Wiosna przyszła do nas wielkimi krokami. Pojawiło się słonko i cieplejsze dni. Udało się wyrwać chwilunię na to by spędzić czas aktywnie z czterołapami na łonie natury. Jak zwykle padło na leśne ścieżki. Wydawać by się mogło, że tam najciszej i najspokojniej. Oj niestety nie. W weekendy leśne szlaki są przepełnione, ale my już dobrze wiemy gdzie iść by ominąć wycieczki rodzinne, które na ogół nie przepadają za stadem psów. Chodzimy w miejsca mało uczęszczane bo wtedy wszystkim łatwiej. Psy mogą swobodnie zająć się sobą, a ludzie nie są straszeni widokiem grasujących labradorów.Spacery ze stadem przez las są doznaniem bezcennym. Jak zwykle najcenniejsza jest możliwość obserwacji zachowań zwierząt w grupie i ich analizy, co zresztą zawsze czynię aż do przesady zdawać by się mogło. Najpiękniejsze jest psie odgapialstwo - jeden coś zrobi, zaraz zrobi to drugi i trzeci by nie być gorszym. Psy uczą się od siebie na wzajem poprzez obserwacje i "małpowanie". Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony łatwiej się wychowuje szczeniaka w towarzystwie dorosłego psa, aczkolwiek zdarzają się też wpadki takie jak choćby odgapianie nie tylko pożądanych zachowań, ale i niestety wspólne demolowanie. Stado wszystko robi razem i to jest piękne, uwielbiam przyglądać się wzajemnym interakcjom różnych psów. Często opiekunowie psów boją się spotkań z innymi czworonogami. Boją się tego jak się ich pies zachowa, czy będą potrafili okiełznać temperament i odpowiednio zareagować. Statystycznie ich obawy prowadzą do problemów w stadzie, gdyż zupełnie niepotrzebnie często ingerujemy w psie działania. Zrównoważone psy doskonale się ze sobą dogadają i nie ma potrzeby im przeszkadzać w rozmowach. Natura wiedziała co robi i wyposażyła je w systemy dzięki, którym doskonale wiedzą jak sobie poradzić. Jednakże nie potrafimy rozpoznać sygnałów wysyłanych przez zwierzęta i reagujemy nerwowo podczas psich spotkań.
Labradory poszły w las ....
Spacer okazał się wspaniałą szansą na psie SPA. Cała trójka jak jeden mąż wskoczyła do błotnego stawiku i ochoczo się w nim kąpała. Tym samym cała trójeczka była ogromnie z siebie zadowolona. Te krótkie chwile z filmiku pięknie pokazują prawdziwe oblicze labrador retrievera. Pragnę głośno i wyraźnie podkreślić, że pies brudny to pies szczęśliwy zwłaszcza jeżeli chodzi o labradora! Największą radością w życiu jest kąpanie się zarówno w wodzie jak i błocie. Także wszystkim tym, którzy wciąż wierzą iż labrador jest psem rodzinnym przeznaczonym do leżenia na kanapie pragnę powiedzieć, że to mit. Rzeczywistość jest inna niż american dream i wizerunek labrador retrivera w amerykańskich filmach. I tak też nasza trójeczka czekoladowo - czarna spędziła popołudnie w darmowym SPA. Po czym ostatecznie w domu udały się na spoczynek tak iż mogliśmy zapomnieć o ich istnieniu.
Przemierzając ścieżki leśne wracając już w stronę samochodu nasze psy wyglądały mało efektownie ( jak dla innych), a my mało "czysto". Cóż brudny pies to brudny właściciel. Niestety albo i stety zależy jak na to patrzeć. Niemniej jednak zdecydowana część spacerowiczów zerkała z sporym zdziwieniem widząc błotne psy i wcale niemniej błotne trzy kobiety .....













