niedziela, 23 marca 2014

wychować Anioła...

Proces wychowania psa jest długofalowy i bardzo pracochłonny. Nie jest tajemnicą, że wszystko co zainwestujemy w okres szczeniecy w wieku dorosłym zaprocentuje. Choć na ogół jest tak, że nowo upieczony właściciel młodego psa wręcz marzy by był już dorosły, za czym potem tesknimy. Warto zmobilizować wszystkie swoje siły i zaplanować etapy pracy z psem. Jest u nas jak jest, co znaczy że często właściciele pragnący poświęcić się pracy że szczeniakiem bywają szykanowani, wysmiewani. Cóż dla wielu ludzi człowiek i pies kiedy robią coś razem postrzegani są jako dziwactwo. Praca na osiedlu z psem na lince treningowej i co więcej z użyciem klikera jest nie lada wyzwaniem. Choć dziś to już bardziej powszechne zjawisko niż kilka lat wstecz kiedy takie metody były nowością. Zastanawia mnie fakt czemu społeczeństwo tak mocno dziwi fakt, iż ktoś pragnie mieć psa spełnionego mądrego, a nie psa zahukanego bez potencjału i chęci do działanią. Pomyślmy, czyż nie miło usłyszeć że ma się posłusznego psa, fajnego? Choć początkowo wielu się dziwi widząc, że robimy coś z naszym psem to prędzej czy później Ci sami ludzie potrafią wyrazić słowa uznania, podziwu za psa przystosowanego do życia w społeczeństwie za którego nie trzeba się wstydzić. Pies jest taki jakim go wychowalismy, po czasie widać czy się coś robi z psem czy se jedynie go posiada. Cóż większość ludzijedynie posiada psy nic więcej. Podczas gdy w istocie praca z psem, a raczej jej efekty dają dużo satysfakcji i są samonapedzajaca machina do działania. Najpiękniejsze jest to, że po kryzysowym czasie układania , lepienia z gliny przychodzi taki czas kiedy posiadamy Anioła z którym rozumiemy się bez słów, a spacer staje się prawdziwą okazja do relaksu. Tym samym przychodzi taki czas, że zaczynamy tęsknić za szczeniecymi wybrykami i beztroska. Ułożony pies, Anioł to cudowny etap , niemniej też kiedy dochodzimy do takiego momentu powoli zaczynamy myśleć, o starzeniu się i jego konsekwencjach. Kocham psy i psiejstwo, jednakże przeraża mnie wciąż że psie Anioły żyją zdecydowanie za krótko!

niedziela, 16 marca 2014

wspomnienia z dzieciństwa.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego jak szybko biegnie czas i jak duże zmiany zachodzą na naszych oczach. Czasem nie zwracamy na to uwagi, a czasem po prostu nie chcemy tego widzieć. Niemniej zmiany nieustannie zachodzą w każdej sferze naszego życia. Z oczywistych przyczyn najbardziej obserwowane przeze mnie zmiany dotyczą wszystkiego co związane z psami. Jak się dłużej zastanowić to zjawisko jest dosyć ciekawe, choć kierunek w którym zmierzamy jest dosyć niepokojący. Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad widać jak bardzo społeczeństwo zmieniło swój stosunek do zwierząt. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, ale równocześnie z drugiej troszkę martwi. Miejsce psa w społeczeństwie, domach,rodzinach znacząco się zmieniło. Co więcej zmiany nastąpiły bardzo energicznie, w zasadzie w ciągu kilku lat z łańcucha psy stały się pełnoprawnymi członkami wielu rodzin. Ten kierunek jest bardzo dobry i to mnie jak iinnych miłośników czworonogów  pewnością cieszy. Niemniej jednocześnie z wprowadzeniem psa na salony zaczęliśmy znacząco zmieniać swój stosunek do czworonogów. Choć nieraz o tym wspominałam muszę powiedzieć to znów. Gdyż mam poczucie że zaczynamy wpadać w pułapkę niezwykle groźna dla gatunku jakim jest pies. W mianowicie wszechobecna antropomorfizacja. Z jednej strony budującym zjawiskiem jest troską o czworonogi i ciepłe uczucia z drugiej zaś popadamy w skrajności.
Nie dalej jak choćby - nascie lat temu na osiedlach w miastach zaczęło pojawiać się sporo psów. Wiele rodzin miało swojego ukochanego kundelka, a nieliczni posiadali psy rasowe. Pamiętam jak na osiedlach każda klatka w bloku posiadała swojego psa, który siedział pod drzwiami. Zawsze w jakiejś klatce był pies co się szwedal. Z drugiej zaś strony mało kto używał smyczy, powszechnym zjawiskiem było wprowadzanie psa bez smyczy lub wypuszczenie z domu żeby biegał luzem. Co miało swoje plusy i minusy. Z jednej strony tworzyło się zjawisko kiedy każdy znał danego psa i wszyscy byli że sobą w pewien sposób zzyci. Choć psy biegały luzem to nikt się ich nie bal bo wszyscy się znali.. z drugiej zaś strony wtedy były nieco inne czasy było więcej zieleni więcej przestrzeni. A dziś mur,beton ,samochody i wszechobecne ograniczenia,zakazy i zlosliwosci. Dziś sytuacja jest niewyobrażalna z wielu względów. Dziś pies biegajacy bez smyczy jest postrzegany jako niebezpieczeństwo, jest to powód często do sąsiedzkich kłótni. Sytuacja jest także niewyobrażalna dziś że względu na ilość zagrożeń czekajacych na psy bez opieki. Choć niegdyś radziły sobie same i co więcej były posłuszne. Wraz z postępem i rozwojem nauk o psim zachowaniu dosłownie z dnia na dzień pojawiają się kolejne problemy i kolejni właściciele muszą korzystać z pomocy specjalistów od psich zachowań. Źródło problemu w dużej mierze myślę tkwi w nas ludziach. Chcielibyśmy by psia natura szła wraz z postępem i mam wrażenie, że chcielibyśmy trochę wyprzeć psa z psa. Dziś wielu ludzi upatruje kłopotów w takich zachowaniach jak tarzanie sie, weszenie,zjadnie odchodow innych zwierząt, obwachiwanie innych psów. Wszystko to ludzi często przyprawia o zawrót głowy. Wraz z krokiem w przyszłość kładziemy zbyt duży nacisk na zwierzęta i ich zmiany. Mam wrażenie, że dziś wielu podąża za tym żeby z psa zrobić małego człowieka. Upatrujemy w psach zachowań człowieka, interpetujemy psie zachowania jako anormalne, a próbujemy wpoic w nie zachowania ludzkie. Tym samym z psa powoli tworzymy karykaturę psa. Psy rasowe są co raz bardziej wątłe co raz więcej psów ma problemy z instynktem i praca pierwotną.
Zastanówmy się czego oczekujemy od psa? Jakie ma zajmować miejsce w naszym domu?
Ją wiem, że chce psa jako psa, a nie pluszowa zabawkę która nipotrafi odnaleźć się naturalnej przestrzeni. A Ty czego oczekujesz od psa?

wtorek, 25 lutego 2014

Nad-pies - Yorkshire terrier

Od zawsze wydawało mi się, że wszystkie psy należą do jednego gatunku jakim jest canis lupus familiaris. Niestety chyba jednak byłam w błędzie przez wiele lat, gdyż ilekroć przychodzi mi rozmawiać z właścicielem owego yorka mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych gatunkach. W ostatnim czasie rasa ta stała się bardziej niż modna. Co zaowocowało dosłownym zajorczeniem miast. Gdzie by si człowiek nie obejrzał są jorki, gdzie się nie pójdzie jest jork, dziś jorki są dodatkiem do obrazka pełnej rodziny. Eh dziwne czasy nastały, yorki stały się wszechobecne i bardziej niż celebrowane.... mam wrażenie, że w zdecydowanej większości społeczeństwo nie traktuje ich jak psy,a bardziej jak zabawki. Tym oto sposobem dominujący terrier, łowca szczurów, charakterrny i zajadly 1 swoich dazeniach pies dziś w standardzie jest zabawka z kokardka, albo spinka, chodzi regularnie do fryzjera, powinien jeść tylko karmy dla yorkow i najlepiej chodzić do lekarzy tylko od yorkow. Choć to wciąż pies, to niewolno mu zachowywać się jak pies. Nazbyt często właściciele zapominają otym, że psy tej rasy potrzebują tak samo ruchu jak każda inna rasa. Choć ten problem dotyka także innych małych ras. Wraz z narastającym trendem na posiadanie yorka zaczęły się pojawiać coraz częściej ich problemy zdrowotne. Dziś jest to pies obciążony wieloma problemami, słaby w zdrowiu, ale jednak wciąż bardzo charakterny. To wielki pies w małym opakowaniu. Tak po cichu marze otym by społeczeństwo zwróciło im ich psie życie. Aby z salonów,kanapy, transporterów i torebek wróciły na ziemię i smycz. Życzę im by mogły cieszyć się psem życiem chodząc na spacery, biegać z innymi psami, nosić aporty,a ich lapki mogły dzielnie kopać w ziemi nie martwiac się że uszkodza łapę przez zbyt długie pazury.
Yorki to fajne terriery, miło byłoby zwrócić im psiejstwo.... mały pies też jest psem i doskonale może korzystać z uroków psiego życia w kompanii innych czworonogów.

sobota, 8 lutego 2014

Nowe doświadczenie: szkolenie!!



Człowiek uczy się całe życie, pies także. Co więcej czas na naukę jest zawsze niezależnie od tego co robimy. W zasadzie zawsze podchodzilam do szkolenia psów jako " zosia samosia" . Wszystko sama, na podstawie literatury  i własnych doświadczeń. I tak też konsekwentnie od pierwszych dni pobytu czekolady w moim domu rozpoczelysmy pracę. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć,że bywało różnie. Generalnie moimi doradcami były książki, przeglądnie się relacjom psów, a koniec końców metoda prób i błędów powoli szlysmy do przodu. Czasem moje poglądy się zmieniały,metody ewoluowaly, razem z czekolada nabieralysmy doświadczenia. Cennego doświadczenia. Punkt w jakim się znajdujemy zawdzięczamy własnej pracy i godzinom spędzonym na ćwiczeniach. Z upływem czasu udało mi się nauczyć czekolade posłuszeństwa potrzebnego do życia w społeczeństwie i przede wszystkim w mieście. Zawsze uważałam, że szkolenie w ośrodku jest głównie dla początkujących wlascicieli po to by nauczyć się porozumiewać z psem. 
Po długim czasie wybralysmy się na sesję profesjonalnego szkolenia. Trochę z ciekawości, trochę dla towarzystwa naszej koleżanki dożycy. To było dobre posunięcie. Zajęcia trwały nieco ponad godzinę, jednak jak na pierwszy raz po dlugiej Przerwie było to trochę za długo i czekolada zaczęła się denerwować. Zajęcia obejmowały podstawowe posłuszeństwo oraz tor przeszkód. Z posluszenstwem szło nam fajnie, czekolada ma w jednym palcu podstawy, ale tor przeszkód początkowo sprawił kłopoty. Zwłaszcza tunel był "straszny" dla czekolady, ale jak tyko zauważyla że koleżanka pokonuje tor pobiegła również.
Myślę, że zajęcia z torem przeszkód zapiszą się w nasz kalendarz. Praca z psem, aktywność fizyczna i świeże powietrze doskonale wpływa na wspólne relacje i własne samopoczucie. Co więcej daje wiele satysfakcji. Warto działać i iść do przodu nawet z psem, który teoretycznie wszystko potrafi, nawet z psem starszym. Nie spoczywajmy na laurach, zawsze można zrobić jeszcze jeden krok na przód.



 Zdjęcia pochodzą z blogaBartosz Chronowski

sobota, 25 stycznia 2014

Przyszedł czas na mróz.

No i zrobiło się nam mrozno. Choć większość ludzi nie przepada za zimnem to lekki mróz jest doskonałą pora do aktywności fizycznej zwłaszcza z psem. Nie każdy pies nadaje się do mroznych spacerów niemniej jednak zdecydowana część psów doskonale radzi sobie z zimnem. Aż grzech trzymać owczarka,reteievera, nowofundlanda w domu kiedy za oknem biało, a pod nogami skrzypi ... o tej porze roku prawie tak samo mozemy przebywać na zewnątrz jak i w pozostałych miesiącach, jedynie rodzaj aktywności się zmienia i czas spacerów. Aby zimą nie była zła powinniśmy pamiętać o kilku aspektach takich jak lepiej zwiększyć częstotliwość spacerów i skrócić czas przebywania na zewnątrz. Starajmy się by ruch był raczej intensywny, nie pozwólmy psu na stanie w miejscu czy też kladzenie się w głębokim śniegu - to prosta droga do zapalenia pęcherza i nerek. Starajmy się raczej organizować szybki marsz czy krótkie aportowanie. Psy mieszkające w miastach zimą są narażone przede wszystkim na urazy kończyn,zwłaszcza opuszek łap spowodowane wysypywana solą na chodniki i główne drogi. Powinniśmy zabezpieczyć te wrażliwa okolice . Przede wszystkim psom obdarzonym gęstym długim futrem powinniśmy wyciąć włosy z przestrzeni miedzypalcowej. W długiej sierści śnieg zbija się w lodowe konglomeraty powodując ból i odmrozenia. Ponadto by zabezpieczyć przed solą zanim wyjdziemy na spacer powinniśmy posmarowac łapy odpowiednim preparatem ochronnym. Natomiast po każdym spacerze powinniśmy przemyc lapki W ciepłej wodzie i nawilzyc. Warto w miarę możliwości zaplanować trasy spacerów tak by ograniczyć kontakt z solą. Raczej wybierajmy łakomy,las aniżeli centrum miasta i chodniki. Istotnym elementem jest także 'ubranie' psa tj. Wszystkie akcesoria z metalowymi częściami odstawiamy  do szafy na korzyść materialowych obroży,szelek, smyczy.
Zwierzęta starsze i szczeniaki powinny przebywać krócej na zewnątrz, raczej częściej a krótko. Psy aktywne zimą powinny mieć nieco zmieniona dietę na bardziej kaloryczna. Starajmy się choć jeden posiłek podać ciepły bardziej kaloryczna np poprzez dolozenie do posiłku oleju czy większej porcji mięsa. Można wstawić jeden dodatkowy posiłek, zwłaszcza w przypadku psów starszych i aktywnych fizycznie,pracujących.
Dla większości czworonogów śnieg to czas wielkiej radości i zwiększonej ochoty na spacery. Nie zamykajmy się razem z nim w domu. Wystarczy się odpowiednio przygotować- stosownie ubrać i możemy korzystać z białego szaleństwa razem że swoim psem. Co do ubrań dla psów to sprawa jest dosyć kontrowersyjna, jednakże rozwiązanie takie jak : ubrania dla szczeniaka i psów gladkowlosych jak najbardziej tak,natomiast kurtki i sweterki dla psów obdarzonych gęstym autorem i podszerstkiem jest nie na miejscu. Dobierając ubranie należy też zrobić to rozsądnie, gdyż większość ubrań jest dosyć dziwnie skonstruowana raczej na ozdobę niż funkcjonalności . Ubierając psa powinniśmy pamiętać o tym by przede wszystkim ubranko było nieprzemakalne, a po drugie chroniło miejsca najbardziej wrażliwe czyli brzuch,nerki,pęcherz. Podczas gdy większość kurtek ma odsłonięty brzuch, co w wypadku małej rasy  mija się z celem. Zatem kupując ubranie pamiętajmy by było nie tylko  ładne ale i funkcjonalne.



sobota, 4 stycznia 2014

pies vs wilk

W kręgach psiarzy wciąż powracają dyskusję dotyczące pokrewieństwa psa z wilkiem. Dyskusję toczą się na wielu polach dotyczących psiego życia począwszy od zachowania, poprzez tworzenie struktury stada, a skończywszy na żywieniu. Choć w ostatnim czasie chyba właśnie karmienie psów sprawiło, że coraz bardziej chcemy widzieć w nich wilki.
Kilka lat wstecz głośno było o teorii dominacji i obserwacji zachowania wilków żyjących w niewoli. Przez długi czas utrzymywano ludzi- właścicieli czworonogów w przekonaniu iż ich mały pies to niemalże wilk który wciąż czeka na moment by zdominować swoich ludzi i wprowadzić terror w domu. Przez długi czas wielu szkoleniowców wzorowalo się na teorii dominacji ucząc nowych właścicieli zwierząt jak ustrzec się przed efektami dominacji. Minęło trochę czasu i okazało się że obserwatorzy się pomylili. Wielu z nich wycofało się z teorii dominacji, gdyż wilki trzymane w niewoli zachowywały się zupełnie inaczej niż te na wolności w naturalnych stadach. Co więcej okazało się że zachowanie wilka nie dokońca odwzorowywane jest przez psa choć są spokrewnieni. Teorię obalony z korzyścią dla psów. Dziś już mało kto wierzy w czychajace psy na objęcie władzy w domu... uporalismy się z teoria dominacji, przyszedł czas na żywienie.
Obecnie mamy modę na porównywanie psa do wilka w kwestii jego żywienia. I tak przyszedł czas na BARF czyli naturalne żywienie oparte na naturalnych surowych skladnikach: owoce,warzywa,mięso,kości,chrzastki itd. Portale barfiarzy oferują jadlospisy, obliczanie dawek itd generalnie proces dość skomplikowany matematycznie. Druga skrajność karmienie psa jął względnego miesozercy tylko i wyłącznie mięsem i kośćmi, gdyż rzekomo wilki węglowodanów nie spozywaly.
Nie trzeba długo szukać by znaleźć zwolenników tych teorii.  Ludzie decydujący się na karmienie psa wg takich schematów uważają że psa powinniśmy traktować jak wilka. Karmić fo w raki sposób jak polowaly wilki. Sek w tym, że dzisiejszy pies niewiele ma wspólnego z wilkiem. Na drodze ewolucji nieco się zmieniły pewne szczegóły w psie. Odkąd zaczęły przebywać z człowiekiem, a ludzie zaczęli je hodować psie zdrowie o układ pokarmowy uległy małej zmianie. Pies dziś to nie do końcaudomowiony wilk. Pomimo tego iż jest miesozerca co nie ulega wątpliwości jego układ trawienny przystosowany jest do trawienia także innych składników odżywczych. Patrząc na historię psa to wieki temu ludzie raczej nie zwracali uwagi na fakt iż pies jest miesozerca bo karmili je głównie odpadami.
Wydaje mi się, że z czasem trochę wpadliśmy w sidła i niepotrzebnie chcemy zrobić z psów wilki co jest niemożliwe. Zdecydowana większość psów w naszym społeczeństwie prowadzi raczej stacjonarny, monotonny tryb życia prezydenta co dieta wysokobialkowa jest zbyt obciazajaca dla ich organizmu. Myślę, że powinniśmy realnie spojrzeć na to kim jest pies i czego potrzebuje. Nie ma nic złego w karmieniu mięsem, jak najbardziej białko zwierzęce jest potrzebne psom do prawidłowego funkcjonowania, ale do zdrowego odżywiania potrzeba coś więcej. Samo surowe mięso i kości takowych potrzeb nie zaspokoi. Co więcej dieta naturalną może mieć sens podwarunkiem iż człowiek poświęci czas by zgłębić wiedzę,skomponować posiłki , regularnie będzie wykonywał badana krwi oraz poświęci czas na aktywność fizyczna rąk by zwierzę mogło spożytkować energię wytworzone z takiej ilości czystego białka zwierzęcego.
Póki co dieta naturalną ma sporo swoich zwolenników. Cieszę się, że właściciele interesują się zywieniem czworonogów i przykładają wagę do tego co sypią do miski. Niemniej jednak dobrze gdyby temu towarzyszył rozsądek i miłość do psa, a nie wiara w posiadanie wilka. Psy nie są wilkami i nidy niebeda. Dzięki obecności z ludźmi niestety sporo z wilka straciły, zwłaszcza psy rasowe. Psy trzymane na kanapach,ubierane w kolorowe śweterki i trzymane w wózkach trudno dziś traktować jak wilka.
Wilk to dostojne zwierzę, myśliwy, drapieznik. Nasz pies domowy niestety nie dorowna mu nigdy.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

pies jak narkotyk...

Pies jest chyba jednym z niewielu dobroczynnie działających narkotyków.  O ile o narkotyku można tak powiedzieć. Jednak w istocie chodzi o zjawisko pokazujące jak mocno pies może być uzalezniajacy. Myślę, że jest sporą grupa ludzi się z tym zgodzi.
Tak pies uzależnia i to bardzo mocno potrafi od siebie uzależnić, do tego stopnia iż czasem trudno bez niego funkcjonować. Jak ze wszystkim czemu w nadmiarze się poświęcamy. Jednak w wypadku czworonogów jest sprawa nieco inna. Uzależnienie od psa może być bardzo dla człowieka budujące nawet wzbogacajace. Pewno wielu czytając te posty nie będzie w stanie się z tym zgodzić, ba mogą pojawić się insynuacje iż przedstawiam utopijne wizję czworonogów. W praktyce rzecz ujmując dla człowieka bliskiego naturze obecność psa może więcej wnieść dobrego niż złego. Przede wszystkim pies otwiera nas na świat, aktywność fizyczna, działanie. Właściciel psa wymagającego z pewnością nie będzie siedział w domu z założonymi rękami, nawet jeśli nigdy nie był miłośnikiem sportów czy ruchu. Pies go do tego motywuje.
Obecność psa może być na tyle uzalezniajaca, że przestajemy wyobrażać sobie życie bez psa. Cokolwiek robimy, robimy fo pod kątem psa, gdziekolwiek się wybieramy planujemy tak zabrać że sobą psa, wszędzie jest z nami, bo w końcu jest członkiem rodziny. Jest to dla mnie niezwykle fascynujące zjawisko. W końcu pies jest zupełnie różnym od nas gatunkiem, a jednak potrafi zbudować z człowiekiem tak silną więź emocjonalną. Co więcej pies potrafi być doskonałym lekarzem duszy. Potrafi to każdy pies bez specjalistycznych szkoleń. Każdy pies potrafi wcielić się w rolę terapeuty by pomoc swojemu człowiekowi.
Bywa, że psy są nam bliższe niż ludzie, lepiej nas rozumieją, bardziej są bliskie, szczere.... jedyny problem, jedyną wąsacza cudownych psów to ich długość życia. Niestety w porównaniu z naszym życiem t8 zaledwie mrugniecie powiekami... zanim poczuje że łączy nas niezwykłą więź i rozumiemy się bez słów, one odchodzą, już czas się żegnać. Trudno się z tym pogodzić, trudno to zaakceptować i zgodzić się na ponowne przechodzenie tych samych emocji i leków. Wciąż mam z tym problem, świadomość ich krótkiego życia jest dla mnie frustrujaca. Jednak pociesza mnie myśl, że one zawsze do nas wracają od obdarzone nowym futerkiem. Wracają do nas by znów koc nasze duszę ich uzalezniajacym machaniem ogona czy blaskiem w oku.
Pożegnanie przyjaciela jest trudne, tak jak i trudno się z tego otrząsnąć zwłaszcza że przychodzi nam zaledwie co krótki  odstep czasu przeżywać to samo. Jednakże myślę że tacy ludzie jak my- uzależnieni od psa, pograzeni w nałogu nie możemy nawet myśleć o tym by opuścić nałóg. Śmierć jest straszna, ale też śmierć jest początkiem czegoś nowego. Jedno życie odchodzi by przyszło nowe, być może nowe odradza się by wkrasc się do naszego życia? Trudno powiedzieć, niemniej jestem głęboko przekonana iż nie wolno nam nawet myśleć o rezygnacji z nałogu jakim jest pies. Ten rodzaj narkotyku nas wzbogacai daje możliwość czerpania wzajemnych korzyści.

niedziela, 29 grudnia 2013

podsumowania

Grudzień to czas sentymentów i podsumowań. Zbliżający się koniec roku kalendarzowego ma to do siebie że zdecydowana większość z nas w mniejszym lub większym stopniu analizuje przeszłe wydarzenia. Uf, z mojego punktu widzenia mijający rok był dość dziwny i trudny. Wielu z nas musiało niestety zmierzyć się z wieloma trudnymi sytuacjami. Ten rok obfitował w wiele skrajnych doświadczeń zwłaszcza na polu zawodowym. Jednakże moja praca to coś więcej niż normowane godziny. Jak się wielu wydaje praca taka jak moja to coś więcej niż szczepienia, odrobaczenia i glasknie zwierzątek. Choć wielu ludzi tak postrzega weterynarie. Jednakże medycyna wetwrynarjna to poważna sprawa, a profilaktyka to tylko część, zaledwie ułamek codzienności. W istocie rzeczywistość życia lecznicy jest zgoła inna. Wszystkim młodym ludziom myślący o weterynarii zawsze powtarzam że to praca na pełen etat 24h na dobę, fizycznie i psychicznie. Choć poświęcenie technika i lekarza jest inne. Niemniej jednak nie można zawodu technika weterynarii traktować jedynie jako zawodu i pracy od - do bo to praca w pełnym zaangażowaniu non stóp, pełną poświęceń i wyrzeczeń. Z mojego punktu widzenia to przede wszystkimnstgl życia i pasją, bo tylko taki sposób patrzenia na ten zawód pozwala wykonywać go rzetelnie.
Ponadto to ciągle wyzwania emocjonalne... mijający rok był pełen wyczerpujących emocji, trudnych doświadczeń, pozegnan... ale też były wzloty, były wygrane życia, były eventy, były kolejne publikacje. Wydarzyło się wiele zarówno dobrego jak i złego. Niemniej rok 2013 zostanie zapamiętany raczej smutno, poprzez fakt iż zabrał nam wiele czworonoznych przyjaciół, pacjentów.
W naszej codzienności wciąż przeplata się śmierć z nowymi istnieniami. Nieraz trudno się z tym pogodzić, ale co istotne zawsze po burzy wychodzi słońce, a po płaczu pojawia się uśmiech. Trzeba tylko dac czas...