Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowy labrador. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekoladowy labrador. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 kwietnia 2014

uśmiech na ogonie czekolady niosę...

Czasem wydaje się, że kończy się świat,
nadchodzi ciemność,
kończy się światła blask,
jest chłód i ból, 
lecz jest ten czekolady nos,
słodki, mleczny, ciepły nos,
co wtem ciemność odstrasza,
gdy cztery łapy kroczą śmiało,
 zaś rozemerdany ogon przynosi blask,
kiedy znów ręką w łapę pewnym krokiem
uśmiech na ogonie czekolady niosę

czwartek, 26 września 2013

co zrobić by labrador był posłuszny? Kiedy dorasta labrador?

Często wielu początkujących właścicieli retrieverów zadaje te same pytania : 
-

Kiedy dorasta labrador?
- co zrobić by labrador był posłuszny?
-czy one kiedyś zmądrzeją?
- oraz ich różne modyfikacje

Permanentnie ubolewam nad tym, iż labradory stały się zabawkami rodzinnymi, a ludzie zapomnieli iż to pies pracujący. Co w efekcie doprowadza do tych wszystkich problemów wychowawczych i stwierdzeń iż to pies 'niewychowywalny' co jest kompletnie niezgodne z prawdą. W istocie jest to pies bardzo inteligentny z ogromną potrzebą działania i pracy. Jeżeli zdajemy sobie z tego sprawę, życie z labradorem trudne nie jest.Sęk w tym, iż spora część przyszłych właścicieli wybierając psa nie kieruje się rozsądkiem, a jedynie wyglądem psa co nie jest dobrą wskazówką. W codzienności mam okazję często spotykać się z właścicielami labradorów, gdyż to jedna z liczniejszych populacji psich pacjentów ( choć zdecydowanie tuż za nimi są goldeny, owczarki i spora część małych piesków towarzyszących). Nie raz i nie dwa zdesperowani właściciele podczas wizyt proszą o pomoc jak ujarzmić wulkan energii drzemiący w stosunkowo niewielkim ciele labrador retrievera. Co więcej po wielokroć oczekują od nas magicznego sposobu na naprawę charakteru, podczas gdy recepta jest prosta, lecz czasochłonna. Co sprawia, że właściciele niechętnie z niej korzystają. Wprawdzie nieistotne czy to labrador, golden,owczarek niemiecki beligijski czy australijski, gdyż problem nie tkwi w zupełności w rasie. To tylko zalążek problemu, zdecydowana część dużych psów była wykorzystywana do jakiejś pracy, rasy różnią się jedynie przeznaczeniem, ale duża część ma podobny zapał do pracy. Podczas gdy nasze domowe psy nie mają przed sobą stawianych wyzwań, a ich życie często wiąże się z identycznym rytuałem. Oczywiście rytuały w życiu każdego psa są szalenie ważne, co nie znaczy że mamy się ich trzymać kurczowo nic w psim życiu nie zmieniając. Zdaję sobie sprawę, że dla początkującego właścicieli starcie z chodzącym chaosem i pracusiem jest mocno frustrujące. Sęk w tym, iż często ludzie wybierają sobie jako pierwszego psa właśnie labrador retrievera ze względu na ich łagodne usposobienie i rzekome posłuszeństwo. Oczywiście posłuszeństwa ujmować im nie można bo potrafią być w tym perfekcjonistami, niemniej jednak pierw musimy to posluszeństwo wypracować - pokazać psu co jest dla nas ważne i przez nas pożądane. Z przykrością muszę stwierdzić, że w dużej mierze wizerunek retrieverów z filmów wprowadził nasze społeczeństwo w błąd, sprowadzając na tę rasę wiele problemów. Szczęśliwie ich populacje zaczynają się zmniejszać, ale o tym innym razem.
Z tego miejsca pragnę pocieszyć początkujących właścicieli - labrador retriever owszem jest chodzącym wulkanem energii jednakże dodatkowo łatwym do okiełznania. Wystarczy odrobina naszego zaangażowania i planu działania. Domyślam sie, że na początku życia z labradorem kiedy opiekun po raz pierwszy spotyka takie szaleństwo w oczach może poczuć się przerażony i wystraszony. Niemniej nie można się w takiej chwili poddać bo życie z psem to wiele wspólnych lat. Średnia życia dużych ras to kilkanaście lat, więc doskonale byłoby gdyby wspólne życie z psem było komfortowe i pełne miłych chwil. Jednak samo się to nie poukłada, wymaga od nas poświęcenia.
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że pierwsze dwa lata były dla nas dość uciążliwe powiązane z ciągłym działaniem- uczeniem, pracą, spacerami długimi, poznawaniem nowych sytuacji. A dziś czekolada jest najcudowniejszym psem pod słońcem z którym mogę robić wszystko - spędzić cały dzień na kanapie lub cały dzień na spacerowaniu po górach. Wspólna praca czy spacer po centrum miasta nie są nam straszne, a ludzie podziwiają posłusznego psa który teoretycznie powinien roznosić wszystko co spotka na swej drodze. Tak jak i wiele innych przedstawicieli tej rasy, co nie jest winą ich samych, a raczej ich ludzi którzy nie docenili skarbu który posiadają.


sobota, 10 sierpnia 2013

Pies odzwierciedleniem swojego człowieka

Pies jest doskonałym odzwierciedleniem swojego człowieka. Myślę,iż stwierdzenie to jest tak prawdziwe, że w odniesieniu do niektórych właścicieli czworonogów może być aż bolesne ... Od dawien dawna krążyło powiedzenie "Jaki Pan taki pies" czy "pies upodabnia się do właściciela". Jednakże swego czasu skupiano się bardziej na części wizualnej tego powiedzenia, powstał nawet projekt pokazujący podobieństwa w wyglądzie właścicieli i ich psów. Niemniej jednak ja chciałabym się skupić na części powiedzmy duchowej.
Nasz pies jest wierną kopią nas samych, choć często nie chcemy się do tego przyznać, a jedynie obarczamy psa winą za niepowodzenia i błędy. Jak coś idzie nie po naszej myśli, a zachowanie psa spędza sen z powiek to najlepiej od razu powiedzieć , że :
A- mamy głupiego psa
B-mamy psa z ADHD
C- tego psa nie da się niczego nauczyć
D- z tym psem nie da się pracować.

Ot to jedne z najczęstszych wymówek, spójrzcie jak bardzo bolesnych. Gdyby czworonogi rozumiały te słowa, to chyba mocno musiałyby przeanalizować co właściwie sprawia, że towarzyszą nam ludziom. Istotom tak bardzo obłudnym. Owszem mocne te słowa, jednakże mamy wakacje. Czas wymarzony dla większości ludzi, czas odpoczynku i korzystania z uroków natury. Jednak często duży problem tkwi w tym, iż w całym wakacyjnym planie nie ma miejsca dla naszych czworonogów bo :
A- jest głupi i wstyd go pokazać
B- jest agresywny z natury

A w praktyce nie ma psów agresywnych z natury, ani głupich. To tylko nasze leniwe wymówki. Koniec końców łatwiej powiedzieć,że musieliśmy oddać psa czy go uśpić( o zgrozo) bo był agresywny czy też był niszczycielem, aniżeli powiedzieć ponieśliśmy porażkę- nie potrafiliśmy wychować psa i stał się terrorystą. W okresie wakacyjnym i Świąteczym wielu opiekunów zwierząt wybiera pierwszą opcję. Pies przeszkadza, jest dobry pretekst to należy problemu się pozbyć.
W istocie zapominamy w tym wszystkim o naszych błędach, a może raczej nie chcemy w ogóle się do nich przyznać. Bo to byłoby porażką. A w rzeczy samej pies, raczej jego zachowanie jest odbiciem lustrzanym nas samych. Mówiąc po polsku bez oględzin trzeba głośno podkreślić, że pies jest jak glina z której w dniu pojawienia się szczenięcia zaczynamy rzeźbić. Jest to proces wielokierunkowy i wieloetapowy, trwający wiele miesięcy w porywach do lat. Tak na prawdę od dnia kiedy wzięliśmy szczenię po raz pierwszy na ręce zaczyna się właśnie proces rzeźbienia, a najbardziej intensywnych kształtów nabiera przez pierwsze 24 miesiące, później pozostają już tylko ozdobne szlify. Co oznacza,że już w pierwszy dzień zaczynamy pracę nad zachowaniem szczenięcia i nie zwracamy uwagi na to, że jest słodką małą klusią z wielkimi słodkimi oczami. Wprowadzamy sztywne zasady, których się trzymamy. Pies jest niezwykle inteligentnym stworzeniem i szybko złapie to czego od niego wymagamy, jeżeli dostanie jasne sygnały i jasne nagrody za swoje postępowanie. Właśnie w ten sposób kształtujemy psi charakter. Jeżeli będziemy to robić konsekwentnie z równowagą to uzyskamy po kilkunastu miesiącach idealną rzeźbę. Jak to mówią jaki Pan taki kram to też to co włożymy w psie wychowanie zostanie odzwierciedlone w późniejszym czasie. Od nas zależy czy będziemy mogli się chwalić efektami naszej pracy nad rzeźbą, czy też będziemy ukrywać ją przed światem. Cóż z doświadczenia wiem, iż zdecydowana większość opiekunów psów wstydzi się ich zachowania oraz niepotrafi poradzić sobie w prostych sytuacjach. W kryzysowym momencie nieposłuszeństwa psiego argumentują, iż ten pies jest głupi, ma adhd i takie tam dziwne opowieści. Po raz kolejny powtórzę, że nie ma głupich psów ani psów agresywnych z natury, są tylko niekonsekwentni właściciele. Nasze popełnione błędy nie uprawniają nas do wydawania wyroków o psim istnieniu i pozbywaniu się kłopotów, do których sami doprowadziliśmy.
Zasada jest prosta zrównoważony człowiek to zrównoważony pies!
Przepis na fajnego psa jest prosty, otoż potrzebna jest nam konsekwencja, trochę czasu, trochę miłości i rozwagi plus przyda się parę rad bardziej doświadczonych osób. Jeżeli faktycznie zależy nam na posiadaniu odbicia lustrzanego, którego wstydzić się nie trzeba musimy włożyć trochę pracy, choć wcale trudne to nie jest. Wystarczy chcieć. 
Oczywiście bardzo duży wpływ ma przyszłościowe zachowanie psa ma także środowisko zewnętrzne w tym między innymi socjalizacja. Ale o tym już było Ważna socjalizacja .

poniedziałek, 1 lipca 2013

Beskidzka Wystawa Psów Rasowych

Za nami kolejna wystawowa niedziela. Choć przedsięwzięcie jakim jest konkurs psich piękności ma wiele przeciwników ja jakoś z sentymentem biorę w nich udział. I to nie dla sukcesów czy medali bo do tego nam daleko .... Niemniej jednak mimo wszystko kojarzą mi się z dzieciństwem i wielkim przeżyciem jako"bagażowy" .... Dorastając wtapiałam się w ten świat i tak kupując psa z rodowodem wiedziałam, że będziemy brać w nich udział o ile suczka będzie to znosiła bez problemu. Ku mojej radości chocolata czuje się na wystawie jak ryba w wodzie to też korzystamy :) Nie ważna jest dla nas cała ta otoczka i medale czy puchary. Kocham w wystawach możliwość przyjrzenia się różnym rasom, których na ogół na ulicach nie widać. Kocham możliwość spędzenia czasu ze znajomymi, których widujemy tylko właśnie na wystawach i kocham po prostu bycie w towarzystwie tak wielu psów. Natomiast nie znoszę niegodnego traktowania psów, bicia ich i agresywnego traktowania z powodu braku wygranej ....

Swoją drogą wystawy to doskonały moment na przyjrzenie się hodowlom, hodowcom i psom. W ciągu dnia doskonale widać, które psy są wychowywane w dobrej atmosferze, a które żyją w klatkach i nie wiele mają kontaktu z człowiekiem .... Można swoje opinie wypracować na przyszłość by wybrać sobie psa...










niedziela, 14 kwietnia 2013

Zwykły spacer, niezwykłe sytuacje. Sygnały Uspokajające w praktyce.

Ot zwykły dzień, zwykły spacer tak się przynajmniej wydawać mogło. Jednakże życie jest nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo co przyniesie zwykły wręcz rytualny spacer. Wiosna skłania nas do częstszego wychodzenia z domu z naszymi czworonogami. Jak co dzień wychodząc z psicą na spacer trasą tą co zwykle, jednak sytuacja już nie taka codzienna. Zaczęło się tak; idziemy sobie spokojnie alejką po czym zza winkla pojawia się przed nami malutki długowłosy kundelek maści czarnej, płci męskiej. Pies jak pies, jakoś specjalnie wrażenia na mnie to nie wywarło, zawsze to możliwość ciekawej obserwacji lub dokumentacji( tym razem rąk brakło do wyjęcia telefonu i nagrania). My spokojnie idziemy na przód, podczas gdy kundelek widząc nas położył się na samym środku chodnika i zamarł w bezruchu. Pięknie zaczął grać CSami. Zatem przyzwyczajona do tego iż czasem muszę myśleć za chocolatę, zeszłam z chodnika obeszłam kolegę łukiem. Kiedy zbliżaliśmy się do wysokości jego położenia, wtedy on po łuku podszedł do chocolaty. Psy się obwąchały, chłopak przyjął pozycję zapraszającą do zabawy, chocolata się zainteresowała. Jednakże z racji iż byliśmy na środku ulicy( może niezbyt często uczęszczanej, ale jednak ulicy) zawołałam chocolatę wydając komendę "chodź" . My poszłyśmy w swoją stronę, samiec w swoją. My kontynuowałyśmy rytualny spacer, on zapewne pognał w poszukiwaniu zapachu suczek ....

Ogólnie rzecz ujmując muszę przyznać, iż sytuacja ta była dość ciekawym doświadczeniem. Z obserwacji znajomych i nie tylko znajomych właścicieli zwierząt wiem doskonale iż wielu z nich w podobnej sytuacji wpada w panikę. Opiekunowie piesków małych ras natychmiast biorą je na ręce, przy czym ego maluchów rośnie bo właśnie pokonały przeciwnika powodując tym samym iż każdy kolejny raz sprawia, że psy się już na widok innego psa nakręcają. Podczas gdy opiekunowie tych większych psów częstokroć czują już pot na plecach.Jednakże każdy z nich musi się nauczyć radzić w takich sytuacjach. Gabaryty psie nie pozwalają na wzięcie go na rączki i ominięcie niewygodnej sytuacji. Wiemy za mało o zachowaniach psów w związku z czym często wydaje się nam, że pies leżący na środku chodnika i my na przeciwko musi się skończyć awanturą. Nic z tych rzeczy! Wystarczy jedynie dobra obserwacja i stosowna odpowiedź. Z przykrością muszę powiedzieć, że w takiej sytuacji bardzo wielu opiekunów popełnia błąd najgorszy jakim jest podążanie na przeciw psa tym samym skracanie smyczy naszego psa - napinanie jej. W ten sposób popełniamy dwa podstawowe błędy - idziemy prosto na psa, który kładąc się i zastygając w bezruchu chce nam przekazać informacje o tym iż nie zamierza szukać kłopotów, drugi gorszy - skracamy smycz naszego psa dając mu tym samym sygnał, iż zbliża się niebezpieczeństwo i musi być czujny. Koniec końców faktycznie może to być początek konfliktu. Jednakże konfliktu wywołanego naszym zachowaniem i wysłaniem zarówno błędnych sygnałów naszemu psu jak i błędnej odpowiedzi psu z naprzeciwka. Co więcej regularne skracanie smyczy - napinanie jej na widok psa pojawiającego się na widoku jest prostą drogą do rozwinięcia się agresji smyczowej.

Psy żyjące w stadzie uczą się relacji, sygnałów i odpowiedzi na sygnały. Doskonale potrafią się ze sobą komunikować w taki sposób by nie dochodziło do niepotrzebnych awantur. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż wiele psów wychowywanych w stadzie tylko ludzkim bez możliwości obcowania z innymi psami często niestety jest pozbawiona takowych umiejętności. I wtedy faktycznie zaczynają się kłopoty.

Czeka nas praca u podstaw, to jedyna szansa na to by i ludzie i czworonogi byli razem szczęśliwi.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Żywieniowe antropomorfizacje

 
Ustaliliśmy już, że pies jest udomowionym drapieżnikiem. Teraz należałoby się zastanowić krok po kroku jak powinno wyglądać żywienie psa. Nie od dziś wiadomo, że dietetyka jest tematem trudnym i zawiłym dla wielu opiekunów zwierząt. Wokół żywienia psów narosło wiele mitów oraz na przestrzeni czasu powstało wiele teorii, niekoniecznie zgodnych z prawdą. Myślę, że nie sposób byłoby je wszystkie tutaj przytoczyć bo co chwilę pojawiają się nowe teorie jak i nowe zalecenia dietetyczne. Nic dziwnego, że osoby nie zainteresowane tematem nie nadążają za nowinkami. O ile część właścicieli opiera się na pewnych źródłach wiedzy karmiąc swoje czworonogi, o tyle niestety zdecydowana część opiekunów trzyma się krążących mitów i dawnych metod. Jak to często w naszym społeczeństwie bywa lubimy popadać w skrajności zapominając o rozsądku i logice. I tak też wiele psów przeszło przez karmienie namoczonym chlebem, kaszą, kośćmi przez karmy suche po diety skrajne jak BARF, diety owocowe, wegańskie, bez zbożowe itd. Nie trzeba daleko ani długo szukać by natknąć się na dość pokaźną listę psich diet. Temat ten się cały czas rozwija, a teorii powstaje co raz więcej. Co wcale mnie nie cieszy, to znaczy z jednej strony dobrze że chcemy zdrowo odżywiać nasze czworonogi ( pod warunkiem, że chcemy odżywiać psa, a nie człowieka ), ale z innej patrząc wiele tych metod nie opiera się na prawdziwych potrzebach psa. Zapewne dla wielu to stwierdzenie kontrowersyjne, postaram się już uzasadnić swoje stanowisko. Od dawna śledzę wszystkie nowinki dotyczące psów jak i różnorodne fora internetowe by na bieżąco zbierać informacje i moc się tym samym nad nimi zastanowić. Biorąc pod uwagę całokształt nie trudno pokusić się o stwierdzenie, iż bardzo często karmiąc psa bierzemy pod uwagę własne preferencje żywieniowe. I to jest właśnie początek klęski. Żywienie psa dość mocno różni się od żywienia człowieka przede wszystkim dlatego iż psy są ( były) drapieżnikami, a ich dieta w naturze oparta była głównie o produkty pochodzenia zwierzęcego czyli po prostu mięso. Od tego powinniśmy wyjść planując żywienie naszego psa. Oczywiście dziś pies domowy dość znacznie różni się od swojego przodka wilka, z pewnością ewolucja wpłynęła także na przewód pokarmowy psowatych, niemniej podstawowe zasady się nie zmieniły. A podstawą w przypadku psów jest mięso i dodatki - wypełniacze, które spowodują wypełnienie żołądka, uczucie sytości , a dodatkowo będą regulowały pracę jelit i dostarczały niezbędnych składników odżywczych. Od podstaw i teorii jest na ogół daleko do praktyki, a my mamy często tendencje do przeinaczania zaleceń teoretycznych. I tak też dziś często popadamy w takie skrajności jak karmienie tylko i wyłącznie mięsem, unikanie zupełne zbóż, karmienie owocami, warzywami bez mięsa itd. Co więcej nawet na rynku pojawiają się karmy komercyjne - wegańskie i wegetariańskie. Producenci wychodzą na przeciw potrzebom klienta, nic w tym dziwnego. Niemniej osobiście często zastanawiam się nad sensem produkowania, kupowania i wykorzystywania do karmienia psów produktów wegańskich. W sumie producenci chcą sprzedać produkt, jednakże dlaczego mięsożercę karmimy owocami i warzywami nie pozwalając mu na naturalny system żywienia?
 W moim odczuciu jest tylko jedno logiczne wytłumaczenie jakim jest nieszczęsna antropomorfizacja, która z każdym dniem przybiera na sile dotykając co raz większą liczbę zwierząt. Z przykrością muszę powiedzieć na ich nieszczęście. Zbyt często karmiąc nasze psy kierujemy się naszymi preferencjami zamiast brać pod uwagę ich naturalne potrzeby. Jednakże uważam iż ktoś kto karmi swojego psa jak weganina nie jest gotowy na posiadanie psa. Pies człowiekiem nie jest i nigdy nie będzie, jego potrzeby zdecydowanie różnią się od naszych. Jeżeli decydujemy się nad przyjęciem pod swój dach potomka wilka nie wolno nam kształtować go jak człowieka. Pewne powiedzenie mówi , że jeżeli traktujemy swojego psa jak człowieka to pewnego dnia on potraktuje nas jak psa. I z całą pewnością tak się może wydarzyć i to najlepsza nauczka dla człowieka, choć często źle kończy się dla czworonoga.
Każda skrajność jest niebezpieczna zarówno diety wegańskie jak i zupełnie mięsne nie są odpowiednie dla czworonoga. W każdej sytuacji należy zachować umiar, zdrowy rozsądek i wziąć pod uwagę naturalne potrzeby psów. Wielu właścicieli początkujących zapewne czuje ogromny chaos od nadmiaru informacji często zupełnie skrajnych jeżeli chodzi o żywienie. Jak zawsze każda dieta ma swoich zwolenników jak i przeciwników, którzy będą bronić swoich racji na forach internetowych. Wprawnym okiem ciekawie się czyta takie dyskusje kiedy potrafi się wyciągnąć obiektywne wnioski, jednakże dla amatorów jest to jedynie pogłębianie poczucia chaosu. Czasem trudno znaleźć złoty środek bo każdy pies jest inny i ma zupełnie różne wymagania żywieniowe. Temat ten dotyczy żywienia głównie psów zdrowych, a wypadałoby jeszcze zastanowić się nad dietami leczniczymi. Gdyż dziś dość duża część psiej populacji ma problemy z przewodem pokarmowym przez co ich diety znacznie się różnią od normalnego żywienia.
Trudno wybrać jedną stosowną dietę dla wszystkich psów, gdyż żywienie dobieramy do konkretnego osobnika i jego potrzeb nie zapominając o podstawach.
Zawsze mając wątpliwości lepiej szukać pomocy u wiarygodnych źródeł aniżeli popadać w sidła skrajności for internetowych.

wtorek, 26 marca 2013

Charakterowe wady i zalety.

Charaktery, psie charaktery jak wiemy różnią się od siebie sporo. Niemniej każdy człowiek, a przynajmniej ten zwierzolubny chowa w serduchu rasy, które ceni spoglądając przychylnym okiem. Na szczęście możliwości co do wyboru psa mamy duże, bo ras obecnie mamy kilka set , ale i są tacy zwierzolubni co zdecydowanie bardziej wolą mieszanki genów, charakterów i cech. Każdy z nas wybiera to co mu pasuje najlepiej, grunt by wybierać z głową i rozsądkiem. No właśnie w tej kwestii jest często wiele sporów. Serce co innego , rozum co innego. Niestety bywa tak, że rozsądek z serduchem przegrywa i wtedy zaczynają się kłopoty. No cóż na ogół jest tak, że początkujący zwierzolub decydując się na zakup psa rasowego zabiera się za wybór rasy nie tak jak potrzeba, a mianowicie często wybieramy to co się nam podoba wizualnie nie zważywszy na charakter futrzaka. To zdecydowana codzienność. Podczas gdy oprócz eksterieru, który jest ważny bo oczywiście istotne są nasze wrażenia wzrokowe, na psie życie składa się jeszcze jego charakter, geny i naturalne predyspozycje. Nie na darmo mamy psy rasowe przyporządkowane do 10 grup podzielonych przez FCI według ich naturalnych predyspozycji. I tak nazwa grupy do której należy nasz pies powinna dać nam wiele do myślenia. Myślę, że dla nikogo tajemnicą nie powinno być że każda rasa ma swoje zalety jak i wady. Choć często problem polega na tym, iż wielu miłośników choć bardziej odpowiednie określenie to fanatyków rasy uważa, że dana rasa jest chodzącym ideałem i nie posiada absolutnie żadnych wad .... Oczywiście kochając swojego psa konkretnej rasy czasem trudno nam obiektywnie spojrzeć na rzeczywistość i jasno powiedzieć o występujących trudnościach  w życiu z nią. Bo nie da się ukryć, że takowe trudności występują. Każda rasa obdarzona jest w inne cechy, a co za tym idzie życie z nią się zdecydowanie różni. Niegdyś, kilka lat temu na pewnym forum labradorowym postanowiłam rozpocząć dyskusję dotyczącą wad tejże rasy. No i wtedy rozpętał się wielki chaos, wszem i wobec powtarzano mi, iż jest to pies absolutnie bez wad, a jeżeli je dostrzegam znaczy że nie jestem dobrym właścicielem dla swojego psa. No i co zrobić w takiej sytuacji? W pewnej chwili człowiek sam już nie wie czy myśli dobrze zauważając trudności, skoro inni mówią że ich nie ma ...
Z perspektywy upływającego czasu i rosnącego doświadczenia nie dam sobie wmówić, że każda rasa jest idealna i wad nie posiada. Choć może wada to złe określenie, bardziej chodzi o trudności w życiu z nią czy wychowaniu . Bo co dla jednego jest wadą dla innego będzie zaletą. Niemniej myślę, że trzeba o tym mówić często i głośno. Co raz częściej powtarzamy o tym by kupować psy rasowe z udokumentowanym pochodzeniem bo tylko to gwarantuje nam charakter i wygląd rasy. Wspaniale tak samo jak propagując RR powinniśmy propagować świadome nabywanie szczeniąt rasowych. Gdyż obecnie nie wielu nowo upieczonych właścicieli zdaje sobie sprawę z całokształtu rasy, a zdecydowana większa część wiedzy opiera się o obiegowe opinie w tym w dużej mierze mity. I tak powolutku wraz z dorastaniem szczenięcia i narastaniem tych ukrywanych trudności rośnie skala problemu. I o ile niekiedy zdarza się, że właściciele zakasają rękawy do pracy dzięki czemu udaje się wychować fajnego psa, o tyle w zdecydowanej przewadze w ten sposób albo wiele psów rasowych trafia do schronisk, albo wyrastają na zupełnie nieokiełznywalne psy. I to jest smutne.


Każda rasa jest inna i wymaga od nas różnego podejścia. Nie zawsze inspiracje związane z wyglądem idą w parze z inspirującym charakterem. Niemniej eksterier jest zmienny, wygląd mało istotny, podczas gdy z charakterem wiążemy się na całe życie. Nie ma nic gorszego niż pies niedopasowany charakterem. Wtedy trudno się z nim żyje, trudno pracuje, a jeszcze trudniej nawiązać z nim prawdziwą nić porozumienia.Jeżeli zależy nam na posiadaniu idealnego przyjaciela to poświęćmy przed kupnem trochę czasu na zgłębienie wiedzy odnośnie wybranej przez siebie rasy.


niedziela, 17 marca 2013

Mój przyjaciel mróz

Wciąż jeszcze mamy zimę. Póki co wiosny nie widać, choć wszem i wobec ją słychać! Ptaki dają czadu i nawołują ciepłe klimaty, mam nadzieję że już niebawem aura się nam zmieni na przyjemniejszą. Chociażby mnie się  nie podobała zima to lubić mi ją wypada bo chocolata ją wprost uwielbia. Choć jest retrieverem, a może wręcz dla tego że nim jest zima to dla niej  najcudowniejsza pora roku. Zimno i mokro to właśnie kocha najbardziej. Zimno kocha bo energii mnóstwo, trudno ją zmęczyć na mrozie, fajnie się oddycha i ogólnie szaleć można co sił. Do tego wszystkiego dzięki dużej ilości śniegu jest mokroooo czyli to co blablador kocha najbardziej na świecie. Trudno się oprzeć dalszym wyprawom w tej mroźnej aurze kiedy chocolata jest tak bardzo szczęśliwa. Choć właśnie ta pora roku była przeze mnie najmniej lubiana, teraz przyszło mi się z nią pogodzić i polubić rzecz jasna dla dobra chocolatowego szczęścia. I tak też weekendy staramy się poświęcać na psie wyprawy by upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. I tak też psy mają zapewnioną dawkę ruchu, relacje z pobratymcami i stymulację poprzez nowe sytuacje i zapachy, my - człowieki mamy okazję spełniać się towarzysko, no i co najważniejsze odpocząć na łonie natury. Co jest najpiękniejsze. Nigdzie się tak dobrze nie odpoczywa jak w lesie czy na polanach do tego mając możliwość obserwacji psów w stadzie to już szczyt spełnienia.
Na spacery często staramy sie wybierać grupowo lub przynajmniej parami. Przebywamy często w miejscach gdzie sporo ludzi się przewija zarówno spacerowiczów jak i psiarzy. Na szczęście jakoś wszyscy potrafią ze sobą współżyć bez większych konfliktów o ile pamiętamy o kulturze i wzajemnych poszanowaniu. I tutaj czasem następują zgrzyty. Wydaje mi się, że powinna obowiązywać kultura wyprowadzania psa, lub inaczej kultura spacerowania. Głośno się o tym nie mówi bo z racji obowiązującego prawa jakby to oczywiste być powinno. W końcu teoretycznie pies powinien być wyprowadzany na smyczy w miejscach gdzie przebywają ludzie. W praktyce wiemy, że wielu z nas spuszcza psy ze smyczy i pozwala na zażywanie uroków wolności. Pod jednym dość istotnym warunkiem. A mianowicie pies biegający luzem powinien być wychowany, bez oznak agresji i przede wszystkim posłuszny. Nie wolno pozwalać psom na bieganie samopas zwierzętom niewychowanym i nie okiełznywalnym. Wtedy świat byłby piękniejszy. Wydaje mi się również, że kiedy idziemy z psami na spacer w miejsce gdzie przebywają i ludzie i psy powinniśmy pamiętać o istotnym aspekcie. Razem z grupą spacerowiczów wyznajemy zasadę iż puszczamy psy luzem by mogły się razem wyszaleć, jednakże zawsze gdy na horyzoncie pojawia się ktoś - człowiek- pies- samochód natychmiast psy są odwoływane i przypinane na smycz lub smycz wirtualną. Wtedy mamy kontrolę nad sytuacją. Znacznie lepiej jest odwołać psa na smycz i pozwolić by psy z naprzeciwka się minęły w kontrolowany sposób. Gdyż nigdy nie wiemy jaki ten pies z naprzeciwka jest i jakie ma preferencje, jak wiemy nie wszystkie czworonogi bezproblemowo tolerują swoich pobratymców. Zatem po co robić sobie i innnym problemy? W każdym razie nasza grupa spacerowiczów tak funkcjonuje i działa to raz lepiej raz gorzej. Niemniej często zdarza się tak, że inni spacerowicze są pozbawieni kultury spacerowania. Przez co często w lesie słychać odgłosy psich kłótni. Wielu niestety nie respektuje wymogu prowadzenia psa na smyczy czy też nawet nie usiłuje odwołać psa na widok kogoś z naprzeciwka. Teoretycznie nie powinno nas to irytować bo mamy psy łagodne i kontaktowe, ale są i takie, które mają problemy w kontaktach z innymi no i tutaj nie trudno o kłopot. Dlatego też powinniśmy się szanować i zawsze odwołać swojego czworonoga widząc kogoś na przeciw. Nie mówiąc już o ludziach, którzy boją się psów i nie życzą sobie być obwąchiwani czy obskoczeni przez psa. Dla mnie kłopotem nie jest witający się retriver, ale dla kogoś innego to sytuacja konfliktowa.
Milo jest spędzać czas aktywnie na świeżym powietrzu, ale pamiętajmy o kulturze spacerowania. Wtedy czas będzie spędzony faktycznie miło i dobrze wspominany będzie ....
A zima jak to zima, mróz, śnieg to najpiękniejszy czas dla czterołapów. Nie należy się go bać, ani ograniczać psom możliwości śniegowych szaleństw. Trzeba jedynie przed zimą psa przygotować kondycyjnie do mroźnych dni tak by zima nie odbiła się echem na jego zdrowiu. Oczywiście psy delikatne i gładkowłose powinny być zabezpieczone przed mrozem. Choć nie jestem zwolennikiem ubierania psów tak myślę, że rasy gładkie jak najbardziej korzystać ze sweterka mogą pod warunkiem, iż sweterek jest odpowiednio przygotowany. Wielu opiekunów chętnie zaopatruje się w psie ciuszki, podczas gdy często są one bezsensownie używane. Aby sweterek faktycznie przynosił coś pożytecznego to oprócz zakrycia pleców i klatki piersiowej powinien osłaniać także brzuszek! A tymczasem większość kurteczek i sweterków dostępnych jest z opcją odkrytego brzuszka, co moim zdaniem kompletnie mija się z celem! Nitusia posiada swój osobisty sweterek na siarczysty mróz jednakże został dopracowany tak by brzusio był chroniony zarówno przed mrozem jak i wilgocią.
Zima jest fajna .... ale nie trwająca zbyt długo ....





niedziela, 10 marca 2013

Najlepszy i najskuteczniejszy doktor - pies!

Przychodzi taki moment w życiu większości ludzi, który sprawia że codzienność ciąży, jawi się w ciemnych barwach , a powietrze z nas uchodzi. Zwykle wpływ na taki stan ma wiele czynników, które powolutku się nawarstwiając w pewnej chwili sprawiają, że nie da się tego samemu udźwignąć. Wokół pojawia się szarość, brak słońca i ciepłych relacji jedynie pogłębia trudności. Psychologia szeroko się rozpisuje odnośnie takich stanów jednakże miejsce to nie jest odpowiednie na takie dywagacje. Niemniej z racji tego iż Spojrzenie Psa jest miejscem pro psim temat ten jest niejako powiązany. Gdyż kiedy wielu z nas pogrąża się w tej trudnej do przebrnięcia ciemności okazuje się, że relacje z ludźmi bywają trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe do wzajemnego zrozumienia jest ktoś kto doskonale w takim momencie pomoże. A mianowicie jest to pies nasz pies domowy canis lupus familiaris jest najcudowniejszym i najskuteczniejszym psychiatrą na świecie! Ot co! Zapewne wielu nazwijmy zwykłych ludzi uważa często to stwierdzenie za herezję, jednakże ten kto zna możliwości psów potrafi docenić ich ciężką pracę dla ludzi i ich chorej duszy. Dlaczego akurat pies, a nie wykwalifikowana kadra lekarska czy też przyjaciele? Otóż pies ma w sobie niezwykłą czystość, prostotę, szczerość i chęć obcowania z człowiekiem. Pies jest blisko zawsze, po prostu daje nam swą obecność, daje nam poczucie bezpieczeństwa i bycia potrzebnym.
 Podczas gdy co istotne, kiedy potrzebujemy ciszy, czasu na poukładanie myśli, czworonóg jest po prostu obok, nic nie mówi, wysłucha nas, aczkolwiek nie skomentuje, nie oceni. Pies zawsze jest blisko niezależnie od tego co zrobimy czy też nie zrobimy, on po prostu nam towarzyszy bo widzi w człowieku coś więcej niż zewnętrzne opakowanie, które ludzie zwykle oceniają. Często tym samym czyniąc innym krzywdę. W tym miejscu nei zamierzam umniejszać pracy doskonałych psychiatrów czy psychologów lub zaangażowania rodziny, niemniej nikt w swych działaniach nie przewyższy dobroci jaką pies wnosi w proces leczenia duszy. Mądrzy tego świata już dawno temu zauważyli, iż praca psa w terapii przynosi pozytywne rezultaty i tak też zaczęto psa domowego zatrudniać do pomocy jako dogoterapeuci - piękna nazwa i jakże mądra! Myślę, że nikt nie powinien się odważyć umniejszać zasług psich towarzyszy w pracy z dziećmi dotkniętymi autyzmem lub innymi ciężkimi problemami. Na całym świecie kształci się profesjonalnych ludzi do układania psów pod kątem pracy jako terapeuci. I przynosi to wiele dobrego. 
Niemniej w naszym codziennym życiu nasz zwykły futrzany towarzysz mimo iż nie został specjalnie wyszkolony tak samo potrafi naprawić nasze zranione dusze, trzeba tylko mu na to pozwolić i dać ponieść się temu co mówi natura. Matka natura jest najmądrzejsza i zawsze wie co robi.Nasze skomplikowane życie codzienne, relacje z ludźmi, obowiązki, narzucone ramy często sprawiają iż odsuwamy się od tej prostoty i żyjemy w ciągłym biegu nie bacząc na otoczenie. Zapominamy o najdrobniejszych i tym samym najpiękniejszych cudach dziejących się wokół nas. Czasem trzeba się zatrzymać na moment i spojrzeć w dół na te cztery łapy kroczące obok śmiało, psi wilgotny nos i łeb futrzany bo one potrafią zakryć skutecznie wszelkie rany. Trzeba im tylko dać szansę.


niedziela, 6 stycznia 2013

Codzienność - codziennością, ale ... ?

Codzienność - codziennością, rytuały - rytuałami, ale każdemu przydaje się jakiś odskok od prozy życia. Losy każdego z nas toczą się różnie przez co na ogół przez pięć dni w tygodni musimy poddać się reżimowi codzienności, po to by w weekend móc złapać trochę oddechu. Te dwa magiczne dni ; sobota i niedziela, niekiedy są jedyną szansą na to by zrobić coś innego niż zwykle dla siebie, dla bliskich nam osób, dla czworonoga. Owszem dla czworonoga także!Wspominałam o tym jak istotne są rytuały codzienne dla poczucia bezpieczeństwa naszego psa. Niemniej jednak czasem potrzebne są zmiany jak i nowe wyzwania, bo w przeciwnym razie dopada nas rutyna, nuda , a to już krótka droga do różnych depresji nastrojowych. Bo nie tylko ludzie mają problem z depresją, psy także. Myślę, że wnikliwi obserwatorzy zachowań zwierząt na przestrzeni lat spędzonych ze swoim czworonogiem bez problemu potrafią wytknąć choć jeden moment, w którym nasz pies wpadł w taki nastrojowy dołek. Często nasze tempo życia nie pozwala nam na życie tak jakbyśmy tego chcieli, narzucane są na nas ograniczenia przez które nierzadko nie możemy spełnić wszystkich naszych planów czy marzeń. Weekendy są właśnie takim momentem kiedy możemy choć na moment odskoczyć od szarej codzienności i zrobić coś innego. Ludzie robią różne rzeczy, ale z pewnością dla naszego czworonoga najlepszym sposobem na oderwanie się od rutyny będzie jakaś ciekawa wycieczka dłuższa, możliwość ciekawego spaceru, spotkania się z pobratymcami. Dla równowagi psychicznej psa oprócz zapewnienia poczucia bezpieczeństwa i spełnienia wszystkich naturalnych potrzeb z pewnością istotne są także sytuacje stymulujące takie jak możliwość eksploracji nieznanych terenów, węszenie, poznawanie nowych zapachów, aktywność fizyczna inna niż zwykle, spotkanie z psimi przyjaciółmi. Bo psy jak i ludzie potrzebują kontaktów towarzyskich. Psy są zwierzętami stadnymi i potrzebują obecności innych czworonogów. Tak na prawdę znaczna większość psów mieszkających w miastach żyje głównie w ludzkich rodzinach przez co możliwość rozwoju psich zachowań bywa zachwiana. W związku z tym dobrze jest znaleźć grupę ludzi - psiarzy z którymi można się od czasu do czasu spotkać. Ludzie spędzą miło czas spacerując i plotując, a psy mają okazję do rozwijania naturalnych zachowań, kształcenia psiej mowy, doskonalenia umiejętności wysyłania i odbierania sygnałów uspokajających. To wszystko sprawia, że nasz pies jest przede wszystkim spełniony, ale i także dużo spokojniejszy, posłuszny.
Psie spotkania powinny być na stałe wpisane w kalendarzu swojego człowieka. Dzięki temu życie psie jest piękniejsze i łatwiejsze!




środa, 12 grudnia 2012

Retrieverowy upór. ...




Biały kożuch świat
okrywa,
płatkami drobnymi 
maluje wzory na czekolady osnowie, 
co sprawiają, że z retrievera 
nic już nie ma! 
Szczenięce mienie poważnieje, 
chłód w nosek powieje, 
puch w oczy prószy 
ale retrieverowego uporu nic nie skruszy! 




sobota, 8 grudnia 2012

Zima,śnieg, mróz i radość chocolaty

Uff no i przyszedł grudzień razem z nim śnieg i mróz. Aura iście zimowa, co więcej przez wiele psów uwielbiana. Dorośli - stateczni ludzie rzadko kiedy wpadają w euforię na widok białego puchu, ale prawie zawsze wprawia ich w zadowolenie widok radosnych psów w śnieżnej scenerii. I to jest piękne!

Wszechobecny śnieg i mróz nie powinny być powodem do zamknięcia się w domu i pozbawienia czworonogów aktywności fizycznej. Zima nie musi być zła jeżeli się do niej dobrze przygotujemy. Większość  dorosłych psów, które są utrzymane w dobrej kondycji i odpowiednio odżywione bez problemu powinny sobie poradzić z minusową temperaturą. A my nie powinniśmy im zabraniać korzystania z tej pory roku, którą tak kochają. Na ogół psy dostają "małpiego" rozumu na widok śniegu i chętnie przebywają w tej aurze, choć nie zawsze nam się to podoba. Zima jest doskonałym czasem na spacery, zwłaszcza że psy z grubym podszerstkiem znacznie lepiej się odnajdują w takiej temperaturze. I to jest cudowne! Absolutnie nie ma potrzeby zakładania na czworonogi z grubym futrem i podszerstkiem  zbędnych sweterków, pelerynek i innych tam wdzianek. Podczas gdy powoli zdecydowanie modne robi się ubieranie psów na wypadek gdyby było im zimno. Podczas gdy trudno mi wyobrazić sobie retrievera czy owczarka niemieckiego, który cierpi z powodu chłodu na spacerze kiedy biega, aportuje i ciągle się porusza! Spacer jest czasem na aktywność fizyczną, a kiedy jest ruch nie ma miejsca na chłód. Oczywiście w przypadku psów uprzednio przygotowanych do zimy. Pieski gładkowłose natomiast powinny być chronione przed wyziębieniem jakimś sweterkiem ....

Nie musimy się bać zimy tylko z niej korzystać! Spacery w zimowej aurze z pewnością nam nie zaszkodzą jeżeli będziemy pamiętać o kilku istotnych sprawach ;
- metalowym obrożom mówimy nie( generalnie w ogóle nie powinny psy nosić kolczatek, ani dławików) gdyż metal łatwo przejmuje temperaturę otoczenia, a stąd już krótka droga do odmrożeń.
-chronimy łapeczki przed solą maściami ochronnymi, a po każdym spacerku myjemy łapeczki w ciepłej wodzie
-spacery powinny być krótsze niż zwykle, ale częstsze
- zimą nie trudno o skaleczenia. Psy na ogół szaleją na śniegu, jednakże nie wiemy co się kryje pod śniegiem.
-psy chętnie zjadają śnieg i możemy im na to pozwolić, ale nie w nadmiarze żeby przypadkiem nie skończyło się to zapalaniem dróg oddechowych
-pamiętajmy by nie wychodzić z psem na zewnątrz rano od razu po przebudzeniu, chodzi głównie o psy śpiące w łóżku. Rozgrzany pies nie powinien wyjść na minusową temperaturę od razu bo to zbyt duża różnica temperatur. Lepiej trochę odczekać.
-spadek temperatury powoduje, iż zwierzęta mają większy apetyt co jest zupełnie fizjologiczne. Choć większy apetyt nie powinien się równać z większymi porcjami. Lepiej jest podzielić posiłek na dwa lub trzy mniejsza, a w sytuacji bardzo niskiej temperatury można rozważyć wstawienie gotowanych posiłków.

Chocolata zimę uwielbia, a najchętniej nie wracałaby w ogóle ze spaceru. W domu najwięcej czasu spędza pod balkonem wlepiając wzrok w biały puch .... Śnieg, - 20stopni to dla niej najpiękniejszy czas w roku po za letnimi okazjami do pływania.

Nie bójmy się zimy, ale przywitajmy ją rozsądnie .

piątek, 16 listopada 2012

Stado w domu


Posiadanie kilku zwierząt pod jednym dachem to przywilej do którego wielu uzurpuje sobie prawo, nie do końca zdając sobie sprawę ze sposobu funkcjonowania stada. Należy jasno podkreślić , że kilka psów to już stado co zupełnie zmienia postać rzeczy i wzajemne relacje. Przypomnijmy , że stado tworzy grupa osobników tego samego gatunku żyjąca na danym terytorium,obszarze. Zatem jakby nie patrzeć kilka psów w domu to już stado. Co za tym idzie stado żyje zupełnie inaczej niż pies towarzyszący rodzinie. Inaczej nie znaczy wcale gorzej, na pewno w wielu momentach trudniej. Choć to dosyć indywidualna sprawa, gdyż wszystko zależy czego oczekujemy od czworonogów. Stado to piękna sprawa,jednakże trzeba wziąć poprawkę na konsekwencje obcowania z ową strukturą. Oczywiście taki stan rzeczy ma swoje zalety, które motywują właścicieli do podjęcia takich kroków , tym samym nierzadko zapominają niejako o wadach idących równocześnie z zwiększeniem ilości zwierząt w domu. W istocie wiele zależy od tego jak uformowane zostaje stado gdyż kombinacji może być całkiem sporo, tymczasem powinno się zwrócić uwagę na możliwe efekty zaplanowanej sytuacji. Będąc odpowiedzialnym i świadomym właścicielem przystoi myśleć przyszłościowo. I tak kiedy wprowadzamy do domu psy przeciwnej płci musimy pamiętać o kastracji/sterylizacji jednego z nich by zapobiec niechcianemu przychówkowi oraz uniemożliwić pułapkę psychicznej męki. Bowiem bezsprzecznie trzymanie psa i suki w jednym mieszkaniu jest dla nich męką psychiczną zwłaszcza dla samca. Zaplanowanie zabiegu to priorytet kiedy marzy nam się pies i suka mieszkający razem. Niemniej biorąc dwa samce też należy mieć rękę na pulsie , być przygotowanym na moment walki o dominację w mieszkaniu. Prędzej czy później niezależnie od tego jak kształtują się ich wspólne relacje czy też płci , musi dojść do ustalenia hierarchii w stadzie. Na ogół psy doskonale potrafią ją ustalić same, niestety zbyt często ludzie im w tym przeszkadzają co raczej kończy się ostrym konfliktem. Zależnie od tego jak uformujemy stado należy mieć na uwadze możliwe problemy. Nie sposób wszystkie je tutaj przytoczyć gdyż kombinacji może być całe mnóstwo. Nie ulega wątpliwości iż kilka psów w domu to nie tylko radość dla właściciela ale i korzyść z możliwości podpatrzenia wzajemnych psich relacji. Dla pasjonatów z pewnością to wyzwanie badawcze niezwykle pochłaniające ... natomiast dla osób nieprzygotowanych do „tematu” może się taki rozwój sytuacji skończyć niemalże frustracją. Prędzej czy później mogą się pojawić kłopoty spowodowane nieumiejętnością zrozumienia, przeczytania psiego zachowania. Psy myślą, zachowują się i żyją według zupełnie innych zasad niż my ludzie, natomiast my zbyt często krzywdzimy je antropomorfizacją. Traktując je jak ludzi i posądzając je o myślenie identyczne z myśleniem człowieka wyrządzamy im ogromną krzywdę , niestety poprzez niewiedzę i brak akceptacji zasad panujących w psim świecie często to my doprowadzamy to konfliktów i tragedii.
Wysoce prawdopodobne jest , że rozsądnie wychowane i prowadzone stado będzie żyło w całkiem niezłej komitywie i niezależnie od wielkości i wieku osobników nic złego się nie wydarzy. Jednakże, to nasza w tym głowa by miały szansę na odpowiednie kontakty i utworzenie zgodnej hierarchii. Istotą jest rozumienie tego co psy „mówią” oraz odpowiednie dobranie osobników które mają razem funkcjonować. Tworząc stado trzeba wziąć pod uwagę wiek psa mieszkającego w domu, temperament, zachowanie względem innych psów, jego wychowanie, stopień panowania nad nim. Z pewnością nie można przyprowadzić do domu przypadkowego psa bez wcześniejszej analizy charakteru i zachowania obu psów oraz pozostawienie ich samych sobie w początkowym etapie znajomości. W przeciwnym razie możemy liczyć się z niepowodzeniem i wiszącym w powietrzu możliwym konflikcie.
Znany jest nam niejeden przykład konfliktów w stadzie zakończonych poważnymi ranami i dalszym leczeniem.