Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroby rasowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroby rasowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

Dokąd zmierza kynologia?

To pytanie zadaję sobie od dawna choć przychodzą momenty kiedy nie mam sił już o tym myśleć. Kilkanaście lat wstecz kynologia i psy rasowe były "rarytasem" sądzę, że nie skłamię używając takiego sformułowania. Wraz z akcją propagującą Rasowy-Rodowodowy  oraz dyskusjami na forach internetowych zaczęło się to zmieniać. Zmiany nabrały silnego tempa i dziś kupno psa rasowego jest w dużej części powszechne. Oczywiście jeszcze zdarzają się przypadki kupna z pseudohodowli, niemniej jednak miłośnicy psów odrobili doskonale lekcje z uświadamiania głównie na forach internetowych. Dziś już co raz rzadziej można się spotkać z opinią, iż posiadania psa z rodowodem jest oznaką zamożności i wiąże się z koniecznością rozmnażania psa/suki. Jeszcze niespełna 6 lat wstecz kiedy pojawiała się chocolata wielu znajomych dziwiło się na wiadomość, iż jest suką z rodowodem i nie będzie miała szczeniąt. Notorycznie usiłowano nas przekonać, iż marnujemy jej cenne geny i wartościowy rodowód. Na szczęście to się zmienia. Jednakże na ogół jest tak, że coś dzieje się kosztem czegoś. I tym oto sposobem propagując rasowość i kładąc nacisk na kupno psów z hodowli trochę doprowadziliśmy do sytuacji w której masowo zaczęły powstawać nowe hodowle. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że w przeważającej mierze nowe hodowle powstawały tylko po to by wydawać na świat szczenięta z rodowodem, bez zwrócenia uwagi na pracę hodowlaną. Która jest ogromnie istotna dla psa jako gatunku. Na tej drodze właśnie zapomniano o pracy hodowlanej skupiając się na zapotrzebowaniu na szczenięta określonych popularnych ras. Podczas gdy prowadzenie hodowli to coś więcej niż produkowanie szczeniąt brutalnie mówiąc. Hodowla to przede wszystkim miłość do psa jako gatunku, następnie do rasy, a potem ogrom wiedzy począwszy od anatomii,fizjologii,trochę genetyki oraz rzetelna współpraca z lekarzami weterynarii. Bez tego nie ma prawdziwej hodowli, jest jedynie rozmnażalnia. W ten sposób łatwo powstały legalne pseudohodowle, które w dużej mierze przyczyniły się do wydłużenia listy chorób rasowych. Natura najlepiej wie co robi, jednak kiedy człowiek zaczyna się zbytnio w nią mieszać zaczynają się kłopoty. Podczas jednej z ostatnich dyskusji na pytanie "Dokąd zmierza kynologia?"
padła odpowiedź " DO weterynarza". Odpowiedź jest smutna i przytłaczająca ale prawdziwa. Dziś zdecydowana część przedstawicieli ras popularnych co raz częściej odwiedza gabinety lekarskie z powodu rozmaitych problemów począwszy od zmian skórnych, a skończywszy na poważnych wadach genetycznych ( dotyczących problemów kardiologicznych, ortopedycznych, hematoligicznych i wielu innych , długo by o tym mówić). Do takiego obrotu sprawy niestety przyczyniła się także nowa ustawa oraz nowo powstałe stowarzyszenia czy związki rzekomo kynologiczne. W praktyce kiedy spotykamy rodowody z wpisami NN, a przedstawiciele ras odbiegają od wzorca trudno mówić o pracy hodowlanej. Związki zrzeszone w Międzynarodowej Federacji Kynologicznej zaczęły się powoli pochylać nad potrzebami i chorobami rasowymi. Miłośnicy poszczególnych ras występując z różnego rodzaju wnioskami o obowiązkowe badania doprowadzili do tego aby osobniki  rasy najbardziej obciążonej daną jednostką chorobową musiały przechodzić testy diagnostyczne. I chwała im za to. Gdyż choć w małym stopniu udało się doprowadzić do opanowania niektórych problemów. Na przekór producentom psów prawdziwi miłośnicy zaczęli drążyć skąd się biorą
dane problemy i na własną rękę bez przymusu zaczęli diagnozować i wykluczać problemy ( przykładowo hodowcy Labrador Retrieverów mają obowiązek badać psy w kierunku dysplazji biodrowej, jednak oni poszli kawałek dalej i badają także w kierunku dysplazji łokciowej, miopatii labrador retrieverów, zapaści wysiłkowej, postępującego zaniku siatkówki). Ludziom, którym zależy na tym by rasa rozwijała się dalej nie trudno poświęcić trochę czasu na drążenie tematu, śledzeniu rodowodów i historii psów z danych linii by dalej prowadzić swoją pracę hodowlaną rzetelnie. Człowiek znający się na rasie, dla której poświęcił życie doskonale odnajdzie się w zapiskach z rodowodów tym samym wyciągając z nich wnioski. Niestety takich ludzi nie jest wielu, choć hodowli w Polsce mamy całe mnóstwo. Co więcej na forach internetowych w których uczestniczą "hodowcy" często niewiele pisze się o zdrowiu, a raczej nazwijmy zwykli właściciele się udzielają w kwestiach chorób. Z jednej strony naturalną koleją rzeczy są choroby kiedy mamy do czynienia z żywymi organizmami, nie wszystkich chorób da się uniknąć. Jeżeli prowadzimy rzetelną pracę hodowlaną korzystamy z porad zaufanych lekarzy weterynarii i dokładamy wszelkich starań by wykonać istotne badania, a jakiś problem wystąpi to nie możemy mieć do siebie pretensji gdyż wykonaiśmy co w naszej mocy by wydać na świat zdrowe szczenięta. Jednakże na niektóre mutacje genowe nie mamy wpływu i mimo naszych starań coś się może pokrzyżować. Niemniej jednak gdybyśmy byli gotowi na to by o tym rozmawiać, dzielić się informacjami o problemach w danych liniach inni mogliby podobnych błędów uniknąć. Podczas gdy na ogół panuje głucha cisza i dopiero gdzieś w kuluarach udaje się wyciągnąć istotne informacje. W ten sposób rzekomo chroniąc siebie doprowadzamy do destrukcji naszych ukochanych psów. Rzetelność i szczerość to połowa sukcesu.
Swego czasu odrobiliśmy lekcję z propagowania rasowości, teraz postarajmy się odrobić lekcję propagowania zdrowych psów rasowych. Bo z tym u nas co raz gorzej. Zdrowie jest na co raz niższym poziomie, a co za tym idzie średnia wieku psów rasowych znacznie spada. Jeszcze do niedawna miłośnicy dogów narzekali, że żyją jedynie około 10 lat dziś średnia ich życia to 5-7 . TO zjawisko jest okrutnie smutne. Hodując psy powinniśmy dążyć do tego by przede wszystkim nie psuć ich zdrowia, bo o poprawie nie ma co marzyć nawet, a już na pewno nie powinniśmy pozwolić by ich długość życia tak drastycznie spadała.
Część zdjęć pochodzi z Med-Wet

środa, 21 sierpnia 2013

Egoizm człowieka nie zna granic

Dziś wstawiam film znaleziony przez moją znajomą, która wczoraj mi go pokazała. Po obejrzeniu tej zaledwie 10 minutowej relacji i porównań tam przedstawionych mogę powiedzieć jedynie, że ogarnął mnie ogromny smutek i wstyd za nas ludzi. Muszę sobie poukładać refleksje nim napiszę coś konstruktywnego. Zapraszam do obejrzenia i podzielenia się tym jakie emocje w Was wzbudził. U mnie dosłownie się kotłuje ..... 


piątek, 15 marca 2013

"Miłośnik rasy" to zobowiązuje.

Sformułowanie "Miłośnik rasy" do czegoś miłośnika zobowiązuje! Czyż nie? Otóż często niezwykle chętnie mówimy o sobie lub o kimś, iż jest się miłośnikiem danej rasy. W teorii powinno to zobowiązywać do szczegółowej znajomości rasy i dbałości o nią, jej przetrwanie. Podczas gdy w praktyce bycie miłośnikiem często ogranicza się do lubienia. A to nie wystarczy, bo to prosta droga do powstawania dziwnych teorii nie mających nic wspólnego z prawdą, to także prosta droga do zagłady. Nie trudno zauważyć, iż dziś skupiamy się zbyt mocno na lubieniu rasy i jej podziwianiu. Zapominamy o istotnych dla jej przetrwania szczegółach takich jak charakter i zdrowie. Otóż te dwa elementy to podstawowe części składowe rasy! Od charakteru i zdrowia danej rasy wszystko się zaczyna, wygląd i imponujący eksterier to dalsze mniej istotne szczegóły. Nazywanie siebie Miłośnikiem Rasy powinno nas zobowiązywać do znajomości wszystkich części składowych począwszy od historii rasy, poprzez charakter, predyspozycje do pracy, zdrowie w tym możliwe choroby oraz wygląd zewnętrzny. Problem polega na tym, iż od jakiegoś czasu trochę te wartości się pozmieniały, a prace hodowlane zaczęły się opierać na mało satysfakcjonujących elementach. Gdyż to na czym się skupiamy - piękno, ideał jest częścią bardzo wizualną i mało istotną. A to co najistotniejsze czyli zdrowie i charakter traktujemy trochę jak 'jak nie widać to nie ma', bo przecież w pierwszym kontakcie z psem(w domyśle wystawa) nie zwracamy uwagi na zdrowie gdyż teoretycznie jest ono nie widoczne, choć wprawne oko, które wie gdzie patrzeć od razu zobaczy to co ważne ... tak jak i charakter, - w krótkim kontakcie nie mamy możliwości jego oceny i predyspozycji psa. Podczas gdy właśnie one są najważniejsze dla rasy i jej przetrwania. Dziś kiedy rozrasta się nam bardzo przemysł wystawowy, wielu hodowców prześciga się w "wyhodowaniu" jak najlepszych ideałów eksterierowych.
 Wielu z nas chce by przedstawiciele ras brylowały na wystawach, a ilość tytułów i odznaczeń była co raz dłuższa. I tak też często przeglądając strony hodowli w zakładkach wystawy możemy przejrzeć bardzo długie listy osiągnięć wystawowych, podczas gdy zakładki "zdrowie" są w bardzo okrojonej formie, no o ile w ogóle są ....  Rzecz jasna nie można generalizować, bo da się znaleźć przykłady hodowców skrupulatnie informujących o stanie zdrowia swoich psów oraz regularnie udają się na badania by wiedzieć, że psy hodowlane są o faktycznie nieskazitelnym zdrowiu. Jednkaże takich hodowców to należy ze świecą szukać. Z doświadczenia powiem, że takich 'zapaleńców" jest mało, a pozostali często biorą udział w badaniach bo "wszyscy badają" albo dlatego, że ktoś zażądał certyfikatu, albo dlatego że dana choroba masowo zbiera żniwo w danej rasie. I to jest bardzo przykre. Niedawno miałam okazję brać udział w dość interesującej dyskusji na jednym z for rasowych, dotyczyła ona badań i wielu hodowców uznających się za miłośników rasy wyszło z założenia, że często te badania są niemiarodajne lub są wyłudzaniem pieniędzy lub to że na stronie ich nie ma to nie znaczy, że nie są wykonane. A jaka jest prawda? Każdy może sam ocenić rozmawiając z miłośnikiem rasy. Niestety nierzadko rozmawiając o zdrowiu rasy i predysponowanych chorobach padają ciekawe stwierdzenia, że dany pies tak ma. Najczęściej wszystkie objawy nadwrażliwości ( takie jak intensywne linienie, skłonność do malassezi, biegunki), objawy syndormu brachiocefalicznego, krótkowieczność molosów, problemy ortopedyczne psów dużych ras nazywane są przez miłośników cechą rasową i ładnie mówią, że ten pies tak ma. I wtedy mamy niezłą konsternację ...bo ten pies tak nie ma fizjologicznie, to są objawy patologiczne, które się leczy. I  na ogół kiedy do lekarza trafia nowo upieczony właściciel psa, który tak ma wpada w długą przepaść i panikę słysząc prawdę, dzięki której albo zakasa rękawy do długiej i ciężkiej pracy albo pozbywa się problemu. Podczas gdy taka sama rozmowa z miłośnikiem - hodowcą niestety kończy się nieprzyjemną dyskusją często ....
 Ponownie podkreślam, że nie wolno wrzucać wszystkich do jednego worka, bo każdy miłośnik, hodowca jest inny i dzięki pracy hodowlanej niektórych prawdziwych miłośników aż serce rośnie widząc ogrom wiedzy i pracy! I oby takich więcej było!
Istotna sprawa jeszcze to charakter. Dziś wiele psów pracujących, których przodkowie od dawna nie byli stymulowani pod kątem pracy niestety mają instynkt bardzo słaby lub wcale nie rozwinięty. Co więcej bardzo często cechy charakteru elementarne są zaburzone i zupełnie zmienione. Przez bezsensowną hodowlę retrieverów na ilość dziś nietrudno spotkać agresywne labradory czy goldeny, które nie powinny mieć ani cienia agresji w stosunku do człowieka. Owczarki psy pracujące powinny być silne, stabilne emocjonalnie i opanowane, a dziś zdecydowana większość przedstawicieli młodych to psy rozhisteryzowane.

Niestety z biegiem czasu lista chorób predysponowanych w danej rasie się wydłuża jak i lista ras się wydłuża. Generalnei im bardziej rasa modna tym większa szansa, na to że zdrowie bardzo ucierpi. Przykro mnie na to patrzeć. Od lat zakochana jestem w molosach, jednakże dziś patrząc na to co się dzieje z ich zdrowiem oraz hodowlami to nierzadko płakać się chce. Oczywiste było zawsze to, że molosy żyją krócej ale czy krócej to znaczy, że mają umierać  w wieku pięciu lat obarczone strasznymi choróbskami? Droga miłośników rasy nie tędy powinna prowadzić. Niegdyś w szeroko mówiono o tym, że hodowcy chcą poprawiać rasę, aprawda jest taka że powinni uważać by jej nie zepsuć bardziej ....




niedziela, 10 lutego 2013

Modna brachycefalia ....


Na przestrzeni lat hodowli psów rasowych nie da się uniknąć zmian, ewolucji. Dziś wizerunek znacznej części ras uległ zmianie, niektóre diametralnie się zmieniły inne niewiele. Niestety odkąd człowiek zaczął mieszać w genetyce na własne potrzeby usiłując wydobyć piękno (bynajmniej w jego mniemaniu) zaczęły się pojawiać kłopoty. A mianowicie obecnie mam wrażenie, że dążymy głównie do tego by rasy były idealne eksterierowo podczas gdy ich zdrowie jakoś nam umyka między palcami. Zapewne wielu dochodząc do tego zdania uzna iż trochę przesadzam. Czy aby na pewno?Zastanówmy się nad kilkoma elementami dosyć istotnymi : jak się zmienił wygląd? do czego doprowadziła zmiana wyglądu? jak się zmienia średnia życia psów rasowych? I tu jakby zacznają się schody. Obserwując psy na wystawach trudno nie dostrzec i docenić psich piękności. Piękne, przygotowane, wyszkolone tak by się elegancko prezentowały. Brylują na ringach, z medalami, pucharami. Oczywiście nie byłoby w tym nic złego gdybyśmy gdzieś po drodze do tej dumy nie zapomnieli o zdrowiu, charakterze i przeznaczeniu danych ras. Kiedyś psy rasowe nie były przeznaczone dla każdego i dosyć trudno było dostać psa z rodowodem. Dziś jest to powszechne, ba wręcz propagujemy świadome kupno psa z udokumentowanym pochodzeniem. To dobrze, jednakże ja chciałabym zwrócić na kwestię bardzo ważną. Doskonale, że propagujemy nabywanie szczeniąt z rodowodem, ale zacznijmy jeszcze propagować świadome hodowanie. Gdyż dziś hodowanie nie zawsze wiąże się z rozsądkiem, wiedzą, doświadczeniem i miłością. Rzadko idzie to w parze, a właśnie w ten sposób nasze kochane psy rasowe dziś cieszą się opinią słabych, wątłych i chorowitych stworzeń. I to niestety w dużej mierze jest prawdą.

Wiele ras dziś jest obarczonych problemami, w zasadzie każda modna rasa dziś cierpi na zdrowiu. Lista chorób rasowych się wydłuża, lista ras predysponowanych także. Nie sposób je wszystkie przytoczyć tuaj, gdyż na ten temat są dość obszerne opracowania w literaturze weterynaryjnej.
Psy brachiocefaliczne są jedną z najbardziej obciążonych chorobami grupą ras. Buldogi angielskie, buldogi francuskie, shih tzu, pekińczyki, mopsy, boston terriety, boksery, dogi de bordoux to tylko początek listy psów narażonych na wystąpienie syndromu BAS.
W praktyce wygląda to tak. Pies nie jest w stanie swobodnie oddychać, sami zobaczcie!(Przerost podniebienia miękkiego u psów )
a powinno być tak: ( taki efekt uzyskuje się po zabiegu chirurgicznym, który w wypadku wielu psów jest niezbędny by mogły żyć)


Wszystkie te rasy są obarczone ryzykiem wystąpienia syndromu brachiocefalicznego BAS, który jest zespołem anomalii anatomicznych prowadzących do szeregu zmian w organizmie zwierzęcia. Typowe objawy chorobowe są powszechnie uznawane za standard i według wielu hodowców jak i miłośników tych ras są wpisane w specyfikę rasy. Po części to prawda bo syndrom jest wpisany w rasę, ale nie znaczy to że pies ma chorować. Głośno i otwarcie należy mówić o tym iż takie objawy jak chrapanie, świsty, charczenie, krztuszenie się, wymioty po aktywności fizycznej, niechęć do ruchu, zmienny apetyt nie są naturalną częścią życia tych psów. To są objawy patologiczne i należy ten syndrom leczyć. Bez wyleczenia przyczyny choroby czyli zbyt długiego podniebienia miękkiego oraz zbyt wąskich skrzydełek nosowych możemy się liczyć z licznymi utrapieniami i częstymi wizytami u lekarza weterynarii, a w efekcie następstw niedotlenienia i ciągłej duszności możemy się liczyć z chorobami serca, układu oddechowego i krótkiego życia. Psy po zabiegu chirurgicznym mogą się cieszyć komfortowym życiem i korzystać z niego jak każdy inny pies.

Na wystawach psów rasowych w okresie letnim nie trudno zauważyć jak dużym wysiłkiem dla tych ras jest wysoka temperatura. Wiele z tych psów nieustannie się dusi, krztusi, ziaje. Zmaga się z ciągłym niedotlenieniem, podczas gdy ich właściciele często beztrosko ucinają sobie pogawędki w pełni słońca. Niestety wiele razy byłam świadkiem takich sytuacji, wiele razy zwracałam uwagę by udać się do cienia, pozwolić psu na dostęp do wody, schłodzić go i przede wszystkim skonsultować się z lekarzem. Niestety w znacznej przewadze spotkałam sie z negatywną reakcją i tłumaczeniem, że nic się nie da zrobić bo one tak mają! Co za bzdura! Na jednej z wystaw buldożek zaczął się dusić kiedy właścicielka z upale prowadziła go przez stadion, kilka osób z widzów zwróciło uwagę na niego pytając hodowczynię co się dzieje i czy jej nie pomóc. Na co odrzekła, że to nic takiego bo on tak ma .... Strasznie to przykre jest. Właśnie przez takie sytuacje i propagowanie nienaturalnego wyglądu psa rasowego doprowadzamy do destrukcji kynologii. Dziś kynologia w wielu wypadkach nie wiele ma wspólnego z dobrem psów, nie trudno zauważyć i się nei zgodzić z tym, że dziś hodowanie to powielanie cech wyglądu, przymykanie oko na zdrowie i całkowite zapomnienie o tym kim na prawdę jest pies i jakie było jego przeznaczenie. Dziś ma błyszczeć, wyglądać pięknie i stać niczym posąg.

Czy taki na prawdę powinien być canis lupus familiaris?

wtorek, 15 stycznia 2013

Problematyczne rodowody


Miłośnicy czworonogów z całych sił popierają świadome kupno szczeniąt. Świadome czyli dokładnie przemyślana : rasa, warunki, wiek szczenięcia, kwestie finansowe, możliwości czasowe oraz najważniejsze pochodzenie szczenięcia. Ostatnia kwestia jest chyba najtrudniejsza i najbardziej problematyczna.
Niegdyś psy rasowe mało kto posiadał, powszechne były psy w typie rasy oraz kundelki. Związane jest to, z tym że mało mówiono o hodowli psów rasowych, rodowodach. Zresztą do dziś owiane jest to wieloma mitami i informacjami nie do końca wiarygodnymi. Do dziś większości społeczeństwa pies z rodowodem kojarzy się ze snobizmem, koniecznością wystawiania psa czy też dalszej reprodukcji. Co jest absolutną nieprawdą. Rasowość jest ściśle powiązana z rodowodem. Gdyż tylko dzięki kontrolowanej hodowli i dokumentacji możemy mieć pewność, że szczenię które kupujemy wyrośnie na psa danej rasy. W przeciwnym razie,kiedy nie znamy przodków szczeniąt- rodziców, dziadków, pradziadków - dorosły wygląd szczeniaka to trochę loteria. Po mimo najszczerszych zapewnień sprzedającego nie ma stu procentowej pewności iż szczenię wyrośnie na pożądaną rasę. Zatem jeżeli zależy nam na konkretnej rasie wybierzmy psa z hodowli. Tylko w ten sposób mamy gwarancję iż bierzemy pod swój dach pożądaną rasę, mamy gwarancję charakteru odpowiedniego dla danej rasy, mamy gwarancję iż matka wraz ze szczeniętami była odpowiednio zadbana i kontrolowana przez lekarza weterynarii. Co w przypadku pseudohodowli jest wielką niewiadomą.
W prawdziwych hodowlach prowadzonych przez ludzi z pasją, miłością , wiedzą i doświadczeniem na ogół są kontrolowane pod kątem chorób rasowych. Gdzie między innymi pod kontrolą są schorzenia kardiologiczne, problemy ortopedyczne , problemy z oczami i wiele innych. Wszystko zależy od rasy i chorób predysponowanych. Do hodowli dopuszczane są psy o czystym zdrowiu, wszelkie wady genetyczne natychmiast dyskwalifikują psa czy suczkę do uprawnień hodowlanych. Co zwiększa szansę na to, że szczeniątka które przyjdą na świat będą zdrowe. Jednak nie daje nam to żadnej gwarancji iż maleństwo będzie nieskazitelnie zdrowe. Niestety są schorzenia które mimo zdrowych rodziców mogą się ujawnić. Na to już hodowca nie ma wpływu , a właściciel potencjalnie chorego szczenięcia nie powinien mieć absolutnie pretensji do hodowcy jeżeli suka i pies byli zdrowi.
Hodowla, genetyka to trudna dziedzina. Może przynieść wiele dobrego jak i wiele złego, wszystko zależy od tego jakie geny się połączą. Nie na wszystko człowiek, hodowca ma wpływ, mimo najszczerszch chęci i miłości może się przydarzyć niemiła niespodzianka.
Jest to naturalne , wymaga to od ludzi pokory i świadomości iż nie mają władzy nad wszystkim. Tyle, że zbyt często się o tym zapomina. W związku z tym nie można traktować metryki jako gwarancji zdrowego szczenięcia. Choć przyglądając się społeczeństwu , dyskusjom na "rasowych" forach internetowych nie trudno zauważyć, że spora część właścicieli szczeniąt u których zdiagnozowano jakieś schorzenie winą natychmiast obarcza hodowcę i co więcej żąda zwrotu pieniędzy za szczenię bądź partycypowania w kosztach leczenia. Oczywiście hodowca powinien być powiadomiony o chorym szczenięciu między innymi z dwóch powodów . Przede wszystkim by mógł powiadomić resztę właścicieli szczeniąt z miotu by zwrócili uwagę na dany problem oraz jest to cenną wskazówką iż dany pies i dana suka nie są odpowiednią parą hodowlaną i nie powinien ich ponownie łączyć. Dla człowieka który całkowicie poświęca się hodowli i ma spore doświadczenie z pewnością wiadomość o chorym szczenięciu będzie uderzająca i będzie starał się jakoś wspomóc właściciela. Jednak nie można w żadnym wypadku żądać od niego reklamacji czy też oskarżać.

Inny mit związany z rodowodami to przekonanie iż pies rasowy z metryką powinien być wystawiany oraz koniecznie dalej rozmnażany. Jak niektórzy twierdzą psom rasowym sterylizowanym "rodowód się marnuje" . Gdyż jak się wielu wydaje koszty zakupu szczenięcia powinny się zwrócić poprzez hodowlę ... Tyle, że prawdziwa hodowla to jak mówię skarbonka bez dna. Odpowiednie utrzymanie matki i szczeniąt to ciągłe wydatki, pełnowartościowa karma, pielęgnacja, wizyty kontrolne u lekarza weterynarii , szczepienia ... Do tego poświęcony czas, zniszczenia spowodowane przez szczenięta, więź emocjonalna ... więcej zachodu niż korzyści. Oczywiście miłośnicy czworonogów kochają ten zawrót głowy. Jednak hodowla nie jest taka prosta jak się może wydawać w pierwszym odruchu.
Sterylizowanemu psu rasowemu - rodowód się nie marnuje. Metryka nie ma nam służyć do dalszego rozmnażania, a jak wcześniej zostało wspomniane ma nam zagwarantować rasowość - wygląd, charakter, warunki utrzymania szczeniąt i matki . To jest prawidłowy sposób postrzegania hodowli , metryk i rasowości.

Pozostaje jeszcze dyskusyjna kwestia ceny za szczenię. Wciąż panuje przekonanie iż hodowcy zbyt wysoko cenią swoje szczenięta. Co jest absolutną nieprawdą. Zastanówmy się przez moment nad kosztami jakie hodowca musi ponieść :
*krycie suki (często za granicą)
*kontrola u lekarza weterynarii ( badania, usg potwierdzające ciążę, witaminy, szczepienia ochronne , usg/rtg przed porodem, pomoc lekarza weterynarii przy porodzie czy też cesarskie cięcie)
* żywienie matki (pełnowartościowa karma, witaminy)
* odchów szczeniąt ( często dokarmianie szczeniąt odpowiednim mlekiem, później pełnowartościowa karma, szczepienia, odrobaczenia, wyprawki)
*formalności w związku kynologicznym
*czas,uczucia, zaangażowanie.

To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami, przy których cena za szczenię wydaje się być mimo wszystko niska.

Wspaniałe jest to, że co raz więcej ludzi świadomie wybiera nowego członka rodziny, szkoda że mniej świadomie niekiedy podchodzi się do opieki nad szczenięciem kiedy okazuje się, że maluch ma problem ...


W celu sprostowania chcę podkreślić, iż powyższy tekst nawiązuje do sytuacji psów rasowych i hodowli zrzeszonych w Związku Kynologicznym w Polsce należącym Międzynarodowej Federacji Kynologicznej - FCI . Podczas gdy pseudohodowle w moim odczuciu to wszystkie "hodowle" niezrzeszone w ZKwP, niestety od początku 2012r. w Polsce pojawiło się mnóstwo organizacji imitujących związki kynologiczne, ale brak im zarówno tradycji, ram jak i doświadczenia. Wystarczy przyjrzeć się rodowodom gdzie większość pokoleń to NN, a taki rodowód wątpliwią da nam gwarancję na to iż zakupiony szczeniak wyrośnie na rasę o której marzymy. Najważniejsze jest udokumentowane pochodzenie oraz doświadczony rozsądny hodowca - miłośnik psów i danej rasy.


piątek, 11 stycznia 2013

W jaki sposób wybieramy szczenię?


Szczenięta to małe stworzenia które niemalże każdego z nas rozczulają. Mało kto jest w stanie oprzeć się ich uroczej nieporadności, puchatej budowie ciała czy też słodkiemu wyrazowi pyska. Zależnie od wielkości psa okres szczenięcy się różni przez co dorastający york krócej cieszy nas swoją nieporadnością , podczas gdy dogi niemieckie czy inne molosy kuszą nas swoim okresem szczenięcym i dojrzewaniem znacznie dłużej.Szybkość dojrzewania i rozwoju jest zależny od wielkości psa, zatem im mniejszy tym szybciej staje się dorosłym psem, zaś im większy tym dłużej pozostaje szczenięciem i tym oto sposobem molosy uważa się za dzieciaki do 2 roku życia. Co za tym idzie utrzymanie i odchowanie takiego dużego szczeniaka zmusza nas do znacznie większego nakładu pracy, większej wiedzy i niestety potrzeba więcej finansów by molos wyrósł nam na zdrowego przedstawiciela swej rasy.
Młode molosy są chyba najbardziej rozczulające , przez co wielu ludzi się nimi fascynuje. Najpierw szczenięca ciapowatość, a później dojrzała dostojność sprawia że często przyszli właściciele porywają się na kupno malucha nie do końca zdając sobie sprawę z obowiązków idących za utrzymaniem dużego psa.
Otóż każda z ras jest specyficzna, różnią się nie tylko wyglądem ale przede wszystkim charakterem ale i zdrowiem , co sprawia że mają inne potrzeby jeżeli chodzi o odchów szczenięcia , rozwój psychiczny i fizyczny.
Charakter i zdrowie to powinny być podstawowe kryteria przy wyborze rasy. Moda na rasę sprawia, że gwałtownie rośnie liczba przedstawicieli określonej rasy. Co za tym idzie wzrasta liczba hodowli niestety niekoniecznie odpowiedzialnych, co w po kilku latach skutkuje pogorszeniem przede wszystkim zdrowia danej rasy, ale i charakteru. Nie bez powodu mamy przypadku agresywnych wobec ludzi labradorów czy goldenów. Co w moim odczuciu jest całkowitą abstrakcją. Grupa Retrieverów to psy pracujące z człowiekiem i dla człowieka, zupełnie człowiekowi oddane i mocno z nim związane, przez lata nie wykazywały nawet cienia agresji w stosunku do człowieka . A dziś nietrudno spotkać labka i póki co goldena warczącego i nieufnego wobec człowieka. Choć na szczęście obie te rasy powoli tracą na popularności, tyle że w ich miejsce pojawią się inne popularne rasy ... Człowiek doprowadził w wielu przypadkach do zniszczenia zarówno cudownego chrakteru tych ras, ale i zdrowia. Obecnie labradory i goldeny są jednymi z bardziej chorowitych ras . Przez co przed właścicielem stoi nie lada wyzwanie aby poradzić sobie z utrzymaniem w dobrej kondycji i zdrowiu swojej pociechy. Znacznie bardziej moda odbiła się na owczarkach niemieckich, które dziś z przykroscią trzeba przyznać są rozhisteryzowane i w wielu przypakadch niezrównoważone na dodatek obarczone wieloma problemami zdrowotnymi. Piękny pracujący pies stał się dziś wątłym owczarkiem o słabej psychice i jeszcze słabszym zdrowiu. One wciąż wzbudzają zachwyt wśród ludzi, jednak niewielu z nas zdaje sobie sprawę z potrzeb jakie stoją przed opiekunem by młody owczarek wyrósł na zdrowego i mądrego psa.
Labradory,goldeny, owczarki to nie koniec do listy ras modnych i tym samym problematycznych trzeba by jeszcze dopisać yorki , westy, boksery, dogi niemieckie, buldogi angielskie,francuskie, mopsy .... Na każdej z nich moda odbiła się w inny sposób uderzając w najczulszy punkt powodując różnorakie problemy. Zastanówmy się ilu z nas przed kupnem szczenięcia dowiedziało się czegoś więcej na temat specyfiki rasy? Pozostawiam odpowiedź każdemu z osobna ...
Z przykrością należy powiedzieć, że dziś najwięcej psów kupowanych jest w sposób nieprzemyślany. Co łatwo jest zauważyć podczas pierwszej wizyty, kiedy w trakcie rutynowego wywiadu okazuje się, że o wielu problemach i potrzebach opiekun nie został poinforowany przez hodowcę i sam wcześniej też sie o tym nie dowiedział. Z czasem wielokrotnie problemy rasowe zaczynają właścicieli przerastać. Z bólem serca patrzymy na cierpienie szczeniąt kupowanych na 'wygląd' . Zwłaszcza dotyczy to ras dużych, które są bardzo wymagające pod względem żywienia i suplementacji zwłaszcza w czasie dorastania. Ich urocza ciapowatość w pewnej chwili obraca się bardzo często przeciwko nim. Kiedy to ich wielkość przeszkadza domownikom i pies zostaje wydelegowany do kojca czy też budy. Labrador, golden ,bokser czy też dog niemiecki w budzie to istna porażka. Te pierwsze nie nadają się do mieszkania w budzie z racji ich charakteru, nie są psami stróżującymi , nie potrafią tego robić a co więcej ich psychika cierpi na rozłące z właścicielem. Przeznaczeniem retrievera jest przebywanie z opiekunem i praca z nim, każda rozłąka i dystans odbija się na nich. Natomiast dogi niemieckie nie są przystowane do przebywania stale w kojcu. Ich budowa anatomiczna kompletnie na to nie pozwala, mieszkanie w budzie po pewnym czasie odbija się niestety wyniszczeniem organizmu. Co niestety mieliśmy okazję już widzieć ....
Chciałabym aby ten tekst nie został odebrany negatywnie jako forma zniechęcenia do kupna szczeniąt. Nie chciałabym nikogo zniechęcać, natomiast zależy mi na tym by uczulić przyszłych właścicieli na sprawy istotne (charakter, zdrowie, wymagania). Dzięki temu łatwiej jest później cieszyć się dorastaniem szczenięcia, kiedy wiemy czego się spodziewać i jak uniknąć pewnych problemów.
Zatem namawiam wszystkich do świadomego wyboru rasy psa , zawsze w tej kwestii warto zwrócić się do hodowców i lekarzy weterynarii, którzy zapewne pomogą rozwiać wiele wątpliwości.  


czwartek, 3 stycznia 2013

Labrador Retriever czyli pies(nie)idealny


Na przestrzeni lat psy rasy Labrador Retriever w wielu krajach zyskały ogromną popularność, dziś jest to zapewne jedna z liczniejszych ras na świecie. W Polsce rasa cieszy się dużym powodzeniem stosunkowo niedługo, gdyż to zaledwie 20 lat chociaż zainteresowanie nią wciąż rośnie.
Ludzie na tyle mocno pokochali rasę iż obecnie w mediach wykorzystuje się głównie ich wizerunek niezależnie czy chodzi o film,reklamę, videoklip. Retrievery zaraz po owczarkach niemieckich wciąż wiodą prym w naszych domach. Czy słusznie? Można by rzec iż jest to kwestia godna szerszej dyskusji.

Labrador Retriever jest psem należącym do ósmej grupy FCI to jest – aportery,płochacze i psy dowodne. Już sama nazwa grupy daje nam pewien pogląd na predyspozycje rasy. Historia Labradora zaczyna się około 1815r. Kiedy to w literaturze, malarstwie i sztuce zaczynają pojawiać się wzmianki o labradorze oraz jego wizerunki. Rasa została wyhodowana głównie do pomocy rybakom, a hodowla na przestrzeni lat dążyła do tego by wyselekcjonować cechy zarówno anatomiczne jak i psychiczne polepszające predyspozycje psów do pracy u boku człowieka . Kładąc przy tym ogromny nacisk na chęć pracy z człowiekiem oraz doskonalenie aportowania. Tym oto sposobem dzisiejszy labrador to pies bardzo wszechstronny.

Labradory należą do psów średniej wielkości o budowie raczej masywnej,krępej( choć wiele zależy z jakiej linii hodowlanej wywodzi się dany osobnik). Dopuszczalne umaszczenie to kolor czarny, biszkoptowy oraz czekoladowy. Ciało labradora okala krótka sierść oraz gęsty podszerstek, mający za zadanie ochronić organizm przed wychłodzeniem oraz przemoczeniem. Labradora naprawdę trudno jest zmoczyć....

Charakter labrador retrievera jest niezwykle barwny i niejednoznaczny. Jest to rasa mocno wszechstronna przez co nie można przypisać jej przedstawicielom jednej konkretnej funkcji którą pełnią w naszym społeczeństwie. By rozpocząć jakiekolwiek rozważania dotyczące osobowości labradora powinno się sięgnąć do źródła jakim jest historia powstania rasy. Historia ta ma swe korzenie w okolicy początku 1800r. Kiedy to rybacy z Nowej Fundlandii potrzebowali do pomocy psów przy wyławianiu sieci z lodowatej wody. Wtedy mówiono o psach św. Jana, dopiero król Angielski który odkupił od rybaków psy tej rasy nazwał je labradorami i zajął się ich hodowlą. Dopiero na przestrzeni późniejszych lat labradory zaczęło używać jako psy towarzyszące myśliwym. Niemniej jednak z biegiem czasu i rozwojem hodowli kładziono nacisk głównie na doskonalenie umiejętności aportowania, niezłomną chęć pracy z człowiekiem oraz miłość do wody.

Pierwsze skojarzenie z rasą labrador retriever to niepohamowana miłość do wody i pływania. Każdy kto zastanawia się nad kupnem szczenięcia powinien sobie uświadomić, że labrador żyje przede wszystkim po to by korzystać z wody, a zaraz po tym żyje po to by jeść. Można by powiedzieć, iż niektóre labki są wręcz uzależnione od wody i jedzenia . Oczywiście wody w sensie pływania jak i korzystania z uroków błotnych kąpieli. Większość labków nie zatrzyma się przed kałużą, a już na pewno jej nie ominie …. kałuża to doskonała okazja do szaleńczej zabawy, tak jak i poranna rosa czy polany z wysoką trawą po ulewnych deszczach.... Zatem jasno należy podkreślić, że labrador to na ogół szczęśliwy brudas. Kochając labradora musimy pokochać jego upodobania inaczej możemy łatwo popaść w konflikt interesów.
Zatem kiedy pogodziliśmy się już z jego preferencjami, możemy zabrać się za odkrywanie zarówno jego zalet jak i wad ( choć to dosyć relatywne).
Przedstawicieli tej rasy cechuje niezwykła radość życia. Labradory wręcz kochają żyć i korzystają z każdej chwili im danej całym sobą. Są to psy niezwykle ciekawskie, przy tym odważne lecz nigdy agresywne. Na przestrzeni lat w pracy hodowlanej dbano o to by ten entuzjazm rozwijać i całkowicie pozbyć się agresji. Nie wdają się w konflikty, a trudnej sytuacji starają się z niej wydostać bez konieczności walki. W związku z czym labradory doskonale radzą sobie w stadzie psów. Są niezwykle towarzyskie, łatwo nawiązują znajomości i dobrze sobie radzą w kontaktach z pobratymcami choć bywają nad aktywne co niektóre psy denerwuje. Lubią przebywać w stadzie, przy czym nie mają zapędów do przewodniczenia stadu.
Ich towarzyskość przenosi się także na kontakty z ludźmi. Z racji tego iż zostały wyhodowane do pracy z człowiekiem, do dziś zakorzenia jest w nich silna więź z przewodnikiem stada. Labradory żyją dla ludzi, żyją dla swojego człowieka od którego oczekują zadań i działania. Z racji tego,iż są to psy aktywne, nie lubią się nudzić, nuda niszczy ich osobowość doprowadza do silnej frustracji i stresu. Bezczynny labrador staje się nieokrzesanym i nieznośnym wulkanem energii. W ciągu dnia należy zapewnić przedstawicielom tej rasy odpowiednią dawkę stymulacji fizycznej jak i psychicznej. Niezwykle ważne jest to by pamiętać o tej równowadze,gdyż same ćwiczenia fizyczne na chwilę zmęczą psa, podczas gdy psychicznie będzie wciąż nakręcony i pełen energii. Zatem w ciągu dnia musimy zapewnić labradorowi zadania do wykonania oraz sesje szkoleniowe, które spełnią potrzebę stymulacji psychicznej. Jest to niezwykle ważne w początkowym okresie rozwoju szczenięcia. Labradory uczą się chętnie i niezwykle szybko. One kochają pracować dla swojego właściciela, sprawia im to radość oraz rozwija ich inteligencję, która jest na wysokim poziomie. Co sprawia, że nawet początkujący właściciel powinien sobie poradzić z wychowaniem psa tej rasy o ile zwróci uwagę na żelazne zasady. Labrador, który ma okazję przebywać ze swoim przewodnikiem, spędzać z nim czas aktywnie na pracy i realizacji zadań potrafi nawiązać niezwykłą więź ze swoim człowiekiem. Tym samym obdarzając go bezgranicznym zaufaniem i miłością. Co więcej szczenię, które od początku jest prowadzone konsekwentnie, uczone zasad życia w rodzinie, społeczeństwie, uczone posłuszeństwa staje się w życiu dorosłym niemalże chodzącym ideałem. Labrador spełniony i motywowany do pracy staje się psem o wysokim poziomie posłuszeństwa. Z czasem stając się jednością z właścicielem.
Jednakże labrador znudzony i sfrustrowany jest zupełnym przeciwieństwem. Zaniedbanie i brak pracy doprowadza do całkowitego nieposłuszeństwa oraz niekontrolowanego wybuchu wulkanu energii, której ogromne pokłady drzemią w tym stosunkowo nie wielkim ciele.

W zasadzie labradory są na tyle wszechstronnymi psami, że właściciel ma spore pole manewru względem pracy z psem. Oczywiście najprostszym wyjściem jest nauczenie szczenięcia aportowania i doskonalenie tej umiejętności, jednakże można znaleźć im wiele ciekawych zajęć które możemy rozwijać razem z nim. Począwszy od dogsfrisbee, poprzez aportowanie, a skończywszy na profesjonalnej pracy użytkowej. Dziś labradory pełnią dzielnie swą rolę zarówno jako psy rodzinne jak i psy użytkowe towarzyszące myśliwym. Co dowodzi ich elastycznej osobowości.

Na przestrzeni lat propagowanej mody na posiadanie retrievera dziś rasa boryka się z konsekwencjami masowej hodowli. Co w praktyce oznacza przede wszystkim spore problemy zdrowotne rasy jak i zmiany w charakterze.
Dzisiejsze labradory są psami obciążonymi pokaźną listą chorób w tym spora ich część to choroby genetyczne. O ile obecnie laboratoria weterynaryjne oferują hodowcom możliwość badań w kierunku chorób genetycznych(w przypadku labradorów EIC, miopatie), o tyle pozostałych schorzeń przewidzieć nie możemy.
Hodowcy mają obowiązek badać zarówno reproduktory jak i suki hodowlane pod kątem dysplazji stawów biodrowych, niemniej jednak co raz więcej odpowiedzialnych hodowców robi krok na przód i kontroluje swoje psy hodowlane pod kątem miopatii( w tym zapaści wysiłkowej) oraz postępującego zaniku siatkówki. Niestety co do pozostałych jednostek chorobowych pozostaje jedynie rozwaga i tym samym dopuszczanie do rozrodu osobników zdrowych, nie wykazujących żadnych niepokojących symptomów. Choć i to nie gwarantuje sukcesu, zdrowia potomków.
Na koniec należy wrócić do ich niepohamowanej miłości do jedzenia i powiedzieć parę słów o tym. Labradory kochają jeść co niestety predysponuje je do tycia, które jest wierzchołkiem góry lodowej problemów labradora. Niestety dziś są psami o bardzo wrażliwym układzie trawiennym, dlatego ich żywienie powinno być w wielu wypadkach przygotowywane tak jak dla psów wrażliwych ze skłonnościami do alergii.

Z ciekawostek trzeba dodać iż labradorom często przydarza się „syndrom zimnego ogona” po kąpieli w zbiornikach wodnych ( głównie chodzi o różnicę temperatur). W zasadzie do dziś nie opisano genezy syndromu. Wiadomo jedynie, że występuję głównie u psów myśliwskich w tym labrador retrieverów.
Syndrom zimnego ogona jest dosyć charakterystyczny, gdyż pies wygląda tak jakby miał porażenie ogona – zwisa on luźno, bądź jest uniesiony przy nasadzie około 3- 4 cm, a następnie luźno zwisa tak jakby ogon był wiotki, pies wyraźnie reaguje bólowo na dotyk, niechętnie nim porusza, niekiedy wręcz unika poruszania ogonem. Na ogół po kilku dniach następuje poprawa samoistna.


sobota, 24 listopada 2012

Co to znaczy kochać psa?

Każdy nowy dzień jest pełen nowych historii czworonogów i ich ludzi. Codziennie los przytacza kolejną opowieść, jedne są pełne miłości i wzruszenia, podczas gdy inne przyprawiają o ból serca ... Nietrudno zauważyć, iż psy co raz częściej goszczą w ludzkich rodzinach. Jednakże nie do końca jestem przekonana czy w każdej rodzinie pies mieszkać powinien ... Codzienność pokazuje jak często człowiek potrafi być obłudny. Z jednej strony deklarujemy wielką miłość do zwierząt i chęć obcowania z nimi w rodzinie, podczas gdy przy najbliższych kłopotach o swym uczuciu zapominamy. A deklaracje jakby się ulatniają.
Niestety ludzie mają tendencje do zmiany zdania i zamiany sprzętów na lepsze. Określenie jest dosyć kolokwialne, ale powiedziałam prawdziwe i dobitne. Zbliża się okres Świąteczny, jak co roku pewnie w wielu domach znajdzie się szczenię w koszyku jako prezent mikołajowy bądź gwiazdkowy. Z jednej strony dla szczeniaka to szansa na nowe życie, tylko pytanie czy na pewno lepsze życie? Rzeczywistość już nie raz pokazała jaki jest finał obdarowywania zwierzętami. A zapewniam, że zbyt często są to smutne historie. Pies jest przyjacielem na całe życie bez względu na to czy jest ładny ,brzydki, zdrowy, chory, grzeczny czy niegrzeczny. Biorąc pod swój dach bezbronne stworzenie stajemy się osobą odpowiedzialną za jego los. Co więcej mamy obowiązek zapewnić mu komfortowe, humanitarne życie. Bądźmy szczerzy nie każdy człowiek musi kochać zwierzęta, a społeczeństwo możemy łatwo podzielić, na miłośników, neutralnych i zdecydowanych przeciwników zwierząt. I tak pozostać powinno. Osoby świadome realiów życia z psem są doskonałymi przewodnikami czworonoga, podczas gdy człowiek jedynie "tolerujący" psy raczej przy pierwszych problemach zacznie szukać wyjścia z niekomfortowej sytuacji. A nie ma co się oszukiwać, wychowanie szczeniaka to ciężka praca i mnóstwo kłopotów przez pierwszych kilka tygodni, jak nie miesięcy. Do stworzenia idealnej więzi z psem i szczęśliwego teamu potrzeba sporo zaangażowania, miłości i konsekwencji i cierpliwości. Prezent w postaci psa jest zdecydowanie złym pomysłem. Nie tylko stawia obdarowanego w kłopotliwej sytuacji, ale i statystycznie kiepsko rokuje na przyszłość szczeniaka. Decyzja o wzięciu pod swój dach psa jest dosyć trudna i powinna się wiązać z wieloma przemyśleniami. Na to rodzina po prostu musi być gotowa i musi tego chcieć. W przeciwnym razie możemy liczyć, że pojawią się kłopoty.

To jakby jeden kłopot. Jest jeszcze jedno smutne zjawisko, które ostatnimi czasy mnie dość mocno irytuje. Wielu ludzi kupując psa z hodowli niezależnie od rasy oczekuje, iż nabywa psa idealnego - posłusznego, pięknego, bezproblemowego i okaz zdrowia. Często wydaje się ludziom, że posiadanie psa wiąże się z kupnem karmy od czasu do czasu, wyprowadzeniem trzy razy dziennie na spacer i wizytą u lekarza weterynarii raz w roku na szczepieniach okresowych. A tymczasem rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Pies jak każde inne żywe stworzenie ma prawo to gorszego dnia, do chorowania czy innych problemów dotyczących każdego innego człowieka czy psa. Podczas gdy nierzadko wydawać by się mogło, że jak mamy psa z "papierami" to i mamy chodzący ideał zdrowia. W tej kwestii pojawia się najwięcej kłopotów. Mało kto zdaje sobie sprawę z obciążeń wiszących nad psami rasowymi. Cudownie jest gdy hodowca wykonuje konsekwentnie i rozsądnie założony plan hodowlany ( odpowiedni dobór pary hodowlanej, certyfikaty zdrowia suki hodowlanej i reproduktora, przemyślany rodowód ) wtedy możemy liczyć na to, że choć część problemów rasowych naszego czworonoga ominie. Jednakże  takiej idealnej hodowli to niemalże ze świecą należałoby szukać, a już na pewno trzeba być zorientowanym w problemach danej rasy by wiedzieć czego szukać i jak. Do czego serdecznie zachęcam. Ale jak to zwykle bywa, nieczęsto się zdarza że kupując szczeniaka skupiamy się na istotnych informacjach, a później zaczynają się schody .... Pół biedy gdy odpowiedzialny człowiek swojego psa akceptuje sytuację i dokłada starań do opieki nad chorym szczenięciem. Niestety zbyt często w tej sytuacji następuje przykro zwrot akcji jakim jest pozbycie się problemu. Daleko szukać nie trzeba. Myślę, że bez większych starań na forum jakiejkolwiek rasy znajdziemy chore psy rasowe do adopcji . I to jest najsmutniejszy obrazek  - brak szacunku do zwierzęcia wobec którego zadeklarowaliśmy chęć opieki. Jak to zwykle bywa wszystko się zmienia ... jeszcze kilka lat wstecz mówiono, że jak pies ma papiery to sie o niego dba bo dużo kosztował. Zresztą co tu dużo mówić, sama usłyszałam od znajomych cztery lata temu kiedy na parkingu trzymałam szczeniaka na smyczy" A Ty to się tak boisz o nią bo ma rodowód, co nie?" hym pierw mnie zatkało, nie wiedziałam co powiedzieć, myśląc że to żart. Po chwili się okazało, że oni na poważnie tak myśleli ... cóż oficjalnie ogłaszam, że martwię się o moje psy nie dlatego, że mają rodowody a dlatego, że są członkami mojej rodziny. A wszelkie problemy, które je dotykają nie zmieniają faktu, że są tak samo ważne jak każdy inny członek rodziny. Choć wielokrotnie słyszałam, że powinnam je oddać hodowcy, żądać zwrotu pieniędzy , czy sądzić się o to czy siamto. Takie sytuacje pięknie obrazują system myślowy wielu ludzi, niezwykle smutny tok myślenia. Jak przyjaciel ma problem to trzeba się go pozbyć, albo żądać odszkodowania .
Jest jeszcze kwestia zdrowia i rodowodu. Gdyż to często jest dosyć kłopotliwe dla nowo upieczonych właścicieli, którym się wydaje że jak ma rodowód to musi być zdrowy. Otóż jedno z drugim w parze nie idzie. Niezależnie od tego jakiego mamy psa jest to żywy organizm, który ma prawo do chorowania i problemów. Oczywiście wiele psów rasowych jest obarczonych ryzykiem wystąpienia pewnych chorób i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Natomiast jeżeli hodowca dopełnił obowiązku jakim jest badanie psów rozrodowych, pilnuje by rodzice szczeniąt nie byli spokrewnieni i zwraca uwagę na podstawowe zasady hodowlane to jest spora szansa, że szczenię będzie zdrowe. No właśnie spora szansa, a nie pewność. Nigdy nie ma pewności, kiedy w grę wchodzi żywa istota, organizm który jest nieprzewidywalny, a genetyka potrafi płatać figle. I w takiej sytuacji trudno mówić o czyjejś winie i tym bardziej pozbywać się szczenięcia. Niemniej pojawienie się przeciwności, znaczy że mamy odpuścić i się poddać. Każdy czworonóg powołany do życia zasługuje na szacunek i miłość. To my ludzie odpowiadamy za ilość szczeniąt przybywających na świat. Co więcej to my ludzie odpowiadamy w dużej mierze za co raz częstsze problemy psów rasowych przez chęć zarobienia pieniędzy na szczeniętach. Jeżeli to się nie zmieni to za jakiś czas psy rasowe znikną .... powoli zbliżamy się do destrukcji wielu ras, bardzo starych ras ...
No ale taki już jest człowiek .... egoistyczny i zmienny. Nie potrafi kochać tak jak zwierzęta, szczerze i wiernie. Jak jest dobrze to jest dobrze, jak jest źle to trzeba nowy model kupić .... oczywiście nie każdy, no ale takich dużo.