niedziela, 17 listopada 2013

Miłość zabija .....

Mówi się wiele o toksycznych związkach ludzi,  w których często sami tkwią nie chcąc się z nich wyplątać. Podobny problem dotyka zwierząt na linii czworonóg-właściciel. Sęk w tym, iż one są skazane na tą sytuacje i odwrotu nie ma dopóki człowiek nie przejrzy na oczy. Sytuacja dotyczy zdecydowanej części naszych zwierząt domowych począwszy od psów przez koty, a skończywszy nawet na zwierzętach egzotycznych. Toksyczność takiego związku odbija się na różnych sferach życia zwierząt. Duży problem stanowi podejście do czworonogów. Odkąd nasi bracia mniejsi zajęci w życiu ludzi miejsce na równi z rodziną trochę zapomnieliśmy w tym wszystkim, że to są zwierzęta i potraktowaliśmy zbyt dosłownie jako członka rodziny. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wielu ludzi dokłada wszelkich starań by zwierzęta przestały być zwierzętami  na rzecz bawienia ludzkiego oka i zajmowania czasu kiedy człowiek ma na to ochotę. Zapominamy o ich naturalnych potrzebach, instynktach,przeznaczeniu, na rzecz dosłownej antropomorfizacji. Wydaje mi się, że co raz mocniej staramy się zrobić ze zwierząt małych ludzi. Wspaniale, że są one nam bliskie, ale przerażające jest to że nie dajemy im być sobą. Wielu ludzi na tyle się zatraciło w sytuacji, że traktują dosłownie zwierzęta jak dzieci. W tym wszystkim zaczyna brakować rozsądku, a człowiek zaczyna patrzeć przez różowe okulary na swoje zwierzę. I tak doszliśmy do poważnych dwóch problemów - pierwszy  z nich to otyłość szeroko występująca wśród zwierząt domowych, a drugi to usilne dążenie do traktowania zwierzęcia jak zabawkę.
Na co dzień niestety mam okazję widywać efekty takich działań. Notorycznie przekarmiamy swoje zwierzęta bo "one lubią jeść" , a nas cieszy widok zadowolonego zwierzęcia, tym samym tłumaczymy się brakiem czasu i pędem życia który nie pozwala na regularne spacery. Mamy w domu zwierzęta, którym często nie poświęcamy czasu dlatego, że rzekomo nam go brakuje. Zamykamy czworonogi w domu, czasem rzucimy piłeczkę czy zainicjujemy zabawę ale tylko na chwilę bo przecież czas goni nas ... Karmimy, nie wymuszamy aktywności fizycznej, zmuszamy do leżenia na kanapie ... napędzamy błędne koło z którego trudno wrócić. Otyłość jest powszechnym problemem, zdecydowana większość zwierząt odwiedzających gabinety lekarskie ma nadwagę, a co gorsza duża część właścicieli nie widzi w tym problemu bądź uważa, że ten typ tak ma i wrócić się nie da. Posiadanie czworonożnego przyjaciela wymaga od człowieka poświęcenia. Pies to nie tylko przyjemność, to są przede wszystkim obowiązki, a dopiero potem przyjemność. Nie wystarczy kochać psa by był szczęśliwy. Potrzeba miłości i rozsądku, a przede wszystkim zwrócenia uwagi na fakt, iż pies jest najpierw psem, a potem naszym przyjacielem. Najlepszym spełnieniem dla psa jest możliwość bycia psem w pełnej krasie. A z tym już w społeczeństwie mamy problem. Chętnie bierzemy do domu popularne psy - labradory, goldeny, yorki, bordery ... ale już mniej chętnie poświęcamy  tak bardzo potrzebny im czas. Wielu właścicieli uskarża się na demolowanie mieszkań, niszczenie, wycie, ucieczki, nieposłuszeństwo, często padają ostre słowa typu "ten pies jest głupi". Nie ma głupich psów, są tylko niemądrzy ich właściciele. Pies jest taki jakim go ukształtujemy, to od nas zależy jak ostatecznie będzie się zachowywał. Wszakże wciąż wielu ludzi nie chce się z tym pogodzić i dostrzec prawdziwej natury psa. Chcielibyśmy by nasze psy były ładne i mądre od razu po tym jak pojawiają się w naszych domach bez naszego wysiłku. A to jest niemożliwe. Brak aktywności fizycznej i rekompensata braku czasu w postaci licznych smakołyków to prawdziwa zmora naszych czworonogów. Doprowadzamy do smutnego zjawiska jakim jest czynienie z człowieka podajnika do jedzenia, a psa worka na jedzenie. Ostro? Hymm tak to w zdecydowanej mierze wygląda. Sami często doprowadzamy do cierpienia naszych przyjaciół. Paradoksalnie tak bardzo je kochamy, iż ściągamy na nie szereg problemów. Otyłość to początek długiej listy kłopotów w tym bardzo obciążających schorzeń i drastycznego skracania życia naszego czworonoga. Na szczęście w porę zwrócenie uwagi na problem pozwala na powrót na właściwy tor, pod warunkiem iż tego chcemy i dołożymy wszelkich starań by osiągnąć równowagę. Należy jednak podkreślić, iż wyprowadzenie z otyłości jest dużo bardziej czasochłonne aniżeli utrzymanie psa w dobrej kondycji. A wystarczy jedynie traktować zwierzę z szacunkiem ale i rozsądkiem. Miłość nie polega na rozpieszczaniu i przekarmianiu.Taka miłość jest toksyczna.Podczas gdy Relacje psa i człowieka powinny opierać się na czymś więcej. Spędzanie czasu z wychowanym , posłusznym psem na spacerach i zabawach przynosi zdecydowanie więcej satysfakcji .

Miłość, rozsądek i konsekwencja jest kluczem do fajnej relacji z psem.

Kot europejski, który powinien ważyć około 4kg podczas gdy jego masa ciała to niespełna 10kg.

Zapominamy często, że pies posiada cztery nogi które chętnie wpadają w pełen galop ....

Najważniejsza w psim życiu jest wolność, natura, spędzanie czasu z psimi przyjaciółmi i praca ze swoim człowiekiem. Zajadanie nudy szczęścia nie przyniesie żadnemu psu.





sobota, 9 listopada 2013

Badania profilaktyczne w obronie zdrowia psów rasowych

Tajemnicą nie jest fakt, iż zdrowie psów rasowych kuleje co raz bardziej, tematem tabu też już być to nie powinno. Zdaję sobie sprawę, iż wpisy na blogu są co raz bardziej tendencyjne i monotematyczne. Niemniej wciąż uważam, że o problemach trzeba mówić do bólu. Na szczęście przy odrobinie woli i zaangażowania potrafimy odrabiać lekcje jako społeczeństwo. Ciężko pracowaliśmy nad zrywaniem łańcuchów, ciężko pracowaliśmy nad uświadomieniem, że zwierzęta też czują ból tak jak ludzie, ciężko pracowaliśmy nad akcją rasowy=rodowodowy. Każda z tych akcji przynosiła oddźwięk pozytywny czyniąc krok w stronę dobrostanu zwierząt. Dziś przychodzi czas na odrobienie zadania domowego z znajomości problemów zwierząt rasowych, które z dnia na dzień rosną do ogromnych rozmiarów. Paradoksalne zjawisko jest takie, że owszem dobrze nam idzie odrabianie lekcji, jednakże zaczynamy mówić na szerszą skalę o problemach dopiero kiedy jesteśmy na krańcu. W chwili obecnej zbliżamy się dużymi krokami do destrukcji tego co najpiękniejsze i nam bliskie - zwierząt rasowych. Zachwyt nad czystością rasy i pięknem całkowicie przysłonił nam oczy. Idąc w stronę doskonałości zapomnieliśmy o jednym drobnym elemencie efektach ubocznych krzyżowania i rozmnażania. Okazuje się, że genetyka lubi płatać figle i mieszać w naszej doskonałości. Problemów przybywa, życie się skraca. Czas zacząć mówić o tym na dużą skalę i co najważniejsze zacząć działać na rzecz zdrowia naszych ukochanych psów.

Pracę powinniśmy zacząć u podstaw - znając problemy powinniśmy dołożyć wszelkich starań by niedoprowadzać do poszerzania się zjawiska. Niestety nie jest to tak różowe i proste jakby mi się marzyło. Nieustannie apeluję do właścicieli i hodowców o badania. Skoro ochoczo inwestujemy w wystawy i medale to dlaczegóż by nie zainwestować w badania uzyskać certyfikat i z czystym sumieniem prowadzić dalej swą pracę hodowlaną w stronę zdrowia. Czyż zdrowie jest mniej istotne niż doskonały eksterier? Niech każdy sam odpowie na to pytanie ....
Każda rasa ma swoje problemy i na inny sposób należy rozpoczynać diagnostykę. Nie sposób przytoczyć wszystko w jednym miejscu. Chcę jednak zwrócić uwagę, iż lekarze specjaliści wychodzą na przeciw właścicielom zwierząt, hodowcom jeżdżąc po kraju i prowadząc badania wyjazdowe. Dzięki temu możemy często na spokojnie w swoim mieście lub okolicy wykonać badania z certyfikatem u specjalisty by mieć pewność, że przede wszystkim mamy zdrowe zwierzę wolne od chorób wrodzonych. Sęk w tym, że badania te nie są aż tak popularne, na ogół osoby zainteresowane to właściciele zwierząt u których problem jest nagminny. Dlaczego nie badać przedstawicieli zdrowych? Czy to na marne wydane pieniądze? Nie sądzę, na ogół jest tak że rasy które miały zdrowe serce po czasie zaczynają mieć problemy, ale dopiero gdy problem jest notoryczny bijemy się w pierś i badamy. Podczas gdy badania profilaktyczne przyniosą nam dużo więcej korzyści. Myślę, że z przyjemnością każdy z nas odebrałby certyfikat zdrowia dla swojego pupila. Gorzej jest kiedy decydujemy się na badanie z certyfikatem tylko dlatego, że właściciel reproduktora czy suki hodowlanej zażądał dokumentu, a podczas badania okazuje się że jest problem i mamy zwierzę chore lub podejrzane. I co wtedy? Teraz już wiemy, fakt certyfikatu nie będzie ale jesteśmy bogatsi o cenną informację. Teraz tylko trzeba pomyśleć o tym jak rzadko wykonujemy badania profilaktyczne, rozmnażamy zwierzęta, a korzystamy z pomocy dopiero gdy zaczynają się objawy. Musimy pamiętać o tym, że wiele chorób rozwija się nazwijmy bezobjawowo, choć w praktyce na ogół jest tak że subtelnych objawów nie zauważamy, bądź zrzucamy je na karb "Rasy bo te psy tak mają". Przychodzimy na kosnultację i okazuje się, że są kłopoty. Gdybyśmy wykonali ten krok i z tak ochoczym zaangażowaniem brali udział w akcjach badań jak w wystawach psów rasowych moglibyśmy trochę bardziej panować nad sytuacją zdrowotną naszych czworonogów. Niestety w tej kwestii czeka nas jeszcze wiele pracy, wiele dyskusji i podejmowanie wielu wyborów. Zacznijmy od siebie, zastanów się jakiej rasy jest Twój czworonóg? jakie choroby nad nim ciążą? i co zrobileś by sprawdzić jaki jest stan zdrowia Twojego psa? Czy hodowca od którego kupiłeś szczenię dopełnił obowiązków( póki co niestety nieformalnych) i wykonał badania? Hymm każdy sam musi sobie odpowiedzieć ....

środa, 6 listopada 2013

Konsekwencja,konsekwentnie, konsekwentny itp

Początkujący opiekunowie w poszukiwaniu informacji o wychowaniu szczenięcia zapewne notorycznie napotykają na swej drodze to sformułowanie "Konsekwencja". Magiczna konsekwencja jest podstawą w wychowaniu i szkoleniu czworonożnego przyjaciela,ale i tym samym najtrudniejszą do opanowania sztuką. Choć jest to klucz do sukcesu to wciąż wiąże się z wieloma problemami na początku drogi z psem. Większość porad przygotowanych dla miłośników psów aż do dna przesiąka naciskiem na konsekwencję, która dotyczy każdej sfery psiego życia. Nie sposób je wszystkie wymienić. Jak opanować tę sztukę?
Hymm wielokrotnie powtarzam, iż sztuka wychowania psa do  nierzadko taki sposób kształtowania własnego charakteru. Bowiem człowiek o słabej woli,niezdecydowany , niekonsekwentny w swoim działania, niecierpliwy, chaotyczny nigdy nie będzie w stanie wychować idealnego psa. Mówię idealnego trochę z przekorą bo jak wiemy nie ma idealnych psów, ani idealnych ludzi. Każde stworzenie na ziemi bez względu na gatunek ma swoje wady i zalety. Jednakże wracając do tematu zabierając się za ułożenie czworonoga najpierw musimy zacząć od poukładania swoich emocji i zachowania. Psy potrzebują w swoim życiu przewodnika - przyjaciela, który wskaże im którą drogą iść, co zrobić, jak się zachować czy jak wyjść z patowej sytuacji. Wiemy, już że nie wolno traktować nam psa jak wilka, co nie zmienia faktu iż na drodze ewolucji doprowadziliśmy do silnego uzależnienia psa od człowieka. Tym samym powodując,iż pies ufa nam na tyle iż oczekuje od nas wsparcia w jego codziennym działaniu. Rola przewodnika jest trudna, choć panuje powszechne przekonanie iż każdy może być właścicielem psa bo wychowanie go to nic trudnego. Nic bardziej mylnego, osobiście uważam że do posiadania psa trzeba dorosnąć i wiele się nauczyć. Jeżeli się człowiek postara jest w stanie opanować te niuanse, niemniej bez podstaw ani rusz. I znów wracamy do początku czyli konsekwencji. Filozofii dotyczących szkolenia psów jest całkiem sporo i w istocie amatorom trudno się odnaleźć w tym co dobre,a co złe. Wielu z nas uczy się metodami prób i błędów wybierając co przynosiło dobre efekty, a co powodowało krok w tył . Moim subiektywnym zdaniem podstawą, a raczej kluczem do pracy z psem są emocje i jasne reguły. Psy czują się bezpiecznie kiedy ich człowiek jest opanowany i wie co robić, wydaje jasne polecenia i jasne nagrody bądź reprymendy. I tu właśnie od konsekwencji zaczynamy. Kiedy do naszego domu trafia małe rozkoszne i nieporadne szczenię trudno nam zachować zdrowy rozsądek i wdrożyć jasne reguły. Zdecydowana większość z nas, zwłaszcza laików zaczyna od traktowania szczenięcia jak małe dziecko, jak niemowlę. Zważywszy na fakt, iż tempo rozwoju szczenięcia jest dużo szybsze aniżeli niemowlęcia, od katastrofy dzieli nas tylko chwila. Często jest tak, że zanim zrozumiemy potrzeby psa popełnimy już błędy mniej lub bardziej odwracalne. Pytanie tylko na jakim etapie zrozumiemy swoje postępowanie i postanowimy je zmienić?
Już od dosyć dawna wiele mówi się na temat antropomorfizacji, która wciąż ciągnie się za nami. Przeszkadza w życiu naszym i psów. Przeszkadza głównie początkującym, którym trudno złapać dystans pomiędzy światem psa i człowieka. Małego "pluszowego" pieska trudno wielu ludziom potraktować jak psa, gdyż natychmiast budzi się  w nich instynkt powiedziałabym "opiekuńczy". W zdecydowanej większości widok szczeniaczka pobudza nas do włączenia trybu opieki. Natychmiast zaczynamy się zachować jak rodzice dbający o swoje małe dziecko. To podstawowy błąd, który potem trudno odwrócić. Kiedy tłumaczę właścicielom szczeniąt na czym polegają podstawy w opiece nad szczenięciem i następuje moment mówiący o nauce i konsekwencji zawsze spotyka się z dużym zdziwieniem. Tak jak trudno zachować dystans tak samo trudno jest zachować zdrowy rozsądek i potraktować psa jak psa. Ot lubię bardzo to stwierdzenie, choć spotyka się często z oburzeniem "Pies to pies" to nie jest mały człowiek. W tym momencie najczęściej odzywa się antropomorfizacja wielu ludzi natychmiast komentuje, iż to członek rodziny i nie jest możliwe by traktować go oschle. Traktowanie psa po psiemu nie musi wiązać się z zachowywaniem dystansu, oschłością czy brakiem miłości. Traktowanie psa po psiemu to wyraz szacunku do gatunku jakim jest pies i wyraz zrozumienia jego natury. A pierwszym krokiem na tej drodze jest postępowanie zgodne z potrzebami psa. I tak też szczenię , które trafia do naszego domu już w pierwszy dzień powinno powoli zapoznawać się z zasadami, które zamierzamy wprowadzić. Naukę rozpoczynamy od pierwszego dnia i konsekwentnie prowadzimy przez całe jego życie. Czym skorupka za młodu itd ....
Wydaje się, że duży problem tkwi w przekonaniu iż nakazy i zakazy sprawią, iż zwierzę mniej będzie kochało właściciela. Niekiedy można spotkać takie tłumaczenie ze strony właścicieli. A w istocie nie ma nic bardziej mylnego. Pies zawsze będzie starał się być bliżej człowieka, który zachowuje się w jasny przewidywalny sposób. Jasne reguły obowiązujące od momentu pojawienia się w domu przez całe psie życie dają mu poczucie bezpieczeństwa, dzięki temu pies doskonale wie czego opiekun oczekuje, co może wywołać gniew, a co przyniesie mu korzyść pod postacią nagrody. Psy niebywale szybko uczą się tych reguł, choć przychodzą momenty "buntu" i próby działania po swojemu , to nasza konsekwencja powinna szybko ugasić próby samowolki. Psy kochają się uczyć, a jeszcze bardziej uwielbiają zbierać nagrody, które mamy w posiadaniu. To od nas zależy jak ukształtujemy naszego czworonoga, a konsekwencja opanowanie i jasne reguły na pewno przyniosą korzyść dla naszego wspólnego życia.

sobota, 2 listopada 2013

Smutny Listopadowy Dzień

Wczoraj w całym kraju świętowaliśmy pamięć zmarłych bliskich nam osób. Ruszyły wczoraj wyprawy na cmentarze by zapalić znicze ku pamięci rodziny, przyjaciół. My ludzie mamy to szczęście, że możemy pochować ciało bliskich nam osób na cmentarzu oraz odwiedzać ich kiedy tylko mamy taką potrzebę, wspominać ,zapalić znicz ku pamięci, zanieść kwiaty. A co ze zwierzętami? Wciąż traktowane są u nas przez większość społeczeństwa jako gatunek gorszy od człowieka, niezasługujący na pochówek. Podczas gdy dla nas ludzi żyjących wśród nich oczywistą sprawą jest fakt iż to taki sam członek rodziny jak każdy inny krewny. W całym kraju jest niewiele miejsc typowych cmentarzy, gdzie można dokonać pochówku i odwiedzać bliskiego nam czworonoga. Kiedy przyglądam się publikacjom na temat cmentarzy dla zwierząt to widać wręcz rażącą różnicę. Tam jest mimo wszystko wesoło, są zabawki, są wiatraki, są kolory. Choć śmierć zawsze boli i zawsze przynosi wiele przykrości , to nie należy pogrążać się w smutku. Po przeżyciu żałoby powinien przyjść czas stabilizacji kiedy wspominamy tylko dobre chwile z przyjacielem czworonożnym, nie wolno skupiać się nam tylko na złych wspomnieniach.

Miłośnikom zwierząt wciąż trudno pogodzić się z faktem, iż psy żyją zdecydowanie krócej niż ludzie. Bo czymże jest 10-15-18 lat na przestrzeni naszych lat 60-80-90. To zaledwie mrugnięcie okiem, trudno zatem pogodzić się z odejściem przyjaciela. Z pewnością nigdy ich nie zapomnimy, zawsze będą w naszych sercach głęboko wydeptywały ścieżki mimo upływającego czasu. Wierzę w to, że  zawsze kiedy odchodzi nasz przyjaciel, widząc nasz smutek nie pozwala nam pogrążać się  w nim zsyłając nam anioła stróża, który pozwoli ukoić ból.
Przyjaciół się nigdy nie zapomina, na szczęście wracają do nas zawsze chociaż w innym futerku ....


Liebster Blog Award - Nominacja

Dzięki uprzejmości Dominiki Spojrzenie Psa został nominowany i tak też odpowiadam na pytania :)

1. Czy wiążesz swoją przyszłość ze zwierzętami, czy to raczej pasja, którą będziesz się zajmować w wolnym czasie?

Zdecydowanie wiążę swoją przyszłość ze zwierzętami z racji tego iż czworonogi z przytupem władowały się w moją codzienność. Począwszy od ośmiu łapek towarzyszących mi na co dzień plus stado ich przyjaciół, a skończywszy na codzienności w pracy - moim zawodzie przeznaczonym niesieniu pomocy zwierzętom. 
2. Co sprawia Ci największą radość w pracy z psem?
Przede wszystkim zabawa i możliwość zgłębiania psiego zachowania. Im więcej czasu się spędza ze zwierzętami tym więcej odkrywa się niuansów ich duszy.
3. W życiu kierujesz się raczej rozsądkiem czy uczuciami?

Niestety pół na pół, zależnie od sytuacji. Raz to są emocje raz rozsądek, nigdy nie jest idealnie. 
4. Z jakich osiągnięć z psem jesteś najbardziej dumna?

Najbardziej dumna jestem z tego, że udało mi się opanować charakter czekolady. Z chodzącego tajfuna i demolki udało mi się wychować psa z którym łączy mnie silna więź. 
5. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie- co by to było?

Chciałabym by ludzie byli dla siebie bardziej uprzejmi i towarzyszyło nam społeczeństwu więcej uśmiechu i dobroci ....
6. Czy wierzysz w siebie?

Ah trudne pytanie, to taki ciągły balans. 
7. Skąd czerpiesz wiedzę o psach?

Z racji tego iż zwierzęta towarzyszyły mi od przyjścia na świat, to wiele nauczyłam się poprzez metodę prób i błędów, obserwacje. Sporą część wiedzy zawdzięczam literaturze, mojej siostrze która była przewodnikiem na drodze poznawania zwierząt, a teraz głównie wiedzę czerpię z pracy oraz codzienności , przebywania wśród zwierząt.
8. Jakie są Twoje inne pasje?

Przede wszystkim zwierzęta,zaraz po tym weterynaria i muzyka, różowe lata '70 i szalone '80 :)
9. Jak myślisz, co Twoje psy by Ci powiedziały gdyby potrafiły mówić?

chyba wolę nie wiedzieć :)
10. Czy jesteś marzycielem?

oj tak mam tendencje do marzeń wręcz utopijnych....
11. Co jest Twoją słabością?

Emocjonalność na pewno ....


--------------------

Blogi nominowane przeze mnie :
http://moja-sfora.blogspot.com/
http://psieperypetie.blogspot.com/
http://kam-io.blogspot.com/
http://bernenczykbacus.blogspot.com/
http://carmellaikoty.blogspot.com/
http://lapka-sunsilk.blogspot.com/
http://myhovawart.com/
http://jamniczka.blogspot.com/
http://lunalatajacypies.blogspot.com/
http://everydaybeny.blogspot.com/
http://zaszarymkamieniem.blogspot.com/




niedziela, 27 października 2013

Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura.

Naszą -ludzką charakterystyczną cechą jest brak dystansu do czegokolwiek, a zwłaszcza do codzienności tak jak i notoryczne szukanie dziury w całym. Myślę, że nie będzie herezją stwierdzenie iż narzekanie i szukanie negatywnych stron danej sytuacji wychodzi nam po mistrzowsku. Wszyscy zapewne jak jeden mąż z małymi wyjątkami skupiamy się nie na tym co istotne. Wciąż dążymy do ideału, wciąż gonimy za pieniędzmi, karierą, dobrami materialnymi głównie. W tym wszystkim zapominając o tym co mamy najcenniejsze - o naturze. Natura, zwierzęta dla wielu z nas nie ma większego znaczenia bo nie daje nam hymm teoretycznie nic. Zaś pełny portfel przynosi więcej satysfakcji. Niemniej jednak cóż nam z pełnych kont i pięknych domów kiedy tam w środku nas brakuje stabilizacji, równowagi. Wprawdzie każdy sam musi znaleźć swoją drogę do tej równowagi, gdyż każdy ma inny próg samospełnienia i radości. Wydaje mi się jednak, że mamy co raz bardziej smutne społeczeństwo. Brakuje nam odwagi i chęci do tego by cieszyć się z prostych spraw, by zauważyć małe zmiany w otoczeniu. Ciągła pogoń za sukcesem pewno kiedyś dobiega końca, pytanie tylko czy faktycznie sukces ten da nam autentyczną radość? Osobiście myślę, że nie ... Autentyczną radość może dać nam jedynie to co jest naturalne to co płynie z głębi naszego serca i głębi natury. Żadne pieniądze, żadne sukcesy nie dadzą takiego spokoju i równowagi jak chwila odpoczynku w środku lasu, na zielonej trawie z włóczącym się w pobliżu psim towarzyszem. Już dawno temu ktoś powiedział, że "Nie ma na świecie lepszego terapeuty niż szczeniak liżący Cię po twarzy". I to jest najpiękniejsze zdanie jakie od dawna mi przyświeca. Autentyczną radość i równowagę jedynie daje natura. Dopóki tego nie zrozumiemy nie będziemy szczęśliwi.



środa, 23 października 2013

Wystawy Psów Rasowych - Miłość do psa czy do prestiżu?

 
Tradycja wystaw psów sięga już kilkudziesięciu lat, na przestrzeni czasu zebrała sobie grono zwolenników jak i przeciwników. Dla jednych jest to wielkie święto, inni zaś uznają iż to męczenie zwierząt.Są jeszcze tacy pośrodku co nie do końca potrafią opowiedzieć się po żadnej ze stron. Jestem jedną z osób o mieszanych uczuciach, bo z jednej strony od dziecka uwielbiałam uczestniczyć w wystawach z drugiej zaś złości mnie niesprawiedliwość, niekompetencja i pokazówka ....
Osobiście może nie mam wielkiego doświadczenia jeżeli chodzi o obecność na wystawach w porównaniu z osobami które od kilkunastu-kilkudziesięciu lat uczestniczą w tej tradycji i to oni powinni się wypowiadać co się zmieniło i w jakim kierunku idą te zmiany. Niemniej nawet z perspektywy kilku lat nietrudno nie zauważyć zmian i niestety na gorsze. Jestem głęboko przekonana o tym, iż kiedyś było to duże przedsięwzięcie - psie święto połączone z szacunkiem do gatunku jakim jest pies. Wystaw było mniej jak i psów prezentowanych też bywało mniej. Dziś co raz więcej wystaw w roku się odbywa, niektóre oddziały nawet kilka razy w roku organizują spotkania, wystawców mamy więcej oraz prezentowanych psów. Tym samym mam wrażenie, iż teraz przestaje mieć to charakter święta, a przeradza się powoli w niezdrową rywalizację o prestiż. W zamyśle Wystawy Psów Rasowych miały na celu konkurs piękności, który po latach przerodził się w konkurs hodowlany. Wielu hodowców ściga się w ilości zebranych tytułów z konkurencjach finałowych, pucharów, medali, na swoich stronach dumnie prezentują długie listy prestiżowych tytułów każdego ze swoich psów.
Wszystko to spowodowało, iż w społeczeństwie zakorzeniło się silne przekonanie iż wystawy psów przeznaczone są jedynie dla psów hodowlanych, często wydaje się że zwykły miłośnik nie ma tam dla siebie miejsca. W praktyce jest niewielu właścicieli którzy jeżdżą i wystawiają swoje psy dla zabawy, bez ciśnienia na tytuły i bez planów hodowlanych. Co więcej nie trudno wyczuć iż tacy miłośnicy nie są mile widziani z racji tego iż są konkurencją która zabiera szansę na wygraną, a przecież pożytku nie będzie bo pies nie przeznaczony do hodowli.... Zjawisko to jest bardzo smutne, choć bardzo często spotykane. Nierzadko właściciele psów - miłośnicy - "niehodowcy" są niezbyt mile przyjmowani, ignorowani nie tylko przez samych wystawców. Być może obserwacje moje są błędne, ale zostawiam to ocenie innych uczestników wystawy, być może bardziej obiektywnych.  Nie zawaham się wysnuć hipotezy iż dziś wystawy przestały być świętem psów, a stały się pogonią za prestiżem. Trudno mówić o święcie psa kiedy widzi się ludzi trzymających na drugim końcu smyczy psa, który na szyi ma założone kolczatki, dławiki, kiedy to psy są szarpane za nieposłuszeństwo, agresywność, obronę swojego terytorium (namiotu,plecaka, krzesła,właściciela). To obrazek bardzo częsty. Mam bardzo silne przekonanie, że ludzie zapomnieli w całym tym przedsięwzięciu po prostu o psie i jego potrzebach. Częstokroć psy pokazywane na wystawach są nagle wyciągane z kojca czy z domu po za bezpieczną granicę swego ogrodu czy posesji, co w efekcie doprowadza je do silnego stresu, często psy boją się chaosu, tłumu ludzi, hałasu, dotyku obcych ludzi. Nie można ukrywać, iż wystawa jest pełna bodźców mocno stresujących dla psa nieprzyzwyczajonego do takich przedsięwzięć. Dla wprawnego obserwatora nie trudne jest to do zauważenia. Zatrzymując się przy ringach i przyglądając się psom prezentowanym łatwo można zauważyć, które psy były przygotowywane do wystaw, a które bez przygotowania i socjalizacji zostały po prostu zabrane z domu by zgarnąć medale do dalszej konkurencji hodowlanej. W gruncie rzeczy niewiele jest psów, które są odpowiednio przygotowane do wystawy i nie przeżywają silnego lęku czy stresu związanego z ilością bodźców trafiających do nich.  W tym wszystkim ludzie nazbyt często zapominają o prostych potrzebach zwierząt. Przyglądając się prezentacji na ringach od razu widać, którzy hodowcy przykładają się do pracy ze swoimi psami, co więcej widać więź między hodowcą, a psem. To widok nieczęsto spotykany ale od razu można rozpoznać hodowcę, który hoduje zwierzęta bo je kocha,a wystawy to tylko krok kolejny w pracy hodowlanej i życiu z psami. Oczywiście psy hodowlane zwłaszcza reproduktory trzeba pokazywać by wiadomo było o ich istnieniu. Niemniej wystawy nie są najważniejsze w pracy hodowlanej, wciąż ubolewam nad tym iż zbyt mocno skupiamy swoją uwagę na wystawach i tytułach, a zbyt mało na tym co istotne - badaniach, przygotowaniu zwierząt pod względem psycho-fizycznym. Obecnie chętniej rywalizuje się w ilości tytułów oraz udziałach  w prestiżowych wystawach, podczas gdy na konsultacje ze specjalistami - badania genetyczne czy badania przesiewowe już tak chętnie hodowcy nie biorą udziału. Marzę o tym by tak ochoczo zamieszczano informacje o wykonanych badaniach u psów hodowlanych jak o wystawach.  
W tym wszystkim ludzie nazbyt często zapominają o prostych potrzebach zwierząt.
 Psy ozdobne muszą niejednokrotnie spędzać długie godziny stojąc czy leżąc na stolikach i znosić czesanie, pielęgnowanie jedwabistej sierści, zaś rasy brachycefaliczne częstokoroć są narażane na ryzyko udaru przebywając w upalne dni na wystawach .... Jako miłośnik zwierząt kocham wystawy, niemniej często wracam do domu zażenowana spotykanymi widokami - psów w kolczatkach, którym przed wejściem na ring zakłada się prędko ringówkę, psów szarpanych za niepokój za lęk, psów szarpanych za niepowodzenie na ringu, psów wystraszonych dotykiem sędziego. Myślę, że nie tak powinno to wszystko wyglądać. Scenariusz przedstawiony przeze mnie jest dość dołujący, niemniej ja jako miłośnik psów zwracam uwagę głównie na ich dobrostan fizyczny i psychiczny, zatem nie mogę udawać że takie rzeczy się nie zdarzają. Cieszy mnie jednak fakt, iż w całym konkursie hodowlanym co raz częściej pojawiają się takie osoby jak ja, które pokazują że wystawy przeznaczone są dla wszystkich psów rasowych nie tylko hodowlanych, a co najważniejsze pies biorący udział w konkursie może mieć z tego frajdę jeżeli od samego początku przyłożymy się do pracy nad przyzwyczajeniem psa do pewnych sytuacji. Wtedy będziemy czerpać z wystawy zabawę razem z psem, bez lęku,stresu i niepokoju. Wystarczy, że zaczniemy to traktować z dystansem i poczuciem humoru, bez nastawiania się na prestiż. Choć z drugiej strony warto się zastanowić czy miarą prestiżu jest ilość medali i tytułów czy może fajny pies cieszący się życiem, który chętnie współpracuje ze swoim właścicielem i nawiązuje kontakt ? A może istnieje szansa na połączenie jednego i drugiego?



sobota, 12 października 2013

"Jamniki można albo kochać albo nienawidzić, inaczej się nie da"


Jamnik jest dosyć popularną rasą, chociaż czasy jej świetności i uznania w społeczeństwie zdaje się już nieco minęły. Po mimo tego iż po ulicach miast wciąż maszeruje sporo przedstawicieli tej rasy, nie jest aż tak mocno rozpowszechniona jak kiedyś. Być może wpływ na taki obrót sprawy miały powstałe stereotypy o jamnikach , niekoniecznie sławiące tę rasę, a nawet można rzec niektóre wręcz krzywdzące. Jak to z stereotypami bywa , zawierają jedynie ziarnko prawdy, a reszta to ubarwiona historia, swoją drogą nierzadko ukazująca całkowite skrajności. Mianowicie labradory ukazywane są zawsze w samych superlatywach jako idealne psy zaś jamniki znane są z tej gorszej strony. W społeczeństwie mówi się o nich jedynie jako o zadziornych, agresywnych,dominujących, złośliwych psach. A taka postawa jest bardzo krzywdząca dla tej specyficznej rasy. 

Wprawdzie psy tej rasy obdarzone są mocnym, stanowczym charakterem ale w żadnym wypadku nie wolno mówić o nich iż są agresywne czy też złośliwe. Co zabawne ich sposób postrzegania rodziny i reszty świata znacznie się różni. W przeciwieństwie do na przykład retrieverów , jamniki zachowują spory dystans wobec obcych osób. Dla nich rzeczą naturalną jest to iż wobec ludzi których nie znają należy zachować pewną dozę nieufności, w żadnym wypadku nie są wylewne czy też ochocze do zawierania natychmiastowej znajomości z nowo poznaną osobą. Owy dystans zostaje zachowany do momentu aż jamnik zauważy iż "potencjalny wróg" jest akceptowany przez jego właściciela. Gdyż jamnik funkcjonuje wg zasady "przyjaciele mojego pana są moimi przyjaciółmi". Natomiast wobec rodziny zachowują się diametralnie inaczej. Członkowie rodziny ( czytaj jamniczego stada) są dla niego najważniejsi, względem nich jamnik zawsze będzie gotów niemalże skakać z radości przy powitaniach nawet po kilkuminutowej naszej nieobecności, zawsze z chęcią przyczłapie po dawkę piszczot czy zabaw. Jednakże mimo swej ogromnej miłości do całej rodziny, jamnik zawsze wybiera jedną osobę na swego najukochańszego właściciela - przewodnika i to jego polecenia będzie wykonywał z największym posłuszeństwem.

Życiowym celem jamnika jest także pilnowanie i obrona jego rodziny, i tak też można rzec "w małym ciele, wielki duch". Mimo swoich niewielkich rozmiarów z odwagą niczym lwa będzie gotów przywitać donośnym szczekaniem każdego naszego gościa. Równoznaczne z pilnowaniem dla jamnika jest ostrzeganie swego ukochanego właściciela przed niebezpieczeństwem tudzież dzielne okrzyki na każdy odgłos bez względu na to czy jest ledwo dla nas słyszalny czy też sąsiedzi głośniej rozmawiają, bez znaczenia jest także pora dnia. Otóż jamnik gotów jest w każdej chwili dnia i nocy pilnować swego domostwa. Żyjąc z jamnikiem pod jednym dachem musimy być przygotowani na tę czujność i częste szczekanie, które nam może się wydawać zbędne, zaś w oczach naszego czworonoga będzie oznaką bacznego obserwowania środowiska i spełnienie obowiązku pilnowania swego stada. Trzeba przyznać, że szczekliwość jest bardzo silnie zakorzeniona w jamniorach , niejednokrotnie na tyle mocno iż nie da się jej oduczyć. Ta cecha bywa bardzo uciążliwa zwłaszcza kiedy jamnik staje się mieszkańcem mieszkania na osiedlu, gdzie permanentnie  słychać różnorodne odgłosy. Jednakże niewykluczone, że praca nad hamowaniem nadmiernej szczekliwości odkąd tylko maleństwo pojawi się w naszym domu przyniesie pożądany rezultat. Trudno powiedzieć jednoznacznie, gdyż jest to dosyć indywidualne.

Jamnik jest psem bardzo bystrym, doskonałym obserwatorem. Chętnie i szybko się uczą, ale tylko pod warunkiem odpowiednio dobranej metody wychowawczej i motywacji do nauki ... cóż jamnik zawsze zastanowi się kilka razy nim wykona jakieś polecenie czy na pewno "interes" mu się opłaci. Wystarczy raz przekonać go o opłacalności wykonywanych poleceń , na samym etapie nauki, co później zaowocuje wysokim progiem posłuszeństwa. Co jak co , ale posłuszeństwo w wydaniu jamnika jest na prawdę na wysokim poziomie.
Ważnym aspektem wychowania i w ogóle życia z jamnikiem jest świadomość tego iż to przede wszystkim pies myśliwski, a najbardziej ulubionym zajęciem przedstawicieli tej rasy to kopanie głębokich dziur, podążanie za tropem i aportowanie. W związku z powyższym należy się liczyć z tym iż najwięcej czasu na spacerach może naszemu pupilowi zająć wykopywanie dołu na środku parku czy też po zwietrzeniu śladu jakiegoś gryzonia , nasz czworonóg postanowi go czym prędzej dogonić .... bo jego węch jest niezawodny . Dlatego też nie powinno nas dziwić pilnowanie np pozostawionego obiadu na stole kuchennym. Wiecznie głodny jamnik zapewne będzie tak długo koczował pod stołem aż cudowny zapach zniknie z zasięgu jego nosa. Pod względem pilnowania jedzenia czy czegokolwiek na czym im zależy jamniki są niebywale wytrwałe. Kiedy czegoś pragną to szybko się nie zniechęcają. Ich zawziętość pod tym względem jest prawdziwie fascynująca.

Nie da się ukryć iż jamniki są dosyć specyficzną rasą. Wspaniały towarzysz swego pana, uparty w dążeniu do celu, zawsze chętny na długie wyprawy, aktywny , niezwykły indywidualista. Zważając na ich zawiły (aczkolwiek dla miłośników rasy urzekający) charakter trzeba przyznać z całym szacunkiem , że jamnik nie jest psem dla każdego. Pomimo swych małych rozmiarów jest bez wątpienia psem wymagającym, zważywszy na ich pierwotne przeznaczenie i osobowość powinny trafić tylko w ręce osób mających doświadczenie w wychowaniu psów.

W konkluzji przystoi wspomnieć iż życie z jamnikiem na pewno nudne być nie może , bowiem te małe pogodne psinki mają milion pomysłów na sekundę , a ich ryjki wprost promienieją radością życia. Notabene jak to mawiają :
"Jamniki można albo kochać albo nienawidzić, inaczej się nie da" .

Zapewne każda osoba ,której los choć przez moment splótł się z jamnikiem przyzna temu powiedzeniu rację...




Mojej Kochanej Tinusi