No i zrobiło się nam mrozno. Choć większość ludzi nie przepada za zimnem to lekki mróz jest doskonałą pora do aktywności fizycznej zwłaszcza z psem. Nie każdy pies nadaje się do mroznych spacerów niemniej jednak zdecydowana część psów doskonale radzi sobie z zimnem. Aż grzech trzymać owczarka,reteievera, nowofundlanda w domu kiedy za oknem biało, a pod nogami skrzypi ... o tej porze roku prawie tak samo mozemy przebywać na zewnątrz jak i w pozostałych miesiącach, jedynie rodzaj aktywności się zmienia i czas spacerów. Aby zimą nie była zła powinniśmy pamiętać o kilku aspektach takich jak lepiej zwiększyć częstotliwość spacerów i skrócić czas przebywania na zewnątrz. Starajmy się by ruch był raczej intensywny, nie pozwólmy psu na stanie w miejscu czy też kladzenie się w głębokim śniegu - to prosta droga do zapalenia pęcherza i nerek. Starajmy się raczej organizować szybki marsz czy krótkie aportowanie. Psy mieszkające w miastach zimą są narażone przede wszystkim na urazy kończyn,zwłaszcza opuszek łap spowodowane wysypywana solą na chodniki i główne drogi. Powinniśmy zabezpieczyć te wrażliwa okolice . Przede wszystkim psom obdarzonym gęstym długim futrem powinniśmy wyciąć włosy z przestrzeni miedzypalcowej. W długiej sierści śnieg zbija się w lodowe konglomeraty powodując ból i odmrozenia. Ponadto by zabezpieczyć przed solą zanim wyjdziemy na spacer powinniśmy posmarowac łapy odpowiednim preparatem ochronnym. Natomiast po każdym spacerze powinniśmy przemyc lapki W ciepłej wodzie i nawilzyc. Warto w miarę możliwości zaplanować trasy spacerów tak by ograniczyć kontakt z solą. Raczej wybierajmy łakomy,las aniżeli centrum miasta i chodniki. Istotnym elementem jest także 'ubranie' psa tj. Wszystkie akcesoria z metalowymi częściami odstawiamy do szafy na korzyść materialowych obroży,szelek, smyczy.
Zwierzęta starsze i szczeniaki powinny przebywać krócej na zewnątrz, raczej częściej a krótko. Psy aktywne zimą powinny mieć nieco zmieniona dietę na bardziej kaloryczna. Starajmy się choć jeden posiłek podać ciepły bardziej kaloryczna np poprzez dolozenie do posiłku oleju czy większej porcji mięsa. Można wstawić jeden dodatkowy posiłek, zwłaszcza w przypadku psów starszych i aktywnych fizycznie,pracujących.
Dla większości czworonogów śnieg to czas wielkiej radości i zwiększonej ochoty na spacery. Nie zamykajmy się razem z nim w domu. Wystarczy się odpowiednio przygotować- stosownie ubrać i możemy korzystać z białego szaleństwa razem że swoim psem. Co do ubrań dla psów to sprawa jest dosyć kontrowersyjna, jednakże rozwiązanie takie jak : ubrania dla szczeniaka i psów gladkowlosych jak najbardziej tak,natomiast kurtki i sweterki dla psów obdarzonych gęstym autorem i podszerstkiem jest nie na miejscu. Dobierając ubranie należy też zrobić to rozsądnie, gdyż większość ubrań jest dosyć dziwnie skonstruowana raczej na ozdobę niż funkcjonalności . Ubierając psa powinniśmy pamiętać o tym by przede wszystkim ubranko było nieprzemakalne, a po drugie chroniło miejsca najbardziej wrażliwe czyli brzuch,nerki,pęcherz. Podczas gdy większość kurtek ma odsłonięty brzuch, co w wypadku małej rasy mija się z celem. Zatem kupując ubranie pamiętajmy by było nie tylko ładne ale i funkcjonalne.
sobota, 25 stycznia 2014
sobota, 4 stycznia 2014
pies vs wilk
W kręgach psiarzy wciąż powracają dyskusję dotyczące pokrewieństwa psa z wilkiem. Dyskusję toczą się na wielu polach dotyczących psiego życia począwszy od zachowania, poprzez tworzenie struktury stada, a skończywszy na żywieniu. Choć w ostatnim czasie chyba właśnie karmienie psów sprawiło, że coraz bardziej chcemy widzieć w nich wilki.
Kilka lat wstecz głośno było o teorii dominacji i obserwacji zachowania wilków żyjących w niewoli. Przez długi czas utrzymywano ludzi- właścicieli czworonogów w przekonaniu iż ich mały pies to niemalże wilk który wciąż czeka na moment by zdominować swoich ludzi i wprowadzić terror w domu. Przez długi czas wielu szkoleniowców wzorowalo się na teorii dominacji ucząc nowych właścicieli zwierząt jak ustrzec się przed efektami dominacji. Minęło trochę czasu i okazało się że obserwatorzy się pomylili. Wielu z nich wycofało się z teorii dominacji, gdyż wilki trzymane w niewoli zachowywały się zupełnie inaczej niż te na wolności w naturalnych stadach. Co więcej okazało się że zachowanie wilka nie dokońca odwzorowywane jest przez psa choć są spokrewnieni. Teorię obalony z korzyścią dla psów. Dziś już mało kto wierzy w czychajace psy na objęcie władzy w domu... uporalismy się z teoria dominacji, przyszedł czas na żywienie.
Obecnie mamy modę na porównywanie psa do wilka w kwestii jego żywienia. I tak przyszedł czas na BARF czyli naturalne żywienie oparte na naturalnych surowych skladnikach: owoce,warzywa,mięso,kości,chrzastki itd. Portale barfiarzy oferują jadlospisy, obliczanie dawek itd generalnie proces dość skomplikowany matematycznie. Druga skrajność karmienie psa jął względnego miesozercy tylko i wyłącznie mięsem i kośćmi, gdyż rzekomo wilki węglowodanów nie spozywaly.
Nie trzeba długo szukać by znaleźć zwolenników tych teorii. Ludzie decydujący się na karmienie psa wg takich schematów uważają że psa powinniśmy traktować jak wilka. Karmić fo w raki sposób jak polowaly wilki. Sek w tym, że dzisiejszy pies niewiele ma wspólnego z wilkiem. Na drodze ewolucji nieco się zmieniły pewne szczegóły w psie. Odkąd zaczęły przebywać z człowiekiem, a ludzie zaczęli je hodować psie zdrowie o układ pokarmowy uległy małej zmianie. Pies dziś to nie do końcaudomowiony wilk. Pomimo tego iż jest miesozerca co nie ulega wątpliwości jego układ trawienny przystosowany jest do trawienia także innych składników odżywczych. Patrząc na historię psa to wieki temu ludzie raczej nie zwracali uwagi na fakt iż pies jest miesozerca bo karmili je głównie odpadami.
Wydaje mi się, że z czasem trochę wpadliśmy w sidła i niepotrzebnie chcemy zrobić z psów wilki co jest niemożliwe. Zdecydowana większość psów w naszym społeczeństwie prowadzi raczej stacjonarny, monotonny tryb życia prezydenta co dieta wysokobialkowa jest zbyt obciazajaca dla ich organizmu. Myślę, że powinniśmy realnie spojrzeć na to kim jest pies i czego potrzebuje. Nie ma nic złego w karmieniu mięsem, jak najbardziej białko zwierzęce jest potrzebne psom do prawidłowego funkcjonowania, ale do zdrowego odżywiania potrzeba coś więcej. Samo surowe mięso i kości takowych potrzeb nie zaspokoi. Co więcej dieta naturalną może mieć sens podwarunkiem iż człowiek poświęci czas by zgłębić wiedzę,skomponować posiłki , regularnie będzie wykonywał badana krwi oraz poświęci czas na aktywność fizyczna rąk by zwierzę mogło spożytkować energię wytworzone z takiej ilości czystego białka zwierzęcego.
Póki co dieta naturalną ma sporo swoich zwolenników. Cieszę się, że właściciele interesują się zywieniem czworonogów i przykładają wagę do tego co sypią do miski. Niemniej jednak dobrze gdyby temu towarzyszył rozsądek i miłość do psa, a nie wiara w posiadanie wilka. Psy nie są wilkami i nidy niebeda. Dzięki obecności z ludźmi niestety sporo z wilka straciły, zwłaszcza psy rasowe. Psy trzymane na kanapach,ubierane w kolorowe śweterki i trzymane w wózkach trudno dziś traktować jak wilka.
Wilk to dostojne zwierzę, myśliwy, drapieznik. Nasz pies domowy niestety nie dorowna mu nigdy.
Kilka lat wstecz głośno było o teorii dominacji i obserwacji zachowania wilków żyjących w niewoli. Przez długi czas utrzymywano ludzi- właścicieli czworonogów w przekonaniu iż ich mały pies to niemalże wilk który wciąż czeka na moment by zdominować swoich ludzi i wprowadzić terror w domu. Przez długi czas wielu szkoleniowców wzorowalo się na teorii dominacji ucząc nowych właścicieli zwierząt jak ustrzec się przed efektami dominacji. Minęło trochę czasu i okazało się że obserwatorzy się pomylili. Wielu z nich wycofało się z teorii dominacji, gdyż wilki trzymane w niewoli zachowywały się zupełnie inaczej niż te na wolności w naturalnych stadach. Co więcej okazało się że zachowanie wilka nie dokońca odwzorowywane jest przez psa choć są spokrewnieni. Teorię obalony z korzyścią dla psów. Dziś już mało kto wierzy w czychajace psy na objęcie władzy w domu... uporalismy się z teoria dominacji, przyszedł czas na żywienie.
Obecnie mamy modę na porównywanie psa do wilka w kwestii jego żywienia. I tak przyszedł czas na BARF czyli naturalne żywienie oparte na naturalnych surowych skladnikach: owoce,warzywa,mięso,kości,chrzastki itd. Portale barfiarzy oferują jadlospisy, obliczanie dawek itd generalnie proces dość skomplikowany matematycznie. Druga skrajność karmienie psa jął względnego miesozercy tylko i wyłącznie mięsem i kośćmi, gdyż rzekomo wilki węglowodanów nie spozywaly.
Nie trzeba długo szukać by znaleźć zwolenników tych teorii. Ludzie decydujący się na karmienie psa wg takich schematów uważają że psa powinniśmy traktować jak wilka. Karmić fo w raki sposób jak polowaly wilki. Sek w tym, że dzisiejszy pies niewiele ma wspólnego z wilkiem. Na drodze ewolucji nieco się zmieniły pewne szczegóły w psie. Odkąd zaczęły przebywać z człowiekiem, a ludzie zaczęli je hodować psie zdrowie o układ pokarmowy uległy małej zmianie. Pies dziś to nie do końcaudomowiony wilk. Pomimo tego iż jest miesozerca co nie ulega wątpliwości jego układ trawienny przystosowany jest do trawienia także innych składników odżywczych. Patrząc na historię psa to wieki temu ludzie raczej nie zwracali uwagi na fakt iż pies jest miesozerca bo karmili je głównie odpadami.
Wydaje mi się, że z czasem trochę wpadliśmy w sidła i niepotrzebnie chcemy zrobić z psów wilki co jest niemożliwe. Zdecydowana większość psów w naszym społeczeństwie prowadzi raczej stacjonarny, monotonny tryb życia prezydenta co dieta wysokobialkowa jest zbyt obciazajaca dla ich organizmu. Myślę, że powinniśmy realnie spojrzeć na to kim jest pies i czego potrzebuje. Nie ma nic złego w karmieniu mięsem, jak najbardziej białko zwierzęce jest potrzebne psom do prawidłowego funkcjonowania, ale do zdrowego odżywiania potrzeba coś więcej. Samo surowe mięso i kości takowych potrzeb nie zaspokoi. Co więcej dieta naturalną może mieć sens podwarunkiem iż człowiek poświęci czas by zgłębić wiedzę,skomponować posiłki , regularnie będzie wykonywał badana krwi oraz poświęci czas na aktywność fizyczna rąk by zwierzę mogło spożytkować energię wytworzone z takiej ilości czystego białka zwierzęcego.
Póki co dieta naturalną ma sporo swoich zwolenników. Cieszę się, że właściciele interesują się zywieniem czworonogów i przykładają wagę do tego co sypią do miski. Niemniej jednak dobrze gdyby temu towarzyszył rozsądek i miłość do psa, a nie wiara w posiadanie wilka. Psy nie są wilkami i nidy niebeda. Dzięki obecności z ludźmi niestety sporo z wilka straciły, zwłaszcza psy rasowe. Psy trzymane na kanapach,ubierane w kolorowe śweterki i trzymane w wózkach trudno dziś traktować jak wilka.
Wilk to dostojne zwierzę, myśliwy, drapieznik. Nasz pies domowy niestety nie dorowna mu nigdy.
poniedziałek, 30 grudnia 2013
pies jak narkotyk...
Pies jest chyba jednym z niewielu dobroczynnie działających narkotyków. O ile o narkotyku można tak powiedzieć. Jednak w istocie chodzi o zjawisko pokazujące jak mocno pies może być uzalezniajacy. Myślę, że jest sporą grupa ludzi się z tym zgodzi.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.
niedziela, 29 grudnia 2013
podsumowania
Grudzień to czas sentymentów i podsumowań. Zbliżający się koniec roku kalendarzowego ma to do siebie że zdecydowana większość z nas w mniejszym lub większym stopniu analizuje przeszłe wydarzenia. Uf, z mojego punktu widzenia mijający rok był dość dziwny i trudny. Wielu z nas musiało niestety zmierzyć się z wieloma trudnymi sytuacjami. Ten rok obfitował w wiele skrajnych doświadczeń zwłaszcza na polu zawodowym. Jednakże moja praca to coś więcej niż normowane godziny. Jak się wielu wydaje praca taka jak moja to coś więcej niż szczepienia, odrobaczenia i glasknie zwierzątek. Choć wielu ludzi tak postrzega weterynarie. Jednakże medycyna wetwrynarjna to poważna sprawa, a profilaktyka to tylko część, zaledwie ułamek codzienności. W istocie rzeczywistość życia lecznicy jest zgoła inna. Wszystkim młodym ludziom myślący o weterynarii zawsze powtarzam że to praca na pełen etat 24h na dobę, fizycznie i psychicznie. Choć poświęcenie technika i lekarza jest inne. Niemniej jednak nie można zawodu technika weterynarii traktować jedynie jako zawodu i pracy od - do bo to praca w pełnym zaangażowaniu non stóp, pełną poświęceń i wyrzeczeń. Z mojego punktu widzenia to przede wszystkimnstgl życia i pasją, bo tylko taki sposób patrzenia na ten zawód pozwala wykonywać go rzetelnie.
Ponadto to ciągle wyzwania emocjonalne... mijający rok był pełen wyczerpujących emocji, trudnych doświadczeń, pozegnan... ale też były wzloty, były wygrane życia, były eventy, były kolejne publikacje. Wydarzyło się wiele zarówno dobrego jak i złego. Niemniej rok 2013 zostanie zapamiętany raczej smutno, poprzez fakt iż zabrał nam wiele czworonoznych przyjaciół, pacjentów.
W naszej codzienności wciąż przeplata się śmierć z nowymi istnieniami. Nieraz trudno się z tym pogodzić, ale co istotne zawsze po burzy wychodzi słońce, a po płaczu pojawia się uśmiech. Trzeba tylko dac czas...
Ponadto to ciągle wyzwania emocjonalne... mijający rok był pełen wyczerpujących emocji, trudnych doświadczeń, pozegnan... ale też były wzloty, były wygrane życia, były eventy, były kolejne publikacje. Wydarzyło się wiele zarówno dobrego jak i złego. Niemniej rok 2013 zostanie zapamiętany raczej smutno, poprzez fakt iż zabrał nam wiele czworonoznych przyjaciół, pacjentów.
W naszej codzienności wciąż przeplata się śmierć z nowymi istnieniami. Nieraz trudno się z tym pogodzić, ale co istotne zawsze po burzy wychodzi słońce, a po płaczu pojawia się uśmiech. Trzeba tylko dac czas...
czwartek, 26 grudnia 2013
świątecznie
Przyszedł czas Świąteczny który powoli dobiega końca. Lubimy świętować, jednakże nasze czworonogów nie bardzo. Z ich punkt widzenia to w dużej mierze problemy. Przede wszystkim święta to czas kiedy zaburzamy ich poczucie bezpieczeństwa poprzez zmianę rytuału życia codziennego, wprowadzamy chaos, nowe przedmioty, ciągły ruch, gości, hałas. Wszystko to sprawia, że zwierzęta nie czują się pewnie, mało kiedy dobrze to akceptują. Drugi problem to my, a raczej tendencje do antropomorfizacji. W tym okresie szczególnie traktujemy zwierzęta jak ludzi i odczuwamy silną potrzebę dzielenia się z nimi zawartością naszych stołów. I tu się zaczynają kłopoty. Pies to pies i ni ma potrzeby dzielenia się z nim słodyczami, salatkami mięsem itd. Święta to czas chorób świątecznych czyli wszelkich zatruć i przypadków niedroznosci jelit. Święta to nasilone przypadki zatruć czekolada u psów, jemiola, gwiazda betlejemska, polkniecia folii z mies, śmieci, resztek że stołu, ości.Zamiast miłego czasu mamy wizyty u lekarza i cierpienie naszego przyjaciela. Mimo tego iż jest to dla nas szczególny czas postarajmy się nie zapomnieć że pies jest psem i jego potrzeby się w święta nie zmieniają. Jeżeli koniecznie zależy nam na uczczeniu tych dni spróbujmy przygotować posiłek gotowany mieso ryz czy płatki owsianka i warzywa. To lepsza alternatywą dla słodyczy i przede wszystkim zdrowsza.
Ponadto zbliża się sylwester czyli najgorsza noc w roku . Pamiętajmy by przygotować swoje zwierzę do tego.
................
Razem z czekolada postanowiliśmy dziś spędzić świąteczny dzień pod psem czyli udalysmy się na małe dogowiskoo:-)
Ponadto zbliża się sylwester czyli najgorsza noc w roku . Pamiętajmy by przygotować swoje zwierzę do tego.
................
Razem z czekolada postanowiliśmy dziś spędzić świąteczny dzień pod psem czyli udalysmy się na małe dogowiskoo:-)
środa, 25 grudnia 2013
6 lat później....
W 2007 roku w dzień Bożego Narodzenia przyszło na świat cudownych 12 gorzkich czekoladki w Majowej Dolinie. I tak osiem tygodni później przyszło mi wybrać mój cud świata! Wybrałam. Jedna z 12 kostek czekolady zamieszkała w naszym domu tym samym za sprawa swojego niewinnego spojrzenia i wyłącznego temperamentu całkowicie odmienił życie moje i rodziny. Wywołała niejedną rewolucję, a dziś świętujemy 6 urodziny, ja już życzenia jej złożyłam jak co roku te sama i niezmienne. Trochę dla niej trochę dla mnie. Życzenia byśmy mogły świętować ten szczególny czas przez wiele lat.
sobota, 21 grudnia 2013
sobota, 14 grudnia 2013
Pies na receptę
Pies i człowiek mogą tworzyć doskonały team, a co więcej łącząca ich więź może przynosić wspólne korzyści. Tak na prawdę do dziś naukowcy spierają się jak pies trafił na człowieka, albo też na odwrót. Teorii jest wiele, jednakże czy to jest tak istotne co się wydarzyło wieki temu? Wszakże ważniejszy jest chyba fakt, iż dziś pies i człowiek potrafią stworzyć wspaniałą drużynę uzupełniając się na wzajem. Oczywiście mam na myśli zdrową więź kiedy człowiek świadomie decyduje się na posiadanie zwierzęcia i deklaruje zapewnienie stosownej opieki. Inne przypadki nie będę tutaj poruszać. Czas na coś pozytywnego.Są tacy ludzie dla których pies jest całym światem, a dla psa człowiek jest całym światem. Taka dwójka tworzy nierozerwalne połączenie przynoszące sobie wzajemnie wiele dobrego.
Posiadanie psa niesie za sobą wiele korzyści jeżeli podejdziemy do tego rozsądnie. Zapewne nieraz słyszeliśmy o tym jak w żartach lekarze specjaliści najczęściej kardiolodzy sugerują chorym ludziom kupno małego pieska. Dlaczego skoro pies to obowiązek? Bo pies to obowiązek i ruch. Pełnienie funkcji właściciela czworonoga,co więcej odpowiedzialnego właściciela mobilizuje nas do aktywności fizycznej. Jakże ważnej dla naszego zdrowia. Dzisiejszy styl życia większości ludzi często powoduje iż prowadzimy dość jednostajne dni - dużo siedzimy, jeździmy samochodem, spędzamy czas przed komputerem,tv itd. Mało się ruszamy, a już w ogóle mało czasu spędzamy na świeżym powietrzu. Właśnie szanowny Pan Pies sprawia, że wychodzimy z naszych domów i poruszamy się choćby trochę. Odpowiedzialny właściciel by zadowolić i spełnić swojego psa potrzeby psycho-fizyczne poświęca czas na spacery i eksplorację terenu. Ruch i świeże powietrze wpływa dobrze także na nasz organizm, dotleniamy się, odprężamy na łonie natury, odpoczywamy i poruszamy się. To jest najważniejsze. Co więcej posiadając psa niezależnie od pory dnia, pogody, temperatury musimy wyjść z domu czy się nam to podoba czy też nie. W takich sytuacjach nie ma czasu i miejsca na "niechciejstwo" . Pies musi mieć spacer, a my musimy go wyprowadzić na ten spacer. To jedna z korzyści. To jeden z powodów dla których pacjenci kardiologiczny dostają przykazanie kupna małego pieska. Choć choroby układu krążenia głównie przodują we wskazaniach do aktywności fizycznej, tak na prawdę niemalże każda jednostka chorobowa wymaga ruchu, mobilizacji. W książce Alexandry Horowitz pojawia się teza o tym, iż więź psa i człowieka to odpowiednik swoistego placebo w leczeniu. W istocie można się do tego przychylić. Pozytywne relacje psa i człowieka przynoszą wiele dobrego, między innymi ciepło,bezpieczeństwo,stabilizację. Choć dla wielu może wydawać się to dziwne, jak pies może budzić w nas takie emocje?Niemniej jednak ludzie wrażliwi na los zwierząt, utożsamiający się z czworonożnymi przyjaciółmi właśnie tak opisują swoje relacje z psem. Poprzez przebywanie z psem, głaskanie go nasz układ nerwowy zwalnia, uspokaja się, podnosi się nam poziom endorfin,oksytocyny,prolaktyny - hormonów odpowiedzialnych po części za relacje społeczne, opada poziom kortyzolu. Pies jest lekarstwem na smutki i stres. Co ważniejsze są na to dowody naukowe. Podobnie działa to w drugą stronę, u głaskanego psa zwalnia akcja serca, zwalnia się oddech, obniża się ciśnienie krwi, organizm się wycisza. Nie bez powodu mówi się o tym, że najlepszym lekarstwem i lekarzem dla chorej duszy jest szczenię liżące nas po twarzy. Myślę, że każdy kto choć raz miał gorszy dzień i psa obok siebie jest w stanie to potwierdzić. Niejednokrotnie psy udowodniły, że terapia z ich udziałem przynosi zdecydowanie więcej dobrego aniżeli nawet najlepsi psychoterapeuci,psychiatrzy czy psychologowie. Choć to dosyć paradoksalne, pies jest w stanie łatwiej i szybciej pomóc człowieczej chorej duszy, niż godziny sesji terapeutycznych czy środki farmakologiczne.
Dla chorej duszy i chorego organizmu najlepszym co możemy zrobić to pozwolić pomóc czworonożnemu przyjacielowi walczyć z zjadającą nas chorobą. Na szczęście co raz częściej się o tym mówi i co raz szerzej się stosuje praktyki terapeutyczne z udziałem psów. Profesjonalnie szkoli się psy na dogoterapeutów, jednakże każdy pies nawet nie szkolony potrafi pomóc człowiekowi swojemu własnemu, wystarczy pozwolić mu na to o posłuchać czego on potrzebuje i tym samym spróbować mu to zapewnić, poprzez opiekę i spełnianie jego potrzeb krok po kroku będziemy walczyć z tym co zjada nas od środka.
Najlepszym lekarstwem jest pies, to nie ulega żadnej wątpliwości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














