w domu drugi czworonog. Myślę, że większość z nas nie będzie w stanie wyobrazić sobie jak może się zmienić życie naszego towrzysza kiedy pojawia się pobratymiec. Sądzę, że nie do końca w społeczeństwie zdajemy sobie sprawę jak istotne dla psów są spotkania ze swoimi braćmi. Wtedy pies nabiera psich nawyków i staje się psem. A stado rządzi się zupełnie innymi prawami aniżeli nawyki rodziny.
To jak uksztaltujemy nasze stado zależy juz od nas samych. W zasadzie możliwości jest wiele i wbrew obiegowym mitom w zasadzie każde połączenie może wystąpić pod warunkiem iż człowiek wie na co się decyduje. Mądry właściciel to mądre i zrównoważone psy. A zdrowy psychicznie i zrównoważony pies prowadzony przez odpowiedzialnego i konsekwentnego przewodnika poradzi sobie w każdej sytuacji. Częstokroć ludzie boją się relacji mały-duży pies. Zresztą zupełnie niepotrzebnie. Panuje przekonanie iż duży pies w zabawie może zrobić krzywdę małemu. Otóż nic bardziej tylnego. Natura jest mądra i wie co robi. Przede wszystkim psy to inteligentne stworzenia,które dostosowują siłę do sytuacji, a po drugie zdecydowana większość małych psów ma na tyle silne charaktery iż nie pozwolą sobie krzywdy zrobić. Nie można ukrywać, że zawsze gdzie jest stado mogą wystąpić kłótnie. Warkniecia,szczekanie, pokazywanie zębów tak jak i całą gama sygnałów jest nieunikniona dla funkcjonowania zdrowego stada. Warunek jest jeden człowiek ma obserwować, ale się nie wtrącać. Jak ingerujemy w potyczki to prędzej lub później skończy się poważna wojna, gdyż nasza ingerencja nie pozwala na ustawienie hierarchii w stadzie co jest bardzo istotne dla stabilizacji w stadzie.
Zapewniam, iż każdy kto kocha zwierzęta i zdecyduje się na drugiego przyjaciela nie będzie żałował. Możliwość obserwowania psów w swoich relacjach, przygladania się prezentowanym sygnałom i działaniom w stadzie jest niesamowicie wciagajacym 24 godzinnym filmem dostępnym za darmo. Ponadto taka obserwacja pozwala na lepsze zrozumienie swoich psów. Psy w grupie prezentują zupełnie inne zachowania niż przy nas ludziach. Co więcej dwa psy dają ten komfort, iż one są dla siebie i poświęcenie im czasu na spacerze i chwili zabawy mobilizuje je do wspólnego działania, tym samym nieco oszczędzając nasz czas.
Nie wolno się bać psich relacji. Osobiście wielokrotnie spotykalam się ze zdziwieniem, iż zdecydowałam się na dużego i małego psa. Przewaga wagowa jest dość sporą. Niemniej charakter jamnika jest wielki i choć ciałem jest mała, to umysłem zdecydowanie przewyższa labradora. Nigdy nie miałam obaw w ich relacjach. Jamnik bezproblemowo uczestniczy w długodystansowych spacerach po lesie z dużymi psami, uczestniczy w spotkaniach z molosami. Nigdy nie miałam obaw przed takim spotkaniem. Zrównoważone psy zawsze potrafią wywazyc swoje siły.




czwartek, 12 czerwca 2014

pies i obcy czlowiek

Wraz z rozwojem cywilizacji i wprowadzeniem psa na salony nieco zmieniły się nasze wymagania względem psiego zachowania. Dziś wymagamy od czworonogów bezwzględnej łagodności oraz miłości do ludzi. Wymagamy by nawet w stosunku do obcych ludzi pies wykazywał ufność i gotowość do bliskich stosunków. Podczas kiedy żaden pies nie ma obowiązku kochać wszystkich ludzi, a tym bardziej okazywać pełne zaufanie obcemu człowiekowi. Wymagamy od zwierząt zupełnie nienaturalnego zachowania. Pies jest zwierzęciem stadnym i zawsze będzie chciał pilnować swojego stada- rodziny. Zwłaszcza w sytuacji kiedy w domu pojawia się obcy człowiek nasiakniety dziwnymi, nieznanymi zapachami. W takiej sytuacji zupełnie naturalnym zachowaniem jest chwilowa nieufność i ostrożność. Najlepiej jest dac psu chwilę by sprawdził zapachy, poobserwowal zachowanie człowieka, a na koniec sam podjął decyzję czy chce uczestniczyć w spotkaniu czy też nie. Wprawdzie każdy pies jest inny i nie każdy osobnik ma potrzebę integrowania się z nieznanym mu człowiekiem. I dopóki nie ma reakcji agresywnej nie ma sensu ingerować w takie zachowanie. Są psy które po pojawieniu się gości w mieszkaniu tuż po zapoznaniu się z zapachami odchodzą na bok i z dystansem obserwują sytuację. Jeżeli nasz pies tak reaguje na gości to nie ma sensu zmuszać go do zmiany swojego zachowania. Ufność wobec ludzi zależy od wielu czynników, między innymi or predyspozycji rasowej, socjlizacji,wychowania itd. Natomiast nie wiele jest takich wyjątków jak np retrievery które cieszą się do każdego człowieka który tylko na niego spojrzy. Podczas gdyż istocie całkiem spore grono czworonogów raczej z dystansem podchodzi do obcych, a my jako mądrzy właściciele znając swojego psa nie powinniśmy zmuszać go do kontaktów z ludźmi bądź strofowac za nieufność. Inaczej sprawa wygląda kiedy pies na widok gości zaczyna reagować negatywnie warczenien,szczekaniem, postawa "bojową" w takiej sytuacji należy skupić się na odwrazliwianiu i odczarowac " złego gościa". Najlepiej zacząć jednak pracę u podstaw tudzież kiedy w naszym domu pojawia się małe szczeniatko należy zainwestować dany nam czas na socjalizacje i przyzwyczajanie do innych ludzi. Złota zasada jest taka, że nic na siłę. Musimy obserwować naszego psa i nauczyć się co powoduje stres,  w jakim kierunku powinna iść nasza praca. Kiedy czujemy że coś nas przerasta dobrze udać się po pomoc do behawiorysty. Niezapominajmy,że pies jest psem i nie możemy go traktować jak małego człowieka bo on nigdy nim nie będzie. Szczęśliwy i grzeczny pies to taki któremu pozwalamy być psem.

wtorek, 10 czerwca 2014

Energia i emocje

Zastanawialiście się kiedyś kochani jak istotne są emocje w pracy z psem? Częstokroć na początkowej drodze pracy z psem właściciele narzekają, że ich pies jest mało pojętny lub wręcz głupi. A w istocie sprawa wygląda inaczej. Wydaje mi się, że wciąż mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego jak dużą rolę grają emocje i energia jaką reprezentujemy i tym samym przekazujemy do otoczenia. Każdy z nas ma jakąś energię, którą inni są w stanie wyczuć, a psy są w tej kwestii wyjątkowe. Niegdyś mówiono, że psy potrafią przewidywać nasze działania, po czasie okazało się że teoria ta była błędna. Psy są doskonałymi obserwatorami, a co więcej mają bezbłędny radar wyczuwający i chłonący emocje. Czworonogi nie dosyć, że wyczuwają nasz stan emocjonalny to na dodatek przejmują go na siebie. Cesar Millan wciąż powtarza jak istotna jest energia i nasze nastawienie. Choć wielu psiarzy tutaj w kraju ma dosyć negatywny stosunek do jego metod, to myślę że nikt  z nas nie może mu zarzucić błędnej teorii. Każdy z nas kiedyś zaczynał z pracę i uczył się tak samo jak uczył się jego pies, zapewne droga była kręta pełna wzlotów i upadków. W ten sposób każdy z nas doszedł do pewnych wniosków wypracowując swoje własne metody. Niemniej jednak trzeba jeszcze dodać, że każdy pies to inna metoda i inna energia. No właśnie. Ilu z nas zwraca uwagę na energię i stan emocjonalny swój własny, a potem psa? To działa w obie strony. Jeżeli przymierzamy się do pracy z psem powinniśmy być spokojni i opanowani, a pies powinien być wypoczęty i spokojny. Zachwianie w którąkolwiek stronę sprawi, że będziemy skazani na niepowodzenie. Zdenerwowany człowiek to zdenerwowany pies, a zdenerwowany pies to brak efektów w pracy i w konsekwencji zdenerwowany człowiek. Energia i emocje to klucz w pracy z psem. Gdyby każdy z nas , gdyby każdy właściciel zastanawiał się nad emocjami które kieruje w stronę swojego psa mielibyśmy w społeczeństwie znacznie mniej psów z problemami behawioralnymi. Oczywiście podłoże problemów jest różne i często bardziej skomplikowane, jednakże pierwszym krokiem przed rozpoczęciem pracy jest opanowanie swoich emocji. Kolejny plus posiadania psa to trening własnej woli i emocji. Jeżeli zależy nam na efektywnej pracy z czworonogiem najpierw musimy popracować nad sobą by nie wysyłać błędnych sygnałów.
Psy lubią przebywać z ludźmi spokojnymi, otwartymi na świat, odważnymi i zdecydowanymi. Choć nie można porównywać relacji człowiek pies ze stadem , to uważam że nie ulega wątpliwości iż pies potrzebuje w życiu zdecydowanego przewodnika który wskaże mu drogę do działania. Zwierzę czuje się bezpiecznie mając poczucie, że ktoś decyduje i wskazuje cel, wtedy nie musi się stawiać w roli wadery czy basiora  przewodniczącej stadu.
Energia i emocje to podstawa, każdy z nas może sprawdzić to sam na swoim psie ....

sobota, 21 września 2013

Mały pies- wielki charakter.

Nazbyt często zapominamy o tym, iż w małym psim ciele częstokroć drzemie wielki duch, a jeszcze silniejszy temperament. Co za tym idzie przywilej posiadania małego pieska ma się nijak do faktu iż to mały słodki piesek. Nie zamierzam umniejszać zalet małych psów, jednakże zależy mi na tym by zwracać większą uwagę na to co istotne. Pies zawsze będzie psem, niezależnie od swego wyglądu, wielkości i masy ciała. Przez lata psiej ewolucji powstała ogromna różnorodność psich ras, choć wszystkie wciąż należą do gatunku pies. Z racji wielkości rasy miniaturowe cieszą się dużą sympatią w miastach, gdyż pod wieloma względami opiekunom wydaje się że jest łatwiej. Mały pies mały problem. Choć w rzeczywistości tak to nie działa. Idąc tym tokiem myślenia, nagminnie przedstawiciele ras miniaturowych cechuje niesubordynacja, nad reaktywność na bodźce, często agresja smyczowa, strachliwość, brak kontaktu z przewodnikiem. A wszystko za sprawą przekonania, iż małe pieski są jak maskotki którym do szczęścia potrzeba jedynie noszenia na rękach czy w torebkach. Nierzadko kupując małego psa opiekunowie nie zdają sobie sprawy z obowiązków idących równocześnie z wychowaniem psów. W dużej mierze wiele czworonogów "miniaturowych" niestety jest niewychowana i rozhistryzowana. Nazbyt często brakuje im dyscypliny i konsekwencji w porównaniu z ich ogromnym temperamentem i dominującym charakterem. Niewielu przyszłych opiekunów zdaje sobie sprawę z historii i przeznaczenia wielu ras. Podczas gdy duża część małych piesków była w dawnych czasach przeznaczona do ciężkiej pracy takiej jak przykładowo polowania. Nie na próżno mówi się, że jamnik mały ciałem a wielki duchem. Mimo niewielkich rozmiarów charakter ma godny molosa. Często wychowanie psów takich jak jamniki, małe terriery czy sznaucery do łatwych zadań nie należy, a spójrzmy ile przedstawicieli tych ras przemierza nasze ulice i tym samym ile z nich może służyć za przykład posłuszeństwa. Sprawa jest dosyć trudna do rozwiązania, gdyż na ogół właściciele takich psiaków nie bardzo chcą wziąć sprawy w swoje ręce i uznać reformy.
Biorąc pod uwagę kupno dużego psa wielu ludzi zastanawia się jak się zabrać za szkolenie, planują zapisanie na szkolenia profesjonalne, szukają pomocy , pytają . A wszystko spowodowane jest przyszłą masą ciała psa. Przeciętny człowiek będzie miał problem z utrzymaniem psa już 30-sto kilogramowego pasa który zaczyna ciągnąć bądź rzuca się na inne psy. Nawet w sytuacji gdy właściciel nie przewidział takiego scenariusza to przy pierwszej sytuacji podbramkowej najczęściej podejmuje decyzję o naprawieniu błędów. Przecież nikt sobie nie pozwoli na to by pies robił mu krzywdę bądź innym zwierzętom. W najgorszym wypadku przestają chodzić na publiczne spacery...Podczas gdy często taka sama sytuacja przy maluchu kończy się rozwiązaniem sprawy biorąc psa na ręce. I tak powstaje prosta spirala, bo pies na rękach czuje się jeszcze pewniej zatem następnym razem reakcja na pewno będzie silniejsza. Właściciel traci autorytet, co gorsza z czasem frustracje narastają, a pies kompletnie przestaje sobie pozwalać na jakiekolwiek działania. Ci którzy widzieli rasy miniaturowe w akcji u fryzjerów czy lekarzy weterynarii wiedzą co mam na myśli ...
Zapewne po raz kolejny podchodzę zbyt utopijnie do sprawy, gdyż wciąż marzę o tym by pies był traktowany jak pies, a człowiek był odpowiedzialny i pozwolił mu na bycie psem. Choć mam wrażenie, że powoli staramy się wykorzenić psa z psa . A może się mylę?

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Niewychowany pies to niezmęczony pies

W psim społeczeństwie są takie rasy psów, które oficjalnie uważane są za trudne w wychowaniu lub jak zdarza się też usłyszeć niemożliwe do nauczenia. Pośród wielu modnych dziś ras narosły różnego rodzaju mity dotyczące zachowania jak i wychowania. Pechowo dla psów stało się tak, iż dziś w dużej mierze do domów rodzinnych kupowane są psy z grupy ras myśliwskich. Wraz z ewolucją i ich ogromną potrzebą przebywania z ludźmi w dużej mierze przystosowały się do życia w miejskiej niewoli. Niemniej jednak pies myśliwski to przede wszystkim pies pracujący czy się nam to podoba czy też nie. Nie ma co ukrywać, iż pies myśliwski czyli duża grupa psów rasowych jest w życiu dość wymagająca. Niegdyś pracowały z człowiekiem, potrzebowały zajęcia jakim było między innymi polowanie,tropienie czy wyławianie postrzałków , za co później były nagradzane i oddalały się na swój zasłużony odpoczynek. W tym wszystkim ich przewodnik- człowiek potrafił nawiązać nie tylko więź ale też wymagał posłuszeństwa na tyle, iż w pracy były bezbłędne i niezmordowane. Co ciekawe już wiele lat temu ludzie doskonale radzili sobie z wychowaniem psów, choć wtedy to raczej było szkolenie niż wychowanie gdyż zasady panowały zupełnie inne. A pies miał nieco inny status aniżeli dzisiaj. Idąc dalej psy nie dosyć, że pracowały dla człowieka to pracowały chętnie i były posłuszne. Wiele lat wstecz bez dostępnej wiedzy, poradników i behawiorystów zwierzęta, psy były posłuszne. Na pewno zdarzały się wyjątki trudne w pracy, niemniej jednak używano psów do pracy i na ogół były w tej pracy nieocenione. Niezależnie jaką funkcję pełniły, a jak wiemy funkcji było całe mnóstwo, a każda z nich ważna. Czyż to nie inspirujące? Setki lat wstecz nie mówiąc, że tysiące psy towarzyszyły ludziom , pracowały dla nich  i były pożyteczne w naszym społecznym życiu. Dziś w dobie postępu i nauki psy owszem są z nami wciąż, niemniej wielu ludzi ma z nimi ogromne problemy. Tak jak każda rasa ma swoje forum tak i każda z nich obarczona jest mitami głoszącymi o danych trudnościach w życiu z nią. Kiedy ma sie okazję obserwować różne rasy  w stosunkowo nie długim czasie większość mitów się poznaje. Celowo podkreślam słowo mit. Gdyż w rzeczywistości to co się w społeczeństwie mówi o danych rasach jest przekoloryzowane albo jak mniemam wymyślone na usprawiedliwienie niechciejstwa ludzkiego. Wiele mówi się o tym, że takie psy jak labradory, beagle, bassety, goldeny, jamniki są nieposłuszne na spacerach, trudno je nauczyć biegania luzem i odwołania, a co gorsza w lesie mogą pójść za zwierzyną i się ich nie odwoła. I tak można by mnożyć i mnożyć, każdy miłośnik rasy danej z pewnością potrafi przytoczyć całe mnóstwo. Teraz zastanówmy się akurat ta grupa wymieniona przeze mnie to psy myśliwskie. I tak skoro setki lat temu ludzie polowali z tymi oto rasami i były posłuszne to jak to jest, że dziś się ich nie da nauczyć podstaw? Sekret jest prosty choć wielu z nas nie dopuszcza tej myśli i usprawiedliwia nieposłuszeństwo swojego psa. Pierwszy krok to zrozumieć, że pies jest przede wszystkim psem i nigdy nie będzie jak człowiek. Drugi krok to traktować psa jak psa i dbać o jego podstawowe potrzeby. Krok trzeci to stawiać wyzwania i pozwolić pracować. Podczas gdy największy problem tkwi w tym, iż nasze społeczeństwo w dużej mierze tych trzech kroków nie dopuszcza do realizacji. Z jednej strony nie trudno dziwić się ludziom, którzy pracują i mają wiele obowiązków na głowie , jednakże z drugiej strony pies pracujący o dużym temperamencie nie może być towarzyszem dla takiej rodziny. Gdyż takie połączenie wiąże się z wzajemnym męczeniem. Pies znudzony to pies terminator i chodząca demolka. Trudno sobie wyobrazić dziś, że ludzie faktycznie z psami chodzą na polowanie bo to fizycnzie niemożliwe, a i polowanie dla zabawy nie jest dobre ! Niemniej jednak są alternatywne zajęcia dla spuszczenia pary z psa. Problem w tym, że mimo wielu alternatyw i możliwości wciąż wielu z nas nie chce z nich korzystać. Co owocuje nieposłusznym psem i dalszym tworzeniem mitów.


Miłość, konsekwencja, praca to podstawa sukcesu dobrego teamu!

niedziela, 18 sierpnia 2013

Wychowanie? Rygor? Kolczatka?

Wychowanie? Rygor? Kolczatka? nie sądzicie, że to dość ciekawy mix? Ale od początku. Nowo upieczeni właściciele czworonogów, zwłaszcza Ci co pierwszy raz w życiu posiadają psa w dzisiejszych czasach mogą czuć się nieco zagubieni. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat mocno się rozwinął dział traktujący o wychowaniu zwierząt. Równocześnie powstało wiele nowych teorii, w których się ciężko początkującym się odnaleźć. Zwłaszcza gdy każda  z nich jest inna. Zdarza się, że spotykamy opiekunów którym coś świata, ale nie do końca wiedzą jak go poukładać i ugryźć. I tak ostatnio miałam okazję stoczyć ciekawą pogawędkę z właścicielem owczarka niemieckiego zaledwie 4 miesięcznego. Wyglądało to tak rozszalały szczeniak był prowadzony na smyczy i kolczatce, jego Pan usiłował wydawać mu komendy i nagradzać smakołykami. Kiedy zapytałam dlaczego szczenię jest na kolczatce usłyszałam, że on musi mieć rygor żeby był posłuszny... no i się zaczęło. Wytoczyłam argumenty, pokazałam w czym rzecz, wskazałam alternatywne wyjście, myślę że udało się przekonująco wpłynąć na opiekuna szczeniaka. Ta sytuacja doskonale obrazuje dzisiejsze działania ludzi. W dobie kiedy powstaje co raz więcej teorii szkoleniowych, a badacze i biolodzy odkrywają co raz to ciekawsze wiadomości początkującym opiekunom ciężko się odnaleźć. Z jednej strony usiłują nagradzać za dobre zachowania, ale w tym wszystkim wciąż trzymają się starych utartych przekonań o dominacji, rygorze i karach. Wielokrotnie zastanawiałam się nad sensem wykorzystywania tych dziwnych akcesoriów i chyba nigdy tego nie zrozumiem. Wciąż społeczeństwo jest przekonane, że jak pies ciągnie na smyczy to kolczatka rozwiąże ten problem jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a jak wiemy działanie kolczatki jest przeciwne. Może i początkowo przestanie pies ciągnąć, ale ostatecznie przyplączą się kolejne problemy. Najsmutniejsze w całej tej sytuacji jest to, że nie dosyć iż pies jest wciąż karany podczas spaceru zaciskaniem kolczatki, a otaczający go świat zaczyna się kojarzyć z bólem i dyskomfortem. Jednakże spory problem tkwi w tym, iż osoby używające kolczatki nie chcą lub nie potrafią tego zrozumieć. Częstokroć dla nich tłumaczenie o agresji smyczowej i dyskomforcie jest mało przekonujące, gdyż ich zdaniem pies nie czuje bólu i krzywda mu się nie dzieje.
Kolejna sprawa to ten nieszczęsny rygor. Teoria dominacji wlecze się za czworonogami okrutnie. Mimo upływu lat, mimo tego iż wielu szkoleniowców wycofało się z tej teorii, oświadczali iż byli w błędzie co rusz słyszymy o tym, że pies wciąż czyha by zająć nasze miejsce w stadzie. Sławetne sformułowanie samica i samiec alfa działa na właścicieli często paraliżująco. Opiekunowie nie zorientowani w temacie zachowania zwierząt usłyszawszy o tym, iż należy przejąć władzę nad psem bo inaczej on przejmie władzę nad nami często biorą sobie to do serca i faktycznie usiłują zdominować niczemu winne zwierzę. Jednak problem duży tkwi w tym iż dokonują tego siłowo i nieracjonalnie. W praktyce wiąże się to z łamaniem charakteru i zastraszaniem. Prawdziwe relacje w stadzie powinny być oparte na zaufaniu i współpracy, a nie sile i karach. Jak to często bywa. W istocie zachowanie naszych psów domowych znacznie się różni od zachowań dzikich wilków, a już tym bardziej od wilków trzymanych w niewoli. A właśnie na podstawie ich zachowań wytaczano pewne teorie, moim zdaniem błędne. Pies może być wspaniałym towarzyszem rodziny i tym samym pracownikiem pod warunkiem iż będziemy go traktować przede wszystkim jak psa. Podczas gdy dziś z biegiem czasu co raz mniej ludzi zdaje sobie sprawę z faktycznych potrzeb czworonogów. Mieszkając w miejskich dżunglach pragniemy by psy jak najbardziej wpasowały się do tego świata, były niekonfliktowe, posłuszne, skore do zabaw i pieszczot kiedy tego chcemy, a kiedy nie mamy czasu mają spać cały dzień na kanapie. W ten sposób doprowadzamy w prosty sposób do destrukcji cudownych zwierząt jakimi są potomkowie wilka. Wydaje mi się, że co raz  dalej Na drodze ewolucji i selekcji hodowlanej brniemy w stronę uczłowieczenia psa i wypaczenia psa z psa. Może się mylę, niemniej dziś większość psów niegdyś pracujących  obecnie mogłaby sobie nie poradzić przez to co z nimi zrobiliśmy.
Gdybyśmy zaczęli traktować psa jak psa i szanowali potrzeby psa, a nie kanapowego dodatku świat byłby lepszy,zwłaszcza ten psi.
Ktoś kiedyś powiedział, że jeżeli będziesz traktował psa jak człowieka, to on potraktuje Cię jak psa. Myślę, że to doskonałe podsumowanie do rozważenia przez każdego....

sobota, 11 maja 2013

Pies wychowany

Jaki jest idealny pies? Pojęcie pies idealny czy pies wychowany jest dość relatywne. Biorąc pod uwagę ilu jest nas - opiekunów zwierząt i ile jest różnych przedstawicieli gatunku canis lupus familiaris trudno mówić o jednoznacznym określeniu tego pojęcia. Każdy z nas ma inne wymagania co do czworonoga, tak jak i każdego psa wychowuje się inaczej. Niemniej jednak ogólnie rzecz biorąc można uznać, iż pies wychowany to taki który tworzy z właścicielem więź, a przebywając w społeczeństwie nie jest dla niego i siebie samego zagrożeniem. To tak ogólnie z mojego punktu widzenia. Teraz oczywiście możemy każdy element
rozwijać i doszukiwać się drugiego dna.
Kiedyś dawno temu podzielono rasy psów na grupy FCI według ich przeznaczenia i wspólnych cech, umiejętności. Dziś miłośnicy, specjaliści rasy z bagażem doświadczenia doskonale wiedzą, iż zupełnie inaczej wychowuje się doga niemieckiego, inaczej labrador retrievera, a jeszcze inaczej basset hounda! Choć wszyscy są przedstawicielami tego samego gatunku. Teraz to od nas zależy jakiego psa wybierzemy sobie jako towarzysza i czy jesteśmy w stanie podołać wyzwaniom przez niego stawianym. Nie ma co ukrywać, iż droga przez ułożenie psa i stworzenie z nim więzi jest długa i kręta. Nie można się łudzić, iż kupno szczenięcia to najpiękniejszy dzień w życiu, a przed nami same przyjemności związane z rozkosznym neotenicznym wyglądem, nieporadnym szczenięciem, które uczy się życia. Musimy pamiętać o tym, iż psie życie toczy się dużo szybciej niż człowieka. Różnica w rozwoju różni się o naście lat. Człowiek rozwija się fizycznie i psychicznie około 20 lat, podczas gdy pies zależnie od wielkości od jednego roku do dwóch i pół lat w przypadku molosów. Kupując szczenię często wydaje się nam, iż jest to najlepszy czas w naszym życiu, jednakże w praktyce często szybko przeradza się to w koszmar zwłaszcza w przypadku psów dużych ras. O ile z małymi pieskami jesteśmy w stanie stłamsić, zatuszować ich niedociągnięcia o tyle z molosem jest ciężko.
Nie dalej jak kilka dni temu miałam okazję rozmawiać z właścicielami rocznego labrador retrievera, którzy w drodze do Gabinetu Lekarskiego byli wciągnięciu przez psa.... Pies to ogromny samiec około 40 -kilogramowy zatem siły miał sporo... Widząc jak pies nimi tarmosił miałam ochotę zamknąć oczy i nie patrzeć na to... z racji tego iż Państwa często mijam w drodze do pracy i z pracy. Zaczęli mnie prosić o rady dotyczące wychowania psa. Niezmiernie miło było usłyszeć z ust obcych ludzi pochwały dotyczące własnego czworonoga i jego rzekomej idealnej postawy ( zważywszy na przeboje jakie mi zafunodwała jako młodziak), a tym samym prośbę o pomoc. Zawsze początkiem sukcesu jest przyznanie się do błędu czy też niewiedzy i prośba o pomoc. Kiedy wiemy z czym sobie nie radzimy to prościej te niedociągnięcia wyprostować i pozwolić sobie pomóc. Grunt to mieć plan i trzymać się sztywno rad osób bardziej doświadczonych. Zdaję sobie sprawę z tego jak ciężko przyznać się przed kimś obcym, że nasz ukochany czworonóg miał być idealnym towarzyszem rodziny, a tymczasem sprawia nam tyle problemów. Wielu ludzi się tego wstydzi, choć zupełnie niepotrzebnie. W prawdzie niewielu nazwijmy zwykłych posiadaczy czworonogów zdaje sobie sprawę z konsekwencji wychowania szczenięcia i zasad towarzyszących życiu z psem. Dlatego też nie powinien ogarniać ich wstyd, a raczej motywować do działania i szukania pomocy. Z tego miejsca pragnę chylić czoła tym, którzy potrafili dostrzec w czym problem i naprawić błędy.
W ostatnich kilku latach trochę przewartościowała się pozycja psa w rodzinie. Moim zdaniem na lepsze, na szczęście i nareszcie zaczynamy doszukiwać się informacji dotyczących psiego behawioru. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że zwierzęta myślą, czują i rozumieją tak jak ludzie. Trzeba im tylko na to pozwolić. Swego czasu w wychowaniu psów pracujących kładziono spory nacisk na uczenie sztuczek. Było to jedno z ciekawszych zajęć umożliwiających zmęczenie psychiczne i fizyczne psa, a tym samym spożytkowanie jego energii. Jednakże w pewnej chwili zaczęto się zbyt mocno skupiać na ekstrawaganckich sztuczkach, a zbyt mało na istotnych umiejętnościach. Pies żyjący w społeczeństwie w centrum miasta powinien przede wszystkim potrafić chodzić na luźnej smyczy, słuchać poleceń właściciela, spokojnie reagować na samochody,rowery, autobusy, powinien być przyjaźnie nastawiony do ludzi, dzieci i innych psów. Teoretycznie nie jest tego dużo, jednakże w praktyce nauczenie tego wszystkiego psa jest mocno absorbujące. Ilość znanych sztuczek nie gwarantuje nam tego, iż nasz pies będzie ideałem. Najpierw należy zacząć od podstaw, by móc skupiać się na umiejętnościach mało w życiu psim potrzebnych.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Teoria dominacji jak jest naprawdę?


Zazwyczaj początkujący opiekunowie czworonożnego przyjaciela na wstępie są przygotowywani na zjawisko dominacji. Wielokroć straszy się nowo upieczonych właścicieli tym, iż malutkie szczeniątko - nieporadne już od chwili pojawienia się w ich domu będzie czyhało by lada moment przejąć władzę i zdominować całą rodzinę. Zważywszy na fakt iż zdecydowanie dominują u nas metody skrajne tak też z jednej strony gromi się o skłonnościach dominacyjnych czworonogów, podczas gdy z drugiej - inna filozofia mówi o wychowaniu zupełnie bezstresowym. Zarówno jedna jak i druga droga jest błędna. We wszystkim potrzebny jest umiar. Ale od początku.
Od dawien dawna powtarza się, że wychowując psa należy go zdominować zanim od zdominuje nas. Metod na uzyskanie wspomnianego przywództwa jest całe mnóstwo. Co więcej często "weterani" radzą by ową władzę przejąć siłą. Takimi metodami jak - przewracanie na plecy, odwracanie brzuszkiem do góry, przytrzymywanie na siłę za kark do ziemi, trzymanie za kark nad ziemią, potrząsanie szczenięciem za kark, w skrajnej sytuacji kary cielesne. Wszystkie te wyjścia są niestety siłowe, żeby nie powiedzieć przemocą fizyczną. My jako ludzie lubimy mieć władzę nad wszystkim i podporządkowywać sobie społeczeństwo oraz zwierzęta. I tak też dominowanie psów bardzo dobrze nam idzie. Do czasu. Niestety prędzej czy później nadużywanie siły fizycznej względem zwierzęcia kończy się dotkliwą kłótnią.
Prawdą jest, iż psy są zwierzętami stadnymi, a jak na stada przystało obowiązuje w nich hierarchia. A co za tym idzie w prawidłowo funkcjonującym stadzie jest podział nazwijmy ról i kolokwialnie mówiąc miejsca. Przyjmując do domów psy usiłujemy przenieść te relacje i budowanie stada, przez to powstała teoria dominacji. Niestety w moim odczuciu jest ona lekko dziurawa nazwijmy. Przede wszystkim pies i człowiek to zupełnie różne gatunki, a hierarchia międzygatunkowa to temat śliski dość. Pies i człowiek nigdy nie zbudują pełnego stada, gdyż brakuje osobniczych zachowań i relacji stosownych do danego gatunku. I tutaj zaczyna się problem spory. Wydawać by się mogło, że pies i rodzina to swego rodzaju stado, a opiekun czworonoga - głowa rodziny powinna dołożyć wszelkich starań by pies był na końcu tejże hierarchii i dopilnował aby psu nigdy nie przyszło do głowy przejąć władzy w rodzinie. Sporo mówi się o chęci przejęcia władzy. Rzekomo psy tylko czyhają na odpowiedni moment aby siadając na kanapie czy też wychodząc z domu przed nami objąć władzę w domu. Brzmi to dosyć groteskowo. Na szczęście co raz częściej mówi się o tym, iż założenia te były błędne. Niemniej w społeczeństwie pewne mity krążą i "mutują".
Zatem logicznie patrząc - pies zanim zaczął przebywać w ludzkich osadach, musiał się niejako wkupić w łaski ludzi by Ci postanowili go utrzymywać i przyjąć pod opiekę. Pies musiał sobie zasłużyć na obecność w ludzkiej rodzinie, musiał na to zapracować. Z racji tego, iż przywileje uzyskiwał za pomocą wykonanej pracy  naturalnie był na końcu hierarchii. Nasze dzisiejsze psy niewiele się różnią od swoich przodków. Tak samo pozostały zwierzętami stadnymi, tak samo są czworonogami przebywającymi w rodzinach i tak samo potrzebują swojego miejsca w stadzie. Najlepiej pies czuje się jako "pracownik". To znaczy, że potrzebuje zadań i pracy do wykonania, a co za tym idzie później zapłaty w postaci posiłku, zabawy, pieszczoty, odpoczynku. Psu do szczęścia nie jest potrzebna pozycja osobnika alfa gdyż w tej sytuacji miałby na swojej głowie mnóstwo obowiązków i tym samym ciążyłaby na nim odpowiedzialność zapewnienia bezpieczeństwa całej rodzinie. Większość psów nie jest gotowa na takie wyzwanie i tak na prawdę chętnie przyjmuje pozycję osobnika podporządkowanego. Co więcej wcale nie potrzeba wiele wysiłku opiekuna do tego by jego pies był podporządkowany. Nie ulega wątpliwości, iż charakterów psich mamy bez liku. I tak też co jakiś czas pojawia się osobnik o silnym charakterze, który usiłuje sprawić by "jego" było na wierzchu. Niemniej zarówno ten o silnym charakterze jak i ten uległy pies do szczęścia potrzebuje przede wszystkim zasad i złotego środka dzięki któremu łatwo podporządkuje się właścicielowi. A czym jest złoty środek? Otóż jest to proste. Zawsze powtarzać będę, że kluczem do wychowania cudownego kompana jest kilka elementów. Potrzebna nam jest miłość, cierpliwość, konsekwencja i pewność siebie. Pies potrzebuje dyscypliny, jasnych reguł i świadomości, iż jego przewodnik jest pewny siebie i konsekwentny. A co za tym idzie mimo prób i kombinatorstwa tak czy siak pies nie wygra sztuczkami i próbami nieposłuszeństwa, gdyż jego konsekwentny właściciel dopilnuje by zasady były zawsze przestrzegane.
Myślę, że najważniejszy jest racjonalizm i logiczne myślenie. Problem spory tkwi w emocjach nad którymi często właścicielom trudno zapanować , a co za tym idzie konsekwencja idzie do kosza. To pierwszy krok do nie tylko niespołusznego psa, ale i do tego by mity przybierały na sile. Brak konsekwencji powoduje, iż pies wie że może stawiać na swoim, manifestując nieposłuszeństwem, co człowiek interpretuje jako próbę dominacji. Koniec końców wracamy do tego, iż brak nam wszystkim wiedzy na temat psów które przyjmujemy pod swój dach. W efekcie tworzymy niezdrowe relacje, nie potrafimy pogodzić się z naturą psa i poradzić sobie z konsekwentnym wychowaniem fajnego psa.
Najczęściej opiekunom trudno zachować te zasady w przypadku psów małych ras, gdyż w naszym społeczeństwie są głownie traktowane jak dodatki, ozdoby a nie jako potomek wilka( co może brzmi śmiesznie, ale jednak tak jest). Niezależnie od wielkości, wieku, rasy najważniejsza jest świadomość i konsekwencja.

niedziela, 17 lutego 2013

Ważna socjalizacja

Zaczyna się już u hodowcy i ciągnie się przez kilka pierwszych miesięcy. Jest to proces niezwykle ważny zarówno  dla psiej przyszłości jak i naszej .... Socjalizacja ma wpływ między innymi na to jaki nasz pies będzie i czy będziemy mogli z nim robić to co sobie zaplanowaliśmy. Na szczęście w dużej mierze mamy na nią wpływ pod warunkiem iż bierzemy pod swój dach malucha kilku - kilkunastotygodniowego szczeniaka. Sytuacje, zdarzenia, wyzwania stawiane przed maluchem w przeciągu pierwszych kilku tygodniu swojego życia przyczyniają się do stworzenia nazwijmy "mapy" znanych obrazów, które są traktowane przez psa później jako naturalne zjawiska nie powodujące u niego stresu, niepokoju, strachu. Jednakże cały proces ciągnie się od narodzin, a moment kiedy szczenięta otwierają oczy, uszy, zaczynają się przemieszczać jest kluczowy. To co poznają w tym okresie w przyszłości nie będzie dla nich problematyczne. Dlatego też obecnie wiele mówi się o tym jak ważną rolę pełni hodowca w kwestii socjalizacji. Do niedawna nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ważny jest to proces. Jednakże w dobie XXI kiedy psy są przede wszystkim naszymi towarzyszami w życiu codziennym, kiedy jeździmy z nimi na wystawy, kiedy uprawiamy psie sporty i najważniejsze - kiedy to psy mieszkają głównie w centrach miast szeroko pojęta socjalizacja to podstawa ukształtowania psa zrównoważonego psychicznie i otwartego na społeczeństwo. 
Jeżeli zależy nam na tym by pies robił z nami wszystko i towarzyszył nam w życiu codziennym w mieście powinniśmy raczej myśleć o kupnie szczenięcia w wieku około 2-3 miesięcy. Gdyż w tym okresie jesteśmy w stanie nadrobić luki socjalizacyjne, co w wieku późniejszym jest niemożliwe. Oczywiście regularna praca i poświęcony czas przynoszą pozytywne rezultaty, jednakże braków socjalizacyjnych w pełni nigdy nie nadrobimy. Zawsze pozostają "dziury" które będą dla nas problematyczne.

Z życia codziennego mam dwa przykłady zupełnie skrajne .... Czekolada zabrana od mamy w wieku 8 tygodni, ukształtowana przeze mnie według moich potrzeb. Dziś jest psem, który robi ze mną wszystko - dzielnie przemierza centrum miasta, pracuje ze mną, jeździ na wystawy, odwiedza znajomych, jeździ środkami komunikacji miejskiej, kocha ludzi, inne zwierzęta, cieszy się życiem. Podczas gdy czarne podopalane maleństwo trafiło do nas jako pięciomiesięczna dziewczynka z hodowli mieszczącej się pod miastem, praktycznie w okolicy lasów i pól, gdzie znane były jej spokój, cisza, psy z hodowli i domownicy. Przyjechała do miasta gdzie nastąpiła tragedia. Wiele miesięcy pracy poświęciliśmy na to by suczka mogła swobodnie wyjść na spacer z innymi psami, przeszła przez osiedle bez podkulonego ogona. Niemalże półtorej roku minęło do czasu żeby sunia mogła biegać na spacerze luzem bez smyczy. Podczas gdy najszczęśliwsz ajest kiedy spędzamy wolny czas na polach czy też w lesie .... 

Mam w domu dwie zupełne skrajności, życie z czekoladą jest proste i pełne wrażeń podczas gdy maleństwo jest raczej domatorem ....

wtorek, 22 stycznia 2013

Jak okiełznać wulkan energii ??


Dziś dla większości z nas posiadanie szczenięcia równa się z ciepłymi uczuciami i niepohamowaną radością. Jednakże prędko dotyka nas rzeczywistość, która nijak się ma do utopijnej wizji obcowania ze szczenięciem. Otóż dorastający szczeniak to dosyć trudny temat. Oprócz przyglądania się rosnącej nieporadnej istotce szybko przychodzi nam zmierzyć się z różnego rodzaju problemami wychowawczymi. Nie sposób wymienić wszystkich gdyż jest ich tyle ile co dzień rodzi się szczeniąt. Tym razem chciałabym się skupić na trudnych do okiełznania wulkanach energii tudzież głównie szczeniętach dużych ras pracujących.

Wielokrotnie świeżo upieczeni właściciele kilkutygodniowego szczeniaka nie zawsze zdają sobie sprawę z nadchodzącej fali energii z którą szczerze mówiąc wielu sobie nie radzi.
Początkowo wszystko wydaje się piękne do momentu pierwszego spaceru z ciągnikiem. Na ogół spacer z ukochanym szczenięciem kojarzy się z zabawą, zwiedzaniem okolicy oraz zachwytem przechodniów. Nic bardziej mylnego. Otóż dla kilkumiesięcznego psiego dziecka spacer to doskonała okazja do poznawania świata, oczywiście w tempie ekspresowym. Co szybko zamienia się w rytualne ciągnięcie i tak oto staje przed nami pierwsze wyzwanie.
Na początek zastanówmy się nad zachowaniem psa, gdyż jest to podstawą do zrozumienia problemu i wyeliminowania złych nawyków. Zacznijmy od tego iż szczenię poznaje świat poprzez sprawdzanie – czytanie otoczenia – nosem ,oczami,pyskiem. Wszystko co się pojawi można powąchać, dotknąć, wziąć do pyska. Wszystko co je zaciekawi natychmiast usiłują poznać, w związku z tym zaczynają ciągnąć w stronę celu korzystając z wszystkich dostępnych metod. Z przykrością trzeba przyznać, że czasem nasza bezradność utrwala nawyk ciągnięcia. Zastanówmy się nad tym jak często podążamy za nieporadnym szczenięciem by sprawdzić nurtujące go miejsce. Za każdym razem kiedy szczenię ciągnie do celu, a my za nim podążamy to utrwalamy nawyk ciągnięcia. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju szczeniąt, bystrość i chęć chłonięcia wiedzy możemy się liczyć z tym iż prędko problem urośnie do rozmiarów góry lodowej. To od nas zależy co wyrośnie z naszej pociechy, a ciągnięcie to kropla w morzu prawdopodobnych problemów wychowawczych. Tuż za ciągnięciem zapewne będzie się pojawiał kłopot z niepohamowaną energią i żywiołowością. Myślę, że wielu z nas niejednokrotnie spotkało szalone, histeryczne, energiczne i zupełnie nieposłuszne psy (statystycznie owczarki, retrievery) nad którymi właściciel zupełnie nie panuje. Czasem proszą o radę lekarzy weterynarii, czasem udają się do behawiorystów czy też trenerów, lecz niestety najczęściej po wielu miesiącach walki z niepohamowanym temperamentem właściciele poddają się i uciekają do dawnych metod, które na ogół źle wykorzystane pogłębiają wzajemne frustracje.
Najczęściej propagowane metody to ; przemoc fizyczna i psychiczna, kolczatki, dławiki, dyski fishera czy ogólną teorię dominacji. Niestety żadna z tych metod nie pomoże nam w wychowaniu młodego psa, a tym bardziej nie będzie pomocna w ukształtowaniu więzi z psem.
By móc zastanawiać się nad rehabilitacją psa wobec popełnionych błędów najpierw musimy zrozumieć podstawy psiego myślenia i główne jego potrzeby .

Podstawowe potrzeby młodego psa:
  • dostęp do jedzenia i wody
  • możliwość załatwienia potrzeb fizjologicznych
  • aktywność fizyczna
  • aktywność psychiczna
  • możliwość eksploracji terenu
  • spotkania z pobratymcami
  • czas na regenerację
  • rozwijanie rasowych predyspozycji

Jeżeli będziemy mieć na uwadze te podstawowe potrzeby to postawimy pierwszy krok w stronę sukcesu. Dopóki nie uświadomimy sobie, że niemożność zaspokojenia potrzeb wewnętrznych doprowadza do frustracji, dopóty będziemy zmagali się z problemami behawioralnymi. Drugim ważnym elementem w wychowaniu młodego psa jest nawiązanie więzi. Jeżeli pies nam ufa i potrzebuje kontaktu z nami to chętniej wykonuje to czego od niego oczekujemy. Dawne metody zakładały, iż każdego psa nieposłusznego powinniśmy zdominować psychicznie i fizycznie. Co w domyśle oznaczało przemoc fizyczną, która prędzej czy później doprowadzała do tego, że pies był posłuszny ze strachu przed karą. Osobniki o silnym charakterze w pewnym momencie czasem przestawały się godzić na takie traktowanie i zaczynały się bronić przed przygniataniem do ziemi, szarpaniem za kark, ciosami mierzonymi w zad czy też słabiznę. Trudno żyć kiedy jest się zastraszanym, zwłaszcza że psychika dzisiejszych psów znacznie się różni od psychiki psów sprzed kilkudziesięciu lat. Niestety trzeba to podkreślić, dzisiaj większość psów cechuje wrażliwa i labilna psychika. Wielokrotnie dawne metody skutkowały „zamknięciem się psa”. Zwierzęta kompletnie zatracały radość z życia, własną osobowość, żyły automatycznie, wypalone.
Jaka zatem radość z posiadania psa zachowującego się automatycznie?
Canis lupus familiaris jest zupełnie innym gatunkiem niż homo sapiens zatem nie ma potrzeb do wzajemnych dominacji , walki o przewodnictwo w stadzie. Psy w procesie ewolucji zostały stworzone do pracy dla ludzi, ich rola polegała na pracy za którą otrzymywały nagrodę. Oczywiście na przestrzeni lat ich rola się nieco zmieniła, choć mentalnie one wciąż oczekują pracy za którą otrzymują nagrodę. I to jest właśnie klucz do nawiązania więzi zaufania i uzyskania posłuszeństwa.

Zanim przejdę do tego jak okiełznać wulkan energii, chciałabym jeszcze parę słów odnośnie kolczatek i dławików napisać. Wiele lat temu zostały wymyślone narzędzia szkoleniowe, których celem było zaznaczenie korekt nie pożądanych zachowań. Założenie było proste – nieprawidłowe zachowanie (np. ciągnięcie na smyczy) – pociągnięcie za kolczatkę/dławik energicznym ruchem – wywołanie dyskomfortu – zluzowanie smyczy – nagroda. Teoretycznie były to narzędzia jedynie szkoleniowe, podczas gdy dziś wielu zdesperowanych właścicieli zakłada kolczatki swoim psom do chodzenia na co dzień . Zupełnie nie zwracając uwagi na to co robią ich psy ; czy się bawią z innymi psami, czy ciągną cały czas na smyczy czy też idą spokojnie. Niezależnie od sytuacji wciąż są atakowane negatywnymi impulsami, a to już krótka droga do rozwoju agresywnych zachowań. Wyobraźmy sobie prosty schemat :

„pies idzie grzecznie przy nodze – widzi innego psa – pies się napina i lekko napręża smycz – właściciel szarpie za kolczatkę bądź maksymalnie skraca smycz wywołując jednostajny ucisk kolczatki”.
Taki pies od swojego właściciela dostaje jasny sygnał że coś się dzieje niedobrego i powinien być czujny, na dodatek jest „karcony” za to, że widzi obcego psa. W ten sposób szybko spirala się nakręca.
Zatem ponownie zastanówmy się jakiego chcemy mieć psa ; niepewnego i agresywnego czy też kontaktowego i ciekawego świata?

Nie ma psów idealnych, choć w dużej mierze to od nas zależy na jakiego psa wyrośnie nasz szczeniak. Nawiązanie nici porozumienia to podstawa do rozpoczęcia pracy. Kształtowanie więzi z psem nie jest takie trudne jak mogłoby się wydawać, do stworzenia idealnego teamu potrzebne jest respektowanie podstawowych potrzeb psa , a ponadto miłość, konsekwencja i kreatywność.

Biorąc pod uwagę fakt iż większość dużych ras została stworzona do pracy z człowiekiem, nie ma co się łudzić iż w procesie ewolucji ich potrzeba pracy zanikła. Każdy pies do prawidłowego rozwoju potrzebuje stymulacji fizycznej jak i psychicznej, a intensywność zajęć dobieramy do rasy psa oraz ich zakorzenionych predyspozycji. Zawsze musimy pamiętać o równowadze między aktywnością fizyczną jak i psychiczną. Musimy pamiętać o tym, że długie spacery, szalone zabawy z pobratymcami czy też długie sesje aportowe nie zaspokoją drzemiącej energii w psie takim jak retriever czy owczarek. Po aktywności fizycznej szybko się ich organizm zregeneruje, by naprawdę zmęczyć wulkany energii musimy planować zajęcia tak by zmęczyć i umysł i ciało. Najlepiej jest łączyć jedno i drugie. W praktyce oznacza to iż oprócz spacerów potrzebnych do rozwoju powinniśmy w miarę możliwości pozwolić psom na rozwijanie procesów myślowych czyli uczenia nowych komend, sztuczek.

Przykładowy schemat pracy :

Na spacerach mamy wiele możliwości, które możemy zaplanować bądź spontaniczna sytuacja sama je nam przedstawi. Przede wszystkim planując spacer pamiętajmy o tym by nie pozwolić psu ciągnąć. Oczywiście wyjście na zewnątrz jest czasem dla psa, niemniej jednak nie oznacza to, że może robić co mu się podoba. Zatem kiedy zaczyna ciągnąć mamy kilka możliwości :
  • skupiamy jego uwagę na sobie
  • zatrzymujemy się , dopóki nie rozluźni smyczy nie przemieszamy się
  • zmieniamy tor spaceru
  • wprowadzamy powoli komendę”równaj” i nagradzamy za prawidłowe zachowanie
  • w skrajnych sytuacjach możemy skorzystać z narzędzi szkoleniowych takich jak : specjalne szelki czy też halter. Nie wywołują złych emocji u psa, a w zamian pokazują że ciągnięcie nie przynosi zamierzonych efektów. Oczywiście pod warunkiem, że pies został odpowiednio przygotowany do noszenia haltera czy szelek. W przypadku kiedy decydujemy się na takie metody, musimy powoli, stopniowo przyzwyczajać psa do noszenia ich oraz wzmocnienie pozytywnego skojarzenia. ( np. założony halter powinien się kojarzyć z przyjemnością, początkowo z nagrodą, później ze spacerem).

Kiedy już pies idzie spokojnie powinniśmy pozwolić psu na węszenie podłoża. Praca nosem przede wszystkim pozwala psu na „przeczytanie” codziennych gazet, a tym samym pozwalają na zmęczenie psychiczne psa. Nadmiar informacji i bodźców męczy młodego psa. Zatem wielokrotnie spokojny spacer na smyczy z węszeniem bywa bardziej męczący aniżeli długi dystans czy szalone zabawy z psami.

Na spokojnym spacerze możemy także nauczyć psa skupiania się na przewodniku czyli wypracowanie kontaktu wzrokowego. Jest to dosyć proste ćwiczenie choć naukę powinniśmy zacząć od sesji szkoleniowych w domu gdzie nie ma dodatkowych bodźców.
Skupianie uwagi jest bardzo pomocne na spacerach kiedy mamy psa pobudliwego, gdyż przy dobrze utrwalonym „patrz” możemy w trudnej sytuacji odwrócić uwagę psa zanim się rozproszy.
Istotne jest to, żebyśmy myśleli i reagowali na bodźce szybciej niż pies. Wtedy zyskujemy dużą przewagę i przede wszystkim kontrolę nad spacerem.

Warto także korzystać z możliwości spotkań z pobratymcami. Pies by mógł dobrze funkcjonować potrzebuje spotkań z psimi przyjaciółmi, w ten sposób może rozwijać umiejętności psiej komunikacji.
Na spacerach możemy także skorzystać z okazji połączenia aktywności fizycznej i psychicznej np. poprzez uczenie rozmaitych komend bądź zabaw takich jak:
  • chodzenie przy nodze bez smyczy
  • aport zwykły, aport formalny
  • tropienie zabawek wypełnionych smaczkami
  • dopracowywanie skupiania uwagi ,komenda „patrz”

Zawsze po aktywności fizycznej pies powinien mieć czas na odpoczynek i regenerację. Podczas gdy w międzyczasie możemy zająć się jego potrzebami umysłowymi. Przede wszystkim każdy młody pies powinien mieć okazję uczenia się nowych rzeczy, zatem w miarę możliwości możemy wykorzystywać pory karmienia do kilkuminutowych sesji szkoleniowych. Szczeniętom wystarczy zaledwie kilka minut pracy by były zmęczone. Zaczynając sesję powinniśmy zwracać uwagę na stan emocjonalny psa – kiedy widzimy nadpobudliwość, zmęczenie, zdenerwowanie czy też rozkojarzenie natychmiast powinniśmy przerwać sesję. Zawsze kończymy naukę sukcesem szczenięcia.
Doskonałą alternatywą dla rozładowania emocji są zabawki takie jak kong, kula smakula czy porządna kość wołowa. Wiele psów które mają problem z emocjami dla ich rozładowania potrzebne jest „memłanie”, gryzienie które dostarcza im uczucia spokoju, bezpieczeństwa, relaksu. Zatem jeżeli chcemy uchronić swoje meble i przedmioty domowe, musimy zapewnić alternatywne wyjścia.


Każde szczenię potrzebuje innego podejścia i różnorodnych metod, które powinniśmy dobierać do jego potrzeb, a nie naszych aspiracji. Droga do wychowania idealnego psa jest bardzo długa i kręta, usłana porażkami i sukcesami. Nasza praca , miłość i konsekwencja powinny prowadzić do sukcesu. Jeżeli jednak spotykamy się z trudnościami udajmy się do specjalisty który pomoże nam skorygować błędy. Niezależnie od sytuacji musimy pamiętać, że psy są przede wszystkim psami, każda rasa ma swoje potrzeby i inaczej powinna być szkolona. Pozwólmy być im psami i żyć według ich predyspozycji, nie wolno nam karcić ich za naszą niewiedzę.

sobota, 3 listopada 2012

Pokłócić się z psem

Wychowanie psa to wbrew przekonaniu wszystkich ogromnie ciężka praca, spore nakłady czasu, cierpliwości i miłości. Zawsze powtarzam, że wychowanie psa to najpierw kłopoty, praca, frustracje i wątpliwości, a dopiero potem radość i przyjemność. Szczeniaczki są cudowne i zawsze wzbudzają w nas ciepłe opiekuńcze emocje. Jednakże niejeden szczeniak pokazał, że potrafi skutecznie wyprowadzić nas z równowagi. Kiedy ośmiotygodniowy kochany pieseczek z pięknymi dużymi oczętami i niewinną minką niszczy nasze nowe meble albo właśnie zdarł niedawno położoną tapetę, jakby chwilowo cała nasza miłość się ulatnia na rzecz dosyć często skrajnych emocji. Dlaczego tak jest? Otóż odpowiedź jest dosyć prosta. Często staramy się wychować istotę o której nie mamy pojęcia i nie potrafimy zaspokoić jej podstawowych potrzeb. A to już krótka droga do kłopotów. Jeżeli zależy nam na stworzeniu zgranego teamu  z psem musimy najpierw poznać istotę którą postanowiliśmy się zaopiekować. Bez tego ani rusz. Natomiast człowiek jak zwykle chcąc iść na skróty popełnia błędy. I tak też zamiast zaopatrzyć się w elementarną wiedzę, postępujemy  z czworonogiem jak z dzieckiem. A to kategoryczny błąd. Pies to nie człowiek, szczeniak to nie dziecko. Łatwo tutaj o błędy w komunikacji. Błędy te bywają dla postronnych osób niekiedy zabawne, a niekiedy opłakane w skutkach. Niejednokrotnie byłam świadkiem właścicieli czworonogów kłócących się z nimi. Z punktu obserwatora wyglądało to dosyć interesująco, a z punktu widzenia psa kompletnie niezrozumiałe. Wbrew przekonaniu wszystkich sposób funkcjonowania psa jest dosyć prosty, życie jest białe albo czarne, nie ma półśrodków ani udawania. Sytuacje powinny być jasne i szczere. Podczas gdy my ludzie mamy tendencję do filozofowania i wygłaszania przemówień dotyczących zachowań dobrych i złych.To cecha ludzi, a psy się znacznie od nas różnią. I tak też niejeden zwierzak musiał znieść kilkunastominutowe "kazania" na temat swojego nieposłuszeństwa, niestety nazbyt często kazania wygłaszane długo po tym jak nastąpiła psia wpadka. Przemawiającemu wydaje się, że pies został ukarany poprzez udzielenie nagany, natomiast pies staje w kompletnie niezrozumiałej sytuacji. Bo cóż on może wynieść z sytuacji kiedy wracający do domu właściciel udziela mu reprymendy za radość jaką pies okazuje na widok swego opiekuna? Podczas gdy właściciel udziela nagany za zniszczenia dokonane przez psiaka w trakcie nieobecności człowieka w domu. Wydarzyło się to dawno i dla psa nie ma znaczenia już. To był efekt chwili, rozładowania napięcia, emocji z którymi pies poradzić sobie nie potrafił i taki znalazł środek. teraz cieszy się na widok swego ukochanego Pana, a ten na niego krzyczy. I gdzie tutaj logika? Eh ludzie uwielbiają kłócić się z psami w różnych sytuacjach. I niezależnie co radzą behawioryści, opiekunowie wciąż zostają przy swoich starych metodach.
Nie ma nic złego w mówieniu do psa, to wzmacnia naszą więź zwłaszcza podczas zabawy, spaceru czy chwili głaskania czworonoga. Nie chodzi tutaj o same słowa, bo pies i tak ich nie zrozumie, ale chodzi o nasz ton głosu, sposób wypowiadania słów  i nasze emocje. Emocje mają ogromne znaczenie w relacjach ze zwierzętami, są znacznie bardziej istotne aniżeli bezsensowne słowotoki z których pies nie wyniesie nic. Należy głośno obalić mit mówiący o tym, że psy rozumieją naszą mowę- nie rozumieją. Psy zapamiętują słowo, które się z czymś kojarzy ( np spacer - z wyjściem na zewnątrz, śniadanko - z podaniem miski itd) natomiast naszych szumnie wypowiadanych zdań odnośnie psiego nieposłuszeństwa niestety nie rozumieją. Dużo bardziej znaczące dla nich są nasze emocje podczas przemawiania, aniżeli same słowa. I jakoby niektórym się wydawało, że ich słowa spowodowały skruchę psią, z tego miejsca chcę powiedzieć że to nie słowa, a nasze emocje powodują że pies zachowuje się jakby rozumiał, że źle zrobił. A w praktyce wcale nie  rozumie, że źle zrobił a jedynie usiłuje całą gamą sygnałów nas uspokoić i pokazać, że nie chce konfliktu. Wciąż wracamy do punktu wyjścia tego tekstu, dopóki nie zrozumiemy podstaw psiego bytu nie będziemy potrafili odczytać tychże sygnałów i wciaż będziemy wygłaszać swe przemówienia ....

Warto kłócić się  z psem? Oceńcie sami ...


sobota, 27 października 2012

Obłudna miłość

Miłość, przyjaźń, przywiązanie kojarzą się nam z czymś przyjemnym, ciepłymi uczuciami, bliskością i zaufaniem. Ludzie darzą miłością na ogół innych ludzi, samych siebie bądź zwierzęta. I jak to zwykle bywa sposób wyrażania tejże miłości jest dosyć osobisty i zależny od danego człowieka. Tak jak każdy z nas jest inny tak i każdy z nas ma swój pogląd odnośnie wyrażania ciepłych uczuć związanych z czworonogami. Wielu takich, którzy deklarują miłość do psa zdawać by się mogło iż pałają miłością przede wszystkim do samych siebie i własnego dobra. Bo jak inaczej nazwać miłość wyrażoną kolcami na szyi? O tak w tej kwestii wielu miłośników jest mistrzami. Jest to niezwykle ciekawe zjawisko, które starannie obserwuję od kilku lat, co więcej wielu z takich miłośników pytam o sens tychże akcesoriów na psiej szyi i tu na ogół zdumiewają mnie odpowiedzi. Generalnie wszyscy kochają swoje psy, ale "No wie Pani on/ona jest taki/a nie okrzesany/a. Ciągnie, szarpie, przewraca mnie. "albo lepsze " on ma grubą skórę i nie czuje bólu". Hymm intrygujące .... I tutaj trafiamy w sedno, gdzie miłość do psa, a gdzie miłość do własnej wygody? Chyba to dosyć ostre stwierdzenie, ale niezwykle prawdziwe! Jakby nie patrzeć zakładanie kolców i szarpanie na nich nijak się ma do ciepłych uczuć związanych z chęcią otoczenia opieką ukochanej istoty jaką jest nasz pies ( bynajmniej tak deklarujemy). Natomiast ma to duży związek z chęcią zaspokojenia swojej wygody jaką jest (teoretycznie) spacer z grzecznym psem. Piszę teoretycznie, gdyż w praktyce długotrwałe i nieumiejętne używanie kolczatki prowadzi jedynie do pogłębienia własnych frustracji, a co więcej tworzenia nowych problemow. Jednym z nich jest agresja smyczowa. A jak to działa? Jest to całkiem prosty łańcuch, zaczyna się od powtarzających sygnałów. Zaczyna się tak :

idziemy z psem na spacer ->pojawia się inny pies/kot/człowiek-> skracamy smycz zaciskając kolczatkę->wywołujemy napięcie u psa co oznacza dla niego sytuację zagrożenia -> pies zaczyna ciągnąć więc zaciskamy jeszcze bardziej kolczatkę -> wywołujemy dyskomfort -> dyskomfort + widok obiektu ( psa/kota/człowieka) kojarzy się z bólem .
I tak w kółko. Im częściej powtórzymy sytuację - zaciśnięcie kolczatki + widok psa/kota/człowieka w prostej linii prowadzi do wypracowania skojarzenia dany obiekt ->ból -> reakcja obronna. A to już, krótka droga do zachowań agresywnych i narastającej frustracji właściciela. Koło się zamyka, problem narasta. Jakby się mogło wydawać zwolennikom drutu na szyi nie jest to droga na skróty do posłuszeństwa i z pewnością kolczatki czy dławiki nie zapewnią nam idealnie ułożonego psiego towarzysza.

No i gdzie tutaj miłość do czworonoga? Cóż od bardzo dawna mnie to zastanawia i do dziś dnia trudno mi zrozumieć jak ciepłe uczucia mają się do kolczatek bądź dławików. Niestety wciąż pokutuje przekonanie, że takie oto akcesoria nauczą psa posłuszeństwa co jest zupełnym nieporozumieniem. Nie dosyć, że nie nauczą chodzenia przy nodze to prowadzą do jeszcze większych kłopotów. Nie bądźmy obłudni i nauczmy się wyrażać uczucia prawdziwie. Nie można kogoś kochać i jednocześnie wyrządzać mu krzywdę jaką jest noszenie kolców na szyi.

Obawiam się, że musi minąć jeszcze wiele długich lat zanim szersze grono właścicieli czworonogów zrozumie ideę obcowania z nimi. No i przede wszystkim zanim zrozumiemy, że psy się nie tresuje, a wychowuje. Cóż ciężko mi zrozumieć ideę tresowania przyjaciół, a ponoć psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Pies to taki sam towarzysz, jak i człowiek, a może i nawet lepszy bo pies w swoich działaniach zawsze jest szczery, podczas gdy wielu przedstawicieli homo sapiens jest obłudnych. Przyjaciół czy członków rodziny się nie tresuje, co najwyżej wychowuje.
 Zatem zastanów się teraz kim dla Ciebie jest Twój pies? Co znaczy ozdoba na jego szyi?