Wszystkim czytelnikom i pozytywnym psiarzom pragnę złożyć serdeczne życzenia!
Ewelina i psice
Charaktery, psie charaktery jak wiemy różnią się od siebie sporo. Niemniej każdy człowiek, a przynajmniej ten zwierzolubny chowa w serduchu rasy, które ceni spoglądając przychylnym okiem. Na szczęście możliwości co do wyboru psa mamy duże, bo ras obecnie mamy kilka set , ale i są tacy zwierzolubni co zdecydowanie bardziej wolą mieszanki genów, charakterów i cech. Każdy z nas wybiera to co mu pasuje najlepiej, grunt by wybierać z głową i rozsądkiem. No właśnie w tej kwestii jest często wiele sporów. Serce co innego , rozum co innego. Niestety bywa tak, że rozsądek z serduchem przegrywa i wtedy zaczynają się kłopoty. No cóż na ogół jest tak, że początkujący zwierzolub decydując się na zakup psa rasowego zabiera się za wybór rasy nie tak jak potrzeba, a mianowicie często wybieramy to co się nam podoba wizualnie nie zważywszy na charakter futrzaka. To zdecydowana codzienność. Podczas gdy oprócz eksterieru, który jest ważny bo oczywiście istotne są nasze wrażenia wzrokowe, na psie życie składa się jeszcze jego charakter, geny i naturalne predyspozycje. Nie na darmo mamy psy rasowe przyporządkowane do 10 grup podzielonych przez FCI według ich naturalnych predyspozycji. I tak nazwa grupy do której należy nasz pies powinna dać nam wiele do myślenia. Myślę, że dla nikogo tajemnicą nie powinno być że każda rasa ma swoje zalety jak i wady. Choć często problem polega na tym, iż wielu miłośników choć bardziej odpowiednie określenie to fanatyków rasy uważa, że dana rasa jest chodzącym ideałem i nie posiada absolutnie żadnych wad .... Oczywiście kochając swojego psa konkretnej rasy czasem trudno nam obiektywnie spojrzeć na rzeczywistość i jasno powiedzieć o występujących trudnościach w życiu z nią. Bo nie da się ukryć, że takowe trudności występują. Każda rasa obdarzona jest w inne cechy, a co za tym idzie życie z nią się zdecydowanie różni. Niegdyś, kilka lat temu na pewnym forum labradorowym postanowiłam rozpocząć dyskusję dotyczącą wad tejże rasy. No i wtedy rozpętał się wielki chaos, wszem i wobec powtarzano mi, iż jest to pies absolutnie bez wad, a jeżeli je dostrzegam znaczy że nie jestem dobrym właścicielem dla swojego psa. No i co zrobić w takiej sytuacji? W pewnej chwili człowiek sam już nie wie czy myśli dobrze zauważając trudności, skoro inni mówią że ich nie ma ...
Z perspektywy upływającego czasu i rosnącego doświadczenia nie dam sobie wmówić, że każda rasa jest idealna i wad nie posiada. Choć może wada to złe określenie, bardziej chodzi o trudności w życiu z nią czy wychowaniu . Bo co dla jednego jest wadą dla innego będzie zaletą. Niemniej myślę, że trzeba o tym mówić często i głośno. Co raz częściej powtarzamy o tym by kupować psy rasowe z udokumentowanym pochodzeniem bo tylko to gwarantuje nam charakter i wygląd rasy. Wspaniale tak samo jak propagując RR powinniśmy propagować świadome nabywanie szczeniąt rasowych. Gdyż obecnie nie wielu nowo upieczonych właścicieli zdaje sobie sprawę z całokształtu rasy, a zdecydowana większa część wiedzy opiera się o obiegowe opinie w tym w dużej mierze mity. I tak powolutku wraz z dorastaniem szczenięcia i narastaniem tych ukrywanych trudności rośnie skala problemu. I o ile niekiedy zdarza się, że właściciele zakasają rękawy do pracy dzięki czemu udaje się wychować fajnego psa, o tyle w zdecydowanej przewadze w ten sposób albo wiele psów rasowych trafia do schronisk, albo wyrastają na zupełnie nieokiełznywalne psy. I to jest smutne.
Lwi pies jest bardzo
specyficzną rasą rzadko spotykaną w Polsce. Przedstawicieli tej rasy nieczęsto można spotkać na ulicach
miast, co za tym idzie jest to rasa nierozpoznawana póki co.
Zwłaszcza w przypadkach kiedy pies nie jest strzyżony.
W efekcie spacer z lewkiem
w miejscach publicznych często wzbudza spore emocje wśród gapiów.
Jego właściciel powinien być przygotowany na częste spojrzenia oraz
dziwne komentarze. Lwie pieski wzbudzają kontrowersje głównie za
sprawą fryzury określonej przez wzorzec. Dla wielu ludzi wygląd lewka jest
niezrozumiały czego skutkiem bywa wyśmiewanie psa czy też nie miłe
opinie kierowane do właściciela. Wygląd zewnętrzny lwiego pieska jest niezwykle
oryginalny, a mianowicie jest to niewielki piesek, obdarzony długim jedwabistym
włosem o różnorodnym umaszczeniu z fryzurą stylizowaną na lwa.
"Lwi pies - mały
ciałem, wielki duchem jest niestrudzonym druhem" - to zdanie
najlepiej obrazuje cechy owej rasy. Na pierwszy rzut oka może się
zdawać, że lewek jest kanapową perełką. My jako społeczeństwo lubimy traktować pieski długowłose jako kanapowce nie nadające się do codziennego życia i aktywności fizycznej. Podczas gdy to nie do końca jest prawdą, gdyż wiele zależy
od stylu życia właściciela oraz wychowania. Lewki mają
bardzo plastyczny charakter, dzięki czemu potrafią przystosowywać
się do każdych warunków i sposobu bycia opiekuna.Na dobrą sprawę większość psów niezależnie od rasy koniec końców żyje tak jak żyją jego właściciele. Nie ma tutaj większego znaczenia czy jest to labrador, owczarek, dog niemiecki czy york. Jeżeli kochamy ruch to nasz pies też będzie go kochał, jeżeli kochamy leniuchować to prędzej czy później nasz pies zostanie zmuszony do pogodzenia się z sytuacją.
Wciąż jeszcze mamy zimę. Póki co wiosny nie widać, choć wszem i wobec ją słychać! Ptaki dają czadu i nawołują ciepłe klimaty, mam nadzieję że już niebawem aura się nam zmieni na przyjemniejszą. Chociażby mnie się nie podobała zima to lubić mi ją wypada bo chocolata ją wprost uwielbia. Choć jest retrieverem, a może wręcz dla tego że nim jest zima to dla niej najcudowniejsza pora roku. Zimno i mokro to właśnie kocha najbardziej. Zimno kocha bo energii mnóstwo, trudno ją zmęczyć na mrozie, fajnie się oddycha i ogólnie szaleć można co sił. Do tego wszystkiego dzięki dużej ilości śniegu jest mokroooo czyli to co blablador kocha najbardziej na świecie. Trudno się oprzeć dalszym wyprawom w tej mroźnej aurze kiedy chocolata jest tak bardzo szczęśliwa. Choć właśnie ta pora roku była przeze mnie najmniej lubiana, teraz przyszło mi się z nią pogodzić i polubić rzecz jasna dla dobra chocolatowego szczęścia. I tak też weekendy staramy się poświęcać na psie wyprawy by upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. I tak też psy mają zapewnioną dawkę ruchu, relacje z pobratymcami i stymulację poprzez nowe sytuacje i zapachy, my - człowieki mamy okazję spełniać się towarzysko, no i co najważniejsze odpocząć na łonie natury. Co jest najpiękniejsze. Nigdzie się tak dobrze nie odpoczywa jak w lesie czy na polanach do tego mając możliwość obserwacji psów w stadzie to już szczyt spełnienia.
Na spacery często staramy sie wybierać grupowo lub przynajmniej parami. Przebywamy często w miejscach gdzie sporo ludzi się przewija zarówno spacerowiczów jak i psiarzy. Na szczęście jakoś wszyscy potrafią ze sobą współżyć bez większych konfliktów o ile pamiętamy o kulturze i wzajemnych poszanowaniu. I tutaj czasem następują zgrzyty. Wydaje mi się, że powinna obowiązywać kultura wyprowadzania psa, lub inaczej kultura spacerowania. Głośno się o tym nie mówi bo z racji obowiązującego prawa jakby to oczywiste być powinno. W końcu teoretycznie pies powinien być wyprowadzany na smyczy w miejscach gdzie przebywają ludzie. W praktyce wiemy, że wielu z nas spuszcza psy ze smyczy i pozwala na zażywanie uroków wolności. Pod jednym dość istotnym warunkiem. A mianowicie pies biegający luzem powinien być wychowany, bez oznak agresji i przede wszystkim posłuszny. Nie wolno pozwalać psom na bieganie samopas zwierzętom niewychowanym i nie okiełznywalnym. Wtedy świat byłby piękniejszy. Wydaje mi się również, że kiedy idziemy z psami na spacer w miejsce gdzie przebywają i ludzie i psy powinniśmy pamiętać o istotnym aspekcie. Razem z grupą spacerowiczów wyznajemy zasadę iż puszczamy psy luzem by mogły się razem wyszaleć, jednakże zawsze gdy na horyzoncie pojawia się ktoś - człowiek- pies- samochód natychmiast psy są odwoływane i przypinane na smycz lub smycz wirtualną. Wtedy mamy kontrolę nad sytuacją. Znacznie lepiej jest odwołać psa na smycz i pozwolić by psy z naprzeciwka się minęły w kontrolowany sposób. Gdyż nigdy nie wiemy jaki ten pies z naprzeciwka jest i jakie ma preferencje, jak wiemy nie wszystkie czworonogi bezproblemowo tolerują swoich pobratymców. Zatem po co robić sobie i innnym problemy? W każdym razie nasza grupa spacerowiczów tak funkcjonuje i działa to raz lepiej raz gorzej. Niemniej często zdarza się tak, że inni spacerowicze są pozbawieni kultury spacerowania. Przez co często w lesie słychać odgłosy psich kłótni. Wielu niestety nie respektuje wymogu prowadzenia psa na smyczy czy też nawet nie usiłuje odwołać psa na widok kogoś z naprzeciwka. Teoretycznie nie powinno nas to irytować bo mamy psy łagodne i kontaktowe, ale są i takie, które mają problemy w kontaktach z innymi no i tutaj nie trudno o kłopot. Dlatego też powinniśmy się szanować i zawsze odwołać swojego czworonoga widząc kogoś na przeciw. Nie mówiąc już o ludziach, którzy boją się psów i nie życzą sobie być obwąchiwani czy obskoczeni przez psa. Dla mnie kłopotem nie jest witający się retriver, ale dla kogoś innego to sytuacja konfliktowa.
Milo jest spędzać czas aktywnie na świeżym powietrzu, ale pamiętajmy o kulturze spacerowania. Wtedy czas będzie spędzony faktycznie miło i dobrze wspominany będzie ....
Sformułowanie "Miłośnik rasy" do czegoś miłośnika zobowiązuje! Czyż nie? Otóż często niezwykle chętnie mówimy o sobie lub o kimś, iż jest się miłośnikiem danej rasy. W teorii powinno to zobowiązywać do szczegółowej znajomości rasy i dbałości o nią, jej przetrwanie. Podczas gdy w praktyce bycie miłośnikiem często ogranicza się do lubienia. A to nie wystarczy, bo to prosta droga do powstawania dziwnych teorii nie mających nic wspólnego z prawdą, to także prosta droga do zagłady. Nie trudno zauważyć, iż dziś skupiamy się zbyt mocno na lubieniu rasy i jej podziwianiu. Zapominamy o istotnych dla jej przetrwania szczegółach takich jak charakter i zdrowie. Otóż te dwa elementy to podstawowe części składowe rasy! Od charakteru i zdrowia danej rasy wszystko się zaczyna, wygląd i imponujący eksterier to dalsze mniej istotne szczegóły. Nazywanie siebie Miłośnikiem Rasy powinno nas zobowiązywać do znajomości wszystkich części składowych począwszy od historii rasy, poprzez charakter, predyspozycje do pracy, zdrowie w tym możliwe choroby oraz wygląd zewnętrzny. Problem polega na tym, iż od jakiegoś czasu trochę te wartości się pozmieniały, a prace hodowlane zaczęły się opierać na mało satysfakcjonujących elementach. Gdyż to na czym się skupiamy - piękno, ideał jest częścią bardzo wizualną i mało istotną. A to co najistotniejsze czyli zdrowie i charakter traktujemy trochę jak 'jak nie widać to nie ma', bo przecież w pierwszym kontakcie z psem(w domyśle wystawa) nie zwracamy uwagi na zdrowie gdyż teoretycznie jest ono nie widoczne, choć wprawne oko, które wie gdzie patrzeć od razu zobaczy to co ważne ... tak jak i charakter, - w krótkim kontakcie nie mamy możliwości jego oceny i predyspozycji psa. Podczas gdy właśnie one są najważniejsze dla rasy i jej przetrwania. Dziś kiedy rozrasta się nam bardzo przemysł wystawowy, wielu hodowców prześciga się w "wyhodowaniu" jak najlepszych ideałów eksterierowych.
Wielu z nas chce by przedstawiciele ras brylowały na wystawach, a ilość tytułów i odznaczeń była co raz dłuższa. I tak też często przeglądając strony hodowli w zakładkach wystawy możemy przejrzeć bardzo długie listy osiągnięć wystawowych, podczas gdy zakładki "zdrowie" są w bardzo okrojonej formie, no o ile w ogóle są .... Rzecz jasna nie można generalizować, bo da się znaleźć przykłady hodowców skrupulatnie informujących o stanie zdrowia swoich psów oraz regularnie udają się na badania by wiedzieć, że psy hodowlane są o faktycznie nieskazitelnym zdrowiu. Jednkaże takich hodowców to należy ze świecą szukać. Z doświadczenia powiem, że takich 'zapaleńców" jest mało, a pozostali często biorą udział w badaniach bo "wszyscy badają" albo dlatego, że ktoś zażądał certyfikatu, albo dlatego że dana choroba masowo zbiera żniwo w danej rasie. I to jest bardzo przykre. Niedawno miałam okazję brać udział w dość interesującej dyskusji na jednym z for rasowych, dotyczyła ona badań i wielu hodowców uznających się za miłośników rasy wyszło z założenia, że często te badania są niemiarodajne lub są wyłudzaniem pieniędzy lub to że na stronie ich nie ma to nie znaczy, że nie są wykonane. A jaka jest prawda? Każdy może sam ocenić rozmawiając z miłośnikiem rasy. Niestety nierzadko rozmawiając o zdrowiu rasy i predysponowanych chorobach padają ciekawe stwierdzenia, że dany pies tak ma. Najczęściej wszystkie objawy nadwrażliwości ( takie jak intensywne linienie, skłonność do malassezi, biegunki), objawy syndormu brachiocefalicznego, krótkowieczność molosów, problemy ortopedyczne psów dużych ras nazywane są przez miłośników cechą rasową i ładnie mówią, że ten pies tak ma. I wtedy mamy niezłą konsternację ...bo ten pies tak nie ma fizjologicznie, to są objawy patologiczne, które się leczy. I na ogół kiedy do lekarza trafia nowo upieczony właściciel psa, który tak ma wpada w długą przepaść i panikę słysząc prawdę, dzięki której albo zakasa rękawy do długiej i ciężkiej pracy albo pozbywa się problemu. Podczas gdy taka sama rozmowa z miłośnikiem - hodowcą niestety kończy się nieprzyjemną dyskusją często ....
Niestety z biegiem czasu lista chorób predysponowanych w danej rasie się wydłuża jak i lista ras się wydłuża. Generalnei im bardziej rasa modna tym większa szansa, na to że zdrowie bardzo ucierpi. Przykro mnie na to patrzeć. Od lat zakochana jestem w molosach, jednakże dziś patrząc na to co się dzieje z ich zdrowiem oraz hodowlami to nierzadko płakać się chce. Oczywiste było zawsze to, że molosy żyją krócej ale czy krócej to znaczy, że mają umierać w wieku pięciu lat obarczone strasznymi choróbskami? Droga miłośników rasy nie tędy powinna prowadzić. Niegdyś w szeroko mówiono o tym, że hodowcy chcą poprawiać rasę, aprawda jest taka że powinni uważać by jej nie zepsuć bardziej ....