Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje z psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje z psem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lipca 2014

kobieta i pies - więź czy instynkt macierzyński?

Czytając Pies też człowiek zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiac. Książka porusza te kwestie dosyć obszernie i stawia raczej na fakt, iż kobiety głównie instynkt macierzyński pcha w stronę posiadania zwierząt. Czy to prawda? Pewno odpowiedzi będzie wiele jak i temat do dyskusji. Z pewnością nie ulega wątpliwości, że kobiety wiodą prym jako dzialaczki w świecie kynologii, mężczyźni owszem pojawiają się ale to płeć żeńską dominuje w hodowli,wystawach,sportach itd. Czytając fora internetowe i galerie psów także widać,że dominują kobiety. Z czego to wynika? Złośliwi często przypisują wlascicielkom psów przelewanie swoich uczuć matczynych na czworonogi. A zgrozo kiedy sytuacja dotyczy samotnej kobiety i psa to złośliwi dopiero mają używanie, ale czy słusznie? Z pewnością nikt nie będzie też dyskutować z faktem,iz to kobiety mają większą skłonność do opieki i troski. Pewnie z tego wynika,iż większość wolontariuszy zapewniających domy tymczasowe to właśnie kobiety.
Jednak przypisywanie opieki nad psami tylko wyłącznie instynktowi maciezynskiemu jest bardzo krzywdzące dla obu stron. Choć z drugiej strony wiele właścicielek zwraca się do swoich psów - synus,córeczka. A to powoli zaczyna wciągać w sidła antropomorfizacji. Jak  wiemy nie jest to drogę do szczęśliwego psa. Nie wolno nam próbować z psa zrobić małego człowieka, a tym bardziej traktować go jak dziecko bo czynimy obustronna krzywde. Jednak  w ostatnich czasach można zauważyć taki trend zwłaszcza w stosunku do małych ras. Pewnie nigdy nie odpowiemy na pytanie na ile nasza więź z psem wynika z miłości do zwierząt,a na ile pobudzone uczucia matczyne biorą górę. Myślę, że każdy z nas w swoim otoczeniu jest w stanie wskazać kobiety traktujące swoje psy jak małe dzieci, q nie jak czworonogi. Same żarty i zwracanie się do psa jako matka może być nawet zabawne, jednak zaczyna się robić niebezpiecznie kiedy całe nasze życie kręci się wokół czworonoga, a nasze myśli wciąż krążą wokół zabezpieczania naszego pupila przed niebabezpieczeństwem. Zapewne zauważyliście, że są właściciele którzy usiłują stworzyć bezpieczna przestrzeń do życie dla psa. Kiedy spacer zamiast relaksu zaczyna kojarzyć się nam z ilością zagrożeń,kiedy wszędzie widzimy  niebezpieczeństwo czychajace pod postacią zabawek,patykow,innych zwierząt, patrząc w niebo kalkulujemy czy pogoda będzie odpowiednia i nasz czworonog się nie przeziebi, a szczytem jest ubieranie zwierząt z podszerstkiem by nie zmarzly... to są zagrożenia płynące z zbyt zazylej relacji,niezdrowej relacji.
Na pewno kobietom jako właścicielkom zwierząt jest trudniej gdyż muszą stawić czoła złośliwym i odbierać nieprzyjemne ataki zwłaszcza w momencie kiedy kobieta jest samotna badź nie jest matka. Kobieta, nie będąca jeszcze mama ma najtrudniej gdyż ją zawsze społeczeństwo będzie postrzegalo jako matkę - psa. Wydaje mi się, że taki syndrom już pokutuje i wiele z nas miało okazję usłyszeć kasliwe uwagi.
Nie można mylić więzi z miłością matki. To, że kochamy nasze psy jak członków rodziny nie znaczy, iż od razu zrobimy z psa małego człowieka i całkowicie ubezwlasnowolnimy. W każdej sytuacji potrzebny jet umiar i rozsądek, każde przechylanie szali zbyt mocno na jedną stronę zawsze będzie niezdrowe. Człowiek w społeczeństwie i relacjach z innymi ludźmi czy też zwierzętami potrzebuje równowagi. Kiedy pamiętamy o granicy dzielącej psa i człowieka jako gatunki wzajemną relacja z pewnością przyniesie korzyści. Bo nie ulega wątpliwości,iż pies w nsze życie wnosi dużo dobrego, podkreślam jednak że jako pies, a nie dziecko w skórze psa.



P.S kochani czytelnicy serdecznie dziękuję że jesteście z nami. Mamy już 30.000 odslon, od razu wraca chęć do pisania i bycia z Wami.
Dziękuję Ewelina i psice

środa, 6 listopada 2013

Konsekwencja,konsekwentnie, konsekwentny itp

Początkujący opiekunowie w poszukiwaniu informacji o wychowaniu szczenięcia zapewne notorycznie napotykają na swej drodze to sformułowanie "Konsekwencja". Magiczna konsekwencja jest podstawą w wychowaniu i szkoleniu czworonożnego przyjaciela,ale i tym samym najtrudniejszą do opanowania sztuką. Choć jest to klucz do sukcesu to wciąż wiąże się z wieloma problemami na początku drogi z psem. Większość porad przygotowanych dla miłośników psów aż do dna przesiąka naciskiem na konsekwencję, która dotyczy każdej sfery psiego życia. Nie sposób je wszystkie wymienić. Jak opanować tę sztukę?
Hymm wielokrotnie powtarzam, iż sztuka wychowania psa do  nierzadko taki sposób kształtowania własnego charakteru. Bowiem człowiek o słabej woli,niezdecydowany , niekonsekwentny w swoim działania, niecierpliwy, chaotyczny nigdy nie będzie w stanie wychować idealnego psa. Mówię idealnego trochę z przekorą bo jak wiemy nie ma idealnych psów, ani idealnych ludzi. Każde stworzenie na ziemi bez względu na gatunek ma swoje wady i zalety. Jednakże wracając do tematu zabierając się za ułożenie czworonoga najpierw musimy zacząć od poukładania swoich emocji i zachowania. Psy potrzebują w swoim życiu przewodnika - przyjaciela, który wskaże im którą drogą iść, co zrobić, jak się zachować czy jak wyjść z patowej sytuacji. Wiemy, już że nie wolno traktować nam psa jak wilka, co nie zmienia faktu iż na drodze ewolucji doprowadziliśmy do silnego uzależnienia psa od człowieka. Tym samym powodując,iż pies ufa nam na tyle iż oczekuje od nas wsparcia w jego codziennym działaniu. Rola przewodnika jest trudna, choć panuje powszechne przekonanie iż każdy może być właścicielem psa bo wychowanie go to nic trudnego. Nic bardziej mylnego, osobiście uważam że do posiadania psa trzeba dorosnąć i wiele się nauczyć. Jeżeli się człowiek postara jest w stanie opanować te niuanse, niemniej bez podstaw ani rusz. I znów wracamy do początku czyli konsekwencji. Filozofii dotyczących szkolenia psów jest całkiem sporo i w istocie amatorom trudno się odnaleźć w tym co dobre,a co złe. Wielu z nas uczy się metodami prób i błędów wybierając co przynosiło dobre efekty, a co powodowało krok w tył . Moim subiektywnym zdaniem podstawą, a raczej kluczem do pracy z psem są emocje i jasne reguły. Psy czują się bezpiecznie kiedy ich człowiek jest opanowany i wie co robić, wydaje jasne polecenia i jasne nagrody bądź reprymendy. I tu właśnie od konsekwencji zaczynamy. Kiedy do naszego domu trafia małe rozkoszne i nieporadne szczenię trudno nam zachować zdrowy rozsądek i wdrożyć jasne reguły. Zdecydowana większość z nas, zwłaszcza laików zaczyna od traktowania szczenięcia jak małe dziecko, jak niemowlę. Zważywszy na fakt, iż tempo rozwoju szczenięcia jest dużo szybsze aniżeli niemowlęcia, od katastrofy dzieli nas tylko chwila. Często jest tak, że zanim zrozumiemy potrzeby psa popełnimy już błędy mniej lub bardziej odwracalne. Pytanie tylko na jakim etapie zrozumiemy swoje postępowanie i postanowimy je zmienić?
Już od dosyć dawna wiele mówi się na temat antropomorfizacji, która wciąż ciągnie się za nami. Przeszkadza w życiu naszym i psów. Przeszkadza głównie początkującym, którym trudno złapać dystans pomiędzy światem psa i człowieka. Małego "pluszowego" pieska trudno wielu ludziom potraktować jak psa, gdyż natychmiast budzi się  w nich instynkt powiedziałabym "opiekuńczy". W zdecydowanej większości widok szczeniaczka pobudza nas do włączenia trybu opieki. Natychmiast zaczynamy się zachować jak rodzice dbający o swoje małe dziecko. To podstawowy błąd, który potem trudno odwrócić. Kiedy tłumaczę właścicielom szczeniąt na czym polegają podstawy w opiece nad szczenięciem i następuje moment mówiący o nauce i konsekwencji zawsze spotyka się z dużym zdziwieniem. Tak jak trudno zachować dystans tak samo trudno jest zachować zdrowy rozsądek i potraktować psa jak psa. Ot lubię bardzo to stwierdzenie, choć spotyka się często z oburzeniem "Pies to pies" to nie jest mały człowiek. W tym momencie najczęściej odzywa się antropomorfizacja wielu ludzi natychmiast komentuje, iż to członek rodziny i nie jest możliwe by traktować go oschle. Traktowanie psa po psiemu nie musi wiązać się z zachowywaniem dystansu, oschłością czy brakiem miłości. Traktowanie psa po psiemu to wyraz szacunku do gatunku jakim jest pies i wyraz zrozumienia jego natury. A pierwszym krokiem na tej drodze jest postępowanie zgodne z potrzebami psa. I tak też szczenię , które trafia do naszego domu już w pierwszy dzień powinno powoli zapoznawać się z zasadami, które zamierzamy wprowadzić. Naukę rozpoczynamy od pierwszego dnia i konsekwentnie prowadzimy przez całe jego życie. Czym skorupka za młodu itd ....
Wydaje się, że duży problem tkwi w przekonaniu iż nakazy i zakazy sprawią, iż zwierzę mniej będzie kochało właściciela. Niekiedy można spotkać takie tłumaczenie ze strony właścicieli. A w istocie nie ma nic bardziej mylnego. Pies zawsze będzie starał się być bliżej człowieka, który zachowuje się w jasny przewidywalny sposób. Jasne reguły obowiązujące od momentu pojawienia się w domu przez całe psie życie dają mu poczucie bezpieczeństwa, dzięki temu pies doskonale wie czego opiekun oczekuje, co może wywołać gniew, a co przyniesie mu korzyść pod postacią nagrody. Psy niebywale szybko uczą się tych reguł, choć przychodzą momenty "buntu" i próby działania po swojemu , to nasza konsekwencja powinna szybko ugasić próby samowolki. Psy kochają się uczyć, a jeszcze bardziej uwielbiają zbierać nagrody, które mamy w posiadaniu. To od nas zależy jak ukształtujemy naszego czworonoga, a konsekwencja opanowanie i jasne reguły na pewno przyniosą korzyść dla naszego wspólnego życia.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Zwierzę vs człowiek ...

Każdy z nas jest inny, tak jak i każdy pies jest inny. O tak znów pies bo to pies jest tutaj w roli głównej. Jak mniemam zdecydowana większość czytelników Spojrzenia Psa zalicza się do raczej większego grona fascynatów psiej natur, a co za tym idzie jak sądzę zgodzicie sie z tym co zamierzam tutaj napisać. A mianowicie po raz kolejny chcę powiedzieć, że obcowanie ze zwierzętami, naturą wzbogaca naszą emocjonalną część. Być może wielu będzie zdziwionych tymże stwierdzeniem, niemniej jednak będę się upierać przy tym, iż relacje ze zwierzętami częstokroć przynoszą nam więcej niż relacje z ludźmi. Z pewnością jest to zdecydowanie inny rodzaj emocji, tymczasem niezwykle istotny. Pewno ciężko to będzie zrozumieć tym co namacalnei tego nie przeżyli.
Od jakiegoś czasu śledzę książki różnych zaklinaczy, ot teraz jest moda na historie zaklinaczy różnych gatunków zwierząt. Jednak przyglądając się poczynaniom danego magika trzeba się przyjrzeć czy ma ona głębię i czy coś za sobą niesie. Swego czasu kręg psiarzy obiegł Zaklinacz Psów i rady Cesara Millana, które wielu ludzi zaczęło stosować. Czy przyniosło to coś dobrego ? niech wypowiedzą się Ci co mieli z nimi do czynienia. Nie o tym chcę.
Jednym tchem przeczytałam Żyjącego z Wilkami, a teraz czytam z wypiekami na twarzy Zaklinacza lwów. Wydawać by się mogło, że kolejna komercyjna historia. Otóż można się pomylić. Zarówno Shaun jak i Kevin swoje książki nei opierają o rady jak ujarzmić zwierzę choć doskonale sobie z tym radzą, a raczej za pomocą narzędzi jakimi w tym przypadku są zwierzęta udało się im poukładać drogę w życiu i relacje także międzyludzkie. Często, a raczej na ogół nami ludźmi kierują zasady, konwenanse i ciągłe przemyślenia co wolno, czego nie wolno, czy możemy być naturalni czy musimy się ograniczać. Tak na prawdę dla nas to ciągła ruletka i analityka wręcz. Podczas gdy praca ze zwierzętami bazuje główne na naturalności i obserwacji. Zwierzęta są szczere, dla nich coś jest albo białe albo czarne. Dla nich nie ma półśrodków. Ich zachowanie zawsze odzwierciedla ich stan ducha i nigdy, przenigdy nie udają. To co widzimy zawsze jest naturalne, dzięki czemu obcując ze zwierzętami możemy być pewni iż są prawdziwe w swym działaniu. Ludzie mający okazję pracować ze zwierzętami po wielu latach rozumieją je bez słów, wystarczy jedno spojrzenie i wiedzą co dalej się wydarzy. Mowa ciała zwierząt jest całkowiicie skorelowana z ich emocjami. TO co czują to okazują, dzięki czemu jeżeli poświęcimy trochę czasu na poznanie ich zachowania potrafimy je zrozumieć. A jak jest z nami? Ludzie często nie tylko tłumią swoje emocje, ale bywa i tak ze są zmuszani do okiełznania tego co czują i myślą na prawdę. Co w istocie sprawia, że życie wśród ludzi  zmusza nas do ciągłej czujności, analizy zachowań i samoograniczania siebie.
Zwierzęta uczą nas naturalności i prawdy, dzięki czemu praca z nimi pozwala nam lepiej odkryć siebie i nauczyć się życia.


niedziela, 5 maja 2013

Wzbogacona przez... Temple Grandin

Przebrnęłam przez kolejną książkę, która dała mi jak zwykle wiele do myślenia ale także nauczyła czegoś.Nigdy nie byłam jakimś zapalonym molem książkowym, ale jest jeden rodzaj słowa pisanego które mnie pochłania bez reszty - a mianowicie wszystkie książki poświęcone psiej tematyce. Począwszy od opowiadań, a skończywszy na literaturze czysto naukowej. Od dość dawna co jakiś czas przeszukuję informację o nowo wydanych książkach poświęconych tymże tematom i sukcesywnie je nabywam. Zbiory mam już całkiem pokaźne, ale nie chodzi o to by się chwalić posiadanymi książkami. Chcę powiedzieć wszystkim tym, którzy nie lubią czytać, a kochają zwierzęta że warto się w taką literaturę wyposażyć. Temple Grandin mówiła o tym, że zwierzęta czynią nas ludźmi, a ja chcę podkreślić że zgłębianie wiedzy o zwierzętach czyni nas lepszymi ich opiekunami. Większość autorów takich jak Temple Grandin czy Patricia McConnell pisze dość lekkie książki i przede wszystkim łatwo przystępne. Co więcej dzięki przebrnięciu przez takie książki jak " Drugi Koniec smyczy" Czy też " Z miłości do psów" wspomnianej McConnell traktują przede wszystkim o zachowaniu zwierząt,podstawach o których często jako właściciele nie mamy pojęcia. Przy tym potrafią w łatwy sposób przemycić istotne informacje przeplatając swoimi doświadczeniami. Przez co nie mamy wrażenia, ciężkiego naukowego tematu. Wydawać by się mogło, iż bycie opiekunem psa trudne nie jest. Jednakże w praktyce jest to bardziej skomplikowany proces i bycie opiekunem psa to nie znaczy tylko wyprowadzić go na spacer, dać jeść i zapewnić "dobrobyt". Pojęcie dobrobyt, a może raczej dobrostan jest tutaj niejednoznaczne. Gdyż każdy z nas - ludzi ma inne poglądy na temat utrzymania psów i ich dobrostanu zarówno psychicznego jak i fizycznego. Ja w tej kwestii jestem wymagająca i jak dla mnie potrzeba czegoś więcej niż wspomniałam wyżej. A prawdę mówiąc znaczna część psów posiada w swoim życiu swoich ludzi, którzy je karmią, wyprowadzą na spacer albo i nie, oraz ograniczają się do podstawowych wizyt u lekarza weterynarii. Z czego jeszcze bywają te wizyty z wyrzutem konieczności marnowania pieniędzy na coroczne szczepienie ... Na szczęście człowiek jest istotą rozumną i jest wyposażony w zdolność analizowania faktów i uczenia się. Dzięki czemu wielu ludzi pod wpływem zapoznania się z stosownymi argumentami zmienia zdanie z korzyścią dla zwierząt. Nie chcę by ten tekst został odebrany jako propaganda czy też zmuszanie społeczeństwa to uczenia się zasad zachowania zwierząt. Nie o to mi chodzi, pragnę tylko podkreślić iż często nie zdajemy sobie sprawy jak mało wiemy o zwierzętach i jak niewiele trzeba by czegoś się dowiedzieć, czegoś istotnego dzięki czemu nierzadko zupełnie zmieniają się nasze stosunki z podopiecznymi.  Warto czasem skusić się choć na jedną pozycję bo właśnie dzięki temu być może refleksje do jakich zostaniemy zmuszeni pod wpływem lektury przyniosą nam więcej dobrego niż by się wydawać mogło.



niedziela, 21 kwietnia 2013

Teoria dominacji jak jest naprawdę?


Zazwyczaj początkujący opiekunowie czworonożnego przyjaciela na wstępie są przygotowywani na zjawisko dominacji. Wielokroć straszy się nowo upieczonych właścicieli tym, iż malutkie szczeniątko - nieporadne już od chwili pojawienia się w ich domu będzie czyhało by lada moment przejąć władzę i zdominować całą rodzinę. Zważywszy na fakt iż zdecydowanie dominują u nas metody skrajne tak też z jednej strony gromi się o skłonnościach dominacyjnych czworonogów, podczas gdy z drugiej - inna filozofia mówi o wychowaniu zupełnie bezstresowym. Zarówno jedna jak i druga droga jest błędna. We wszystkim potrzebny jest umiar. Ale od początku.
Od dawien dawna powtarza się, że wychowując psa należy go zdominować zanim od zdominuje nas. Metod na uzyskanie wspomnianego przywództwa jest całe mnóstwo. Co więcej często "weterani" radzą by ową władzę przejąć siłą. Takimi metodami jak - przewracanie na plecy, odwracanie brzuszkiem do góry, przytrzymywanie na siłę za kark do ziemi, trzymanie za kark nad ziemią, potrząsanie szczenięciem za kark, w skrajnej sytuacji kary cielesne. Wszystkie te wyjścia są niestety siłowe, żeby nie powiedzieć przemocą fizyczną. My jako ludzie lubimy mieć władzę nad wszystkim i podporządkowywać sobie społeczeństwo oraz zwierzęta. I tak też dominowanie psów bardzo dobrze nam idzie. Do czasu. Niestety prędzej czy później nadużywanie siły fizycznej względem zwierzęcia kończy się dotkliwą kłótnią.
Prawdą jest, iż psy są zwierzętami stadnymi, a jak na stada przystało obowiązuje w nich hierarchia. A co za tym idzie w prawidłowo funkcjonującym stadzie jest podział nazwijmy ról i kolokwialnie mówiąc miejsca. Przyjmując do domów psy usiłujemy przenieść te relacje i budowanie stada, przez to powstała teoria dominacji. Niestety w moim odczuciu jest ona lekko dziurawa nazwijmy. Przede wszystkim pies i człowiek to zupełnie różne gatunki, a hierarchia międzygatunkowa to temat śliski dość. Pies i człowiek nigdy nie zbudują pełnego stada, gdyż brakuje osobniczych zachowań i relacji stosownych do danego gatunku. I tutaj zaczyna się problem spory. Wydawać by się mogło, że pies i rodzina to swego rodzaju stado, a opiekun czworonoga - głowa rodziny powinna dołożyć wszelkich starań by pies był na końcu tejże hierarchii i dopilnował aby psu nigdy nie przyszło do głowy przejąć władzy w rodzinie. Sporo mówi się o chęci przejęcia władzy. Rzekomo psy tylko czyhają na odpowiedni moment aby siadając na kanapie czy też wychodząc z domu przed nami objąć władzę w domu. Brzmi to dosyć groteskowo. Na szczęście co raz częściej mówi się o tym, iż założenia te były błędne. Niemniej w społeczeństwie pewne mity krążą i "mutują".
Zatem logicznie patrząc - pies zanim zaczął przebywać w ludzkich osadach, musiał się niejako wkupić w łaski ludzi by Ci postanowili go utrzymywać i przyjąć pod opiekę. Pies musiał sobie zasłużyć na obecność w ludzkiej rodzinie, musiał na to zapracować. Z racji tego, iż przywileje uzyskiwał za pomocą wykonanej pracy  naturalnie był na końcu hierarchii. Nasze dzisiejsze psy niewiele się różnią od swoich przodków. Tak samo pozostały zwierzętami stadnymi, tak samo są czworonogami przebywającymi w rodzinach i tak samo potrzebują swojego miejsca w stadzie. Najlepiej pies czuje się jako "pracownik". To znaczy, że potrzebuje zadań i pracy do wykonania, a co za tym idzie później zapłaty w postaci posiłku, zabawy, pieszczoty, odpoczynku. Psu do szczęścia nie jest potrzebna pozycja osobnika alfa gdyż w tej sytuacji miałby na swojej głowie mnóstwo obowiązków i tym samym ciążyłaby na nim odpowiedzialność zapewnienia bezpieczeństwa całej rodzinie. Większość psów nie jest gotowa na takie wyzwanie i tak na prawdę chętnie przyjmuje pozycję osobnika podporządkowanego. Co więcej wcale nie potrzeba wiele wysiłku opiekuna do tego by jego pies był podporządkowany. Nie ulega wątpliwości, iż charakterów psich mamy bez liku. I tak też co jakiś czas pojawia się osobnik o silnym charakterze, który usiłuje sprawić by "jego" było na wierzchu. Niemniej zarówno ten o silnym charakterze jak i ten uległy pies do szczęścia potrzebuje przede wszystkim zasad i złotego środka dzięki któremu łatwo podporządkuje się właścicielowi. A czym jest złoty środek? Otóż jest to proste. Zawsze powtarzać będę, że kluczem do wychowania cudownego kompana jest kilka elementów. Potrzebna nam jest miłość, cierpliwość, konsekwencja i pewność siebie. Pies potrzebuje dyscypliny, jasnych reguł i świadomości, iż jego przewodnik jest pewny siebie i konsekwentny. A co za tym idzie mimo prób i kombinatorstwa tak czy siak pies nie wygra sztuczkami i próbami nieposłuszeństwa, gdyż jego konsekwentny właściciel dopilnuje by zasady były zawsze przestrzegane.
Myślę, że najważniejszy jest racjonalizm i logiczne myślenie. Problem spory tkwi w emocjach nad którymi często właścicielom trudno zapanować , a co za tym idzie konsekwencja idzie do kosza. To pierwszy krok do nie tylko niespołusznego psa, ale i do tego by mity przybierały na sile. Brak konsekwencji powoduje, iż pies wie że może stawiać na swoim, manifestując nieposłuszeństwem, co człowiek interpretuje jako próbę dominacji. Koniec końców wracamy do tego, iż brak nam wszystkim wiedzy na temat psów które przyjmujemy pod swój dach. W efekcie tworzymy niezdrowe relacje, nie potrafimy pogodzić się z naturą psa i poradzić sobie z konsekwentnym wychowaniem fajnego psa.
Najczęściej opiekunom trudno zachować te zasady w przypadku psów małych ras, gdyż w naszym społeczeństwie są głownie traktowane jak dodatki, ozdoby a nie jako potomek wilka( co może brzmi śmiesznie, ale jednak tak jest). Niezależnie od wielkości, wieku, rasy najważniejsza jest świadomość i konsekwencja.

wtorek, 12 marca 2013

Futrzane szczęście

Futrzane szczęście,
rozproszy smutku cienie.
Z merdającym ogonem -
dzień jaśnieje,
z bystrym spojrzeniem - 
żal blednieje,
wilgotnym nosem 
słone łzy zakryje.
Futrzane szczęście 
lekarstwem na codzienności brzemię.
Szczere, proste, bliskie
futrzane szczęście 
ciepłem swym utuli,
kołysankę do snu zanuci.
Zwyczajne futrzane szczęście ;
cztery łapy,
ogon cały,
nos wspaniały,
ot po prostu - taki jest
psi los.