wtorek, 6 listopada 2012

Stado czy sfora?

Nasze psy domowe są zwierzętami stadnymi, a co za tym idzie dla równowagi potrzebują kontaktów ze swoimi pobratymcami. Każdy zrównoważony psychicznie pies powinien mieć okazję do przebywania z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Jest to niezwykle istotny fragment ich życia społecznego. W psich spotkaniach nie chodzi tylko o to by psy puszczać samopas i pozwalać na nieograniczone szaleństwa. Psy potrzebują kontaktów z  innymi psami do prawidłowego funkcjonowania, dzięki takim spotkaniom mogą dopracowywać swoje umiejętności komunikowania się z otoczeniem. Są to istoty rozumne i nastawione na życie w psiej rodzinie tzw. stadzie. Dziś możemy spotkać głównie psich jedynaków, których niejednokrotnie zachowanie znacznie się różni od psów wychowywanych w grupie psiej. Zapewne wielu z nas nie zauważy problemu dopóki przebywa tylko i wyłącznie ze swoim psem, a tenże pies nie ma zbytniej okazji do spotkania innego czworonoga po za mijaniem się na smyczy przed blokiem. Co więcej niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z tego jak powinien na prawdę zachowywać się pies i jakie ma możliwości komunikacyjne, a w konsekwencji wychowujemy psa o charakterze człowieka. Oj tak antropomorfizacja to ogromny problem naszego społeczeństwa i psów rodzinnych. Odważyłabym się nawet powiedzieć o tym iż antropomorfizacja jest zmorą dzisiejszych psich jedynaków - towarzyszy rodziny. Bardzo często nie pozwalamy psom na to by nimi były, a nawet kiedy próbują to usilnie tłumimy psie instynkty gdyż nie pasują do rodzinnego obrazka. Ale o tym innym razem.

Wracając do stada to myślę, że właściciele kilku czworonogów doskonale zdają sobie sprawę z tego jaką potęgę kryje w sobie silnie związane stado. Co więcej obserwacje psich zachowań i komunikacji w stadzie są niezwykle pasjonujące dla tego kto wie na co patrzeć, choć w psiej grupie łatwo i szybko można się nauczyć systemu komunikacji. Psy są w tej kwestii perfekcjonistami, zwłaszcza jeżeli szczeniak od początku przebywa z innymi czworonogami to w życiu dorosłym na ogół bez problemowo radzi sobie z obcymi psami, potrafi sie z nimi porozumieć i rozwiązywać trudne sytuacje. Oczywiście pod warunkiem iż właściciel pozwolił mu na rozwijanie takich umiejętności.

Oprócz obserwacji własnego stada wspaniałym przeżyciem dla miłośnika zwierząt jest spacer  ze stadem psów i tym samym możliwość analizy zachowań zwierząt będących sobie obcymi. Co się okazuje kiedy mamy do czynienia z psami od szczenięcia prawidłowo prowadzonymi zrównoważonymi psychicznie - takie stado nawet kiedy się nie zna doskonale potrafi się porozumieć i rozwiązać ewentualne konflikty. Nie ma co ukrywać, że konflikty się nie pojawią bo się muszą pojawić, ale psy odpowiednio zsocjalizowane i wychowane potrafią wysyłać sygnały, dzięki którym potrafią się komunikować i unikać wybuchów agresji. Pojęcie spacer powinno być spełnione w pełni tego słowa znaczeniu, czyli spacer który pozwoli psom na wspólne eksploracje terenu, aktywność fizyczną, wspólne harce i po prostu przebywanie razem. Zostawienie psów na małym terenie oraz stanie w miejscu nie do końca będzie wystarczające.

Niedawno było nam dane udać się na spacer z stadem dogów niemieckich, briardami i labradorami. W sumie 12 różnych psów, z których tylko nieliczne się znały . Kilkugodzinny spacer został zakończony sukcesem w kulturalny sposób.

Grunt to tak prowadzić psy by mieć radość z obserwacji stada, oraz by stado nie stało się sforą ...










sobota, 3 listopada 2012

Pokłócić się z psem

Wychowanie psa to wbrew przekonaniu wszystkich ogromnie ciężka praca, spore nakłady czasu, cierpliwości i miłości. Zawsze powtarzam, że wychowanie psa to najpierw kłopoty, praca, frustracje i wątpliwości, a dopiero potem radość i przyjemność. Szczeniaczki są cudowne i zawsze wzbudzają w nas ciepłe opiekuńcze emocje. Jednakże niejeden szczeniak pokazał, że potrafi skutecznie wyprowadzić nas z równowagi. Kiedy ośmiotygodniowy kochany pieseczek z pięknymi dużymi oczętami i niewinną minką niszczy nasze nowe meble albo właśnie zdarł niedawno położoną tapetę, jakby chwilowo cała nasza miłość się ulatnia na rzecz dosyć często skrajnych emocji. Dlaczego tak jest? Otóż odpowiedź jest dosyć prosta. Często staramy się wychować istotę o której nie mamy pojęcia i nie potrafimy zaspokoić jej podstawowych potrzeb. A to już krótka droga do kłopotów. Jeżeli zależy nam na stworzeniu zgranego teamu  z psem musimy najpierw poznać istotę którą postanowiliśmy się zaopiekować. Bez tego ani rusz. Natomiast człowiek jak zwykle chcąc iść na skróty popełnia błędy. I tak też zamiast zaopatrzyć się w elementarną wiedzę, postępujemy  z czworonogiem jak z dzieckiem. A to kategoryczny błąd. Pies to nie człowiek, szczeniak to nie dziecko. Łatwo tutaj o błędy w komunikacji. Błędy te bywają dla postronnych osób niekiedy zabawne, a niekiedy opłakane w skutkach. Niejednokrotnie byłam świadkiem właścicieli czworonogów kłócących się z nimi. Z punktu obserwatora wyglądało to dosyć interesująco, a z punktu widzenia psa kompletnie niezrozumiałe. Wbrew przekonaniu wszystkich sposób funkcjonowania psa jest dosyć prosty, życie jest białe albo czarne, nie ma półśrodków ani udawania. Sytuacje powinny być jasne i szczere. Podczas gdy my ludzie mamy tendencję do filozofowania i wygłaszania przemówień dotyczących zachowań dobrych i złych.To cecha ludzi, a psy się znacznie od nas różnią. I tak też niejeden zwierzak musiał znieść kilkunastominutowe "kazania" na temat swojego nieposłuszeństwa, niestety nazbyt często kazania wygłaszane długo po tym jak nastąpiła psia wpadka. Przemawiającemu wydaje się, że pies został ukarany poprzez udzielenie nagany, natomiast pies staje w kompletnie niezrozumiałej sytuacji. Bo cóż on może wynieść z sytuacji kiedy wracający do domu właściciel udziela mu reprymendy za radość jaką pies okazuje na widok swego opiekuna? Podczas gdy właściciel udziela nagany za zniszczenia dokonane przez psiaka w trakcie nieobecności człowieka w domu. Wydarzyło się to dawno i dla psa nie ma znaczenia już. To był efekt chwili, rozładowania napięcia, emocji z którymi pies poradzić sobie nie potrafił i taki znalazł środek. teraz cieszy się na widok swego ukochanego Pana, a ten na niego krzyczy. I gdzie tutaj logika? Eh ludzie uwielbiają kłócić się z psami w różnych sytuacjach. I niezależnie co radzą behawioryści, opiekunowie wciąż zostają przy swoich starych metodach.
Nie ma nic złego w mówieniu do psa, to wzmacnia naszą więź zwłaszcza podczas zabawy, spaceru czy chwili głaskania czworonoga. Nie chodzi tutaj o same słowa, bo pies i tak ich nie zrozumie, ale chodzi o nasz ton głosu, sposób wypowiadania słów  i nasze emocje. Emocje mają ogromne znaczenie w relacjach ze zwierzętami, są znacznie bardziej istotne aniżeli bezsensowne słowotoki z których pies nie wyniesie nic. Należy głośno obalić mit mówiący o tym, że psy rozumieją naszą mowę- nie rozumieją. Psy zapamiętują słowo, które się z czymś kojarzy ( np spacer - z wyjściem na zewnątrz, śniadanko - z podaniem miski itd) natomiast naszych szumnie wypowiadanych zdań odnośnie psiego nieposłuszeństwa niestety nie rozumieją. Dużo bardziej znaczące dla nich są nasze emocje podczas przemawiania, aniżeli same słowa. I jakoby niektórym się wydawało, że ich słowa spowodowały skruchę psią, z tego miejsca chcę powiedzieć że to nie słowa, a nasze emocje powodują że pies zachowuje się jakby rozumiał, że źle zrobił. A w praktyce wcale nie  rozumie, że źle zrobił a jedynie usiłuje całą gamą sygnałów nas uspokoić i pokazać, że nie chce konfliktu. Wciąż wracamy do punktu wyjścia tego tekstu, dopóki nie zrozumiemy podstaw psiego bytu nie będziemy potrafili odczytać tychże sygnałów i wciaż będziemy wygłaszać swe przemówienia ....

Warto kłócić się  z psem? Oceńcie sami ...


czwartek, 1 listopada 2012

Wzgórza smutku



Na wzgórzu smutku 

zasiadło tych dwoje -
niczym jedno 
wtulone w siebie. 
jedno z drugim 
sercem złączone 
milczą oboje, 
kiedy łzy ciekną 
drugie spogląda spokojnie, 
nic nie poradzi, 
tylko być może, 
ot tak , 
w jedności być , 
wtulić ciepły pysk, 
w mokre łez doliny, 
wilgotnym językiem twarz zrosić, 
by wszystkie smutki w niepamięć zaprosić. 


wtorek, 30 października 2012

Calming Signals - Sygnały Uspokajające w praktyce

Jakiś czas temu na blogu zostały zamieszczone informacje odnośnie sygnałów uspokajających wysyłanych przez psy. Była część teoretyczna, a teraz jak to wygląda w praktyce. 
Trzy filmiki zamieszczone poniżej zawierają sytuacje trudne dla psa, pozornie wyglądające na wiszący w powietrzu konflikt. Dzięki umiejętnościom komunikowania się oba psy dogadały się wysyłając sygnały uspokajające.

Ostatni filmik pokazuje sytuację nakręconego psa, który nie potrafi sobie poradzić z napięciem. Wysyła całą gamę sygnałów by przede wszystkim uspokoić swoje emocje.



niedziela, 28 października 2012

Łeb futrzany zakryje bolesne rany ....



Jest taki ktoś, 
choć niektórzy zwą go coś,
lecz serce ktosia jest czystsze od niejednego miejskiego łosia 
Ktosiem jest wierny towarzysz pies 
co wie najlepiej czego od życia chcesz, 
bo któż inny jak nie pies powiernikiem Twych smutków najlepszym jest ? 
On zna je wszystkie, przecież sam dobrze o tym wiesz. 
Któż inny jak nie pies chętnie otrze morze Twych łez ? 
Sam wiesz , że tylko pies łbem futrzanym zakryje bolesne rany. 
Któż inny jak nie pies wysłucha spokojnie 
co w duszy Twej rośnie, 
nie ważne czy trapi Cię smutek czy rozpromienia radość,
on okaże swą wytrwałość . 
Choć słów układać nie potrafi, 
spojrzeniem bystrym pomóc potrafi, 
pogodą ducha olśniewa 
by Tobie rozjaśnić zatroskane nieba. 
Pies- niepowtarzalny, 
jedyny przyjaciel pies pójdzie za Tobą ochoczo tam gdzie nogi poniosą 
kudłata mordka z dwiema iskierkami sprawiają , że przyjaźń ktosia 
jest lepsza od przyjaźni miejskiego łosia.




sobota, 27 października 2012

Obłudna miłość

Miłość, przyjaźń, przywiązanie kojarzą się nam z czymś przyjemnym, ciepłymi uczuciami, bliskością i zaufaniem. Ludzie darzą miłością na ogół innych ludzi, samych siebie bądź zwierzęta. I jak to zwykle bywa sposób wyrażania tejże miłości jest dosyć osobisty i zależny od danego człowieka. Tak jak każdy z nas jest inny tak i każdy z nas ma swój pogląd odnośnie wyrażania ciepłych uczuć związanych z czworonogami. Wielu takich, którzy deklarują miłość do psa zdawać by się mogło iż pałają miłością przede wszystkim do samych siebie i własnego dobra. Bo jak inaczej nazwać miłość wyrażoną kolcami na szyi? O tak w tej kwestii wielu miłośników jest mistrzami. Jest to niezwykle ciekawe zjawisko, które starannie obserwuję od kilku lat, co więcej wielu z takich miłośników pytam o sens tychże akcesoriów na psiej szyi i tu na ogół zdumiewają mnie odpowiedzi. Generalnie wszyscy kochają swoje psy, ale "No wie Pani on/ona jest taki/a nie okrzesany/a. Ciągnie, szarpie, przewraca mnie. "albo lepsze " on ma grubą skórę i nie czuje bólu". Hymm intrygujące .... I tutaj trafiamy w sedno, gdzie miłość do psa, a gdzie miłość do własnej wygody? Chyba to dosyć ostre stwierdzenie, ale niezwykle prawdziwe! Jakby nie patrzeć zakładanie kolców i szarpanie na nich nijak się ma do ciepłych uczuć związanych z chęcią otoczenia opieką ukochanej istoty jaką jest nasz pies ( bynajmniej tak deklarujemy). Natomiast ma to duży związek z chęcią zaspokojenia swojej wygody jaką jest (teoretycznie) spacer z grzecznym psem. Piszę teoretycznie, gdyż w praktyce długotrwałe i nieumiejętne używanie kolczatki prowadzi jedynie do pogłębienia własnych frustracji, a co więcej tworzenia nowych problemow. Jednym z nich jest agresja smyczowa. A jak to działa? Jest to całkiem prosty łańcuch, zaczyna się od powtarzających sygnałów. Zaczyna się tak :

idziemy z psem na spacer ->pojawia się inny pies/kot/człowiek-> skracamy smycz zaciskając kolczatkę->wywołujemy napięcie u psa co oznacza dla niego sytuację zagrożenia -> pies zaczyna ciągnąć więc zaciskamy jeszcze bardziej kolczatkę -> wywołujemy dyskomfort -> dyskomfort + widok obiektu ( psa/kota/człowieka) kojarzy się z bólem .
I tak w kółko. Im częściej powtórzymy sytuację - zaciśnięcie kolczatki + widok psa/kota/człowieka w prostej linii prowadzi do wypracowania skojarzenia dany obiekt ->ból -> reakcja obronna. A to już, krótka droga do zachowań agresywnych i narastającej frustracji właściciela. Koło się zamyka, problem narasta. Jakby się mogło wydawać zwolennikom drutu na szyi nie jest to droga na skróty do posłuszeństwa i z pewnością kolczatki czy dławiki nie zapewnią nam idealnie ułożonego psiego towarzysza.

No i gdzie tutaj miłość do czworonoga? Cóż od bardzo dawna mnie to zastanawia i do dziś dnia trudno mi zrozumieć jak ciepłe uczucia mają się do kolczatek bądź dławików. Niestety wciąż pokutuje przekonanie, że takie oto akcesoria nauczą psa posłuszeństwa co jest zupełnym nieporozumieniem. Nie dosyć, że nie nauczą chodzenia przy nodze to prowadzą do jeszcze większych kłopotów. Nie bądźmy obłudni i nauczmy się wyrażać uczucia prawdziwie. Nie można kogoś kochać i jednocześnie wyrządzać mu krzywdę jaką jest noszenie kolców na szyi.

Obawiam się, że musi minąć jeszcze wiele długich lat zanim szersze grono właścicieli czworonogów zrozumie ideę obcowania z nimi. No i przede wszystkim zanim zrozumiemy, że psy się nie tresuje, a wychowuje. Cóż ciężko mi zrozumieć ideę tresowania przyjaciół, a ponoć psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Pies to taki sam towarzysz, jak i człowiek, a może i nawet lepszy bo pies w swoich działaniach zawsze jest szczery, podczas gdy wielu przedstawicieli homo sapiens jest obłudnych. Przyjaciół czy członków rodziny się nie tresuje, co najwyżej wychowuje.
 Zatem zastanów się teraz kim dla Ciebie jest Twój pies? Co znaczy ozdoba na jego szyi?


czwartek, 18 października 2012

Canis lupus familiaris dziś?

Zastanawialiście się może nad tym jakie było kiedyś życie psa? Do czego służył  i jak funkcjonował? Bezdyskusyjnie dzisiejszy pies dość znacznie się różni od swoich przodków...
Ku mojej radości wiedza w społeczeństwe odnośnie funkcjonowania psa jest na znacznie wyższym poziomie, aniżali kiedyś. Niemniej nie do końca zawsze wychodzi to psom na dobre ... Niewątpliwie istota jaką jest pies na przestrzeni lat zmieniała swoje znaczenie w środowisku ludzi. Zaczynając od psów pracujących, poprzez psy przywiązane na łańcuchu do swej budy, a kończywszy paradoksalnie na psach ozdobnych do towarzystwa. Tak jak i wizerunek psa się zmieniał tak i stosunek ludzi się zmieniał. Zważwszy na zachodzące zmiany często zmiany te były skrajne i paradoksalne. Mało zwykle w tym równowagi się znajduje jak i stosownych umiejętności prowadzenia czworonoga.
Dziś co raz częściej pies staje się członkiem ludzkiej rodziny, co raz chętniej opiekujemy się psami, wielu z właścicieli czworonogów dokłada sporych starań do tego by zapewnić swojej pociesze tego co mu potrzeba. Czasem, aż nadto, a czasem potrzeby psa mierzymy swoją ludzką miarą. Dla mnie pies to członek grupy psowatych czyli rodziny ssaków lądowych drapieżnych. Canis lupus familiaris to pies domowy czyli udomowiony kuzyn wilka, który dawniej towarzyszył ludziom głównie do pracy, jako zwierzę użytkowe które musiało zapracować na to by móc należeć do ludzkiej rodziny. Jednym słowem psy musiały być przydatne by je utrzymywać. A jak jest dziś ? Ah dziś to sytuacja dosyć kontrowersyjna, gdyż oczywiście pies wciąż pozostaje naszym towarzyszem domowym jednakże jego sens funkcjonowania z człowiekiem nieco się zmienił. Na szczęście wielu z nas wciąż pamięta o tym, że psy potrzebują pracy i dzięki tym wspaniałym ludziom psy użytkowe wciąż się spełniają jako ratownicy, towarzysze myśliwych, psy policyjne, czy też dogoterapeuci. Życie tych psów przypomina nieco życie ich przodków - te zwierzęta codziennie muszą wykonać swoją pracę, za którą dostają swoją zapłatę- jedzenie, zabawę, spacer, kontakt z człowiekiem. I to jest cudowne ! Co mnie cieszy co raz więcej właścicieli psów- żądnych wiedzy i chętnych do stworzenia idealnego teamu z psem przybywa. Dzięki czemu wiele psów rodzinnych ma szansę na spełnianie swojej potrzeby pracy na innych polach. I te psy także są szczęśliwe. Każdy pies potrzebuje do szczęścia i równowagi paru istotnych elementów takich jak : dostęp do jedzenia i wody,możliwość załatwienia potrzeb fizjologicznych, aktywność fizyczna i psychiczna, możliwość eksploracji terenu, spotkania z pobratymcami ,czas na regenerację, rozwijanie rasowych predyspozycji . Bez zapewnienia choć kilku z nich nie mamy w ogóle co myśleć o psie zrównoważonym i spokojnym. No właśnie i tutaj powoli zbliżam się do sedna ... Do tych refleksji skłonił mnie niepokojąca moda na psy wielkości jak to się dziś mówi XS. Im mniejszy tym bardziej słodki  i tym bardziej przypominający zabawkę.... i tak też co dnia niepokoją mnie co raz bardziej sytuacje kiedy widzę yorki, chichuachua, pinczerki minieturowe bądź zwyczajowo zwane "ratlerki" o wadze ledwie przekraczającej 1kg noszone na rękach, w transporterach, torebkach. Kiedy słyszę, że ten malutki piesek nie może się bawić z innym psem bo coś się stanie, nie wolno mu chodzić na spacery na smyczy bo się zmęczy czy ktoś go może podeptać, szturchnąć, albo jakiś pies zagryźć - serce mi krwawi. Ba, najgorsze w tym wszystkim jest wiadomość, o psach XS załatwiających swoje potrzeby fizjologiczne w kuwecie!!!! Włos się jeży, serce krwawi, a dusza wręcz krzyczy z bezradności! I gdzie tutaj zapewnienie naturalnych - podstawowych potrzeb psa?
W tym momencie nasuwa się pytanie ; czy york to pies? czym w przeszłości zajmowały się yorki ? do czego je stworzono? hę? Wydaje mi się, że do zupełnie innych celów, aniżeli dziś są wykorzystywane. Dramatyczna jest sytuacja w jakiej się znalazły małe rasy, dziś bardzo modne. Przykro patrzeć jak w wielu przedstawicielach małych ras narasta frustracja, narastają problemy behawioralne, a jeszcze bardziej przykre jest to, że wina tych zaburzeń zachowania leży po stronie człowieka. Człowieka, który winien jest zapewnić swoim czworonogom odpowiedniego bytu i możliwości spełniania jego naturalnych predyspozycji, do których nijak się mają kokardki, farby do koloryzowania sierści, perfumy dla psa, kolorowe sweterki, sukieneczki i transportery do noszenia psa.
Pies jest psem i psem być musi na zawsze, jeżeli nie potrafimy się pogodzić z psią naturą i świadomością mieszkania pod jednym dachem z myśliwym to niezasługujemy na posiadanie psa.
Z pewnością obecna moda na małe pieski jest krzywdząca dla nich, co więcej powoli zaczynamy widzieć tego skutki. Zaniedbane, niewychowane i agresywne mini pieseczki trafiają nagminnie do schronisk bądź są przekazywane z ręki do ręki bo "wstyd" pokazać się   z niesfornym psem.
Pies to myśliwy, nigdy nie będzie zabawką.
A transporterki i torebeczki powinny służyć do noszenia naszych sprzętów codziennych, pies ma cztery silne łapy z których powinien korzystać. Po co nam pies skoro nie wolno mu nim być na prawdę?



niedziela, 14 października 2012

Sygnały Uspokajające


Psy są zwierzętami stadnymi. Na drodze ewolucji psy dostosowały się do życia z ludźmi na tyle, że dziś psy żyją głównie w stadzie(rodzinie) złożonym z ludzi. Psy od wielu wieków towarzyszyły człowiekowi i służyły jako pomoc. Dziś ich funkcja w rodzinie jest nieco inna, co powoduje iż często zapominamy o ich naturze, instynktach, sposobie bycia. Chyba nie jest tajemnicą, że nasz canis lupus familiaris wywodzi się od wilka i po mimo zmian, które na przestrzeni lat zaszły,  psom pozostało wiele atawizmów odziedziczonych po ich przodkach. Właściwie do dziś są prowadzone badania nad możliwością porównania zachowania naszych psów domowych z zachowaniem wilków trzymanych w niewoli. Niezależnie od tego czy porównujemy zachowanie psów czy też wilków z pewnością możemy mówić o tym, że wszystkie zwierzęta porozumiewają się ze sobą. Każda grupa zwierząt ma opracowany swój własny język. Tak też jest w przypadku psowatych, których relacje opierają się głównie na mowie ciała. Naukowcy wyjaśnili większość sygnałów wysyłanych przez czworonogi dzięki czemu wiele potrafimy przeczytać z „psa” . 
Znajomość mowy ciała zwierząt jest niezwykle istotna w naszej codziennej praktyce. Jest ona podwójnie ważna ponieważ pozwala przede wszystkim na korzystny rozwój sytuacji:  zrozumienie sygnałów wysyłanych przez psa pozwala nam określić jego zamiary,nastawienie, daje nam możliwość stosownej reakcji. Zwierzę , które wysyła sygnał oczekuje odpowiedzi – reakcji. Nasze zachowanie adekwatne do mowy ciała zwierzęcia daje nam szansę na zbudowanie więzi, zmniejszenie stresu psa, uspokojenie go oraz w skrajnej sytuacji uniknięcie ataku. Co krótko można by określić jako łańcuch – mniej stresu – więcej zdrowia. Permanentny stres i napięcie nerwowe ma swoje negatywne skutki dla całego organizmu. W tej sytuacji wszystko zależy od naszej znajomości zachowania zwierząt i chęci porozumienia się z psem.

Chciałabym namówić nas właścicieli zwierząt do przeanalizowania zachowania naszych psów ( postawy, sygnałów wysyłanych przez psa) oraz zwracania uwagi na istotne kwestie takie jak : podstawowe potrzeby psa, podstawowe emocje występujące u zwierząt, oznaki stresu, sygnały wysyłane przez zwierzęta. 
Podstawowe potrzeby psa :
- dostęp do pożywienia i wody
- komfort bytu- profilaktyka, ochrona przed chorobami, bólem
-swoboda naturalnych zachowań
-ograniczenie strachu, niewygód
-umożliwienie rozwijania wrodzonych instynktów
- odpowiednia dawka ruchu
-stymulacja umysłowa

Podstawowe emocje :
-strach
-złość
-zabawa
-pożądanie
-dążenie do celu
Przez wiele lat skupiano się głównie na mowie ciała poprzedzającej zachowania agresywne, dzięki czemu osoby pracujące ze zwierzętami, dobrze przygotowane do swojego zawodu, potrafią uniknąć ataku. I o ile zachowania agresywne są dla nas jasne, o tyle dosyć rzadko porusza się kwestie sygnałów uspokajających. Podczas gdy ten system znaków jest równie istotny. Sygnały Uspokajające czyli Calming Signals zostały opracowane przez Turid Rugaas, która poprzez swoje wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu psów usystematyzowała sygnały wysyłane przez nie tym samym zwracając nam uwagę na szczegółowe gesty.
Najprościej mówiąc sygnały uspokajające to łańcuch znaków wysyłanych przez psa mających na celu : pokazanie otoczeniu, iż nie jest nastawiony bojowo, uspokojenie osobnika będącego w pobliżu, uspokojenie samego siebie, niwelowanie zachowań agresywnych przeciwnika. Jednym słowem psowate dzięki CS’om starają się unikać konfliktów i zmniejszyć stres.

Poniżej zawarłam podstawowe sygnały uspokajające :

1/ Odwracanie głowy,  2/ oblizywanie nosa,  3/zastygnięcie w bezruchu,  4/powolne poruszanie się 5/machanie ogonem,  6/pozycja zapraszająca do zabawy,  7/siadanie,  8/ kładzenie się,  9/ziewanie,  10/podchodzenie po łuku ,  11/ wąchanie podłoża,  12/ rozdzielanie,  13/podnoszenie łapy,  14/mruganie oczami,  15/zachowania zastępcze ,  16/uśmiechanie się,  17/ znaczenie terenu,  18/odwracanie się
Inne : mlaskanie, zachowania szczenięce

Przyglądając się tej liście sygnałów, dla wielu ludzi takie sygnały jak odwracanie głowy, oblizywanie nosa czy ziewanie jest nic nie znaczące, podczas gdy niemalże każdy ruch zwierzęcia jest zamierzony i przemyślany. Co więcej , nierzadko zdarza się, że repertuar gestów stosowanych przez zwierzę nie tyle jest nierespektowany, co wręcz uważany za „złośliwość”. Wystarczy wziąć najprostszy przykład jakim jest stosowanie Cs’ów przez psa w momencie kiedy właściciel jest poddenerwowany. Na ogół kiedy my jesteśmy nacechowani negatywnymi emocjami i wymagamy czegoś od psa on zaczyna odwracać głowę, mrugać oczami, oblizywać się, ziewać, „wyłącza się”. Jego zachowanie nie jest spowodowane złośliwością czy też nieposłuszeństwem, choć wielokrotnie tak właściciele interpretują mowę swojego psa. Czworonóg jedynie usiłuje nas uspokoić czując nasze zdenerwowanie.
Kiedy zaczniemy przyglądać się zachowaniom psów, zwłaszcza tych żyjących w stadach okazuje się, że czworonogi stosują sygnały uspokajające oraz inne niemalże nieustannie. Stosują je względem swoich pobratymców, stosują je dla siebie, stosują je wobec nas. I tylko od nas zależy czy zechcemy je respektować i na nie odpowiadać. Jeżeli zwierzę nagminnie stosuje CS’y to powinniśmy się poważnie zastanowić nad otoczeniem i poszukać źródła jego niepewności Bywa i tak, że źródłem jesteśmy my. W związku z tym należy także przeanalizować własne zachowanie i emocje.

Powody stresu u psa:
- zbliżające się zagrożenie, agresja, negatywne emocje właściciela i osób w pobliżu
-głód, pragnienie, niemożność załatwienia potrzeb fizjologicznych, cierpienie fizyczne
- nowe sytuacje,niejasne sytuacje,
 -nieznane miejsca-niska aktywność fizyczna bądź nadmierna aktywność fizyczna
-niejasny sposób wyrażania właściciela-źle dobrane atrybuty szkoleniowe
 – kolczatka,dławik , zbyt ciasne obroże, szelki, napięta smycz
-samotność, izolacja od pobratymców,
-zmienne rytuały-zbyt wysokie wymagania podczas treningu
-zachowania awersyjne

 Często  powtarzane zachowania w stresującej sytuacji to: drapanie się, wylizywanie łap, gryzienie ogona, samookaleczenia, nadaktywność, nadpobudliwość, wysyłanie sygnałów uspokajających,wokalizacja, dyszenie, biegunka, częste oddawanie moczu, apatia, brak apetytu, napięcie mięśniowe, nagła utrata sierści, dezorientacja, brak kontaktu z psem.

Sygnały Uspokajające powinien znać każdy pies, choć nie jest to regułą. W związku z tym, że zwierzęta uczą się poprzez obserwację i naśladowanie, szczenięta dorastające w stadzie psów znacznie łatwiej chłoną sygnały wysyłane przez pobratymców. Dzięki temu uczą się odbierać, interpretować jak i wysyłać sygnały. Chociaż początkowo bywa to nieudolne, z czasem nabierają wprawy. Z pewnością szczenięta wychowane w stadzie są pod względem psiej komunikacji bardziej rozwinięte, aniżeli pies wychowany wśród ludzi, izolowany od pobratymców. Zatem jest to dla nas istotna wiadomość. Zawsze powinniśmy pozwolić psu na pozostanie psem i nie wolno nam tłumić jego naturalnych instynktów. Choć z przykrością trzeba powiedzieć, że dziś wielu właścicieli nie pozwala swojemu podopiecznemu na korzystaniu z jego pierwotnych zachowań. Co powoduje, że pies niekiedy przestaje być psem i jest bardziej „ludzki”. Obecnie  właściciele zwierząt zbyt mocno je uczłowieczają i nie chcą zauważyć, że mają swoją psią naturę która zawsze będzie się różnić od ludzi. Zdarzają się psy, które nie prezentują sygnałów uspokajających. Przyjmując pod dach psa powinniśmy starać się zaspokoić jego podstawowe potrzeby, zarówno fizyczne jak i psychiczne. Jest to pierwszy krok do tego by wychować psa o równowadze psychicznej.
 Kiedy nauczymy się już bezbłędnie odczytywać psią mowę,  powinniśmy równocześnie ją respektować jak i zacząć na nią odpowiadać. To z pewnością pozwoli nam na uzyskanie pełniejszej relacji ze zwierzętami.
Chciałabym abyśmy przykładali znacznie większą uwagę do psiej mowy,a zwłaszcza sygnałów uspokajających niż do tej pory. Wraz z postępem cywilizacji i rzetelnej pracy naukowców jak i miłośników zwierząt, wiemy już co raz więcej na temat ich psychologii.

„Jeśli będziesz rozmawiał ze zwierzętami, one też będą do Ciebie mówić i poznacie się wzajemnie. Jeśli nie będziesz z nimi rozmawiał, nie poznacie się. To czego nie znasz, będzie napawało Cię strachem. Zaś to czego się boisz, zniszczysz”.
Wódz Dan George